Węgry: Telex zastąpi Index. Na Węgrzech będą jeszcze niezależne media?

Węgry, Index, Telex, Orban, media, wolność mediów

Portal Index.hu, jedno z najważniejszych na Węgrzech mediów krytycznie nastawionych do rządów premiera Viktora Orbána (na zdj.), przestał istnieć w lipcu. Teraz część dziennikarzy będzie tworzyła serwis Telex.hu. Czy powtórzą sukces Indexu?. / Foto via Facebook [Orbán Viktor]

Dziennikarze pracujący do niedawna w największym węgierskim niezależnym portalu informacyjnym Index.hu założyli nowe medium. W lipcu zrezygnowali oni demonstracyjnie z pracy z obawy przed utrata niezależności przez Index.

 

 

Finansowany crowdfundingowo niezależny portal informacyjny Telex, założony przez dziennikarzy pracujących wcześniej w największym niezależnym węgierskim portalu informacyjnym Index, rozpoczął w piątek (30 września) pracę.

Telex: Środki od darczyńców i z Czech

Telex tworzy 70 dziennikarzy, którzy w lipcu zrezygnowali z pracy w Indexie z obawy przed utratą przez ten portal niezależności po zwolnieniu jego redaktora naczelnego Szabolcsa Dulla.

Jak napisali w słowie wstępnym redaktor naczelna Veronika Munk i administrator Marton Karpati, na portalu będą zamieszczane treści ze sfery „polityki, gospodarki, sportu, nauki, rozrywki, technologii, kultury i gastronomii” w formie tekstów, nagrań wideo i grafik.

Treść portalu na razie jest darmowa, ale w przyszłości będzie dostępna tylko dla prenumeratorów. Munk powiedziała, że redakcji udało się zgromadzić od ponad 34 tys. darczyńców fundusze wystarczające na kilka miesięcy pracy, w tym obiecaną darowiznę wysokości 200 tys. euro od czeskiej grupy medialnej Economia.

Węgry: Redaktor naczelny największego niezależnego portalu zwolniony. Co z wolnością mediów?

Redaktor naczelny największego węgierskiego niezależnego portalu informacyjnego index.hu Szabolcs Dull został zwolniony. Miesiąc wcześniej Dull ostrzegał, że niezależność medium jest zagrożona.

 

 

„Kierownictwo index.hu przeanalizowało najnowsze wydarzenia i prezes zarządu zainicjował rozwiązanie umowy o pracę z redaktorem naczelnym Szabolcsem Dullem w ramach …

W jaki sposób Index stracił niezależność?

Sprawa portalu Index.hu stała się głośna w lipcu, gdy zwolniono jego redaktora naczelnego Szabolcsa Dulla. Dull przeciwstawiał się bowiem krokom podejmowanym przez nowego prezesa wydającej portal spółki László Bodolaia.

Portal Index.hu, jedno z najważniejszych na Węgrzech mediów krytycznie nastawionych do rządów premiera Viktora Orbána, na swojej głównej stronie ma umieszczony specjalny wskaźnik, który pokazuje na ile redakcja czuje się niezależna.

Jeśli wskazówka wskazywała kolor zielony, to redakcja była „spokojna”, jeśli żółty – czuła się zagrożona, jeśli czerwony – oznaczało to koniec niezależności. Przez kilka tygodni poprzedzających zwolnienie Dulla, wskazówka była ustawiona na na żółtym polu. Bodolai miał próbować wymuszać na Dullu przesunięcie jej z powrotem na zielone pole. Gdy ten odmówił, został zwolniony.

Węgry: Protesty w obronie wolnych mediów. Z niezależnego dotąd portalu Index odchodzi większość dziennikarzy

Kilka tysięcy osób protestowało w Budapeszcie w obronie wolności mediów. Manifestacja, która zakończyła się pod siedzibą premiera Viktora Orbána, związana była z sytuacją wokół niezależnego dotąd portalu Index.hu.

Obrona niezależności mediów nieopłacalna?

Dull stawał też po stronie zespołu redakcyjnego, który od pewnego czasu alarmował o próbach nacisków na dziennikarzy, aby byli mniej krytyczni wobec rządu i premiera Orbána. Były już redaktor naczelny poinformował też o tym, że Bodolai miał mu zaoferować dużo pieniędzy za milczącą zgodę na zmiany w portalu.

Pod koniec marca połowę udziałów spółce Indamedia (ma ona wyłączność na sprzedaż reklam w portalu więc kontroluje ją finansowo) objął bowiem Miklós Vaszily – prawnik i manager ds. mediów, który od kilku lat robi dużą karierę w branży medialnej.

W latach 2015-2018 kierował nawet publiczną spółką MTVA (to do niej należą publiczne radio i publiczna telewizja na Węgrzech), a obecnie zarządza – pośrednio lub bezpośrednio – kilkoma prywatnymi telewizjami, które także są prorządowe, w tym Echo TV połączoną niedawno z krytyczną przez kilka ostatnich lat wobec Orbána Hír-TV oraz TV2.

Węgry zamkną granice na miesiąc, aby ograniczyć infekcje koronawirusem

Węgierski rząd poinformował, że od 1 września znów zamknie granice kraju dla wszystkich cudzoziemców, także z innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Chodzi o ograniczenie przyrostu infekcji koronawirusem.

Index nie był pierwszy. Orban przejmie kolejne media?

Na zwolnienie redaktora naczelnego zareagował zespół redakcyjny. Najpierw wypowiedzenia złożyło całe kierownictwo portalu, a wczoraj (23 lipca) także prawie 80 dziennikarzy. To sprawiło, że redakcja Index.hu praktycznie przestała istnieć.

Od kilku miesięcy istniały uzasadnione obawy dotyczące podzielenia przez Index.hu losu prywatnych telewizji TV2 czy Hír-TV, które teraz są pod kierownictwem Vaszily’ego tubami propagandowymi węgierskiego rządu.

Rozbicie zespołu Index.hu nie jest ostatnim akordem w grze węgierskiego rządu w przejmowaniu lub – jak twierdza krytycy – w uciszaniu nieprzychylnych mediów.

Najnowszy taki przypadek dotyczy stacji informacyjno-publicystycznej „Klubrádio”. Na początku września państwowy urząd ds. mediów NMHH, obsadzony przez szefa rządu Viktora Orbána oraz lojalnych członków, ogłosił, że nie przedłuży licencji na nadawanie, która wygasa w lutym przyszłego roku. Uzasadnienie: nadawca wielokrotnie łamał prawo medialne.

Występek ten miał polegać na m.in. na nie poinformowaniu przez „Klubrádio” na czas NMHH o… proporcjach muzyki węgierskiej i zagranicznej w swoim programie. Tymczasem o wiele poważniejsze naruszenia ze strony mediów bliskich rządowi Orbana, jak twierdził dyrektor „Klubrádio” András Arató, nie są tak surowo karane.

Koronawirus: Węgry zaostrzą restrykcje. Jakie są szczegóły?

Premier Węgier Viktor Orban zapowiedział w środę (16 września) dalsze zaostrzenie przepisów w związku z pandemią koronawirusa.

Ludzie Orbana przejmują media?

Klubrádio, Index, telewizyjne stacje prywatne… Lista przejętych lub zmuszonych do uległości wobec rządu mediów na Węgrzech jest długa. Po marginalizacji „Indexu” zwolniono kolejnego redaktora naczelnego w innym medium – tym razem w tradycyjnym liberalnym tygodniku „168 óra”.

Péter Rózsa musiał opuścić gazetę, ponieważ rzekomo w jednym z wydrukowanych artykułów znalazło się prywatne zdjęcie rodziny Orbanów. Szef węgierskiego rządu, który lubi prezentować się jako dobry ojciec rodziny, jakiś czas temu sam umieścił w internecie zdjęcie, które jest bardzo dobrze znane na Węgrzech.

Rózsa został zwolniony przez Pála Milkovica, biznesmena bliskiego rządowi, który dołączył do „168 óra” dopiero w lipcu tego roku jako współwłaściciel w firmie „Brit Media”, która należy do sfery wpływów ortodoksyjnej społeczności żydowskiej rabina Slomó Kövesa, również bliskiego rządowi Orbana.

W ostatnich latach „Brit Media” kupiła udziały w wielu niezależnych mediach na Węgrzech. Następnie często uderzała w nich rozmyta sprawozdawczość lub fakt, że nie pojawiły się już żadne badania śledcze na temat korupcji w systemie Orbana.

Polska i Węgry zamierzają utworzyć instytut oceniający praworządność w UE

„Nie chcemy, aby brano nas za głupców”, oświadczył szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó, ogłaszając plany stworzenia wraz z Polską instytutu oceny praworządności w krajach UE.

NMHH narzędziem do kontroli uciszania mediów?

Klubrádio było kiedyś nadawane w całym kraju, ale wkrótce po objęciu władzy po raz drugi  przez Viktora Orbána (polityk ten rządził za pierwszym razem między 1998-2002 r.) w 2010 r. odbiór ten zaczął być stopniowo ograniczany. Wkrótce nadawca mógł być słyszalny tylko w stolicy i okolicach.

W tym samym czasie nowo powstały urząd ds. mediów NMHH rozpoczął jawną wojnę z radiostacją. Po latach sporów sądowych i niejako bankructwa finansowego, „Klubrádio” odniosło zwycięstwo i mogło ponownie nadawać. Jak widać nie na długo.

Czy niezależne węgierskie media miały jakiekolwiek wpływ na rzeczywistość? Dobrze zilistruje to przykład portalu Index. Ponad rok temu portal rozliczył skandal seksualny z udziałem burmistrza w północno-zachodnich Węgrzech, który był uosobieniem skorumpowanej władzy i moralnej dwulicowości chrześcijańsko-narodowo-konserwatywnej partii Fidesz Orbana.

Ta w rezultacie katastrofalnie przegrała wybory samorządowe w prawie wszystkich większych miastach i gminach Węgier.