Prezydenci wyszehradzkich stolic chcą bezpośrednich funduszy europejskich dla miast

Prezydenci Warszawy, Bratysławy, Budapesztu i Pragi na konferencji w Komitecie Regionów UE, źródło: Twitter/European Committee of the Regions (@EU_CoR)

Czterech prezydentów środkowoeuropejskich miast, którzy w grudniu podpisali Pakt Wolnych Miast, stara się w Brukseli o uzyskanie bezpośredniego unijnego finansowania na innowacje, walkę ze zmianami klimatycznymi czy przeciwdziałanie populizmowi.

 

 

Pakt Wolnych Miast podpisano 16 grudnia ubiegłego roku na założonym przez George’a Sorosa Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie. Umowa objęła współpracę wszystkich czterech stolic państw Grupy Wyszehradzkiej. Pod dokumentem podpisali się prezydenci Warszawy Rafał Trzaskowski, Bratysławy – Matús Vallo, Budapesztu – Gergely Karácsony oraz Pragi – Zdeněk Hřib.

Koncepcje Benjamina Barbera w praktyce

Wszyscy ci politycy reprezentują młodsze pokolenie polityków. Najstarszy z nich jest Rafał Trzaskowski (ma 48 lat), a najmłodszy Zdeněk Hřib (ma 38 lat). Wszyscy oni w swoich stolicach rządzą od 2018 lub 2019 r. i każdy wywodzi się ze środowiska politycznego będącego w opozycji wobec rządu centralnego. Cała czwórka prezydentów wywodzi się z ugrupowań o liberalnym i silnie proeuropejskim nastawieniu.

W podpisanym przez nich pakcie położono nacisk na współpracę opartą o wartości płynące z unijnych traktatów, wspieranie otwartego społeczeństwa oraz budowanie przeciwwagi dla populizmu. W Pakcie przypomniano, że m.in. właśnie takie idee leżały u podstaw stworzenia na początku lat 90. XX wieku Grupy Wyszehradzkiej.

Ale równie ważnym elementem tego porozumienia było zobowiązanie do starań wszystkich czterech miast o pozyskanie nowych funduszy europejskich, które trafiałby bezpośrednio właśnie do stolic. Chodzi o to, aby skoordynować działania lobbingowe w tej sprawie. Zdaniem czterech prezydentów miasta powinny wywierać wpływ na to, jak kształtuje się w odniesieniu do miast polityka spójności, polityka transportowa czy polityka energetyczno-środowiskowa.

W tych właśnie obszarach Warszawa, Budapeszt, Praga i Bratysława mają działać jako koalicja czy to na forum Komitetu Regionów Unii Europejskiej czy w sieci Eurocities, która zrzesza różne europejskie miasta. Pakt Wolnych Miast jest zatem realizacją wyrażonej w opublikowanej w 2013 r. książce „Gdyby burmistrzowie rządzili światem” amerykańskiego socjologa Benjamina Barbera. Barber przekonuje w niej, że lepszą odpowiedzią na wyzwania współczesności byłaby nie współpraca na poziomie państw narodowych, ale osadzona na niższym szczeblu współpraca miast.

Każda z czterech stolic wyróżnia się na tle swoich krajów nie tylko jednym z najwyższych odsetków liberalnie i proeuropejsko nastawionych mieszkańców, ale również wysokimi na tle reszt kraju dochodami. Najmocniej widać to na przykładzie Pragi i Budapesztu, słabiej Warszawy i Bratysławy. W stolicy Czech dochód per capita wyniósł w 2017 r. 189 proc. unijnej średniej, zaś w stolicy Węgier 141 proc. Tymczasem średni dochód liczony dla wszystkich krajów wyszehradzkich wciąż jest poniżej unijnej średniej.

Praga i Budapeszt zdecydowanie dominują w swoich krajach. W liczącej ok. 1,3 mln mieszkańców stolicy Czech zamieszkuje aż 20 proc. mieszkańców kraju. W liczącym 1,75 mln mieszkańców Budapeszcie mieszka zaś 17,5 proc. mieszkańców Węgier. W przypadku 426-tysięcznej Bratysławy to już 7,8 proc. mieszkańców Słowacji, a w przypadku 1,8-milionowej Warszawy już tylko 4,6 proc. mieszkańców Polski.

Bratysława wypracowuje za to aż 26 proc. słowackiego PKB. W przypadku Pragi to 25 proc, a w przypadku Budapesztu nawet 27 proc. Znów najmniej dominująca nad resztą kraju okazuje się Warszawa, która odpowiada za ok. 17 proc. PKB Polski. Dlatego prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski myśli o rozszerzeniu europejskiej współpracy także o inne duże polskie miasta. Prowadził już w tej sprawie rozmowy m.in. z prezydent Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz.

Politycy PiS i Fideszu rozmawiali o wspólnej polityce europejskiej

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki spotkali się we wtorek (7 stycznia) w Warszawie z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Głównym tematem rozmów była współpraca PiS-u i Fideszu w polityce europejskiej.

 

 

Spotkanie dotyczyło kwestii związanych z polityką europejską, a mianowicie …

Misja w Brukseli

Teraz czterej prezydenci udali się do Brukseli, aby włączyć się w dyskusje o kształcie nowego finansowania UE na lata 2021-2027. Dyskusja o nowych Wieloletnich Ramach Finansowych (WRF) wchodzi właśnie w decydującą fazę. Na 20 lutego zaplanowany jest w Brukseli specjalny szczyt budżetowy na poziomie przywódców państw członkowskich i zwołany przez przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela. Prezydenci miast uczestniczyli zaś w spotkaniu Komitetu Regionów.

Już wcześniej prezydencki wyszehradzkich stolic napisali wspólny list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Zaapelowali w nim, aby w WRF na lata 2021-2027 przewidziano większe środki dla miast m.in. na przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu. Oprócz prezydentów Warszawy, Budapesztu, Pragi i Bratysławy pod listem podpisali się również prezydenci, burmistrzowie i merowie Aten, Berlina, Frankfurtu, Mediolanu czy Rygi.

„Chcieliśmy zademonstrować, że z naszej części Europy też może płynąć inicjatywa konstruktywnych rozwiązań takich jak walka z ociepleniem klimatycznym. Jeżeli polski rząd nie bierze udziału w rozmowach na ten temat i nie chce się związać żadnym celem, to jest jasne, że będzie miał ograniczony dostęp do funduszy unijnych, które będą na ten cel przeznaczane. A my chcemy walczyć o dostęp do tych funduszy” – wyjaśniał w Brukseli Rafał Trzaskowski.

Wtórował mu prezydent Pragi Zdeněk Hřib. „Musimy przyjąć więcej rozwiązań, które pomogą w walce ze zmianami klimatu. Powinniśmy wspierać innowacje właśnie w miastach, bo te mają infrastrukturę i instytucje, które stymulują innowacje. Jeśli nie będziemy wspierać miast, niedługo obudzimy się na marginesie globalnej transformacji ekologicznej” – mówił. W swojej kampanii wyborczej z 2018 r. Hřib obiecał m.in. posadzenie 1 mln nowych drzew w czeskiej stolicy.

Prezydenci wyszehradzkich stolic tłumaczyli też, że obawiają się, że reprezentujące przeciwne im nurty polityczne władze centralne mogą ograniczać rządzonym przez opozycję miastom dostęp do funduszy. Dlatego zwrócili się do KE, aby nie tylko rozszerzyła możliwość ubiegania się przez nie o unijne fundusze z pominięciem szczebli centralnych w swoich krajach, ale także opracowała „jasne i czytelne kryteria przyznawania takich środków, aby żadna autorytarna władza nie mogła ich wstrzymać”.

Czy fundusze UE powinny być powiązane z praworządnością? – WYWIAD

W rozmowie z EURACTIV.pl Jens Geier, niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego i wiceprzewodniczący komisji ds. budżetowych PE, mówi o tym dlaczego tak małe są szanse na zwiększenie unijnego budżetu, jaki wpływ na Wspólnotę ma brexit i czy środki ze wspólnego …