Konwencja stambulska: PE walczy z przemocą ze względu na płeć. Wyszehrad na cenzurowanym

Polska-przemoc-kobiety-kobietobójstwo-V4-grupa-wyszehradzka-Czechy-Węgry-Słowacja-Parlament-europejski-konwencja-stambulska

W krajach V4 Konwencja stambulska pozostaje trudnym tematem, głównie z powodu kampanii dezinformacyjnych na temat tego dokumentu. / Foto via unsplash [ericjamesward]

Parlament Europejski wezwał trzy państwa Grupy Wyszehradzkiej – Czechy, Słowację i Węgry – a także Łotwę, Litwę i Bułgarię do natychmiastowej ratyfikacji konwencji stambulskiej o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet.

 

Zostań jednym z Młodych Liderów Europy! Redakcja EURACTIV.pl ogłasza nabór do projektu Young European Leaders for the Future of Europe

 

W krajach V4 konwencja stambulska pozostaje trudnym tematem, głównie z powodu kampanii dezinformacyjnych na temat tego dokumentu.

Przemoc ze względu na płeć kosztuje Unię Europejską 366 mld euro rocznie

79 proc. tej sumy stanowi koszt przemocy stosowanej wobec kobiet.  

Konwencja stambulska w krajach V4

„Wokół konwencji stambulskiej narosło wiele mitów, często powielanych przez jej przeciwników. Musimy walczyć z tą masową kampanią dezinformacyjną”, stwierdziła wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Dita Charanzová w komentarzu dla Czeskiej Agencji Prasowej.

Czechy podpisały konwencję stambulską w 2016 r., ale nigdy jej nie ratyfikowały. To samo dotyczy Słowacji, gdzie partie konserwatywne zarzucają dokumentowi promowanie „ideologii gender”. W obu krajach rozpowszechniane są „fake newsy”, mówiące m.in. o tym, że ratyfikacja konwencji zobowiązuje kraj do uznania trzeciej płci.

Niektórzy spośród oponentów twierdzą także, że kraje po prostu nie potrzebują konwencji, jeśli prawo krajowe wystarczająco chroni prawa kobiet. „Czechy mają już skuteczną ustawę przeciwko przemocy domowej. Nasze prawo obejmuje już przestępstwa wymienione w konwencji stambulskiej”, uważa czeska eurodeputowana Michaela Šojdrová z partii KDU-ČSL.

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, od miejsca udostępnienia do podpisu nazwana stambulską, powstała w 2011 r. Zobowiązuje ona sygnatariuszy do zapobiegania przemocy wobec kobiet, a także działań na rzecz równości płci i ochrony ofiar przemocy ze względu na płeć.

Wielu europosłów jest zdania, że Unia Europejska nie powinna już dłużej czekać na ratyfikację konwencji stambulskiej przez wszystkie państwa członkowskie i ratyfikować ją odgórnie, na szczeblu UE, większością kwalifikowaną. Dyskusja w PE o konwencji stambulskiej miała związek z obchodzonym w czwartek (25 listopada) Międzynarodowym Dniem Eliminacji Przemocy wobec Kobiet.

Polska co prawda ratyfikowała konwencję, ale w 2020 r. rząd Zjednoczonej Prawicy zasugerował zamiar wycofania się z grona jej sygnatariuszy. W ostatnich miesiącach sprawa nieco ucichła.

Polka z Nagrodą Solidarności Obywatelskiej za działalność na rzecz ofiar przemocy domowej

Wyróżnienia Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego mają pokazać aktywistom, że “Europa jest wdzięczna za ich poświęcenie”.

Węgry: Przemoc, płeć i… migracja?

Stanowisko Węgier w sprawie konwencji stambulskiej jest jeszcze bardziej skomplikowane. W maju 2020 r. koalicyjny partner Fideszu, KDNP, złożył w parlamencie deklarację polityczną o odrzuceniu ratyfikacji dokumentu, twierdząc, że stoi on w sprzeczności z polityką migracyjną rządu.

Rzecznik partii Lőrinc Nacsa stwierdził wówczas, że konwencja ma na celu zmianę definicji płci w taki sposób, by uwzględnić „szkodliwą teorię gender”. Uznał także, że konwencja wymusza na państwach udzielanie azylu ze względu na płeć.

Jego zdaniem ratyfikacja konwencji stambulskiej ułatwi imigrantom dostawanie się do Europy, dlatego Węgry nie mogą tego zrobić.

Zamiast jednak od razu zadeklarować odrzucenie konwencji, rząd w Budapeszcie zwlekał ze spełnianiem jej wymogów, takich jak regularne szkolenia zawodowe dla funkcjonariuszy policji w zakresie postępowania w przypadkach przemocy domowej i przemocy wobec kobiet czy tworzenie programów za rzecz zapobiegania wykorzystywaniu seksualnemu.

Dopiero w ubiegłym roku Węgry jednoznacznie wykluczyły ratyfikację konwencji stambulskiej.

Eurodeputowana Fideszu Lívia Járóka w swojej wczorajszej wypowiedzi na forum PE zgodziła się ze „położenie kresu przemocy wobec kobiet powinno być wspólnym celem”. Tym niemniej jej zdaniem „wiążący charakter konwencji stambulskiej prowadzi do podziałów, ponieważ dokument ten zawiera elementy motywowane ideologią, które są nie do zaakceptowania dla konserwatywnych chrześcijańskich wspólnot, w tym dla Parlamentu Europejskiego”.

„Węgry działają na rzecz ograniczenia przemocy. Nie wierzymy w ratyfikację dokumentów, ale właśnie w działanie”, powiedziała.

Według Agencji Praw Podstawowych UE (FRA) jedna na pięć kobiet na Węgrzech doświadcza przemocy fizycznej ze strony partnera.