Grupa Wyszehradzka wspiera europejskie aspiracje Bałkanów Zachodnich

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Mateusz Morawiecki i Bojko Borisow na szczycie UE-Bałkany Zachodnie w 2018 r., fot. KPRM

Mateusz Morawiecki i Bojko Borisow na szczycie UE-Bałkany Zachodnie w 2018 r., fot. KPRM

Wszystkie państwa Grupy Wyszehradzkiej popierają rozszerzenie Unii Europejskiej i NATO. Choć wsparcie to nie zawsze odnosi się do Ukrainy czy Kosowa, widać je szczególnie w odniesieniu do Bałkanów Zachodnich. Zdaniem ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó “im więcej państw należy do UE, tym jesteśmy silniejsi”.

 

Słowa te Szijjártó wypowiedział w ubiegłym roku podczas spotkania z ministrem spraw zagranicznych Mołdawii Tudorem Ulianovschim. Są one znamienne, bowiem dobrze obrazują podejście państw Wyszehradu – i szerzej całej UE – do przyszłych rozszerzeń Wspólnoty. Mimo zapewnień o polityce „otwartych drzwi”, nie są podejmowane konkretne działania, a Unia zazwyczaj tłumaczy się skomplikowanym procesem akcesyjnym.

Grupa Wyszehradzka: Od wzorcowych demokracji do autorytaryzmu?

W tym roku państwa Grupy Wyszehradzkiej świętują 30-lecie upadku komunizmu. Polska i Węgry nie mają jednak wielu powodów do zadowolenia, ciążą nad nimi bowiem unijne procedury dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności. W dodatku ostatnie dane dotyczące stanu demokracji na świecie …

Jednak dla wszystkich sześciu państw Bałkanów Zachodnich przystąpienie do UE jest głównym celem polityki zagranicznej. Integracja z Zachodem jest dla nich warunkiem koniecznym demokratycznego rozwoju, pokoju w regionie i gospodarczego dobrobytu. Rozszerzenie ma być ponadto najlepszą gwarancją, że inni aktorzy zewnętrzni – Chiny, Rosja, Turcja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie – nie będą zwiększać swoich wpływów w regionie. W końcu, Bałkany Zachodnie to „tylko” 18 milionów obywateli i PKB na poziomie Słowacji. Teoretycznie integracja nie powinna stanowić wielkiego wyzwania dla przeszło 500-milionowej Wspólnoty.

Biorąc to pod uwagę, również dla UE rozszerzenie na Bałkany Zachodnie powinno być priorytetem jeżeli – cytując Jeana Claude’a Junckera – chce ona “eksportować stabilność” i stać się “architektem świata przyszłości”.

Grupa Wyszehradzka murem za integracją Bałkanów Zachodnich

Państwa wyszehradzkie od dawna głośno domagają się, aby przekuć słowa w czyny i dokonać południowego rozszerzenia UE. Stoją za tym dwa argumenty. Po pierwsze – solidarność. Po drugie – kwestie gospodarcze i regionalne bezpieczeństwo. „Chcemy dzielić się naszym doświadczeniem zdobytym podczas transformacji systemowej i gospodarczej, a także w trakcie negocjacji akcesyjnych do UE”, mówi minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

Francuski analityk: Grupa Wyszehradzka musi przedstawić swoją wizję Europy

Z szefem brukselskiego oddziału Fundacji im. Roberta Schumana Ericiem Mauricem EURACTIV rozmawia na temat różnic między „starą” i „nową” Europą, niezrozumienia wzajemnych potrzeb i debacie na temat przyszłości UE.
 

EURACTIV: 15 lat temu grupa dziesięciu państw, w tym kraje Grupy Wyszehradzkiej, …

Jest coś na rzeczy, bowiem zarówno czeska, węgierska i polska prezydencja w Radzie UE stawiały integrację Bałkanów Zachodnich bardzo wysoko wśród swoich priorytetów – wspierały finalizację rozmów z Chorwacją oraz rozpoczęły negocjacje akcesyjne z Serbią. Prezydencja Słowacji miała zaś miejsce dopiero w 2016 r. i za cel obrała bardziej ogólny postulat rozszerzenia. Ale kiedy na początku 2018 r. to Bruksela opracowywała strategię dla Bałkanów Zachodnich, Bratysława wspierała starania Albanii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Kosowa, Macedonii i Serbii, a nawet optowała za tym, aby państwa te brały udział w niektórych procesach decyzyjnych UE jeszcze na etapie przedakcesyjnym.

Tę ambicję – przynajmniej na poziomie deklaratywnym – podzielają pozostałe państwa V4. Czeski minister spraw zagranicznych Tomáš Petříček zaapelował na przykład o rozpoczęcie negocjacji z Albanią i Macedonią Północną. „Oba kraje poczyniły progres i powinno się im dać możliwość zrobienia kolejnego kroku”, powiedział. Na kwietniowym spotkaniu z delegacją Serbii Petříček stwierdził też, że „w regionie Bałkanów Belgrad jest kluczowym elementem procesu integracji europejskiej”.

Z drugiej jednak strony, spośród wyszehradzkiego kwartetu jedynie Polska bierze udział w Procesie Berlińskim, czyli międzyrządowej inicjatywie, w którą zaangażowanych jest 10 państw. Wspiera on integrację państw Bałkanów Zachodnich i ma stanowić dopełnienie unijnej polityki rozszerzenia. W tym roku Warszawa przewodniczy pracom grupy i w lipcu w Poznaniu będzie gospodarzem kolejnego szczytu UE-Bałkany Zachodnie.

Grupa Wyszehradzka nie poprzestaje jednak na wysuwaniu konstruktywnych propozycji. Stara się również piętnować wahania UE w stosunku do integracji Bałkanów Zachodnich. Na przykład Miroslav Lajčák, który kieruje słowacką dyplomacją, zaproponowane przez Junckera daty akcesji państw regionu nazwał „niefortunnymi i politycznie nie do zaakceptowania”. Zgadza się z nim słowacki europoseł Eduard Kukan, który przewodniczy Radzie Stabilizacji i Stowarzyszenia UE-Serbia. „Jeżeli po ogłoszeniu dat, nie są podejmowane konkretne działania, konsekwencje dla regionu mogą być poważne”, mówi.

Czy Francja może znaleźć wspólny język z Grupą Wyszehradzką?

Od lata 2015 r. francuskie spojrzenie na Grupę Wyszehradzką ewoluowało – od braku zainteresowania w stronę silniejszych kontaktów dwustronnych. Katalizatorem tych zmian nie zawsze były jednak przyjemne okazje.
 

Przez lata relacje Paryża z Wyszehradzką Czwórką (V4) dotyczyły głównie skutków konkurencji gospodarczej …

Krytykę mglistych obietnic usłyszeć można również z Węgier, które traktują region Bałkanów Zachodnich jako priorytet zarówno polityczny, jak gospodarczy. „Otwieranie jednego lub dwóch rozdziałów negocjacyjnych na rok nie daje żadnej zachęty. Przeciwnie, może to wzmocnić nastroje antyunijne, a tego chcemy przecież uniknąć”, mówił Szijjártó na początku roku.

Z kolei ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich Marta Szpala zaznacza, że dłuższe wahanie ze strony UE może zostać odczytane przez zewnętrzne mocarstwa jako przyzwolenie na głębszą ingerencję w losy regionu.

Bałkany Zachodnie – strategiczny region, strategiczne decyzje

Bałkany Zachodnie mają jednak swoje problemy. Wyzwania, takie jak korupcja, przestępczość zorganizowana czy nielegalna migracja nadal stoją na przeszkodzie szybszej integracji.

Ze względów geograficznych w imieniu UE obawy w stosunku do regionu wyrażane są często przez państwa Wyszehradzkiej Czwórki. Ich podejście jednak się różni. Polska woli podkreślać wymiar stabilności i bezpieczeństwa, podczas gdy Czechy, Węgry i Słowacja dodają do wspólnych relacji silny komponent gospodarczy i inwestycyjny.

W swoich dokumentach strategicznych słowackie ministerstwo spraw zagranicznych podkreśla, że rozszerzenie UE jest strategiczną inwestycją w bezpieczną, stabilną i zjednoczoną Unię Europejską, a szczególnie w jej wartości. „Bezpieczeństwo i stabilność Bałkanów bezpośrednio łączy się z bezpieczeństwem i stabilnością całej Europy. Dlatego też Słowacja wspiera integrację Bałkanów Zachodnich z Zachodem”, czytamy w oświadczeniu ministerstwa.

Eurosceptycyzm na Węgrzech i w Polsce: podobne melodie, inna orkiestra

Mimo że w Polsce w ostatnich dniach możemy zaobserwować prounijne sygnały wysyłane przez Prawo i Sprawiedliwość, partie rządzące w Polsce i na Węgrzech nie zmieniły swojego nastawienia do UE. Trudno się temu dziwić – Viktor Orbán i Jarosław Kaczyński – …

Mimo tych zapewnień Słowacja pozostaje jedynym członkiem Grupy Wyszehradzkiej, który nie uznaje niepodległości Kosowa. Przy każdej okazji zachęca jednak Belgrad i Prisztinę do dialogu, który jest warunkiem koniecznym dalszych rozmów UE z Serbią. „Im więcej Kosowo wykazuje zaangażowania, tym więcej robi, aby przekonać do siebie sceptycznie nastawione kraje”, twierdzi były dyrektor ds. europejskich w słowackim ministerstwie spraw zagranicznych Henrik Markus. Na razie nie należy się jednak spodziewać żadnych zmian w stanowisku Bratysławy.

Polskie wsparcie dla rozszerzenia również jest warunkowane powodzeniem podjętych reform. Niemniej Warszawa uważa, że sam proces integracji jest najlepszym narzędziem zmiany, pobudza bowiem do reform i gospodarczego rozwoju całego regionu. „Polska nie ma zamiaru dokładać dodatkowych warunków państwom kandydującym”, twierdzi kierownik programu Europy Środkowej Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Tomasz Żornaczuk.

Celem Warszawy jest przede wszystkim przekazanie własnych doświadczeń transformacyjnych. Ale poza wsparciem politycznym, Polska oferuje również pomoc w innych kluczowych obszarach integracji. Dlatego właśnie w 2015 r. ministerstwo spraw zagranicznych powołało do życia “Akademię Rozszerzenia” – program przeznaczony dla państw Bałkanów Zachodnich. Zgodnie z rekomendacjami Komisji Europejskiej oferuje ona pomoc w tak róznych dziedzinach, jak polityka zagraniczna, integracja europejska, bezpieczeństwo, rolnictwo, gospodarka oraz reformy wymiaru sprawiedliwości.

Walka o miękkie wpływy na Bałkanach Zachodnich

Równocześnie jednak Grupa Wyszehradzka dostrzega, że Bałkany Zachodnie stały się polem walki o wpływy między UE, Rosją, Turcją, Arabią Saudyjską oraz innymi siłami zewnętrznymi.

Věra Stojarová z uniwersytetu Masaryka podkreśla, że “jeżeli Bałkany Zachodnie nie staną się częścią UE, pozostaną pod wpływem mocarstw zewnętrznych. Szczególnie Rosja jest zainteresowana chaosem w regionie”. Należy pamietać, że Czechy są oddalone jedynie o 600 kilometrów.

Czy Grupa Wyszehradzka opodatkuje internetowych gigantów?

Choć państwa członkowskie UE nie doszły do porozumienia w sprawie opodatkowania internetowych gigantów, państwa Grupy Wyszehradzkiej intensywnie zastanawiają się nad wprowadzeniem własnych podatków cyfrowych.
 

W trakcie ostatniego szczytu tatrzańskiego na Słowacji, ministrowie finansów Wyszehradzkiej Czwórki podpisali wspólną deklarację. Wyrazili w …

Dlatego UE musi zainwestować w soft power. Potwierdzają to słowa wypowiedziane przez marszałka czeskiego Sejmu Radka Vondráčka (ANO): “ważne jest, aby promować wartości europejskie i nie pozwolić, aby region [Bałkany Zachodnie] wpadł w ręce innych dużych graczy”.

Jednak dziś w dziedzinie soft power na Bałkanach przoduje Rosja. Věra Stojarová jest przekonana, że UE musi robić na tym polu dużo więcej. „Przede wszystkim UE powinna skupić się na promowaniu liberalnej demokracji i poprawiać swój wizerunek. W przeciwnym razie rosyjska propaganda zyska zdecydowaną przewagę w dyskursie społeczno-politycznym w regionie”, twierdzi.

Ponadto, zdaniem ekspert z Węgierskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Handlu Anny Orosz, Rosja – oprócz podgrzewania konfliktów między grupami etnicznymi – nie oferuje żadnej realnej alternatywy dla regionu. A to jest wbrew unijnym interesom i wysiłkom. Co do innych rywali – np. Chin – problemem jest to, że wraz ze swoimi inwestycjami nie narzucają konkretnego modelu funkcjonowania państwa. To powoduje, że wzory liberalnej demokracji są traktowane nie jako konieczność, ale jako jedna z opcji. „Najlepszym remedium byłoby przede wszystkim przyspieszenie reform w każdym kraju na poziomie lokalnym”, – doradza Orosz.

Ale korzyści są obopólne i Warszawa jest tego świadoma. Zdaniem Tomasza Żornaczuka Polska rozwija relacje gospodarcze z państwami regionu, a coraz więcej Polaków odwiedza Albanię czy Północną Macedonię. Poza tym Warszawa liczy na przyciągnięcie dobrze wykształconej siły roboczej, a bliskość kulturowa odgrywa tu niebagatelną rolę. To z kolei dla państw Bałkanów Zachodnich sytuacja ta oznacza drenaż mózgów. Niemniej osobom, które decydują się wyjechać, daje to okazję do podniesienia swoich kwalifikacji i efektywności pracy, a to zaś może im pomóc w szukaniu pracy, kiedy zdecydują się na powrót do ojczyzny.

Jeżeli zaś mielibyśmy wskazać, który kraj jest szczególnie ważny dla państw Wyszehradu, byłaby to Serbia. Dla tego największego państwa Bałkanów Zachodnich, Węgry są największym partnerem handlowym. Polska zajmuje w tym aspekcie drugie miejsce.

Ale na przykład Węgry oprócz dóbr i usług, eksportują coś więcej – swój światopogląd. W jaki sposób? Głównie poprzez przejęcia inwestorskie, ale nie tylko w Serbii, ale i w Macedonii i Słowenii. Na przykład zakup mediów wspierających byłego premiera Macedonii Północnej Nikolę Gruevskiego nie był opłacalny ekonomicznie, ale ewidentnie większą rolę odgrywała tu polityka. Krótko mówiąc, jest to narzędzie soft power, które ma za zadanie uwydatnić rolę Węgier w regionie i eksportować europsceptyczne, nieliberalne i antyimigranckie poglądy Orbana.

E-mobilność: Jak Grupa Wyszehradzka radzi sobie na tle Europy?

W dziedzinie e-mobilności państwom Europy Środkowej nieco jeszcze brakuje do średniej unijnej. Nie chcą jednak dłużej pozostawać w tyle – stawiają na produkcję baterii do samochodów elektrycznych i marzą o wielkich inwestycjach rodzimego przemysłu.
 

Kiedy rozniosła się wieść, że w 2019 …

Epilog

Podsumowując, integracja europejska Bałkanów Zachodnich jest korzystna z punktu widzenia długoterminowych interesów UE. Niemniej Unia – zajęta własnymi problemami brexitu, polaryzacji politycznej oraz wzrostu popularności partii populistycznych – nieco osłabła w swoim zapale integracyjnym. „Dlatego właśnie tak ważne są inicjatywy takie jak Proces Berliński, czy wsparcie V4”, podkreśla Marta Szpala.

W czasie gdy nastroje antyunijne niemal doprowadziły do wyjścia z UE Wielkiej Brytanii, dalsza integracja może stać się dla UE pozytywnym bodźcem. Niemniej, jak zauważają eksperci, potrzeba czegoś więcej niż tylko symboli i deklaracji. Należy wypracować dokładny plan działania – na początek „ powinnismy otworzyć negocjacje z Albanią i Północną Macedonią już w czerwcu, bo jest to warunek konieczny utrzymania wiarygodności Unii w regionie”, doradza Tomáš Stražay, analityk ze słowackiego Stowarzyszenia Polityki Międzynarodowej.