Czy jest możliwa sprawiedliwa transformacja energetyczna bez… transformacji?

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Wizerunek premiera Morawieckiego i napis shame na kominie elektrowni, źródło flickr.comphotosgreenpeacepl

Wizerunek premiera Morawieckiego i napis shame na kominie elektrowni, źródło flickr.comphotosgreenpeacepl

Jeżeli świat chce zatrzymać wzrost temperatury na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza, nie ma innego wyjścia niż odchodzenie od węgla. Pytanie nie brzmi zatem czy dokonywać transformacji energetycznej, ale kiedy.

 

Mimo stale spadającego tempa wydobycia i konsumpcji węgla w ostatnich dekadach, węgiel pozostaje głównym paliwem dla państw Unii Europejskiej i odpowiada w nich za produkcję niemal jednej czwartej energii elektrycznej. Wydobywany jest w 41 regionach 12 państw UE, a kopalnie i elektrownie zasilane węglem dają dziś prace 240 tysiącom ludzi.

Co istotne, spośród 41 regionów, w których wydobywany jest węgiel, 10 znajduje się w państwach Grupy Wyszehradzkiej, w tym 6 w Polsce.

Jednak mimo istnienia tych zasobów, Unia Europejska mobilizuje państwa członkowskie, aby odchodziły od węgla. Ma to pomóc w spełnieniu wymogów porozumienia paryskiego, które zakłada zatrzymanie wzrostu średniej temperatury na poziomie 2 stopni Celsjusza, a optymalnie 1,5 stopnia. I choć o planie tym mówi się, że jest ambitny, zdaniem wielu ekspertów, jest to jedyna możliwa droga.

Jak nie zmarnować problemów Europy z praworządnością?

Wydaje się, że polityczny klimat wokół ochrony praworządności oraz innych fundamentalnych wartości Unii Europejskiej przechodzi powolną, lecz pozytywną zmianę. W ostatnim czasie europarlamentarne frakcje polityczne zaczęły bowiem wywierać większą presję na partie narodowe, które nie przestrzegają europejskich wartości.
 

Frakcja europejskich socjalistów …

Nie należy jednak zapominać, że topniejące lodowce czy groźba wyginięcia puszystych maskonurów brzmi jak rzecz zupełnie abstrakcyjna dla tysięcy ludzi, którzy pracują w przemyśle węglowym i są narażeni na utratę pracy w imię walki z ociepleniem klimatu. Tylko na Śląsku takich ludzi jest 80 tysięcy.

Plany odchodzenia od węgla albo… ich brak

Paradoksalnie to właśnie stolica Śląska – Katowice – gościła klimatyczny szczyt COP24 w grudniu ubiegłego roku. Polska zaprosiła pozostałe państwa do przyjęcia „deklaracji o solidarności i sprawiedliwej transformacji”, wzywając tym samym do sprawiedliwego traktowania górników oraz społeczności dotkniętych transformacją energetyczną. Przywódcy 24 państw – w tym wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej – podpisali deklarację.

Brzmi to dobrze – dopóki nie przyjrzymy się tej sprawie bliżej. Zrobił to Bankwatch, pozarządowa organizacja zajmująca się kwestiami klimatycznymi. I deklarację nazwał “fatamorganą”. Dlaczego? Głównie dlatego, że rząd nie przewidział programu odchodzenia od węgla, a powoli spadający udział węgla w miksie energetycznym ma być jedynie rezultatem dodawania kolejnych źródeł energii do krajowego miksu i wygaszania starych i niezdatnych do działania kopalni.

W tym kontekście nie powinno więc dziwić, że premier Mateusz Morawiecki zablokował unijną strategię klimatyczną wraz z dwoma innymi państwami Grupy Wyszehradzkiej – Czechami i Węgrami (dołączyła do nich też Estonia, ale później zmieniła zdanie). Trudno więc mówić o transformacji, kiedy nie podejmuje się w jej kierunku żadnych działań.

Koniec ze starym Wyszehradem. Niech żyje Wyszehrad+

Państwa Grupy Wyszehradzkiej ignorują zagrożenia klimatyczne, chcą spalać więcej węgla, łamią limity zanieczyszczenia powietrza i utrudniają rozwój odnawialnych źródeł energii. Aby odwrócić ten trend, została ustanowiona platforma Wyszehrad+.
 

Kiedy popatrzymy na to, jaki procent stanowi energia odnawialna w miksie energetycznym poszczególnych …

Starania Wyszehradu

Warto jednak przyjrzeć się, jak proces odchodzenia od węgla wygląda w innych państwach Wyszehradzkiej Czwórki. Wiodąca organizacja pozarządowa działająca na rzecz klimatu CAN Europe (Climate Action Network Europe), próbowała to zbadać w raporcie zatytułowanym „Sprawiedliwa transformacja czy puste obietnice?”

Dotychczas żadne z państw Grupy Wyszehradzkiej nie ustaliło daty odejścia od węgla, niemniej jeżeli chodzi o wysiłki na rzecz transformacji energetycznej Węgry i Słowacja zostały sklasyfikowane w połowie europejskiej stawki. Czechy i Polska zamykają zaś klasyfikację (razem z Bułgarią, Niemcami, Grecją i Rumunią).

Węgry, których miks energetyczny składa się w 10 proc. z węgla, jeszcze nie zobowiązały się do odejścia od węgla. Rząd sugerował już jednak, że do 2030 r. znacznie zostanie ograniczona jego rola. Wynika to z faktu, że Budapeszt inwestuje w inne źródła energii i ma w planach budowę dwóch nowych elektrowni atomowych. Z punktu widzenia ekologów nie jest to może wymarzony sposób przeprowadzania transformacji, ale mimo wszystko oznacza pewną redukcję zależności od węgla. Lepsze to niż nic.

Z kolei Słowacja, gdzie węgiel odpowiada za około 20 proc. miksu energetycznego państwa, zobowiązała się przestać subsydiować węgiel do 2023 r. Ma też plan – na razie dość mglisty – aby zaprzestać wydobycia węgla do 2027 r. Diabeł kryje się jednak w szczegółach – warto więc zwrócić uwagę na to, jakie inicjatywy zgodnie z tym planem mają być subsydiowane. Tak naprawdę chodziło jedynie o projekt dotyczący jednej prywatnej kopalni. „Na szczęście rząd Słowacji odciął się od tego planu pod presją samorządów i niezadowolenia społecznego”, mówią w rozmowie z EURACTIV Lydia Knazovicova i Juraj Melichar z pozarządowej słowackiej organizacji Przyjaciele Ziemi – CEPA.

Niemcom zależy na stabilności wschodnich sąsiadów – WYWIAD

Jaka będzie przyszłość współpracy obronnej w Europie i jaką rolę w jej ramach będą odgrywać państwa Grupy Wyszehradzkiej? Jak Niemcy patrzą na to, co dzieje się obecnie w Polsce i na Węgrzech? Na te pytania w rozmowie z EURACTIV.cz odpowiada …

Węglowe wyzwania

Nie wszędzie jednak sytuacja się polepsza. W 2030 r. wydobycie węgla zarówno w Czechach, jak w Polsce ma się utrzymywać na poziomie zbliżonym do dzisiejszego. Co więcej, oba państwa ani myślą o redukcjach. Jeżeli jednak szukać pozytywów, to zdaniem ministra środowiska Czech Richarda Brabeca, „era węglowa” w Czechach, gdzie „czarne złoto” odpowiada nawet za połowę krajowego miksu energetycznego, powinna skończyć się około roku 2040.

Dlatego nadal ważne są wyzwania, z jakimi muszą sobie radzić regiony, w których wydobywa się węgiel. A w zasadzie większość z nich boryka się z podobnymi problemami. Stopa rozwoju i poziom PKB są poniżej krajowych średnich, poziom bezrobocia należy do najwyższych, a jakość powietrza do najniższych. Nie pomaga fakt, że większość zatrudnienia i produkcji jest skoncentrowana w rękach kilku wielkich przedsiębiorstw węglowych, a ludzie młodzi  oraz Ci, którzy legitymują się wyższym wykształceniem wyjeżdżają. Mamy więc do czynienia z klasycznym przykładem drenażu mózgów, a to z kolei utrudnia rozwój regionu. I właśnie dlatego potrzebna jest transformacja. Sprawiedliwa.

Wyzwaniem jest jednak także brak konstruktywnej debaty na temat transformacji, a dialog społeczny jest zazwyczaj inicjowany przez krajowe organizacje pozarządowe. I choć wspomniana deklaracja śląska, dotycząca sprawiedliwej transformacji, podkreśla „wagę dialogu społecznego z uwzględnieniem wszystkich partnerów”, to jednak pozostaje to trudne do osiągnięcia w państwach, które ją podpisały. Nie pomaga tu fakt, że Polska działała dotychczas całkowicie odwrotnie. Warszawa „przesłała bezpośrednio listę centralnie zaplanowanych projektów, co nie jest zgodne z zasadami partnerstwa i dialogu społecznego”, podkreśla Alexandru Mustata z Bankwatch.

Jednak mimo tego, że Warszawa nie ma planu odchodzenia od węgla, transformacja węglowa coraz częściej pojawia się w polskiej agendzie politycznej. Również przedstawiciele biznesu są w coraz większym stopniu przekonani, że utrzymywanie przemysłu węglowego to droga donikąd; statystyki mówią bowiem same za siebie – wśród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Europy, 33 znajdują się w Polsce. „Spodziewamy się, że większość istniejących kopalni węgla brunatnego, które odpowiadają obecnie za niemal połowę polskiej produkcji węgla, zostanie wygaszona około 2030 r. Taka czy inna transformacja i tak więc dokona się w polskim sektorze węglowym – pytanie tylko, w jaki sposób zostanie przeprowadzona – podsumowuje istniejący stan rzeczy raport „Transformacja węglowa w Polsce” sporządzony przez Instytut Badań Strukturalnych.

Czy fundusze UE powinny być powiązane z praworządnością? – WYWIAD

W rozmowie z EURACTIV.pl Jens Geier, niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego i wiceprzewodniczący komisji ds. budżetowych PE, mówi o tym dlaczego tak małe są szanse na zwiększenie unijnego budżetu, jaki wpływ na Wspólnotę ma brexit i czy środki ze wspólnego …

Trzeba jednak przyznać, że Śląsk – największy region węglowy w Unii Europejskiej – tak naprawdę radzi sobie całkiem nieźle i cieszy się względnie niskim bezrobociem (poza zaniedbanymi enklawami, takimi jak Bytom) i zdywersyfikowaną gospodarką.

Zdaniem Izabeli Zygmunt z Bankwatch, „traktowanie go jako uosobienia polskiego regionu węglowego służy jedynie jako mit, który ma utrwalać węglowe status quo”.  Uwagę, według niej, powinno zwracać raczej to, że we Wschodniej Wielkopolsce, której gospodarka w dużej mierze zależy od węgla brunatnego, nie ma żadnych zabezpieczeń czy tzw. „miękkiego lądowania” dla pracowników.

Dlaczego tak powoli?

Skoro więc przemysł wydobywczy nieuchronnie odchodzi w przeszłość, dlaczego państwa Grupy Wyszehradzkiej – w szczególności Polska – są tak opieszałe w podejmowaniu tych wydawać by się mogło racjonalnych decyzji?

Jednym z powodów jest stosowanie przez konserwatywne rządy państw Europy Środkowo-Wschodniej politycznie skutecznej anty-zielonej narracji. Broniąc status quo mówią one również o suwerenności energetycznej oraz potrzebie „ochrony” pracowników zatrudnionych w sektorze węglowym.

Co więcej, ponad 100 tysięcy osób w państwach V4 jest zatrudnionych w przemyśle wydobywczym. Razem z rodzinami stanowią one pokaźną część elektoratu w każdym z tych krajów. Do tego dochodzi wpływ związków zawodowych, które co prawda są otwarte na czyste technologie węglowe, ale odrzucają całkowite odejście od węgla.

A przecież dotowanie technologii, takich jak sekwestracja dwutlenku węgla (CCS) jedynie przyczynią się do utrzymania status quo. A ten nie jest do utrzymania. Dlatego to właśnie dziś jest czas, aby rozpocząć sprawiedliwą transformację. „Obecne niskie bezrobocie i niedobór rąk do pracy otwierają szansę stosunkowo mało dotkliwej transformacji i przejście wielu pracowników do innych sektorów”, potwierdza Izabela Zygmunt.

Zmiana ta jest jednak blokowana przez cykle wyborcze. Ale jeżeli zielony protest Ingi Zasowskiej zarazi Polaków niepokojem o przyszłość, być może rząd nie będzie miał wyjścia i zostanie zmuszony do przedefiniowania swojej polityki.