Reforma prawa autorskiego dzieli Grupę Wyszehradzką

Copyright, źródło: Pixabay

Copyright, źródło: Pixabay

Po niemal trzech latach negocjacji reformy prawa autorskiego państwa członkowskie, Parlament Europejski i Komisja Europejska doszły do porozumienia. Spór ogniskował się głównie wokół artykułów 11 i 13 negocjowanej dyrektywy, gdzie stanowiska państw różniły się nieraz diametralnie. Wyszehradzkiej czwórce też nie udało się zachować jedności.

 

Propozycja reformy prawa autorskiego przedłożona przez Komisję Europejską nie tylko wywołała ożywioną dyskusję na temat godziwego wynagrodzenia dla autorów, których treści są dostępne w Internecie, ale dała też podstawę do refleksji na temat wolności wypowiedzi w przestrzeni cyfrowej.

Największe kontrowersje wzbudziły dwa zapisy w zaproponowanej dyrektywie. Państwa członkowskie UE zajęły wobec nich bardzo różne stanowiska, a debatę dodatkowo spolaryzowały spory wewnątrzkrajowe. Państwa Grupy Wyszehradzkiej nie były tu wyjątkiem. Do artykułów 11 i 13 podchodziły w różny sposób, a ich ocena dyrektywy ewoluowała w trakcie negocjacji.

O co chodzi w kontrowersyjnych przepisach? Artykuł 13 obliguje właścicieli stron internetowych, aby sprawdzali treści, które się u nich pojawiają pod kątem łamania prawa autorskiego, czyli także m.in. komentarze internautów. Artykuł 11 wprowadza tzw. podatek od linków, czyli opłatę za udostępniane treści lub ich fragmenty.

V4 bez Polski za to z Izraelem

Wbrew zapowiedziom, że po wycofaniu się Polski ze szczytu szefów rządów Grupy Wyszehradzkiej i Izraela w Jerozolimie odbędą się wyłącznie rozmowy dwustronne, doszło tam wczoraj do wspólnego spotkania wszystkich czterech premierów: Czech, Słowacji Węgier i Izraela.
 

Program wizyt w ostatniej chwili …

Propozycja Komisji

Komisja przedstawiła swoją propozycję we wrześniu 2016 r., kiedy przewodnictwo w Radzie sprawowała Słowacja. Ta z początku nie zajęła żadnego stanowiska i starała się współpracować z pozostałymi państwami w celu dostosowania prawa autorskiego do współczesnego świata cyfrowego. Z kolei Czechy na początku negocjacji nie wyrażały zgody na proponowaną reformę. Wtórowała im Polska, a debata w węgierskim rządzie toczyła się głównie za zamkniętymi drzwiami.

W trakcie samych negocjacji Słowacja i Polska optowały przeciwko dyrektywie i nie wsparły jej podczas ostatecznego głosowania. Węgry i Czechy z kolei z zadowoleniem przyjęły jej ostateczny kształt.

Jeżeli chodzi o konkretne zarzuty pod adresem dyrektywy, Słowacja uważa, że ochrona treści dostarczonej przez autora nie powinna obejmować ani fragmentów artykułu, ani linków czy załączonej do niego miniatury. Zdaniem słowackiego ministerstwa kultury “Słowacja optuje za znalezieniem takiego mechanizmu, który zapewni ochronę wydawcom, ale nie spowoduje, że treści dziś darmowe (serwisy informacyjne, hiperłącza, urywki utworów) będą dodatkowo chronione, gdyż w ten sposób mogłoby dojść do zaburzeń w funkcjonowaniu rynku cyfrowego”.

W trakcie pierwszego spotkania Rady – a więc jeszcze przed rozpoczęciem pierwszego trilogu – Słowacja popierała mandat negocjacyjny Rumunii, której propozycja była wówczas „na stole”. Jednak tym, co najbardziej różniło poszczególne państwa członkowskie, była kwestia statusu linków i fragmentów utworów po wejściu w życie dyrektywy. Kolejna – niemiecko-francuska propozycja – która miała zapewnić, że małe przedsiębiorstwa nie będą tymi przepisami objęte nie zyskała jednak poparcia Bratysławy oraz sześciu innych państw członkowskich.

„Propozycje kompromisu wysuwane przez Komitet Stałych Przedstawicieli (w tym te, dotyczące małych i średnich przedsiębiorstw) były sprzeczne ze stanowiskiem Republiki Słowacji, toteż nasze państwo nie mogło poprzeć prowadzenia dalszych negocjacji w formacie trilogu”, oświadczyło słowackie Ministerstwo Kultury.

Polska delegacja odwołana ze szczytu V4 w Izraelu

Rośnie napięcie w relacjach na linii Warszawa-Tel Awiw. Premier Mateusz Morawiecki odwołał wyjazd polskiej delegacji do Izraela.
 

Mateusz Morawiecki podjął tę decyzję wskutek słów pełniącego obowiązki szefa izraelskiego MSZ Israela Katza, który oświadczył, że wielu Polaków razem z nazistami brało udział …

Warszawa z kolei była za odrzuceniem projektu dyrektywy w całości. „Polski rząd nie akceptuje bowiem żadnych rozwiązań zmierzających do ograniczania wolności słowa w Internecie” – napisano w oświadczeniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN), które odpowiada w Polsce za kwestię praw autorskich.

Polski sprzeciw budzą przede wszystkim art. 11 oraz art. 13. MKiDN podkreśliło, że „prawa autorskie powinny być chronione, ale nie kosztem wolności w Internecie.”

Jednak Warszawa sprzeciwiła się również nadmiernie restrykcyjnemu zdaniem polskich władz ograniczaniu udostępniania treści. Takie rozwiązanie stawia według polskich dyplomatów w uprzywilejowanej pozycji międzynarodowe koncerny wydawnicze i może działać na szkodę małych i średnich wydawców, w tym wielu wydawców polskich.

„Stoimy na stanowisku, że twórcom należy się godne wynagrodzenie. Jednak mechanizmy, które mają to gwarantować nie powinny zagrażać wolności słowa. W ocenie rządu, o ile intencje wprowadzenia dyrektywy są słuszne, to sposób ich implementacji naraża nas na ryzyko ograniczania wolności słowa i stwarza niebezpieczny precedens automatycznego filtrowania treści, który może być w przyszłości wykorzystany niezgodnie z jego pierwotnym celem” – tłumaczy wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski.

Czeskie ministerstwo kultury też przed długi czas niechętnie patrzyło na propozycję dyrektywy, szczególnie na artykuł 11. Niemniej jednak, podczas ostatniego kluczowego głosowania w Radzie Praga ostatecznie poparła kompromis dotyczący obu spornych artykułów.

“Rząd Republiki Czeskiej zabiegał o zrównoważoną dyrektywę, która uwzględni prawa wszystkich zainteresowanych podmiotów – twórców, użytkowników i odbiorców. Ostateczny tekst propozycji w dużej mierze uwzględnia czeskie uwagi i komentarze”, twierdzi Petra Hrušová z ministerstwa kultury. „Nasz rząd wspiera kompromis, jaki został wypracowany przez wszystkie strony”, dodaje.

Stanowisko czeskiego rządu ulegało więc zmianie w trakcie negocjacji. W kwestii artykułu 13 Czesi ostatecznie wsparli kompromis zaproponowany przez Francję i Niemcy, natomiast w odniesieniu do artykułu 11, zagłosowali za wersją, która ostatecznie przeszła w Parlamencie Europejskim.

Rząd węgierski nie udzielał zaś zbyt wielu informacji na temat swojego stanowiska, ale europosłowie z ramienia Fideszu we wrześniu głosowali za reformą. Należy dodać, że większość węgierskich przedstawicieli partii opozycyjnych w PE była jej przeciwna.

Szczyt V4 w Bratysławie o współpracy, brexicie i stosunkach transatlantyckich

Stosunki UE-USA, brexit i relacje transatlantyckie – to m.in. tematy, które były przedmiotem wczorajszych rozmów premierów państw Grupy Wyszehradzkiej z udziałem kanclerz RFN w Bratysławie.

Na przykład należący do frakcji Socjalistów i Demokratów (S&D) István Újhelyi twierdzi, że nie mógł poprzeć propozycji ze względu właśnie na dwa kontrowersyjne artykuły. Uważa bowiem, że rozstrzyganie sporów nie powinno odbywać się na gruncie odbierania wolności wypowiedzi, tworzenia lub wyrażania opinii.

“Podstawową słabością dyrektywy jest to, że można ją interpretować na wiele różnych sposobów”. Na przykład artykuł 13 stanowi, że do wdrożenia dyrektywy niezbędne jest wykorzystanie oprogramowania filtrującego. To niepokojące, ponieważ każde dziś dostępne oprogramowanie filtrujące, używa zbyt rygorystycznych algorytmów. Oznacza to, że większość treści tworzonych przez użytkowników nie byłaby akceptowana”, twierdzi Újhelyi w rozmowie z Political Capital.

Europoseł jest również przekonany, że cała debata nie będzie miała sensu, dopóki to właściciele platform nie zostaną desygnowani jako jedyni odpowiedzialni za to, co się na nich pojawia. W przeciwnym razie legislatorzy – chcąc nie chcąc – będą wspierać autocenzurę.

Platformy kontra wydawcy

Reforma prawa autorskiego była przedmiotem zaciekłych dyskusji również wewnątrz państw UE, głównie między tradycyjnymi mediami a platformami internetowymi. I tak na przykład Věra Průchová z czeskiego przedsiębiorstwa Seznam.cz, które konkuruje z Google na czeskim rynku, nie zgadza się ze stanowiskiem rządu swojego kraju.

Průchová jest przekonana, że czeskie przepisy w sprawie nielegalnych treści w Internecie są wystarczające, a problemem jest jedynie ich egzekwowanie. „Zasada ‘powiadom i usuń’ działała przez 18 lat, zauważa Průchová.

Gazociąg Polska – Słowacja zostanie ułożony z rosyjskich rur

Rosyjski koncern Siewierstal zarobi na dostawach rur do połączenia sieci gazociągów Polski i Słowacji. Ta inwestycja ma zmniejszyć zależność Polski i Słowacji od Gazpromu.
 

Rosyjski koncern metalurgiczny Siewierstal ogłosił, że rozpoczął dostawy rur do gazociągu interkonektora Polska – Słowacja, który ma …

„Niestety czeski rząd zagłosował za reformą, w przeciwieństwie do m.in. Słowacji, Włoch czy Polski”, dodaje. Przeciwko dyrektywie były również Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny, Czeska Izba Handlowa czy Konfederacja Przemysłu Republiki Czeskiej.

Z kolei na stanowisko rządu pozytywnie zareagował Czeski Związek Twórców (OSA). „Zgadzamy się, że reforma prawa autorskiego jest niezwykle potrzebna, bowiem regulacje muszą być dostosowane do świata, w którym są stosowane. Dlatego przychylnie patrzymy na artykuł 13”, mówi Kateřina Růžičková z OSA.

Václav Mach ze Związku Wydawców również z zadowoleniem przyjął propozycję Rady i jest przekonany, że bez problemu przejdzie ona przez głosowanie na sesji plenarnej oraz w Radzie.

Z kolei na Słowacji najbardziej zaangażowani w całą sprawę byli autorzy i organizacje ich reprezentujące. To właśnie oni najczęściej chcieli dyskutować na temat dyrektywy z przedstawicielami swojego kraju w Brukseli.

Największa słowacka agencja prasowa TASR jest członkiem Europejskiego Związku Agencji Prasowych (EANA). W związku z tym – tak jak EANA – wspierała unijne wysiłki, aby „zapewnić godziwe wynagrodzenie dla twórców treści, dziennikarzy oraz mediów”.

Działające na Słowacji Stowarzyszenie Dziennikarzy Europejskich (AEJ) także wsparło propozycję nowej legislacji, akceptując wyłączenia dla platform takich jak Wikipedia. „Musimy przyjąć rozwiązania, które pokażą, że strach przed cenzurą w internecie i filtrowaniem treści jest bezpodstawny”, mówi sekretarz generalny AEJ i dziennikarz radiowy Tibor Macak.

Emil Vojtko, który jest dyrektorem Vidadu – największego zrzeszenia twórców internetowych, youtuberów i influencerów w Czechach i na Słowacji – uważa, że na Słowacji debata na temat praw autorskich nie wzbudza większego zainteresowania.

„Jeżeli szukasz informacji na ten temat, Google wyświetli ledwie parę wyników”, twierdzi Vojtko. Sieć ponad 200 twórców, którą zarządza, ma zastrzeżenia przede wszystkim do „niejasności sformułowań zawartych w artykule 13.” Twierdzi też, że „twórcy nie są dziś w stanie przewidzieć, jaki wpływ na ich model biznesowy będą miały nowe regulacje”.

Polsko-czeska wizja przyszłości Europy

Przyszłość Polski i Czech jest ściśle powiązana z przyszłością Unii Europejskiej. Dlatego w interesie obu państw leży aktywny udział w debacie na temat przyszłości wspólnoty oraz modelu dalszej integracji. W Raporcie Specjalnym pt. „Polsko-czeska wizja przyszłości Europy” przedstawiamy analizy polskiej …

Otwórzcie oczy na rzeczywistość

Stanowisko polskich władz chwali Związek Cyfrowa Polska (ZIPSEE), który od początku sprzeciwia się reformie prawa autorskiego w formie zaproponowanej przez Komisję Europejską, a potem przyjętej przez PE. Michał Kanownik, prezes ZIPSEE zrzeszającego spółki z branży elektronicznej, oświadczył, że „decyzja polskiego rządu, który nie godzi się na kompromis zaproponowany przez Rumunię, świadczy o tym, że rozumie on dzisiejszy świat internetu, w którym rozwój cyfryzacji, nauki i nowoczesnych technologii jest kołem zamachowym rozwoju narodowych gospodarek Unii Europejskiej.”

O poparcie dla projektu dyrektywy apelowała natomiast do polskiego rządu Izba Wydawców Prasy (IWP), która zrzesza najważniejszych w Polsce wydawców prasowych.

„Dyrektywa nie rozwiąże wszystkich problemów rynku prasowego, ale pomoże przynajmniej częściowo naprawić zachwianą obecnie równowagę rynkową pomiędzy producentami treści – wydawcami – a podmiotami na szeroką skalę wykorzystującymi materiały prasowe w swoich działaniach biznesowych, głosi oświadczenie Izby.

Prezes IWP (i jednocześnie redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita”) Bogusław Chrabota ujął to bardziej dosadnie.

„Mam nadzieję, że przeciwnicy dyrektywy wreszcie przejrzą na oczy. Pauperyzacja, czyli zubożenie i w efekcie zniszczenie środowisk twórczych: dziennikarzy, pisarzy, muzyków czy filmowców nikomu się nie opłaca, bo oznacza internetową pustkę, a pustka jest nieatrakcyjna. Dzięki dyrektywie mamy szansę przetrwać. Piszę o szansie, bo jesteśmy ledwie w połowie drogi” – mówi Chrabota.

Tomáš Kafka: Potrzebujemy pragmatycznej i odpowiedzialnej UE

W przeciwieństwie do Czech, Polska chciałaby mieć wpływ na wartości, którymi kieruje się Unia Europejska – mówi Tomáš Kafka z czeskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
 

Polska i Czechy odmawiają przyjęcia modelu UE „dwóch prędkości”, który dzieli Europę na Wschód i Zachód. Typowa …

Węgierski prawnik Tóth Péter Benjamin podkreśla natomiast jedność grup interesu, jaka wytworzyła się podczas debaty na temat prawa autorskiego, w szczególności w trakcie debaty w PE w ubiegłym roku.

„Sam fakt, że Parlament Europejski zdecydował sie nie zatwierdzać propozycji, można przypisać niespotykanej dotąd jedności europejskich środowisk twórczych. Artyści wysłali nawet do unijnych legislatorów list otwarty, pod którym podpisało się 40 000 osób, w tym kilku węgierskich piosenkarzy”, mówi prawnik z kancelarii Artisjus, która reprezentuje interesy majątkowe pisarzy.

Tóth jest przekonany, że mimo że przeciwnicy reformy mówią o cenzurze internetu, nowe prawo nie nałoży na użytkowników żadnych restrykcji ani zobowiązań. „Zmiany dotyczą jedynie właścicieli dużych platform oraz właścicieli praw autorskich do publikowanych treści. Odbiorcom będzie nawet łatwiej udostępniać treści, ponieważ wszystkie potrzebne pozwolenia będą załatwiane przez właściciela platformy”, przekonuje Tóth.

I w końcu kwestia kluczowa dla wielu internautów: memy. Tóth twierdzi, że nieprawdą są plotki jakoby miałyby one zostać zakazane. Węgierski prawnik uspokaja: parodie i memy nie będą włączone do prawa autorskiego, a unijna dyrektywa pozwala na ich tworzenie. Żaden z punktów artykułu 13 nie zawiera – jego zdaniem – stwierdzenia, które można by odczytywać inaczej.