Grupa Wyszehradzka w UE: Nie przeszkadza, ale nie pomaga

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Premier Mateusz Morawiecki na szczycie UE, źródło Krystian Maj KPRM

Premier Mateusz Morawiecki na szczycie UE, źródło Krystian Maj KPRM

W ostatnim czasie zmalały obawy Niemiec o to, że Grupa Wyszehradzka stanie się mniejszością blokującą wielu unijnych posunięć. Co więcej, niemieccy analitycy i politycy próbują znaleźć nić porozumienia między Berlinem a państwami wyszehradzkimi. Nie zapominają jednak o istniejących różnicach, pisze Anna-Lena Kirch z Hertie School of Governance w Berlinie.

 

Z perspektywy Berlina Grupa Wyszehradzka jako samodzielna jednostka w polityce europejskiej nie była ostatnio zbytnio zauważalna. Powód? Kwestie migracji nie są już tak palące jak jeszcze parę lat temu. Ponadto, również w samym Berlinie i innych większych stolicach europejskich dyskurs skręcił w stronę wcześniej proponowaną przez Wyszehradzką Czwórkę: „kultury otwartości” ewoluowała w stronę większego zainteresowania ochroną granic zewnętrznych i pragmatycznych porozumień z państwami trzecimi, aby zahamować napływ migrantów.  W efekcie mamy dziś do czynienia z konsensusem, zakładającym że należy przede wszystkim skupić się na zewnętrznym aspekcie migracji.

Niemniej kwestie migracji schodzą na dalszy plan. Unijna agenda jest teraz zdominowana przez brexit, współpracę obronną, relacje z Chinami i politykę klimatyczną. A na tych polach państwa wyszehradzkie nie zdołały wypracować wspólnej strategii.

Grupa Wyszehradzka: Od wzorcowych demokracji do autorytaryzmu?

W tym roku państwa Grupy Wyszehradzkiej świętują 30-lecie upadku komunizmu. Polska i Węgry nie mają jednak wielu powodów do zadowolenia, ciążą nad nimi bowiem unijne procedury dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności. W dodatku ostatnie dane dotyczące stanu demokracji na świecie …

Brak pozytywnej wizji

Nie potrafiąc zbudować koalicji przeciwko obowiązkowym kwotom relokacyjnym, państwa Wyszehradu pokazały, że nie reprezentują żadnej pozytywnej i spójnej wizji UE. A Unii Europejskiej brakuje dziś impulsu do ściślejszej ponadnarodowej integracji lub pogłębiana „Europy dwóch prędkości”, co zaproponował Emmanuel Macron. Jeżeli po wyborach do Parlamentu Europejskiego pomysł prezydenta Francji zyskałby poparcie zarówno Paryża, jak Berlina, państwa Europy Środkowej znów prawdopodobnie musiałyby szukać koalicji chętnej taki rozwój wypadków zawetować.

Ale mimo tego, że nie chce zostać na arenie europejskiej zmarginalizowana, Wyszehradzka Czwórka nie nawiązała dotychczas do wcześniejszych zapowiedzi, w których deklarowała, że chcą aktywnie wpływać na kształt reform zapoczątkowanych w 2016 r. Nawet w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego czy wspólnego rynku, a więc tam, gdzie państwa V4 zawsze miały najwięcej wspólnych interesów, nie prezentowały w ostatnim czasie spójnego stanowiska.

Dobrym przykładem jest tu sprawa pracowników delegowanych. Państwa V4 wspólnie przeciwstawiały się żądaniom kierowanym głównie przez Francję, aby stosować wobec nich wyższe standardy bezpieczeństwa i stosować wyższe płace minimalne. Rządy w Warszawie, Bratysławie, Pradze i Budapeszcie wspólnie krytykowały te narzędzia jako wyraz zachodnioeuropejskiego protekcjonizmu. Niemniej kiedy przyszło do głosowania wyszehradzki konsensus załamał się i tylko Polska i Węgry ostatecznie opowiedziały się przeciw dyrektywie.

Grupa Wyszehradzka wspiera europejskie aspiracje Bałkanów Zachodnich

Wszystkie państwa Grupy Wyszehradzkiej popierają rozszerzenie Unii Europejskiej i NATO. Choć wsparcie to nie zawsze odnosi się do Ukrainy czy Kosowa, widać je szczególnie w odniesieniu do Bałkanów Zachodnich. Zdaniem ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó “im więcej państw należy …

Patrząc na zewnątrz

Brak wspólnych interesów w wielu aspektach polityki unijnej jest równoważony przez stale rosnącą sieć inicjatyw konsultacyjnych, które buduje Grupa Wyszehradzka. Lista obejmuje spotkania z partnerami europejskimi, takimi jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Austria, Słowenia, kraje Beneluksu lub bałtyckie, a także z państwami trzecimi – Kanadą, Izraelem, Egiptem, Japonią, Koreą Południową czy państwami Bałkanów Zachodnich.

Innym krokiem zmierzającym do dywersyfikacji partnerów było zwiększone zaangażowanie Polski w inicjatywy subregionalne, np. Trójmorze. Nie oznacza to oczywiście, że spotkania wyszehradzkie w oryginalnym formacie są zagrożone. Wręcz przeciwnie, roczne prezydencje i gęsta sieć mechanizmów konsultacyjnych między czterema państwami odgrywa silną rolę jednoczącą i stabilizującą region. Politycy z Węgier i Słowacji kontaktują się ze swoimi kolegami z Czech i Polski częściej niż z politykami w Berlinie. Wiele projektów wyszehradzkich to działania transgraniczne, nieraz niedotyczące głównych obszarów zainteresowania UE. Na przykład Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki finansuje wiele inicjatyw, mających na celu budowę społeczeństwa obywatelskiego, ale też struktur naukowych i analitycznych. Oprócz tego zajmuje się też projektami infrastrukturalnymi (szczególnie na osi Północ-Południe), ale też współpracą obronną (głównie w zakresie wspólnych ćwiczeń, szkoleń i wywiadu).

Niemcy próbują dobrze żyć z Wyszehradem

Tak czy inaczej, zmalały obawy Berlina, że państwa Wyszehradu mają ambicje I potencjał, aby stać się mniejszością blokującą w wielu istotnych kwestiach. Niemieccy analitycy i politycy próbują znaleźć wspólną przestrzeń między Berlinem a państwami wyszehradzkimi, nie zapominając jednak o istniejących różnicach między Polską, Węgrami, Czechami i Słowacją. Udział Angeli Merkel w lutowym szycie państw Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie został przez niektóre media niemieckie sportretowany jako „Versöhnungstour” – „wizyta pojednania”, ale przez niektóre jako skazana na porażkę polityka równoważenia unijnego wektora wschodniego. Z drugiej strony, rząd niemiecki i większość tamtejszych partii politycznych (może poza AfD) pozostają krytyczne wobec rozwoju wypadków w regionie i traktują je jako próby podważenia praworządności i wartości europejskich.

Francuski analityk: Grupa Wyszehradzka musi przedstawić swoją wizję Europy

Z szefem brukselskiego oddziału Fundacji im. Roberta Schumana Ericiem Mauricem EURACTIV rozmawia na temat różnic między „starą” i „nową” Europą, niezrozumienia wzajemnych potrzeb i debacie na temat przyszłości UE.
 

EURACTIV: 15 lat temu grupa dziesięciu państw, w tym kraje Grupy Wyszehradzkiej, …

Niedawnym przykładem tego podejścia była reakcja na kampanię bilboardową Viktora Orbana. Była ona wymierzona w Jeana-Claude’a Junckera i George’a Sorosa i wywołała w całej Europie odzew, co doprowadziło do zawieszenia partii Orbana w prawach członka Europejskiej Partii Ludowej.

Mimo to niemieccy decydenci i analitycy starają się znajdować płaszczyzny porozumienia i inicjować wspólne projekty, które wychodziłyby poza relacje handlowe.

W tym duchu Niemcy przystąpiły jako obserwator przystąpiły we wrześniu 2018 r. do inicjatywy Trójmorza. Ponadto, w trakcie wizyty Merkel na szczycie wyszehradzkim, wszystkie pięć państw zgodziły się powołać do życia inicjatywę na rzecz walki z ubóstwem w Maroku, która ma się przyczyniać również do utrzymania stabilności w Afryce Północnej. Nie wiadomo jeszcze czy i w jakiej formie projekt się zmaterializuje. Przede wszystkim jednak trudno ocenić, czy to zaangażowanie przyniesie efekty również na innych polach i pogłębi współpracę Niemiec z Wyszehradzką Czwórką.