Najpierw z Morawieckim, teraz z Orbanem. Po co węgierski premier spotka się dziś z Marine Le Pen?

warsaw-summit-populisci-le-pen-morawiecki-kaczynski-orban-abascal-putin-rosja-łukaszenka-PiS-nord-stream-2

Przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. Na zdj. w Parlamencie Europejskim w 2018 r. / Foto via flickr [European Parliament]

Trwa dobra passa Marine Le Pen. Liderka skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego dopiero co spotkała się w ubiegłym tygodniu w Brukseli z premierem Mateuszem Morawieckim, a dziś w Budapeszcie spotka się z premierem Viktorem Orbánem. Jakie wspólne interesy mają liderka francuskiej skrajnej prawicy oraz węgierski premier?

 

 

Media w Polsce żyły w ubiegłym tygodniu spotkaniem Mateusza Morawieckiego z szefową francuskiego skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego przy okazji wizyty polskiego premiera w Brukseli. Tym samym polski premier stał się pierwszym przywódcą państw UE, który spotkał się z Le Pen.

Jak wyjaśnił rzecznik polskiego rządu Piotr Mueller, rozmowa polityków dotyczyła „współpracy pomiędzy różnymi środowiskami politycznymi w Parlamencie Europejskim, określonej w deklaracji z lipca bieżącego roku”.

„Z Mateuszem Morawieckim łączy nas wiele wspólnych punktów, w tym obrona suwerenności narodów europejskich”, napisała liderka Zjednoczenia Narodowego na Twitterze.

Spotkanie Morawieckiego z Marine Le Pen jest kontynuacją współpracy Prawa i Sprawiedliwości z przedstawicielami europejskiej prawicy. Wspomniana przez rzecznika rządu deklaracja to porozumieniu szesnastu prawicowych partii w sprawie przyszłości Europy.

Wśród jego sygnatariuszy są m.in. PiS, Fidesz, Zjednoczenie Narodowe  oraz włoskie Liga i Bracia Włosi. „Nie chcemy rewolucji”, które stworzą z UE superpaństwo, zadeklarował w lipcu Jarosław Kaczyński.

Europejska prawica o przyszłości: „Nie chcemy rewolucji”, które stworzą z UE superpaństwo

Co zawiera podpisany przez szesnaście ugrupowań dokument, który może stać się podstawą programową pod nowy europejski sojusz?

Le Pen w Budapeszcie

Po piątkowym spotkaniu w Brukseli dziś Marine Le Pen spotka się z premierem Węgier. O 15:00 zaplanowano konferencję prasową. Jak informuje portal Politico, według eurodeputowanego Nicolasa Bay, szefowa Zjednoczenia Narodowego będzie rozmawiać z Orbanem na temat „dyktatu UE, sporu o praworządność Polski z Komisją Europejską, polityki prorodzinnej i masowej imigracji, a także ewentualnego utworzenia w Parlamencie Europejskim wspólnej frakcji”.

Jak dotąd – co również podkreślano przy okazji spotkania Morawieckiego z Le Pen – premierzy Polski i Węgier odmawiali spotykania się z Marine Le Pen. Sytuacja jednak uległa zmianie po osłabieniu relacji rządu Zjednoczonej Prawicy w ostatnich latach z powodu sporu o praworządność z UE oraz wystąpieniu Fideszu z centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (EPL).

Marine Le Pen żywi nadzieję, że ugrupowanie Orbana dołączy do nowej frakcji w Parlamencie Europejskim, w którego skład miałyby wejść partie skrajnie prawicowe lub takie, jak Fidesz, którym nie po drodze z dominującymi w PE chadekami, socjaldemokratami, liberałami czy Zielonymi. Według cytowanej przez Euronews węgierskiej politolożki Eszter Petronella Soos również priorytetem Orbana ma być obecnie zbudowanie europejskiego sojuszu prawicy. 

Jednak jak przypomina ekspertka, negocjacje zwłaszcza z PiS oraz włoskim ugrupowaniem Bracia Włosi – obie partie należą w Parlamencie Europejskim do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów – posuwają się powoli.

Włochy: Skrajna prawica umacnia się na prowadzeniu w sondażach / Briefing z Europy

Codzienny briefing z europejskich stolic – 9 września.

Liderka skrajnej prawicy w opałach

Jest jednak także drugie dno obecnej aktywności Le Pen na europejskiej scenie politycznej. Jest ona bowiem kandydatką w zaplanowanych na kwiecień 2022 r. wyborach prezydenckich. Faworytem sondaży jest niezmiennie Emmanuel Macron. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Le Pen – podobnie jak w 2017 r. – będzie drugą najsilniejszą postacią kampanii wyborczej i w II turze głosowania, ponownie dojdzie do pojedynku Macron-Le Pen.

Jednak w ostatnich tygodniach ważną postacią kampanii wyborczej stał się kojarzony ze skrajnie prawicowymi poglądami publicysta Éric Zemmour i z miejsca stał się gwiazdą sondaży. Badania opinii publicznej wskazują, że dziennikarz – który, co ważne podkreślenia nie zgłosił oficjalnie swojej kandydatury w wyborach prezydenckich – może liczyć na 16-16,5 proc. w zależności od tego kto będzie kandydatem prawicowej partii Republikanie, jak wskazuje np. badanie przeprowadzone przez Ipsos i Sopra Steria dla „Le Monde” sprzed kilku dni.

Z sondażu wynika, że w II turze wyborów prezydenckich we Francji zmierzą się ze sobą obecny prezydent, Emmanuel Macron i właśnie Eric Zemmour.

Jak wskazują analizy, publicysta skutecznie podbiera dotychczasowy skrajnie prawicowy elektorat Le Pen, która w ostatnich latach nieco „wygładziła” swój polityczny wizerunek na francuskiej scenie politycznej, próbując przekonać do siebie centrowych wyborców.

Fenomen Erica Zemmoura: Jest bardziej radykalny niż Marine Le Pen. Zawalczy o prezydenturę we Francji?

Nowe twarze na francuskiej scenie politycznej sprawiają, że Marine Le Pen zaczyna się jawić jako kandydatka umiarkowana.

Le Pen potrzebuje sukcesu

Liderka Zjednoczenia Narodowego potrzebuje więc sukcesu, zatrzymania niekorzystnego trendu spadku poparcia w sondażach oraz zademonstrowania wyborcom, że jest skuteczna w polityce. Coraz więcej bowiem wyborców – również tych głosujących dotychczas na Marine Le Pen – uważa, że jest ona niewybieralna i jej trzecia próba w wyborach prezydenckich (po 2012 i 2017 r.) jest skazana na porażkę.

Jak przekonuje portal Politico jedną z okazji zaprezentowania politycznej sprawności ma być powstanie nowej frakcji w PE i zbliżające się coraz większymi krokami wybory na szefa europarlamentu. W styczniu dojdzie do wyboru nowego przewodniczącego, ponieważ wówczas kończy się 2,5 letnia kadencja Włocha Davida Sassolego.

I chociaż w obecnej konfiguracji trudno sobie wyobrazić sukces polityka kojarzonego z europejską skrajną prawicą, to już bardzo prawdopodobne wydaje się zdobycie jednego z miejsc zarezerwowanych dla wiceprzewodniczących. Oczywiście w przypadku dogadania się m.in. z Orbanem.

Jednak i to nie jest łatwym zadaniem. Premier Węgier nie ma powodu do podejmowana decyzji na temat nowych aliansów jego Fideszu w Parlamencie Europejskim. A wizyta Le Pen w Budapeszcie następuje w kilka tygodni po spotkaniu jej obecnie głównego rywala w wyborczym wyścigu, tj. Zemmoura. Publicysta gościł w stolicy Węgier przy okazji wrześniowego IV Budapeszteńskiego Szczytu Demograficznego.

Zapowiada się spór o funkcję szefa PE. David Sassoli chce wbrew umowie utrzymać władzę

Obecny przewodniczący PE chce wbrew międzypartyjnej umowie utrzymać stanowisko na drugą połowę kadencji, zaś przewodniczący EPL w Parlamencie Europejskim zamierza ubiegać się o szefowanie całej partii.

Jakie cele ma Orban?

Na spotkaniu gościli m.in. były wiceprezydent USA Mike Pence czy Marion Maréchal, siostrzenica Marine Le Pen, była deputowana Assemblée Nationale. A także Janez Janša, premier Słowenii, która do końca roku sprawuje prezydencję Rady UE. W ostatniej chwili z wyjazdu do węgierskiej stolicy zrezygnował zaś Morawiecki.

Spotkanie Orbana z Zemmourem w gabinecie węgierskiego premiera zaniepokoiło otoczenie Marine Le Pen. Anonimowi politycy Zjednoczenia Narodowego opowiadali we francuskich mediach, że odbierają to jako sygnał poparcia szefa węgierskiego rządu dla publicysty we francuskich wyborach prezydenckich.

Jednak i dla Orbana spotkanie z Le Pen jest szansą na odzyskanie pola na krajowej scenie politycznej. W ostatnich tygodniach przekaz medialny zdominowały prawybory opozycji, która poszukiwała wspólnego kandydata na premiera.

Ostatecznie to Péter Márki-Zay wygrał niedawne prawybory i jako kandydat na premiera opozycji zmierzy się z Viktorem Orbánem w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych na Węgrzech.

Premier Węgier szuka obecnie możliwości narzucenia tematów w zbliżającej się kampanii. Sondaże są wyrównane i zjednoczona opozycja – koalicja kilku ugrupowań lewicowych, prawicowych a nawet nacjonalistycznego Jobbiku – nieznacznie ustępuje Fideszowi. W ostatnich latach premier Węgier chętnie korzystał z tematów antyimigranckich czy odwoływał się do konieczności zachowania suwerenności przeciwko UE. Spotkanie z Le Pen daje asumpt do powrotu do sprawdzonych formatów.

Było to zauważalne w trakcie sobotnich (23 października) państwowych uroczystości z okazji 65. rocznicy antysowieckiego powstania. W obecności kilkudziesięciu tysięcy osób Viktor Orban zarzucił UE i USA mieszanie się w sprawy jego kraju.

„Bruksela, podobnie jak w stosunku do Polaków, zwraca się do nas i traktuje nas tak, jakbyśmy byli wrogiem (…) w takim razie to jest ten moment, by zrozumieli, że nawet komuniści nie byli w stanie nas pokonać”, powiedział Orban, odnosząc się do rocznicy wybuchu powstania węgierskiego z 1956 r. wymierzonego przeciwko ówczesnym komunistycznym władzom kraju.

Europa narodów i sprzeciw wobec dalszej integracji UE kosztem państw członkowskich, a także krytyka działań obecnej Komisji Europejskiej w kontekście praworządności są niewątpliwie elementami spajającymi dla prawicowych polityków.

Jednak jak już szczegółowo analizowaliśmy  krytyka modelu rozwoju UE to za mało na silny sojusz w przypadku europejskiej prawicy. Le Pen jest bowiem admiratorką Rosji Władimira Putina i jest za zniesieniem unijnych sankcji wobec Kremla.

Wprawdzie nie mówi już o frexicie, ale opowiada się protekcjonistyczną polityką, która podważa unijny rynek. To za dużo nawet jak dla prowadzących przyjazną wobec Moskwy polityki Węgier, które są – podobnie jak Polska – beneficjentami jednolitego rynku.

Ale jako temat rozmów oraz wspólnej konferencji prasowej dla Le Pen i Orbana powinno wystarczyć. Wszak wspólne zdjęcie i krytyka UE są znacznie łatwiejsze niż doprowadzenie do rzeczywistej współpracy.

Były wyborca Fideszu, konserwatysta, ojciec siódemki dzieci. Nadzieja liberalnych Węgier na pokonanie Orbána

Jego zwycięstwo w prawyborach opozycji jest największym zaskoczeniem od długich lat w węgierskiej polityce.