Słowacja: Nie będzie referendum ws. skrócenia kadencji parlamentu

Bratysława

Stolica Słowacji, Bratysława [Photo via Unsplash]

Słowacki sąd orzekł, że przedterminowe referendum w sprawie przyśpieszonych wyborów byłoby niezgodne z konstytucją. Z tego względu nie odbędzie się ono pomimo zebrania przez partie opozycyjne ponad 524 tys. podpisów.

 

 

Inicjatorzy przekonują, że referendum, a następnie przyspieszone wybory, jest niezbędne ze względu na kompromitację obozu władzy w zaledwie rok po wyborach z lutego 2020 r. Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, ponad 50 proc. Słowaków wzięłoby udział w referendum w sprawie organizacji przedterminowych wyborów parlamentarnych, wynika z sondażu przeprowadzonego dla TV Markíza.

Inicjatywę zbierania podpisów w sprawie organizacji referendum, aby zdecydować o przedterminowych wyborach złożyły ugrupowania opozycyjne Kierunek – Socjalna Demokracja (Smer), Głos (Hlas) oraz związki zawodowe.

Wnioskodawcom udało się przekroczyć wymagany próg 350 tys. Podpisy zostały przekazane prezydent Słowacji, Zuzanie Čaputovej, która zapowiedziała, że nie będzie blokować organizacji referendum, ale najpierw zwróci się do Trybunału Konstytucyjnego.

Referendum może zmienić konstytucję, ale nie może jej zaprzeczać ani naruszać charakteru Republiki Słowackiej jako państwa demokratycznego i prawnego – powiedział prezes Trybunału, Ivan Fiačan. Wyjaśnił, że takie referendum naruszałoby zasadę separacji pełnomocnictw i oznaczałoby “doraźne złamanie konstytucji”.

Zdaniem sędziów byłoby sprzeczne z przepisami konstytucyjnymi, zgodnie z którymi okres kadencji trwa cztery lata, a Rada Narodowa zostaje rozwiązana przez prezydenta. Fiačan dodał, że decyzja nie była jednomyślna.

Wyrok sądu natychmiast skrytykowały partie opozycyjne, a także były premier i minister finansów, Igor Matovič oraz druga co do wielkości partia koalicyjna Sme Rodina (Jesteśmy rodziną). Matovič powiedział też, że “głęboko nie zgadza się ze złośliwym zachowaniem pani prezydent”, które uważa za “podłe, podstępne wobec 600 tys., osób”.

Opozycyjna socjaldemokratyczna partia Hlas (Głos), obecnie według sondaży najsilniejsza partia na Słowacji, uznała wyrok za “czarną kartę dla słowackiej demokracji.” Inny były premier, Robert Fico powiedział, że za orzeczenie sądu odpowiada prezydent Čaputová.

Čaputová, która jest również prawnikiem wyjaśniła, że opinie na temat takich referendów są różne, a słowacki system sądowniczy również nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dlatego jedyną instytucją, która może odpowiedzieć na wątpliwości, jest sąd konstytucyjny.