Polsko-czeskie rozmowy ws. Turowa: „Naszym celem nie jest natychmiastowe zatrzymanie kopalni”

TSUE-Polska-Turów-węgiel-energia-PGE-Czechy-Unia-Europejska

PGE Elektrownia Turów// Źródło: (dawne do 2017 r. )Ministerstwo Skarbu Państwa

Od wczoraj trwają rokowania między Polską a Czechami w sprawie kopalni Turów. Delegacje obu państw przerwały negocjacje. Zostaną one wznowione dziś (18 czerwca). Czeski minister środowiska zapewnił wczoraj, że „naszym (Czech – red.) celem nie jest natychmiastowe zatrzymanie kopalni, dążymy do porozumienia”.

 

 

Rokowania między Polską a Czechami, które rozpoczęły się w czwartek (17 czerwca), dotyczą dalszego funkcjonowania kopalni węgla kamiennego Turów, należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia skargi Czech w tej sprawie

Pod koniec maja br. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ramach środków tymczasowych nakazał Polsce natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni.

To efekt sprawy wniesionej przez władze Czech. Polacy nie chcieli się zgodzić na to rozwiązanie, a premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że kopalnia nie przystanie funkcjonować.

Kopalnia Turów: Czechy przedstawiły Polsce projekt porozumienia. Czas na negocjacje

Czesko-polski spór o kopalnię Turów wszedł w nową fazę.

Turów: Celem porozumienie. Nie zamknięcie kopalni

Obie strony zadeklarowały, że chcą porozumienia w sprawie Turowa bez angażowania w to instytucji unijnych. Strona czeska zadeklarowała wycofanie skargi z TSUE po spełnieniu ich warunków przez Polskę.

Według wcześniejszych deklaracji ministra środowiska Czech Richarda Brabca Polska ma m.in. obowiązek pokrycia kosztów budowy nowych i wzmocnienia istniejących źródeł wody w rejonach miast Frydlant i Hradek nad Nysą.

Zgodnie z czeską propozycją Polska będzie musiała udostępnić wszystkie informacje na temat wpływu wydobycia w polskiej kopalni na środowisko naturalne w Czechach. Umowa ma także zobowiązać Polskę do przyjmowania czeskich inspektorów.

„Naszym celem jest porozumienie, a nie sądzenie się. Z Polską łączą nas bardzo dobre stosunki sąsiedzkie, działamy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, jako sąsiedzi, musimy współpracować”, podkreślił na konferencji w Pradze minister Brabec.

Jak dodał, wraz z polskimi przedstawicielami czeski rząd doszedł do zgody, że rozmowy mają doprowadzić do ograniczenia lub zminimalizowania wszelkich konsekwencji dla obywateli Czech z regionu Libereckiego, które powoduje działalność kopalni w Turowie.

„Polska ma prawo decydować, jak będzie wyglądał ich mikst energetyczny, tak samo my nie chcielibyśmy, by ktoś o tym za nas decydował. Z drugiej strony, musimy przedstawić takie warunki, które pozwolą na kontynuowanie działalności kopalni, minimalizując wpływ tej działalności na środowisko dla naszego regionu”, podkreślił czeski minister środowiska.

Piątka Polaków pozywa rząd za bezczynność ws. klimatu. Nie chcą odszkodowań, ale działań

W pozwach zwrócono uwagę, że Polska najbardziej zachowawczo w całej Unii Europejskiej podchodzi do kwestii osiągania neutralności klimatycznej.

Tło sporu o Turów

Z polskiej strony w rozmowach biorą udział m.in. wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin, minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka, a także przedstawiciele resortu spraw zagranicznych.

„Rzeczywiście, to, co nas łączy, to wola dwustronnego, długotrwałego, stabilnego porozumienia. Bez konieczności angażowania stron unijnych. Tak, jak powiedział minister Brabec, celem jest porozumienie, a nie sądy”, powiedział po roboczym spotkaniu Michał Kurtyka.

PGE stara się o zgodę na dalszą rozbudowę kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, która miałaby przedłużyć działalność kompleksu energetycznego w Turowie do 2044 r.

Czesi, którzy graniczą z kopalnią, protestują przeciwko dalszej ekspansji odkrywki w Turowie. Według nich zagraża ona utratą wody pitnej dla kilkunastu tysięcy mieszkańców sąsiadujących z wyrobiskiem po czeskiej stronie.

W wyniku zaniku wód podziemnych dochodzi także do zapadania się gruntów zagrażającego domom w regionie Żytawy. Mieszkańcy, którzy tymczasowo naprawiają swoje domy, obawiają się utraty stabilności i wartości swoich nieruchomości.

Czeski minister środowiska Richard Brabec tłumaczył, że wstrzymanie działalności wydobywczej w Turowie jest konieczne dla ochrony czeskich obywateli, bo Polska nie spełniła, jego zdaniem, postulatów Pragi dotyczących ochrony środowiska.

Rząd Andreja Babisza zdecydował się na zaskarżenie Polski do TSUE na wniosek ministerstw środowiska i spraw zagranicznych. Kopalnia Turów ma mieć bowiem negatywny wpływ na życie dziesiątków tysięcy mieszkańców graniczących z Polską regionów wokół miast Gródek nad Nysą (Hradek nad Nisou) i Frýdland.

Dwa tygodnie temu Czechy poinformowały, że zwrócą się do TSUE o nałożenie na Polskę kary w wysokości 5 mln euro dziennie za to, że nie zaprzestała wydobycia w kopalni Turów.

Rozmowy nie rozwiązują sporu

„Negocjacje w Pradze nie rozwiązują prawdziwego problemu Turowa”, przekonują ekolodzy.

„Powinniśmy tworzyć plan odejścia od węgla, bo tylko zakończenie wydobycia i spalania węgla daje możliwość zatrzymania negatywnych skutków dla środowiska i klimatu, a także uniknięcia niekorzystnego dla podatników wzrostu cen energii. Według analiz ekspertów Turów można w sposób zaplanowany wygasić już w latach 2026-2030. Negocjacje w Pradze nie rozwiązują prawdziwych problemów, z którymi borykają się mieszkańcy oraz środowisko”, podkreśla Katarzyna Kubiczek ze Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.