Węgry i koronawirus: Viktor Orban z nowymi szerokimi uprawnieniami

Premier Wegier Viktor Orban/ źródło: https://www.facebook.com/orbanviktor/

Węgierski parlament przyznał premierowi tego kraju nowe szerokie uprawnienia na czas pandemii koronawirusa. Ustawa ustanawia stan nadzwyczajny bezterminowo, zawiesza parlament, a rządowi daje prawo do wydawania dekretów.

 

Za nowymi przepisami zagłosowało 2/3 posłów, czyli FIDESZ-owi udało się uzbierać potrzebną do przyjęcia tego typu ustawy większość. Cała opozycja zagłosowało przeciwko, ale to nie wystarczyło.

Co znalazło się w ustawie?

Rząd i premier uzyskali natomiast prawo do wydawania dekretów, które nie będą wymagały zgody parlamentu. Dodatkowo ustanowiono wysokie kary za „szerzenie fake newsów”. Można będzie za to trafić do więzienia nawet na 5 lat. Z kolei za złamanie warunków obowiązkowej kwarantanny grozi nawet 8 lat więzienia.

Nowe przepisy (ich projekt ujawniono 20 marca) mają według węgierskich władz służyć walce z epidemią koronawirusa. Węgierska opozycja przekonuje jednak, że chodzi jedynie o nadanie premierowi Viktorowi Orbanowi nowych uprawnień, aby umocnić jego władzę. Wyrażają też obawy o wolność mediów, ponieważ zdaniem opozycyjnych polityków przepis o wysokich karach za fake newsy, może służyć do kneblowania niepokornych wobec władz dziennikarzy.

Rząd Węgier odrzuca te podejrzenia. „To jest przykład podwójnych standardów polityków opozycji. Widzimy to na Węgrzech od przeszło 10 lat. Każdy kraj stara się użyć w walce z pandemią swoich metod i środków, które są skrojone na jego potrzeby. I to właśnie robią teraz Węgry” – mówił rzecznik rządu Zoltan Kovacs. Z kolei minister sprawiedliwości Judit Varga stwierdziła, że opozycja „walczy z wyimaginowanymi demonami, a nie z rzeczywistością”.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Orban oskarża UE o bezczynność

Sam Viktor Orban zabrał głos w ubiegłym tygodniu, gdy zaniepokojenie projektem ustawy rozszerzającej jego kompetencje wyraziła Komisja Europejska. Poprosił wówczas „europejskich krzykaczy, aby pozwolili Węgrom walczyć z koronawirusem po swojemu”. Oskarżył również UE o to, że nie pomaga jego krajowi.

„Dostaliśmy pomoc z Chin, zwróciłem się też do członków Rady Współpracy Państw Języków Tureckich, której członkiem są też Węgry, aby udzielili nam pomocy i też ją stamtąd dostaliśmy. Nie chcę teraz otwierać debaty na temat tego, gdzie byli eksperci ds. epidemiologii UE i co mówili w styczniu oraz lutym o koronawirusie”. Wrócę do tego po zakończeniu kryzysu. Dobrze, że wiemy o całościowej słabości struktur UE” – mówił węgierski premier. Zapewnił jednak, że Węgry „pozostają członkiem UE i sojuszu państw Zachodu”.

Ekspertka: To precedens niebezpieczny dla demokracji

Węgierska politolog Edit Zgut uważa jednak, że na Węgrzech doszło do „bardzo niebezpiecznego precedensu. Tego typu przepisów dotąd nie było, a do tego są one bezterminowe. Ten rząd pokazywał już, że demokrację potrafi ograniczać nawet bez globalnych kryzysów” – mówi.

Zdaniem Edit Zgut „Viktor Orban od lat buduje system autorytarny. On już wiele razy naruszał konstytucję, nie chce być przez nią ograniczany, chce rozszerzać swoją władzę. A teraz dostał nieograniczoną władzę nie do skontrolowania. To jest bardzo niebezpieczne. Moim zdaniem to narusza zasady praworządności. Demokracja nakazuje rozważne używanie władzy. Ten rząd musi usłyszeć, że przekroczył pewne standardy” – mówi węgierska politolog.

Według niej „największym ryzykiem systemowym jest brak jasnego końca dla nowych przepisów”. „Rząd Orbana wprowadzał już specjalne przepisy, kiedy trwał kryzys migracyjny. Wiele z nich obowiązuje dalej, choć kryzysu migracyjnego już nie ma. Ale przepisów nie odwołano. Nawet jeśli obecny kryzys epidemiologiczny się zakończy, to nie mamy już pewności czy ustawa przestanie obowiązywać. Za bardzo niedobre uważam obniżenie rangi parlamentu. Orban stara się to konsekwentnie robić. A uderzenie w parlament to uderzenie w podstawy demokracji” – przekonuje Edit Zgut.

Koronawirus: Od jutra Węgrzy także w "areszcie domowym"

Czy Viktor Orbán boi się społecznych protestów w obliczu zawieszenia prac parlamentu?