Oszczędzanie zemści się w przyszłości? Jak Węgry radzą sobie z kryzysem gospodarczym?

Węgry, pandemia, koronawirus COVID-19, gospodarka, kryzys, bezrobocie, forint, Budapeszt, Unia Europejska,

Analiza wykazała, że przed najtrudniejszym wyzwaniem w czasie kryzysu stanęły małe firmy oraz te, które zatrudniają pracowników mniej doświadczonych i o mniejszych kwalifikacjach. / Zdjęcie: Facebook @orbanviktor

O tym, w jaki sposób rząd Węgier próbował zmierzyć się ze skutkami ekonomicznymi pandemii COVID-19, pisze węgierski think tank Political Capital w próbie oceny polityki gospodarczej gabinetu Viktora Orbana na przestrzeni minionych 12 miesięcy.

 

W odpowiedzi na pandemię koronawirusa państwa wprowadziły bezprecedensowe restrykcje, które ograniczyły życie prywatne, a przy tym poważnie dotknęły całe sektory gospodarki. By złagodzić negatywne skutki kryzysu, opracowano wielomiliardowe programy pomocy socjalnej i branżowej. Dokładne rozmiary i szczegóły tego wsparcia są różne w zależności od kraju.

Węgierski rząd szybko zareagował na sytuację rozwijającą się wiosną 2020 r. i w ramach obowiązującego wówczas stanu wyjątkowego wprowadził relatywnie surowe obostrzenia. Dlatego w kraju podczas pierwszej fali pandemii odnotowano stosunkowo niską liczbę zakażeń.

Krótko po wprowadzeniu lockdownu, rząd przedstawił pierwszy “plan ochrony gospodarki”. Jego częścią było kilka kluczowych założeń: węgierska wersja systemu “Kurzarbeit” (zakładającego dodatek do wynagrodzenia dla osób, którym skrócono godzinowy wymiar pracy z powodu pandemii), moratorium na spłatę kredytów (które pierwotnie miało wygasnąć 31 grudnia 2020 r.), moratorium na składki podatkowe opłacane za pracowników przez pracodawców w szczególnie dotkniętych sektorach gospodarki, moratorium na podatki dla niektórych samozatrudnionych osób i program pożyczek dla firm wart 2 mld forintów.

Także Narodowy Bank Węgier (MNB) miał swój wkład w postaci zabiegów, które pomogły usprawnić płynność finansową. MNB uruchomił program wsparcia dla przedsiębiorców NHP Hajrá! o wartości 1 mld forintów – od tamtego czasu suma wzrosła dwukrotnie.

Po rozluźnieniu ograniczeń związanych z lockdownem w okresie letnim, jesienią w Węgry uderzyła nowa fala zakażeń. Tym razem rząd zareagował z dużym opóźnieniem. O ile na wiosnę restrykcje wdrożono przy kilkuset wykrytych przypadkach zachorowań, to jesienią liczba przypadków sięgnęła 80 tys. zanim rządzący podjęli podobną decyzję.

Premier Viktor Orbán tłumaczył, że rząd chce utrzymać normalne funkcjonowanie gospodarki tak długo, jak to możliwe. Według mediów, to duża różnica między nieoczekiwanie niskimi wynikami węgierskiej gospodarki na tle regionu (-14,6 proc. PKB w drugim kwartale 2020 r., -6 proc. w całym 2020 r.) a wcześniejszymi przewidywaniami Ministerstwa Finansów (PM) i MNB (PM: -0,3 proc. w 2020 r., skorygowane potem do -3 proc.; MNB: +2/3 proc. w 2020 r.) sprawiła, że rząd opóźnił wprowadzenie drugiego lockdownu.

W listopadzie ubiegłego roku wraz z restrykcjami wprowadzono nowe środki stymulujące gospodarkę. Po pierwsze, uruchomiono ponownie program dotyczący składek podatkowych i dodatków do wynagrodzeń w branży turystycznej.

Po drugie, rząd zobowiązał się wypłacić właścicielom hoteli i pensjonatów odszkodowania w wysokości 80 proc. opłat za niezrealizowane rezerwacje gości. Po trzecie, obniżono do 5 proc. podatek VAT na posiłki przygotowane na wynos, by utrzymać popyt.

W październiku rządzący ogłosili, że do czerwca 2021 r. przedłużone zostanie moratorium na spłatę pożyczek dla niektórych szczególnie zagrożonych grup. W grudniu zdecydowano, że obejmie ono wszystkich obywateli.

Ponadto, system “Kurzarbeit” i moratorium na składki podatkowe wydłużono do stycznia, lokalny podatek przemysłowy dla średnich i małych przedsiębiorstw obcięto o połowę, a rodziny mogły skorzystać z programu dopłat i pożyczek na remont mieszkania.

W lutym Orbán zapowiedział trzyetapowy plan działania, mający na celu pobudzenie gospodarki. Pierwszy etap zakłada obniżenie podatku VAT na nowe domy oraz pożyczki dla średnich i małych przedsiębiorstw. Natomiast w drugiej i trzeciej fazie nacisk padnie na reformę szkolnictwa wyższego, a także projekty związane z zieloną gospodarką i cyfryzacją.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) szacował, że Węgry przeznaczyły od 2 do 5 proc. PKB na finansową stymulację gospodarki, co jest niskim wynikiem w porównaniu z innymi państwami.

Z kolei rząd ocenia, że na zarządzanie kryzysem wydał 8 proc. PKB, ale te wyliczenia obejmują gwarancje pożyczek, których nie można uznać za bezpośrednią pomoc finansową.

Co z perspektywy czasu można powiedzieć na temat efektów środków wprowadzonych w 2020 r.?

Jednym z kluczowych wskaźników jest stopa bezrobocia, która w przypadku Węgier przed pandemią była znacznie mniejsza (3,7 proc.) niż średnia Unii Europejskiej. Odsetek osób bezrobotnych wzrósł do 4,6 proc. w drugim kwartale 2020 r, następnie w listopadzie spadł do 4,3 proc. Ale nadal był na wyraźnie lepszym poziomie niż średnia krajów UE i strefy euro.

Najniższy punkt stopa bezrobocia osiągnęła w okresie od kwietnia do czerwca, kiedy – zgodnie z danymi Centralnego Urzędu Statystycznego (KSH) – zatrudnienie w porównaniu do roku 2019 miało 103 tys. Węgrów mniej.

Drugim decydującym wskaźnikiem jest wzrost gospodarczy, który – jak już wskazano – nie spełnił oczekiwań w pierwszym etapie kryzysu, co skutkowało największym spadkiem PKB w regionie w drugim kwartale 2020 r.

Potem nastąpiło równie niespotykane odbicie (11,4 proc. w trzecim kwartale 2020 r.). Wskaźnik PMI (Purchasing Manager Index), który zazwyczaj jako pierwszy reaguje na zmiany w wynikach firm produkcyjnych, pod koniec roku powrócił do poziomu sprzed kryzysu. Jednak bardziej ogólny wskaźnik wzrostu gospodarczego (GKI) nie osiągnął jeszcze tego pułapu.

Jak specjaliści i najbardziej dotknięte podmioty oceniają skuteczność decyzji rządu?

Na początku pandemii, piętnastu uznanych i niezależnych ekonomistów założyło grupę “Ekonomiści o zarządzaniu kryzysem” oraz blog, na którym komentowano rządowe decyzje.

W kwietniu eksperci opublikowali mało optymistyczne oświadczenie w reakcji na rządowy pakiet gospodarczy. Stwierdzili – między innymi – że pakiet “jest niezadowalający i nie dotyka nawet tematu katastrofy społecznej”.

Rząd skrytykowano za niedoszacowanie rozmiaru nadchodzącej recesji, za decyzję o sfinansowaniu pakietu głównie za pomocą reorganizacji budżetu, za cięcia funduszy dla samorządów lokalnych, a także za zlekceważenie tysięcy osób, które straciły pracę i mogły liczyć tylko na niezwykle skromny w skali światowej zasiłek dla bezrobotnych.

Ocena skuteczności zarządzania kryzysem jest możliwa tylko w ograniczonym stopniu, ponieważ nie ma wystarczającej ilości danych. János Köllő i Balázs Reizer, naukowcy z Centrum Badań Ekonomicznych i Regionalnych, opublikowali w czasopiśmie “Munkaerőpiaci Tükör” badanie na temat wpływu kryzysu na rynek pracy i działalność przedsiębiorstw.

Analiza wykazała, że przed najtrudniejszym wyzwaniem stanęły małe firmy oraz te, które zatrudniają pracowników mniej doświadczonych i o mniejszych kwalifikacjach. János Köllő podkreślił, że informacje dotyczące zatrudnienia pokazywane przez media nie oddają w pełni skutków pandemii.

Dane na temat zatrudnienia nie obejmują np. 6-proc. spadku godzinowego wymiaru pracy. Z kolei na wygląd statystyk bezrobocia wpływa fakt, że wiele osób liczyło na szybki powrót do normalności, co zniechęciło ich do szukania pracy czy zarejestrowania się jako bezrobotni.

Ponadto, w oficjalnych danych nie bierze się pod uwagę osób pracujących na czarno. Nie wiadomo też nic na temat pracowników wysłanych na bezpłatne zwolnienia.

Balázs Reizer ocenił to, co w tym okresie stało się z przedsiębiorstwami na Węgrzech na podstawie kwartalnych i miesięcznych danych dotyczących produkcji przemysłowej. Oficjalna baza danych Centralnego Urzędu Statystycznego obejmuje firmy produkcyjne, więc trendy w branży usług nie są w niej widocznie. Mimo to wyniki są niepokojące.

Ekspert wykazał, że ok. 5 proc. tych przedsiębiorstw upadło. Kiedy jednak porównał te wyniki z liczbą małych i średnich przedsiębiorstw, odsetek wzrósł do 9 proc., co wskazuje na to, że mniejsze firmy poradziły sobie z kryzysem gorzej. W 2020 r. z bazy danych usunięto więcej firm niż w całym roku 2008 w czasie recesji.

Reizer powiedział w rozmowie z EURACTIV, że trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy takiego kryzysu, jak ten – “wszystkie rządy działały doraźnie”, ponieważ nie było żadnej wypróbowanej strategii.

Jednakże, można zauważyć, że węgierskie próby pobudzania gospodarki zakładały najczęściej reorganizację budżetu a nie szukanie nowych środków. Państwo i tak wydałoby te pieniądze, ale na inne cele.

Zadłużenie Węgier tak czy inaczej poszybowało w górę i osiągnęło najwyższy punkt od 25 lat, co jest skutkiem produkcji przemysłowej – która zniżyła się do najgorszego poziomu w drugim kwartale – spadku dochodów państwa oraz utrzymania wydatków stałych.

Jak powiedział Reizer, rząd prawdopodobnie przecenia wpływy, ale także koszty własnych decyzji. Pokazuje to dobrze przykład moratorium na podatki dla samozatrudnionych Węgrów. Mówiono, że świadczenie pomogło 200 tys. obywateli, ale w branżach, w których popyt praktycznie przestał istnieć, większość tymczasowo zawiesiła działalność, więc zyskali niewiele na tym, że nie musieli przez ten czas płacić podatków; oszczędzili jedynie na składkach ubezpieczenia społecznego.

Reizer uważa, że dane te można wytłumaczyć faktem, że rozmiar środków stymulujących gospodarkę nie był wystarczający, by mógł wpłynąć pozytywnie na mniejsze firmy krajowe. Takie przedsiębiorstwa często są zarządzane w mniej profesjonalny sposób, mają małe rezerwy gotówkowe, a ich dostęp do pożyczek na wsparcie płynności finansowej jest ograniczony, więc “wymagałyby dużo więcej wsparcia”.

By pomóc konkretnie tym firmom, wiele innych państw szybko zaoferowało im obniżenie wydatków, podczas gdy na Węgrzech, niewiele z nich otrzymało wsparcie, a jeśli już otrzymało, to były to sumy mniejsze niż w przypadku ich zagranicznych odpowiedników.

Makroekonomistka Éva Palócz, szef Instytutu Badań Ekonomicznych Kopint-Tárki, podziela tę opinię. Jak powiedziała w rozmowie z EURACTIV, już w kwietniu było jasne, że węgierskie pakiety gospodarcze są raczej niewielkie w porównaniu do tych z innych państw – rząd nie zapewnił wystarczającego wsparcia bezrobotnym i nie zrobił zbyt wiele, by utrzymać miejsca pracy.

“Pierwsza wersja węgierskiego “Kurzarbeit” była absolutnym minimum. Strategię poprawiono po tym, jak oburzyli się przedsiębiorcy, ale to nie wystarczyło” – stwierdziła ekspertka. Na decyzje rządu mogły mieć wpływ zbyt optymistyczne przewidywania rządu na temat wielkości kryzysu. Opierały się one na oczekiwaniach kilku firm przemysłowych, a nie na analizach ekonomistów. W związku z tym dostosowano założenia pakietu stymulującego gospodarkę do niewłaściwych prognoz.

Palócz uważa, że moratorium na spłatę pożyczek było ważnym i dobrym krokiem ze strony rządu, ale może się zemścić w przyszłości, ponieważ ci, którzy zdecydowali się na opóźnienie uregulowania należności, będą musieli w końcu je pokryć.

Ekonomistka przychylnie postrzega kroki podjęte przez MNB – programy dotyczące pożyczek oraz płynności finansowej stanowiły realną pomoc. Z kolei pakiet jesienny skierowano według niej do stosunkowo małego grona odbiorców i był on obarczony trudnymi wymogami administracyjnymi. Ponadto, wystąpiły opóźnienia w wypłatach środków.

Piętnastu ekonomistów, którzy analizowali metody zarządzania kryzysem, twierdzi, że PKB za rok 2020 będzie nieco gorsze niż u konkurentów z regionu. Jednak trudno stwierdzić, jak dużą rolę odegrała w tym zakresie niewystarczająca ochrona gospodarki.

“Brak skupienia uwagi na utrzymaniu miejsc pracy i podtrzymaniu działalności przedsiębiorstw będzie miał swoje skutki w dłuższej perspektywie”, ponieważ wiele firm – nawet jeśli przetrwa – może wyjść z kryzysu z niekorzystną pozycją konkurencyjną.

Słowacja, której struktura gospodarcza jest podobna do węgierskiej – turystyka i produkcja samochodów odgrywa ponadprzeciętną rolę w obu państwach – wydała dużo więcej na utrzymanie miejsc pracy.

Trudna sytuacja branży turystycznej dobrze oddaje temat zarządzania kryzysem gospodarczym i bezpośrednimi dotacjami. Jeden z głównych przedstawicieli zainteresowanych podmiotów – Stowarzyszenie Hoteli i Restauracji (MSZÉSZ) – wyraziło niepokój już przed wprowadzeniem jesiennego lockdownu z uwagi na wyjątkowo słaby sezon i kończące się w lecie wsparcie rządowe.

Przewodniczący stowarzyszenia Tamás Flesch wiele razy podkreślał, że największym zagrożeniem jest utrata zespołów doświadczonych pracowników, które były kompletowane na przestrzeni wielu lat. To utrudni postawienie branży na nogi, nawet jeśli wzrośnie popyt. Oszacowano, że odeszło z niej 100 tys. pracowników (30-40 proc. liczby osób zatrudnionych przed kryzysem).

MSZÉSZ i jego partnerzy byli zadowoleni ze środków kierowanych do ich sektorów (50-proc. dodatek do wynagrodzenia, moratorium na podatki), które według nich były wystarczające, by pomóc pracodawcom uniknąć kolejnych redukcji etatów.

Chociaż już wtedy było wiadomo, że w niektórych przypadkach środki będą wypłacane z opóźnieniem. 80-proc. dofinansowanie za rezerwacje, które musiały zostać odwołane z powodu obostrzeń, wygląda nieźle na papierze, ale w rzeczywistości ze względu na nieprzewidywalność sytuacji rezerwacji od dawna było mało. Niektóre firmy nie mogły wpisać swoich rezerwacji z wyprzedzeniem do systemu udostępniania danych, dlatego nie spełniły warunków, by otrzymać wsparcie.

Na początku 2021 r. powstał dość poważny spór z powodu nieprzejrzystego podziału dofinansowania przez Węgierską Agencję Turystyki. Od tego czasu coraz więcej pracowników sektora, organizatorów eventów czy artystów poruszało temat według nich niewystarczającej pomocy.

Należy zauważyć, że rząd w 2020 r. przekazał znaczne fundusze, by wesprzeć inwestycje i wprowadzić w życie hasło “stworzymy tyle miejsc pracy, ile zabrał nam kryzys” – minister spraw zagranicznych i handlu powiedział w styczniu, że od początku pandemii rząd pomógł stworzyć 12 603 stanowisk pracy o wartości 1 676 mld forintów.

Éva Palócz zwróciła uwagę, że wydano niemałe środki, by osiągnąć ten cel, a w sytuacji kryzysowej utworzenie nowych miejsc pracy i zachowanie starych, to kwestia wyboru. Jednak lepiej byłoby wydać (część) tych pieniędzy na utrzymanie istniejącej już sieci gospodarczej, ponieważ jej rozpad z czasem doprowadzi do dużo dotkliwszych szkód.