Koronawirus: Jedne szczepionki dają więcej przeciwciał niż inne, ale nie każda osoba będzie wymagać trzeciej dawki?

coronavirus-vaccines-delta-COVID-antibodies-third-jab-moderna-pfizer-biontech-J&J-mrna-

źródło: Photo by Mat Napo on Unsplash

Przeciwciała wytworzone w wyniku większości szczepień z czasem zanikają. Badania sugerują jednak, że w przypadku szczepionek mRNA przeciw koronawirusowai SARS-CoV-2 może się tak dziać w różnym tempie. Naukowcy zastanawiają się jednak jakie ma to znaczenie dla odporności wobec COVID-19 oraz jak ma się to do podawania ewentualnych kolejnych dawek.

 

 

Gdy pod koniec 2020 r. pojawiły się wyniki trzeciej fazy testów klinicznych dwóch opracowanych metodą mRNA szczepionek na koronawirusa SARS-CoV-2 – jednej stworzonej przez amerykańsko-niemieckie konsorcjum Pfizer/BioNTech, a drugiej przez amerykańską Modernę – nadzieje były ogromne.

Oba preparaty wykazały bowiem skuteczność w całkowitym zapobieganiu objawom COVID-19 w około 95 proc. Żaden z preparatów wektorowych czy inaktywowanych nie dawał takiej skuteczności.

Z czasem jednak badania pokazały, że poziom przeciwciał spada w starszych grupach wiekowych. Potwierdziła to obserwacja uczestników testów Pfizera, która prowadzona jest także po zakończeniu badań klinicznych.

Miliony dzieci przez pandemię COVID-19 nie zaszczepiły się na inne groźne choroby

Z poziomem zaszczepienia dzieci z roku na rok było ostatnio coraz gorzej.

U osób starszych przeciwciała znikają szybciej

Tymczasem według ustaleń badaczy z Case Western Reserve University w Cleveland w stanie Ohio, którzy przebadali 120 mieszkańców domów spokojnej starości, o medianie wieku 76 lat, osoby starsze nie tylko tracą przeciwciała szybciej, ale także już na samym początku mogą ich wytwarzać mniej.

Jako grupę porównawczą potraktowano bowiem opiekujący się nimi dużo młodszy personel, który jednak zaszczepiono w tym samym czasie. Osoby te nie tylko dłużej utrzymywały wysoki poziom przeciwciał, ale także od razu miały ich więcej.

To sprawiło, że już u 16 proc. z pacjentów domów opieki, którzy nigdy wcześniej nie mieli kontaktu z koronawirusem, już po dwóch tygodniach od drugiej dawki szczepienia poziom przeciwciał spadł do poziomu poniżej wykrywalności.

Po upływie sześciu miesięcy poważny zanik liczby przeciwciał zaobserwowano już u 70 proc. podopiecznych, ale tylko u 16 proc. ich opiekunów. W obu grupach jednak zaobserwowano o wiele mniej zakażeń koronawirusem, zachorowań czy zgonów z tego powodu niż wśród osób niezaszczepionych.

Badanie jest oczywiście bardzo małe i nie można jego wniosków potraktować jako pewnika, ale szef zespołu z Cleveland dr David Canaday wyjaśnia, że teraz wiadomo, że warto się tej kwestii przyjrzeć bliżej, bo może to pomóc w wytypowaniu tego, które grupy wiekowe należałoby już szczepić dawkami przypominającymi, a które mogą spokojnie poczekać lub nawet z trzecich dawek zrezygnować.

Bartosz Arłukowicz: "Straszenie szczepionkami jest karygodne i niegodne polityka" [WYWIAD]

„Ludzie mają prawo mieć wątpliwości ws. szczepień. Trzeba z nimi na spokojnie rozmawiać, przekonywać, ale nie można ich wyśmiewać, czy stygmatyzować” – twierdzi Bartosz Arłukowicz.

Wysoki poziom przeciwciał nie jest najważniejszy?

Naukowcy wciąż analizują to jak działa system immunologiczny człowieka, ale od dawna wiadomo już, że przeciwciała to nie jest jego jedyny element. Te wytworzone w wyniku szczepienia stanowią raczej część „pierwszej linii obrony” organizmu. Zdaniem przeciwciał jest odnalezienie patogenu, przyczepienia się do niego, oznaczenie go i zniszczenie.

Ale część naukowców wątpi już w to czy akurat przeciwciała (tzw. odporność humoralna) są najważniejszym elementem naszej odpowiedzi immunologicznej, zwłaszcza jeśli patrzeć długookresowo. Ważniejsza może być w tym przypadku tzw. pamięć immunologiczna, która pozwala naszemu organizmowi nauczyć się sprawnej walki z patogenem w razie potrzeby.

Ale tu szczepienia także są kluczowe, bo to one trenują nasz organizm i uczą nasze limfocyty T (część tzw. odporności komórkowej) walczyć z patogenami, a także szybciej zagrożenie rozpoznawać i reagować zanim wirus namnoży się w naszym organizmie. A w przypadku limfocytów B – wytwarzać nowe przeciwciała, które mogą się okazać skuteczne także przeciw nowym wariantom danego wirusa.

Poziom takiej odporności trudno jednak zmierzyć w warunkach laboratoryjnych (bo najlepiej sprawdza się to prawdziwym „boju” z infekcją), więc króluje porównywanie liczby przeciwciał, bo to łatwe i wydaje się dawać jasną odpowiedź, choć wcale tak zapewne nie jest.

Tymczasem coraz więcej naukowców jest zdania, że nie chodzi o utrzymanie wysokiego poziomu przeciwciał, ale o nauczenie organizmu szybkiego wytwarzania ich kiedy zajdzie taka potrzeba.

Szczepionkowe nierówności mogą kosztować świat grubo ponad 2 bln dolarów

Zdecydowana większość zaszczepionych na świecie to jednak mieszkańcy najbogatszych krajów. Ci w biedniejszych krajach wciąż czekają.

Moderna daje więcej przeciwciał niż Pfizer/BioNTech?

Dlatego też naukowcy z rezerwą podchodzą do wyników innego badania, które przeprowadzono w Belgii. Przeanalizowano tam poziom przeciwciał u 1,6 tys. pracowników wielkiego kompleksu szpitalnego Oost-Limburg w mieście Genk.

Okazało się, że w okresie od 6 do 10 tygodni od otrzymania drugiej dawki osoby zaszczepione preparatem Moderny miały średnio o 50 proc. więcej przeciwciał niż te zaszczepione preparatem Pfizer/BioNTech. Zależność była widoczna między każdą z grup wiekowych.

Do podobnych wniosków doszli też badacze amerykańskiego University of Virginia, którzy jednak swoje wnioski oparli na analizie zaledwie 167 przypadków zaszczepionych preparatami mRNA osób.

Ale znów, zarówno w Belgii, jak i w USA, nie wiązało się to z istotną różnicą w liczbie zakażeń lub hospitalizacji u osób zaszczepionych. Ta pozostawała wielokrotnie niższa niż u osób niezaszczepionych. Komentując te badania dr Canaday stwierdził, że „spadanie liczby przeciwciał wcale nie oznacza braku ochrony wobec koronawirusa”.

Na razie nie wiadomo natomiast dlaczego szczepionka Moderny, bardzo podobna do tej konsorcjum Pfizer/BioNTech, ma powodować większą produkcję przeciwciał u zaszczepionej osoby. Sprawdzanie są jednak hipotezy mówiące o tym, że w ampułce mieści się po prostu trochę więcej preparatu lub, że rolę gra tu fakt, że zalecany przez producenta odstęp między dawkami jest w przypadku pierwszego z tych preparatów nieco dłuższy.

Szczepionki podjednostkowe – nowa broń na koronawirusa?

To kolejny typ szczepionek przeciw SARS-CoV-2, jaki niebawem wejdzie do użytku.

Obawy o wariant Delta

Naukowców martwi natomiast, że w przypadku nowych wariantów koronawirusa – a zwłaszcza wariantu Delta – skuteczność szczepionek (nie tylko tych mRNA) nieco spada, choć dalej utrzymuje się na wysokim – prawdopodobnie około 80-85 proc. – poziomie.

Jednak w przypadku tej odmiany patogenu przypadków, że u osób w pełni zaszczepionych pojawiły się objawy COVID-19 jest wyraźnie więcej niż w przypadku wcześniejszych odmian. Stąd w świecie zachodnim debata nad kwestią podawania trzeciej dawki szczepionki.

Od początku sierpnia robi tak już Izrael, gdzie obecnie dawkę przypominająca mogą już przyjąć wszystkie dorosłe osoby, a w części krajów europejskich (w tym w Polsce) po trzecią dawkę mogą się zgłaszać osoby należący do grup najwyższego ryzyka – ludzie starsi czy z obniżoną odpornością (np. z powodu leczenia onkologicznego).

W piątek (17 września) swoją rekomendację na temat podawania trzeciej dawki szczepionki w USA wydać ma federalna Administracja Żywności i Leków (FDA). Grupa naukowych doradców tej instytucji, a także grupa doradców najważniejszej amerykańskiej agencji epidemiologicznej – Centrów Kontroli Chorób (CDC) – opublikowały na łamach medycznego magazynu „The Lancet” wspólne stanowisko w tej sprawie.

Wskazano w nim, że „przeciętna osoba nie potrzebuje na razie przypominającej dawki szczepionki”, a powinny je otrzymywać tylko osoby, których systemy immunologiczne działają słabiej.

Niechęć do szczepień to problem także wśród medyków [WYWIAD]

Musimy poważnie traktować wątpliwości części społeczeństwa co do szczepień i zrozumieć, skąd bierze się ten brak zaufania, mówi Pia Vuolanto z Instytutu Zaawansowanych Badań Społecznych Uniwersytetu Tampere.

Szczepienie niezaszczepionych ważniejsze niż trzecia dawka

Podkreślono również, że wciąż zdecydowanie najważniejszym wektorem przekazywania zakażeń koronawirusem są osoby niezaszczepione, a dzieje się tak nawet w populacjach o wysokim odsetku wyszczepienia.

„Ogólnie rzecz biorąc, aktualnie dostępne badania nie dostarczają wiarygodnych dowodów na znaczący spadek ochrony przed ciężkim przebiegiem, która jest pierwszorzędnym celem szczepienia” – powiedziała jedna z autorek dokumentu dr Ana Maria Henao Restrepo.

Zdaniem grupy ekspertów władze powinny się więc skupić raczej na tym, aby jak najwięcej osób przyjęło pierwszą i drugą dawkę szczepionki, ponieważ osoby niezaszczepione mają 4,5 raza większą szansę na to, że się zainfekują, a także dotyczy ich 10-krotnie większe ryzyko hospitalizacji oraz 11-krotnie większe ryzyko śmierci z powodu COVID-19.

Natomiast Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) apeluje o wprowadzenie w najbogatszych krajach świata moratorium na podawanie trzeciej dawki, aby dać szansę na kupno szczepionek dla krajów biedniejszych, w których dotąd preparat uodparniający na COVID-19 dostało niewiele osób.

Jak na przykład poinformował wczoraj (14 września) podczas konferencji w Genewie dyrektor Afrykańskiego Centrum Kontroli Chorób John Nkengasong do tej pory mniej niż 3,5 proc. z 1,5 mld mieszkańców Afryki jest zaszczepionych przeciw COVID-19.

 

 

The article is a part of IMMUNION project / Artykuł powstał w ramach projektu IMMUNION.

 

Ten projekt jest współfinansowany przez program Unii Europejskiej w dziedzinie zdrowia (2014-2020) /  This project is co-funded by the European Union’s Health Programme 2014-2020.