Były wyborca Fideszu, konserwatysta, ojciec siódemki dzieci. Nadzieja liberalnych Węgier na pokonanie Orbána

wegry-peter-marki-zay-viktor-orban-wybory-prawybory-opozycja-glosowanie-2022-premier-budapeszt-klara-dobre-Gergely-karcascony

Na zdjęciu Péter Márki-Zay - kandydat zjednoczonej opozycji na Węgrzech na premiera. / Foto via [Photo via Facebook]

Nie faworyzowani burmistrz Budapesztu Gergely Karácsony ani eurodeputowana Klára Dobrev. To były wyborca Fideszu, konserwatysta i ojciec siódemki dzieci Péter Márki-Zay wygrał niedawne prawybory i jako kandydat na premiera opozycji zmierzy się z Viktorem Orbánem w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Kim jest kandydat zjednoczonej opozycji? Czy rządzący Fidesz ma powody do obaw?

 

 

Márki-Zay uzyskał 56,7 proc. głosów w drugiej turze prawyborów. Pokonał swoją kontrkandydatkę, Klarę Dobrev, która zdobyła 43,3 proc. głosów. Do drugiej tury prawyborów przeszedł także burmistrz Budapesztu, Gergely Karácsony.

Zrezygnował on jednak 8 października z ubiegania się o stanowisko kandydata na premiera i wezwał swoich zwolenników do poparcia Petera Márki-Zaya.

„Wierzę, że Peter Marki-Zay zdoła zjednoczyć opozycję”, oświadczył, dodając, że ten kandydat zna problemy prowincji.

Dziś widać, że Karácsony nie pomylił się – na Márki-Zaya zagłosować mieli wyborcy liberalni, lewicowi i centrowi, jak i konserwatyści zmęczeni polityką Fideszu. Miał on dużo mniejszy elektorat negatywny niż jego konkurentka.

Węgry: Znany dziennik oskarżony o powiązania z rządem. Opuściło go trzech redaktorów

W ostatnim czasie węgierski „minister propagandy” kupił 50 proc. udziałów w gazecie.

Historyczne wydarzenie

Prawybory, w ramach których zjednoczona opozycja wyłoniła wspólnego kandydata na premiera były w historii Węgier wydarzeniem bezprecedensowym. Zagłosowało w nich, osobiście oraz za pośrednictwem internetu, blisko 800 tys. Węgrów, co stanowi ok. 10 proc. elektoratu tego kraju. Organizatorzy przedsięwzięcia uznali frekwencję za „niewiarygodny sukces”.

Także eksperci są zgodni co do tego, że wydarzenie to można oceniać pozytywnie.  „Opozycja, pomimo nieraz brutalnej rywalizacji między kandydatami, utrzymała jedność i wszystkie partie uznały Márki-Zaya za wspólnego kandydata na premiera. Udało się jej na kilka tygodni zdominować debatę publiczną, a także dać swoim wyborcom poczucie wpływu na wyłonienie wspólnych kandydatów”, zwrócił uwagę w rozmowie z EURACTIV.pl Andrzej Sadecki, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

Podobnego zdania jest Veronika Jóźwiak, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Nasza rozmówczyni podkreśliła wyzwania, które niosło za sobą przygotowanie takiego przedsięwzięcia. „Logistycznie to było ogromne wyzwanie – bez znaczących zasobów finansowych, medialnych, w zasadzie wyłącznie za pomocą wolontariuszy. Dla opozycji była to szansa na zaprezentowanie swoich kandydatów, których nie przyćmiewali politycy Fideszu”.

„Korzystne dla sytuacji politycznej na Węgrzech jest to, że wyłonienie wspólnego kandydata na premiera opozycji wymusza na Fidesie jakąś reakcję. Nastąpiła zmiana w rzeczywistości politycznej od dawna zdominowanej przez Fidesz, do której każda ze stron będzie musiała się dostosować”.

Ekspertka przyznaje jednak, że trudno przewidzieć, jaki scenariusz czeka nas do czasu wyborów. „Nie wiemy, czy z perspektywy wyników wyborów parlamentarnych prawybory będą postrzegane jako sukces. Być może okażą się one nieistotnym epizodem. PMZ jako kandydat opozycji utrudnia życie Fideszowi, co nie znaczy, że z tym wyzwaniem machina propagandowa partii rządzącej sobie nie poradzi”.

Karolina Zbytniewska: Czy prawybory na Węgrzech zainspirują polską opozycję?

Opozycja na Węgrzech naprawdę się jednoczy. Bo wie, że tylko tak ma szansę przełamać władzę Viktora Orbana. Opozycja w Polsce wyciągnie z tego wnioski?

Były wyborca Fideszu, konserwatysta, ojciec siódemki dzieci

Na ten moment w prawyborach, jak i w samym Péterze Márki-Zayu pokładane są ogromne nadzieje. Nie zmienia to jednak faktu, że jego wybór dla wielu osób stanowi zaskoczenie. Kandydat opozycji na premiera nie posiada dużego doświadczenia politycznego, nie stał też na czele żadnego z dużych ugrupowań politycznych.

Z wykształcenia jest ekonomistą, marketingowcem oraz inżynierem. W przeszłości mieszkał w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, gdzie zajmował się sprzedażą telefonów i części samochodowych. Powrócił do kraju ponieważ chciał, by siódemka jego dzieci wychowywała się na Węgrzech. W rodzinnym kraju pracował m.in. na Uniwersytecie Segedyńskim.

Márki-Zay deklaruje, że jest konserwatystą i przeciwnikiem poprawności politycznej. Słynie też z kontrowersji – stwierdził m.in. że „połowa węgierskiego rządu to geje”. Na scenie politycznej pojawił się w 2018 r., gdy jako kandydat wszystkich formacji opozycyjnych wygrał wybory w mieście Hodmezoevasarhely, gdzie od dawna rządził Fidesz. Co więcej, Márki-Zay sam był niegdyś zwolennikiem partii Viktora Orbána, jednakże twierdzi, że nie odnajduje się w polityce prowadzonej przez partię od 2010 r.

W trakcie kampanii zapowiedział, że po dojściu do władzy zorganizuje referendum mające na celu zmianę przepisów konstytucji wprowadzonych przez Fidesz. Zamierza także zapewnić większą władzę samorządom i włączyć Węgry do strefy euro.

W rozmowie z EURACTIV.pl Andrzej Sadecki podkreśla, że Márki-Zay może liczyć na szerokie poparcie: „Wydaje się politykiem możliwym do zaakceptowania dla wszystkich partii bloku opozycji, od lewicy po prawicę. Skupia się na wytykaniu Fideszowi zawłaszczenia państwa. W kwestiach światopoglądowych określa się on jako konserwatysta i katolik, zarazem opowiada się za rozdziałem Kościoła i państwa, akceptuje też na przykład postulat legalizacji małżeństw osób tej samej płci. Ma największe z dotychczasowych kandydatów szanse przyciągnięcia zarówno elektoratu całego bloku opozycji, a być może także części wyborców Fideszu i niezdecydowanych”, analizuje ekspert.

„Jest zdecydowanie proeuropejski i krytyczny wobec prorosyjskiej polityki rządu Fideszu. Jego zdaniem największym problemem współczesnych Węgier jest wszechobecna korupcja. Głosi natychmiastowe rozliczenie polityków Fideszu z afer korupcyjnych w przypadku zwycięstwa – jest w głoszeniu tego radykalny. Zapowiada też zmianę konstytucji bez większości konstytucyjnej. Jego sposób komunikacji politycznej upodobnia go do metod komunikowania się Fideszu – radykalne tezy głoszone z dużą pewnością siebie.

Jego głównym atutem w prawyborach okazało się to, że jest spoza establishmentu politycznego – to przyciągnęło wyborców opozycji i ma potencjał przyciągnąć również ludzi rozczarowanych Fideszem. Najwyraźniej jest zapotrzebowanie w węgierskim społeczeństwie na nowe twarze w polityce. Jednocześnie jego brak przynależności partyjnej i zaplecza politycznego może się okazać poważnym ograniczeniem dla sprawnego przeprowadzenia kampanii i utrzymania mocnej pozycji wewnątrz zjednoczonej opozycji – jest wiele czynników potencjalnie generujących napięcia między opozycyjnymi partiami, np. ustalenie tego, kto z jakiego miejsca startuje na wspólnej liście wyborczej. Tego typu spory mogą doprowadzić do rozpadu tej współpracy”, stwierdza z kolei Veronika Jóźwiak.

Orban może się bać?

Analitycy uważali, że to Klára Dobrev była kandydatką preferowaną przez Fidesz. Duży wpływ miał na to fakt, że prywatnie jest ona żoną Ferenca Gyurcsányego, skompromitowanego byłego premiera a zarazem jednego z najbardziej nielubianych polityków na Węgrzech, co potencjalnie czyniło ją dogodnym celem dla ataków partii rządzącej. Czy to oznacza, że zwycięstwo jej kontrkandydata oznacza dla Fideszu kłopoty?

Eksperci pozostają co do tego zgodni. „Márki-Zay będzie niewygodnym rywalem dla Orbána. Dotychczasowe podejście Fideszu do współpracy opozycji polegało na straszeniu powrotem niepopularnego premiera z lat 2004-2009 Ferenca Gyurcsányego”, przyznaje Andrzej Sadecki.

„Po zwycięstwie Pétera Márki-Zaya w prawyborach Fidesz wydaje się być bezradny. Nikt nie spodziewał się takiego wyniku – jest to największe zaskoczenie od długich lat w węgierskiej polityce. Główną linią przekazu rządu i Fideszu w dalszym ciągu jest to, że niezależnie od tego, kto formalnie przewodzi opozycji, stoi za nim Gyurcsány. Jest to przekaz nietrafny i niewiarygodny biorąc pod uwagę przeszłość polityczną PMZ, który z Gyurcsányem nic wspólnego nie ma”, mówi Veronika Jóźwiak.

Węgry: Kogo obawia się Viktor Orban i dlaczego prawybory są dobre dla opozycji? [WYWIAD]

Na Węgrzech trwają historyczne prawybory opozycji. Wyłonią przeciwnika Viktora Orbana.