Trwa impas w sprawie kopalni Turów. Czesi narzekają na Polskę oraz unijne instytucje

Polska, Czechy, Turów, Unia europejska, TSUE

Według Czechów w wyniku wydobycia węgla w kopalni Turów pogarszają się warunki hydrologiczne po czeskiej stronie granicy. / Zdjęcie via unsplash

Negocjacje między Czechami a Polską w sprawie kopalni Turów utknęły w martwym punkcie. Czeskie organizacje proekologiczne twierdzą, że przyczyną impasu jest niechęć Polski do rozwiązania sporu oraz bezczynność unijnych instytucji. Czesko-polski spór był tematem wczorajszego posiedzenia komisji ds. ochrony środowiska czeskiego parlamentu.

 

 

W maju Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie, który znajduje się kilka kilometrów od granicy z Czechami.

Według czeskich władz rozbudowa kopalni negatywnie wpływa na lokalne środowisko i utrudnia życie mieszkańcom okolicy, m.in. dostęp do wody w regionie Liberca. Polskie władze uznały decyzję TSUE za „sprzeczną z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE”. Wydobycie węgla nie zostało przerwane.

Rząd w Pradze zwrócił się do TSUE o nałożenie na Polskę 5 mln euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu postanowienia. Według słów wiceszefa czeskiego MSZ Martina Smoleka Trybunał powinien rozpatrzyć wniosek do końca tego miesiąca. 9 listopada ma się odbyć pierwsza rozprawa w sprawie Turowa.

Czeska kancelaria adwokacka Frank Bold, zajmująca się sprawami związanymi z ochroną środowiska, i zrzeszenie lokalnych mieszkańców wezwały Komisję Europejską do włączenia się w negocjacje i pomocy w wyegzekwowaniu od Polski przestrzegania orzeczeń TSUE. Czeski rząd nie zwrócił się jednak oficjalnie o wsparcie do KE.

Polski premier Mateusz Morawiecki zwrócił niedawno uwagę, że spór między krajami toczy się w cieniu zbliżających się wyborów parlamentarnych w Czechach. „Zdaje się, że za cztery tygodnie te wybory zostaną przeprowadzone, liczę, że wtedy temperatura sporu opadnie”, powiedział na antenie radia RMF FM.