Minister Rau w Berlinie: MSZ prosi o cierpliwość w sprawie przyjęcia niemieckiego ambasadora

Nominowany na ambasadora RFN w Warszawie Arndt Freytag von Loringhoven, były zastępca sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa [Facebook, Siemens Elektromotory Mohelnice, @siemensmoh]

Nominowany na ambasadora RFN w Warszawie Arndt Freytag von Loringhoven, były zastępca sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa [Facebook, Siemens Elektromotory Mohelnice, @siemensmoh]

„Ambasador Niemiec zawsze był i będzie”, zapewnił nowy szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau. W związku z przedłużającą się procedurą przyjęcia kandydata na stanowisko ambasadora w Warszawie Arndta Freytaga von Loringhovena, minister prosi o wyrozumiałość.

 

 

Nowy minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau, który przebywał w piątek (28 sierpnia) w Berlinie na nieformalnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE, nie chciał szczegółowo odpowiadać na pytania dziennikarzy o przyczynę opóźnienia w wydaniu akredytacji dla ambasadora. „Wielką cnotą dyplomacji jest dyskrecja”, stwierdził Rau.

Minister zapewnił, że procedury przyjęcia nowego ambasadora „miały miejsce zgodnie z konwencją wiedeńską, zgodnie z dobrymi obyczajami dyplomatycznymi”. „Może rzeczy dość długo się przeciągają, ale takie rzeczy się zdarzają, dlatego proszę o wyrozumiałość”, powiedział.

Rau spotkał się w Berlinie ze swoim niemieckim odpowiednikiem Heiko Maasem. Oświadczył, że rozmowa dotyczyła „wielu dwustronnych tematów”.

Do kwestii zwłoki w wydaniu agrément (z franc. aprobata) kandydatowi na niemieckiego ambasadora w Warszawie odniosła się także kanclerz Angela Merkel, odpowiadając na pytania dziennikarzy w czasie konferencji prasowej. „Mam nadzieję na rozwiązanie tej sprawy”, stwierdziła.

Polska wciąż waha się ws. nowego ambasadora Niemiec. Problemem ojciec dyplomaty?

Brak akceptacji przez Warszawę Arndta Freytaga von Loringhovena na ambasadora Niemiec w Polsce może zaszkodzić dwustronnym relacjom z Berlinem?

Freytag von Loringhoven: Czekając na agrément

W związku z przejściem na emeryturę poprzedniego ambasadora w Warszawie Rolfa Nikela, Niemcy wyznaczyły na jego następcę doświadczonego, 64-letniego Arndta Freytaga von Loringhovena, byłego wiceszefa niemieckiego wywiadu, ambasadora w Czechach i zastępcy sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu.

Dyplomata od początku lipca czeka jednak na możliwość przyjazdu do naszego kraju. Polski MSZ dotychczas nie wydał agrément, czyli zgody na przyjęcie obcego przedstawiciela w kraju. Bez tego ambasador nie może złożyć listów uwierzytelniających głowie państwa i rozpocząć misji.

Kontrowersje wokół kandydata na ambasadora

W ostatnich dniach w niemieckich mediach pojawiły się spekulacje dotyczące przyczyn opóźnień w wydaniu zgody. Podejrzewano, że przyczyną może być pochodzenie kandydata, którego ojciec pod koniec II wojny światowej służył w Wehrmachcie, w berlińskiej kwaterze głównej Führera. Natomiast jeden ze znacznie dalszych przodków Freytaga von Loringhovena – Johann Freytag von Loringhoven – był pod koniec XV w. krajowym mistrzem Zakonu Liwonii w Inflantach.

Według informacji polskich mediów resort spraw zagranicznych miał wstępnie zaakceptować kandydaturę, głosy sprzeciwu miały odezwać się jednak z szeregów partii rządzącej. W sprawę miał się zaangażować sam Jarosław Kaczyński, który z powodu korzeni niemieckiego dyplomaty widział „ogromne zastrzeżenia”, co do jego przyjęcia.

„To skrajna interpretacja doboru ludzi”, powiedział w rozmowie z EURACTIV.pl Marek Grela, były ambasador Polski przy UE, podkreślając, że „przedstawicieli dyplomatycznych nie wybiera się nigdy przez pryzmat tego, kim byli ich ojcowie”, ale ze względu na ich kompetencje.

Niemieckie media podkreślają, że Freytag von Loringhoven to dyplomata bardzo wysokiej klasy. Jak z kolei ustaliła „Rzeczpospolita”, wysunięcie jego kandydatury było inicjatywą zaangażowanego w relacje polsko-niemieckie ministra Heiko Maasa i miało służyć jako gest sympatii i zaufania wobec Polski.