Węgry: Trwają historyczne prawybory opozycji. Wyłonią przeciwnika Viktora Orbana

viktor-orban-wybory-rzad-budapeszt-prawybory-opozycja-koalicja

Węgry: Trwają historyczne prawybory. Wyłonią przeciwnika premiera Viktora Orbana (na zdj.) [Orbán Viktor]

W ubiegłą sobotę (18 września) rozpoczęła się na Węgrzech pierwsza tura prawyborów. Mają one wyłonić wspólnego kandydata opozycji na premiera w wyborach powszechnych, które odbędą się wiosną 2022 r. Czy obserwujemy właśnie początek końca rządów Fideszu?

 

 

W grudniu ub. roku sześć węgierskich partii poinformowało o zawiązaniu sojuszu, którego głównym celem stało się odsunięcie od władzy rządzącego już od ponad dekady Fideszu Viktora Orbána. Porozumienie zawiązały Koalicja Demokratyczna (DK), nacjonalistyczny Jobbik, proekologiczne ugrupowanie Polityka Może Być Inna (LMP), liberalne Momentum, Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP) oraz lewicowa, „zielona” partia Dialog.

Tak szeroka koalicja, jak i trwające wybory są zjawiskiem bezprecedensowym dla historii Węgier. Pierwsza tura zakończy się w najbliższą niedzielę (26 września). Na ich drodze mają zostać wyłonieni kandydaci, którzy w 106 jednomandatowych okręgach wyborczych będą rywalizować z przedstawicielami partii rządzącej. Głosujący wybiorą też kandydata, który w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych będzie reprezentował „zjednoczoną opozycję”.

W przypadku, gdy żaden z pretendentów na stanowisko szefa rządu nie uzyska 50 proc. głosów, w dniach 4-10 października odbędzie się druga tura prawyborów.

Węgry: Opozycja wybierze kandydata na premiera w prawyborach. Viktora Orbana chce zastąpić burmistrz Budapesztu

Zjednoczona węgierska opozycja minimalnie ustępuje w sondażach koalicji rządzącego Fideszu oraz Chrześcijańskiej-Demokratycznej Partii Ludowej.

Kto może zmierzyć się z Viktorem Orbanem?

Ocenia się, że największe szanse na zwycięstwo w prawyborach ma troje kandydatów: przewodnicząca centrolewicowej DK i wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Klára Dobrev, szef znanego z nacjonalistycznych i rasistowskich haseł Jobbiku – Péter Jakab, a także obecny burmistrz Budapesztu – Gergely Karácsony.

W rozmowie z EURACTIV.pl dr Dominik Héjj z Instytutu Europy Środkowej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) przyznaje, że wiele zależy od tego, gdzie wyborcy chętniej ruszą do urn. „Budapeszt będzie zapewne głosował inaczej niż wszystko co jest poza nim. Jeśli wybierze stolica, to pewnie Klára Dobrev. Jeśli przewaga będzie wszystkiego wokół Budapesztu, to obstawiam, że wygra Péter Jakab”.

Natomiast Szilárd Teczár, dziennikarz węgierskiego tygodnika Magyar Narancs  („Węgierska Pomarańcza”) podkreśla, że trudno jest przewidzieć wynik, ze względu na to, że takie wybory mają miejsce po raz pierwszy. „Tego rodzaju prawybory na Węgrzech są bezprecedensowe, przynajmniej na poziomie krajowym. Sondaże trudno interpretować także dlatego, że nie da się tak naprawdę przewidzieć, jak duża będzie frekwencja”.

Nasz rozmówca typuje jednocześnie, że to burmistrz Budapesztu oraz reprezentantka DK mają największe szanse na wygraną. „Moim zdaniem Karácsony i Dobrev mają większe szanse niż Jakab, ponieważ on jest popularniejszy na wsi, obszarach wiejskich i mniejszych miastach, a więc tam, gdzie bardzo prawdopodobne, że frekwencja będzie niższa, gdzie opozycja jest słabsza a także trudniej jest głosować”, przekonuje dziennikarz Magyar Narancs.

W prawyborach istnieją dwa rodzaje stanowisk do głosowania – stałe i mobilne. Stacje mobilne są otwarte tylko przez jeden lub dwa dni i zazwyczaj to one są umieszczane w mniejszych miastach. „Wyborcy mogą więc oddać tam swój głos tylko przez krótki okres czasu, podczas gdy stałe stacje do głosowania są otwarte przez dziewięć dni – jest to wyraźne utrudnienie dla Jakaba i dlatego moim zdaniem jest prawdopodobne, że zajmie trzecie miejsce”, ocenia Szilárd Teczár.

Pozostają więc Karácsony i Dobrev. Prawybory odbędą się w dwóch turach – w drugiej zmierzą się tylko trzej kandydaci, którzy uzyskają najwyższą liczbę głosów. „Na korzyść Karácsony’ego przemawia argument, że ludzie, którzy w pierwszej turze głosowali na niezakwalifikowanych kandydatów, najprawdopodobniej zagłosują na niego w drugiej turze, ponieważ jest on bardziej umiarkowany niż Dobrev i stanowi 'drugorzędną preferencję’ dla wielu wyborców opozycji. Ale wynik jest trudny do przewidzenia. Jeśli, na przykład, Dobrev wygra pierwszą rundę z większą przewagą, to będzie miała spore szanse na ostateczne zwycięstwo”, mówi ekspert.

Zjednoczeni pomimo różnic?

Koalicja sześciu, na pierwszy rzut oka różnych obozów, prowokuje pytania o ewentualne napięcia wewnętrzne a także programowe niespójności. W skład „zjednoczonej opozycji” wchodzą zarówno ugrupowania celujące w wielkomiejskich wyborców, jak i tych o przekonaniach konserwatywnych zamieszkujących mniejsze ośrodki. Przedstawiciele partii podkreślają jednak, że nie chodzi o pełne zjednoczenie, a o współpracę na rzecz demokracji pomimo dzielących ich różnic. Jak twierdzi Klára Dobrev, wyłonił się taki rodzaj wyborcy „dla którego nie jest ważne, czy to prawica czy lewica, liberalizm czy socjaldemokracja, ale ważne, by pozostać demokratą”.

Szilárd Teczár zwraca uwagę, że prawybory są dla opozycji dobre, m.in. dzięki temu, że pomimo rywalizacji, mogą ze sobą współpracować. Dziennikarz nie uważa, by któraś z partii mogła w przyszłości wycofać się z porozumienia.

„Przed ostatnimi wyborami, zarówno w 2018 i 2014 r. tarcia pojawiły się na tygodnie przed wyborami lub tuż przed nimi. Ale teraz rywalizują podczas prawyborów i dzieje się to w sposób uregulowany i skoordynowany. Sądzę, że po zakończeniu prawyborów i poznaniu wyniku, którejkolwiek ze stron trudno byłoby politycznie zignorować rezultat i wziąć udział w wyborach samotnie – moim zdaniem byłoby to polityczne samobójstwo”, analizuje dziennikarz Magyar Narancs.

Nasz rozmówca przekonuje, że w interesie każdej partii opozycyjnej jest pozostawanie razem, ponieważ wyniki prawyborów dadzą mocny mandat od obywateli i określą główne aspekty współpracy – kto będzie kandydatem na premiera, a kto kandydatem w 106 okręgach wyborczych.

Jedyną rzeczą, którą partie opozycyjne będą musiały same sobie wymyślić, będzie skład wspólnej listy partyjnej. „Na Węgrzech mamy mieszany system wyborczy, więc głosujemy nie tylko na kandydatów w okręgach jednomandatowych, ale także na listę partyjną na szczeblu krajowym. I tym razem partie opozycyjne będą musiały przedstawić wspólną listę partyjną. Po prawyborach przyjdzie czas na podzielenie między siebie miejsca na liście. Będzie to trudne zadanie, ale w ich najlepszym interesie jest rozwiązanie go bez zbytniego konfliktu wewnętrznego”, podkreśla węgierski dziennikarz.

Z kolei Dominik Héjj przyznaje, że partie retorycznie nie różnią się między sobą tak bardzo – łączy je zaś wspólny cel, czyli odsunięcie od władzy Viktora Orbana. „Opozycja uświadomiła sobie, że bez sojuszu nie da się pokonać Fideszu, nawet nie da się do niego zbliżyć. W związku z tym wielokrotnie deklarowano, że nie będą akcentować swoich różnic. I to też było widać w debacie, która odbyła się dwa tygodnie temu”, przyznaje ekspert.

Węgry: Opozycja pokrzyżuje plany Orbanowi? Burmistrz Budapesztu grozi wetem ws. organizacji mistrzostw świata

Spór dotyczy budowy kampusu chińskiego uniwersytetu w węgierskiej stolicy.

Fideszowi to nie w smak

Prawybory jak i samo funkcjonowanie zjednoczonej opozycji bez wątpienia jest nie w smak Fideszowi – przekonuje on, że jej ewentualne rządy przyczynią się do ruiny kraju. Najbardziej „medialnym” celem zdaje się być Gergely Karácsony – rządzący przekonują, że jest on marionetką Ferenca Gyurcsányego, byłego premiera, który rządził w latach 2004-2009. To jego kontrowersyjne komentarze (m.in. „kłamaliśmy w dzień i w nocy” na temat gospodarki kraju) poniekąd przyczyniły się do wzrostu popularności Fideszu.

Teraz partia Orbana „wiąże” burmistrza Budapesztu z byłym premierem. Na ulicach pojawiają się plakaty z hasłami „Zatrzymać Gyurcsányego, zatrzymać Karácsonyego”, utworzono petycję, w której Węgrzy mogą wyrazić swój sprzeciw przeciwko „powrotowi Gyurcsányego”. Jak poinformował rząd, podpisać miało ją do tej pory 400 tys. obywateli. O czym świadczą te działania? Czy oznaczają, że to burmistrza Budapesztu partia rządząca obawia się najbardziej?

„Rządzący na własnej skórze zobaczyli, jak Karácsony wygrywał w 2019 r., zostając burmistrzem stolicy. Opozycja jest najsilniejsza w Budapeszcie, toteż cała siła skumulowana jest przeciwko niemu, ale tam w Dobrev też mocno uderzają, podobnie jak w Pétera Jakaba. Wydaje mi się jednak, że bardziej medialnym zagraniem jest zaatakowanie Karácsonyego.” – przyznaje Dominik Héjj.

„Wydaje mi się, że ciężar gatunkowy rozkłada się na razie po równi. Natomiast wiadomo, że Karácsony jest ciekawym kąskiem, bo rządzi Budapesztem, w związku z czym łatwiej jest w niego uderzyć, także poprzez np. pozbawienie go środków finansowych dla stolicy”, analizuje nasz rozmówca.

Szilárd Teczár zwraca zaś uwagę na to, że kampania wymierzona przeciw Karácsonyemu ma swoje powody. „Pewne jest, że władze spodziewają się, że Karácsony wygra prawybory, dlatego atakują go z góry. To całkiem logiczne, ponieważ rządowa kampania w zasadzie mówi, że Karácsony jest człowiekiem lub marionetką Ferenca Gyurcsányego, jednego z najbardziej nielubianych polityków na Węgrzech”.

Nierozważnie byłoby organizować kampanię przeciwko Dobrev – jest żoną Gyurcsányego, kandyduje z jego partii, Koalicji Demokratycznej, więc jest już z nim blisko związana – jeśli Dobrev wygra, w oczach wyborców będzie już kojarzona z Gyurcsánym. Dlatego kampania skupia się teraz na Karácsonym – w tym momencie Fidesz chce, by wyborcy zrównali Karácsonyego z Ferencem Gyurcsánym”, analizuje nasz rozmówca.

Węgry: Atak na system do głosowania w opozycyjnych prawyborach

Według organizatorów „mogło dość do bardziej złożonego, kilkustopniowego nadużycia”.

Cyberatak nie zniweczył planów opozycji

Trwające prawybory nie są wolne od nieprzewidzianych incydentów. W ubiegły poniedziałek (20 września) informowaliśmy, że przerwano je ze względu na spowolnienie działania systemu informatycznego, który obsługuje głosowanie.

Pomimo tego, że organizatorzy początkowo przypuszczali, że spowolnienie było spowodowane niespodziewanie wysoką frekwencją, po pewnym czasie stwierdzono, że przyczyną był ukierunkowany atak DoS (blokada usług).

Z systemu korzystać można było ponownie już od poniedziałku. W następstwie incydentu, liderzy partii opozycyjnych wydali wspólne oświadczenie. Rządzący Fidesz także wydał własny komunikat, w którym zawyrokował, że przyczyną awarii była „niekompetencja organizatorów”.

Pomimo tego, że do przyszłorocznych wyborów zostało jeszcze trochę czasu, już teraz wiadomo, że na naszych oczach może rozpoczynać się nowy, ważny dla Węgier jak i Europy rozdział – w najbliższych dniach dowiemy się, kto zostanie jego głównym bohaterem.