Rewolucja cyfrowa szansą na sukces Grupy Wyszehradzkiej?

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

grupa-wyszehradzka-v4-polska-czechy-slowacja-wegry-rewolucja-cyfrowa-unia-europejska-nowe-technologie

Czy trwająca rewolucja cyfrowa będzie dla Czech, Polski, Słowacji i Węgier szansą na sukces czy niepowodzeniem? / Foto via unsplash [@swimstaralex]

Cyfrowa rewolucja trwa, a na wielu poziomach – społecznym, politycznym i gospodarczym – przyspieszyła ją pandemia COVID-19. Państwa członkowskie Unii Europejskiej – w tym kraje Grupy Wyszehradzkiej – starają się dotrzymać tempa konkurentom i wyrównać szanse na arenie międzynarodowej. Jednak muszą mieć też na uwadze potrzebę utrzymania spójności, pisze Botond Feledy z Centrum dla Integracji Euro-Atlantyckiej i Demokracji (CEID).

 

 

Ma to szczególne znaczenie w przypadku członków V4 (i kilku krajów z Europy Południowej), które doświadczają rewolucji w sposób szczególny ze względu na to, że w ostatnich latach były skupione głównie na przemyśle i turystyce.

W przypadku Grupy Wyszehradzkiej większość bezpośrednich inwestycji zagranicznych koncentrowało się dotychczas na przemyśle samochodowym, w którym rozwija się teraz robotyzacja.

Czy trwająca rewolucja będzie dla Czech, Polski, Słowacji i Węgier szansą na sukces, czy okaże się niepowodzeniem?

Jakie są warunki w UE?

Tak jak obiecała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, 20 proc. z Funduszu Odbudowy (Next Generation EU) zostanie przeznaczone na cyfryzację. Dopiero za jakiś czas okaże się na co dokładnie państwa członkowskie wydadzą te środki i jakie działania przyniosą prawdziwe korzyści.

Od początku było jednak jasne, że nawet ten historycznie wysoki poziom finansowania nie pokryje potrzeb europejskiego sektora cyfrowego na tyle, by mógł być konkurencyjny w skali globalnej. Dlatego należy uruchomić inwestycje prywatne i zasoby krajowe, uwzględniając różne możliwości poszczególnych państw członkowskich.

Teoretycznie dla rządów jest jasne, że Europa potrzebuje światowych liderów, ale stare podziały między większymi państwami członkowskimi nie przyspieszają tempa negocjacji i prób znalezienia wspólnego mianownika. Doświadczyliśmy tego w ostatnich dekadach w przypadku przemysłu zbrojeniowego – gdy Berlin i Paryż powolnie zbliżały się do konsensusu – oraz w przypadku dostawców energii.

Kraje Grupy Wyszehradzkiej są w dobrym położeniu, by promować współpracę na poziomie UE w kluczowych sektorach przemysłu cyfrowego, takich jak sztuczna inteligencja czy magazynowanie danych. To mógłby być element, który pogodzi interesy narodowe większych państw członkowskich.

Jeśli chodzi o nowe technologie informacyjno-komunikacyjne i ich dystrybucję, kraje Grupy Wyszehradzkiej wiąże nowe unijne prawo. Po udanym – choć kontrowersyjnym – wprowadzeniu RODO, wysiłki UE na płaszczyźnie cyfrowej są kontynuowane w postaci Aktu o usługach cyfrowych (DSA), Aktu o rynkach cyfrowych (DMA) oraz Aktu w sprawie zarządzania danymi (DGA), które z pewnością określą granice aktywności Czech, Polski, Słowacji i Węgier. Walkę o interesy w Brukseli utrudnia im również na przykład brak rodzimych wpływowych firm IT.

Grupa Wyszehradzka po pandemii: Co zmienić, aby nie zmarnować kryzysu COVID-19?

Co muszą zrobić kraje V4, aby wyjść wzmocnione z pandemii COVID-19?

Jaki V4 oceniają eksperci?

Raport World Digital Competitiveness (WDC) przedstawia współczesne trendy na temat światowej konkurencji cyfrowej i bada poziom „gotowości 63 gospodarek do przystosowania się do nowych technologii jako kluczowy element napędzający transformację gospodarczą w biznesie, rządzie i społeczeństwie”.

Wydaje się, że Czechy, Polska, Słowacja i Węgry nie podążają taką ścieżką rozwoju, chociaż obecność firm międzynarodowych jest silna w każdym tych państw. Niemniej jednak, aby lepiej wpasować się w rynki cyfrowe, kraje V4 potrzebowałyby połączenia dobrze wyszkolonej młodzieży, łatwego dostępu do finansowania, prosperujących start-upów oraz podmiotów europejskich, które kupiłyby te najlepsze. Nie ma to – przynajmniej na tę chwilę – odzwierciedlenia w rzeczywistości.

W rankingu WDC z 2020 r. Słowacja zajmuje ostatnie miejsce wśród państw Grupy Wyszehradzkiej – spadła z 47. pozycji w 2019 r. na miejsce 50. Z kolei na 47. miejscu Słowację zastąpiły Węgry, po tym jak spadły z 43. pozycji. Jednocześnie dwa pozostałe państwa V4 zdołały wspiąć się w klasyfikacji. Czechy przesunęły się z 37. na 35. miejsce, a Polska – z 33. na 32. pozycję.

Ponadto, Węgry znajdują się w gronie krajów pozostających w tyle we wskaźniku tzw. „przyszłej gotowości”, który “mierzy poziom przygotowania gospodarki danego kraju do przejścia transformacji cyfrowej”.

Eksperci często podkreślają znaczenie edukacji w długoterminowym rozwoju państwa na polu cyfrowym. Jak wskazuje Septimiu Szabo w „Transition to Industry 4.0 in the Visegrád Countries”, w krajach Grupy Wyszehradzkiej tylko od 3 do 4 proc. osób kończy studia na kierunkach informatyczno-technologicznych.

Ponadto, pewna grupa tych absolwentów wyjeżdża z kraju, by dołączyć do międzynarodowych centrów badawczych i korporacji, co dodatkowo zmniejsza krajowy kapitał ludzki. Innym problemem jest spadek wyników z przedmiotów ścisłych w ostatnim badaniu zdolności uczniów PISA (Programme for International Student Assessment). Dotyczy to wszystkich krajów V4, oprócz Polski.

Jeśli spojrzymy na ogólne przygotowanie edukacyjne populacji sytuacja nie jest optymistyczna. Szabo przywołuje Międzynarodowe Badanie Kompetencji Osób Dorosłych (PIAAC) przeprowadzone przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), które wskazuje, że 19 proc. dorosłych Polaków i Węgrów ma problemy czytaniem i pisaniem, a w dodatku 18 proc. Węgrów i 24 proc. Polaków średnio radzi sobie z liczeniem. To pokazuje, że przepaść między uprzywilejowaną a biedniejszą częścią społeczeństwa rośnie.

W związku z tym reedukacja osób dorosłych musi być łatwiej dostępna i bardziej inkluzywna. Dotacje mogą pomóc małym i średnim przedsiębiorstwom poprawić cyfrowe umiejętności oraz cyfrową higienę pracowników, ale „większość krajowych [V4] firm zalega z włączeniem nowych technologii w swoją działalność i nie ma jasnej wizji transformacji technologicznej. Poziom zaawansowanych umiejętności cyfrowych wśród siły roboczej również jest raczej niski, a powszechność cyfrowych usług publicznych – ograniczona” – podsumował Szabo.

Edukacja to także ogólny cel UE. Żadne z państw nie może radzić sobie dobrze w sferze cyfrowej, jeśli tylko młodsze pokolenie jest biegłe w tym zakresie. Unia szacuje, że 57 proc. jej populacji ma pewne umiejętności cyfrowe, ale celem Wspólnoty jest, by w 2025 r. było to 65 proc.

Oszczędzanie zemści się w przyszłości? Jak Węgry radzą sobie z kryzysem gospodarczym?

Jak węgierscy eksperci oceniają politykę gospodarczą rządu Viktora Orbana w czasie pandemii COVID-19?

Potrzeba cyfrowego przywództwa

Pytanie brzmi: czy polityczne przywództwo i elita społeczna są przygotowani, by przewodzić tej zmianie? 70-letni Donald Trump zrewolucjonizował użycie Twittera. Tego samego nie można powiedzieć o przywódcach Grupy Wyszehradzkiej, którzy nie wyznaczają trendów komunikacji internetowej, a w najlepszym wypadku podążają za przykładem postaci z zachodniej sceny politycznej.

Obecne pokolenie polityków sprawujących władzę w V4 dorastało przed upadkiem żelaznej kurtyny – w tym samym czasie ich odpowiednicy na Zachodzie mogli już korzystać z komputerów firmy Apple czy Commodore.

Może to porównanie jest wyolbrzymione, jednak jeden z ostatnio wyznaczonych doradców węgierskiego rządu zauważył, że premier Viktor Orbán nie korzysta zbyt często z internetu. Zmiana w nastawieniu do cyfryzacji, która pojawi się razem z nowym, młodszym pokoleniem liderów politycznych będzie znacząca.

Czechy nie mają strategii komunikacyjnej, dlatego przegrywają wojnę informacyjną

Jaki jest wpływ dezinformacji na program szczepień przeciwko SARS-CoV-2 w Czechach?

Rewolucja danych i perspektywy Grupy Wyszehradzkiej

Rząd węgierski ostatnio podzielił się z opinią publiczną planami dotyczącymi Narodowej Agencji Danych (NAÜ), w której większość publicznych (rządowych) danych będzie anonimizowana i sprzedawana. Oczywiście drugi kierunek przepływów danych jest równie istotny: unijny Akt w sprawie zarządzania danymi ma na celu wsparcie wykorzystania prywatnych (przemysłowych) danych przez administrację publiczną, by poprawić prowadzoną przez nią politykę, badać wpływy i oceniać decyzje.

Wykorzystywanie danych stanowi problem. Można przypomnieć przykład debaty na temat aplikacji koronawirusowych mających na celu monitorowanie obywateli i ostre reakcje, jakie wzbudziła ta inicjatywa. Nadzwyczajna transparentność, organy nadzorujące i możliwość odwołania się do sądów są niezbędne, by wzmocnić powszechne zaufanie do rynku danych. To właśnie ma osiągnąć dyrektywa unijna.

Trzeba zmierzyć się z pokusami związanymi z wykorzystaniem danych, zwłaszcza w tych krajach V4, w których trwa intensywna walka polityczna i pogłębia się polaryzacja, czyli w Polsce i na Węgrzech.

Ich użycie może wzmocnić zarówno procesy demokratyczne, jak i autorytarne struktury. Atrakcyjną opcję dla wielu stanowi chiński model autokracji technologicznej, ale amerykański model „kapitalizmu nadzoru” – jak nazwała go Shoshana Zuboff – jest również w wielu przypadkach zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego.

Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że polityka cyfrowa będzie w następnych latach przypomniała gorący ziemniak, ponieważ jest względnie nowa i jej postanowienia pozostawiają duże pole do interpretacji. Problemem będzie także innowacyjne wykorzystanie (lub nadużywanie) danych w zarządzaniu, nie wspominając już o chińskiej czy amerykańskiej ingerencji w unijną infrastrukturę krytyczną i przestrzeń cyfrową.

W tej dziedzinie podatne na błędy mogą być też państwa Grupy Wyszehradzkiej: Polska – trzymająca ze Stanami Zjednoczonymi (jak w przypadku Huawei) i Węgry – przymilające się Chinom. Indywidualne działania państw członkowskich stanowią wielkie wyzwanie dla jednolitego stanowiska na poziomie unijnym, również odnośnie regulacji europejskiej przestrzeni cyfrowej.

Prof. Nikos Passas: Tylko od nas zależy, czy po pandemii zaleje nas fala wielkiej korupcji

„Walka z korupcją jest konieczna, by chronić interesy Unii Europejskiej w kwestii praworządności”, podkreśla prof. Nikos Passas.

Kluczowe rola dobrych standardów

Warto przedstawić jeden przykład, który zobrazuje, jak oferuje się zaproszenie się do niewłaściwego wykorzystywania danych. Rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO) jasno wskazuje, że tylko zanonimizowane dane mogą być sprzedawane w unijnej przestrzeni.

Jednak badanie przeprowadzone w 2019 r. przez naukowców z Université Catholique de Louvain oraz Imperial College London na temat wykazało, że „w każdym zestawie danych 99,98 proc. Amerykanów można było ponownie poprawnie zidentyfikować przy użyciu 15 właściwości demograficznych. Wyniki te sugerują, że nawet zanonimizowane zestawy danych w dużym stopniu nie są w stanie spełnić nowoczesnych standardów wyznaczonych przez RODO”.

Wyobraźmy sobie, że w którymś z państw członkowskich legalnie sprzedane zestawy danych są deidentyfikowane przez niepowołane do tego podmioty. To wielkie, ale rzadko omawiane niebezpieczeństwo, zwłaszcza w państwach Grupy Wyszehradzkiej lub podmiotach podatnych na wpływy z zagranicy.

Państwa V4 w świecie cyfrowym ryzykują odtworzenie tej samej luki, która istnieje w ich przypadku w przemyśle i usługach. Ich pozycja w łańcuchu dostaw jest raczej słaba – montują produkty, ale nie proponują innowacji. Mierzą się ze strukturami prawnymi, w których duże korporacje korzystają ze znacznej przewagi komparatywnej, co założono w dyrektywie o usługach, która rzekomo nie sprzyjała nowym państwom członkowskim.

Przyszłe debaty UE na temat europejskiej przestrzeni cyfrowej i jej niezależności mogą utknąć w tych samych miejscach, w których zatrzymują się obecne spory polityczne. Podziały na Wschód i Zachód odbijają się w stosunku państw członkowskich do Rosji czy Chin, ich ogólnym postrzeganiu suwerenności, ale także w zdolności rządów do przetwarzania danych, które mogą być ograniczane przez środki finansowe i personel IT.

Aby uniknąć niepożądanej „zależności od ścieżki” i odciąć się od przeszłości, liderzy polityczni Grupy Wyszehradzkiej powinni opracować długoterminową strategię cyfryzacji. Jednak jak na razie wydaje się to mało prawdopodobne.