Jak duży jest problem korupcji w państwach Grupy Wyszehradzkiej?

Mateusz Morawiecki i Viktor Orban, fot. Krystian Maj KPRM

Mateusz Morawiecki i Viktor Orban, fot. Krystian Maj KPRM

Choć państwa Grupy Wyszehradzkiej są największymi beneficjentami unijnych funduszy, ich nieefektywne wykorzystanie pozostaje jedną z najbardziej palących kwestii dla całego regionu. Unijna agencja ds. zwalczania nadużyć finansowych ma jednak na tym polu ograniczone możliwości, ponieważ ściganie defraudacji unijnych pieniędzy należy do lokalnych organów ścigania.

 

Między 2002 r. a 2017 r. w wyniku defraudacji Unia Europejska straciła ponad 9 miliardów euro. Mimo tego – jak wynika z opublikowanego na początku 2019 r. raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego – państwa członkowskie często nie podejmują działań mających na celu zapobieżenie bądź wykrycie korupcji. Państwa Grupy Wyszehradzkiej (V4) również nie są wolne od tego problemu.

Rzut oka na najpoważniejsze przypadki korupcji w państwach V4, pozwala stwierdzić, że mamy do czynienia z dość intrygującymi przypadkami: przetargi wygrywane przez spółkę do niedawna zarządzaną przez zięcia Viktora Orbana, rzekome powiązania mafii ze spółkami starającymi się o dopłaty rolnicze na Słowacji czy fundusze płynące do kompleksów hotelowych związanych ze spółką Andreja Babisza. Co łączy te przypadki? We wszystkich chodzi o fundusze unijne. Nic więc dziwnego, że Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) miał w ostatnich latach pełne ręce roboty. Według najnowszego raportu urzędu najwięcej ze 197 spraw zamkniętych w 2018 r. dotyczyło Rumunii, ale tuż za nią znalazły się Węgry i Polska, które zostały objęte dochodzeniem w ośmiu przypadkach. Obu państwom OLAF wysłał zalecenia podjęcia działań sądowych w siedmiu z nich.

Grupa Wyszehradzka: Od wzorcowych demokracji do autorytaryzmu?

W tym roku państwa Grupy Wyszehradzkiej świętują 30-lecie upadku komunizmu. Polska i Węgry nie mają jednak wielu powodów do zadowolenia, ciążą nad nimi bowiem unijne procedury dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności. W dodatku ostatnie dane dotyczące stanu demokracji na świecie …

Nieefektywne organy ścigania

W kontekście korpucji i wyłudzania unijnych dotacji, największym problemem w państwach V4 jest nieefektywność działania organów ścigania. Bardzo niska jest bowiem liczba zakończonych śledztw w sprawach, które OLAF uznał za problematyczne. W 2016 r. nie więcej niż 22-23 proc. rekomendacji OLAF-a dla Czech, Węgier i Słowacji zakończyło się aktami oskarżenia, a najbardziej wrażliwe politycznie sprawy zostały zamknięte.

Na przykład na Słowacji mimo względnie wysokiej liczby spraw dotyczących unijnych funduszy, jedynie mała ich część została zaklasyfikowana jako defraudacje. Również – jak wynika ze statystyk słowackiej fundacji Zatrzymać Korupcję – bardzo niewiele osób zostało skazanych w sprawach dotyczących nieprawidłowości przy przetargach publicznych. Jednak od czasu, kiedy zamordowani zostali Jan Kuciak i jego narzeczona Martina Kušnírová, szeroko dyskutowane są kwestie defraudacji unijnych funduszy na rozwój rolnictwa. Skala i systemowa natura tych nieprawidłowości została bowiem ujawiona właśnie przez zmordowanego dziennikarza, a następnie rozwinięta przez jego kolegów. Słowackie ministerstwo rolnictwo, które odpowiada za wydatkowanie tych funduszy, nie ma sobie jednak nic do zarzucenia.

Podobnie do sprawy podszedł premier Czech Andrej Babisz, oskarżając Komisję Europejską o próbę „destabilizacji” Czech po tym, jak przez Pragę przetoczyły się największe protesty od czasów upadku komunizmu. Brukselscy audytorzy zaczęli bowiem badać Agrofert, spółkę należącą niegdyś do Babisza, podejrzewając, że z pomocą polityków z jego partii firma obchodziła prawo, aby otrzymać unijne fundusze.

Różnica między oboma państwami jest jednak zasadnicza, bowiem na Węgrzech podobne kwestie nie posiadają podobnego potencjału mobilizacyjnego, a protesty w Budapeszcie były znacznie mniejsze. Odpowiada za to głównie polityczna apatia po stronie opozycji, ale rolę odgrywa również ciche przyzwolenie społeczeństwa na praktyki korupcyjne.

Z kolei na Węgrzech mimo że raport OLAF-a zawierał „przekonujące dowody” na poważne nieprawidłowości popełnione przez spółkę należącą do zięcia Viktora Orbana, węgierskie władze zatrzymały śledztwo w związku z „brakiem znamion działalności przestępczej”. Kulisy sprawy nadal nie zostały też odtajnione przez rząd Orbana.

„Piętą achillesową węgierskich wysiłków antykorupcyjnych jest prokuratura krajowa, która blokuje śledztwa i nie dopuszcza do postawienia w stan oskarżenia potencjalnych sprawców”, wyjaśnia József Péter Martin z Transparency International i starszy wykładowca na Uniwersytecie Korwina w Budapeszcie. Jego zdaniem zaledwie w kilku przypadkach prokuratura rzeczywiście postawiła zarzuty osobom związanym z władzą.

Węgierski prokurator generalny Péter Polt twierdzi jednak, że 52 proc. spraw, na które zwraca uwagę OLAF, kończy się oskarżeniem, co jest wskaźnikiem dużo lepszym niż średnia unijna”. Ponadto, jego zdaniem, „współpraca z OLAF-em układa się wyjątkowo dobrze”. Ale już węgierski rząd jest zdania, że unijny urząd kieruje się politycznymi uprzedzeniami.

Jak państwa bałtyckie postrzegają Grupę Wyszehradzką? – WYWIAD

Choć państwa Grupy Wyszehradzkiej i kraje bałtyckie pozostają partnerami, to jednak w wielu sprawach przyjmują odmienne stanowiska. Różnią się w kwestiach waluty euro, bezpieczeństwa, migracji, osłabiania demokracji i stosunku do Rosji – twierdzi Heiko Pääbo, ekspert z Uniwersytetu w Tartu.
 

 

Pavla …

Co z tą Polską?

Warszawa z kolei jest największym beneficjentem funduszy unijnych, ale według analizy Centralnego Biura Antykorupcyjnego (opublikowanej w 2013 r., nowszych analiz brak) napływ funduszy europejskich do Polski zwiększa zagrożenia korupcyjne. Chodzi przede wszystkim o nieprawidłowości przy organizacji państwowych przetargów na realizację dużych inwestycji infrastrukturalnych (drogowych czy kolejowych), informatyzacyjnych i energetycznych. Wiele z nich realizowanych jest w Polsce z dużym udziałem funduszy unijnych, a ich koszty liczone są w dziesiątkach, a nawet setkach milionów złotych. CBA wskazało także na zagrożenie korupcją przy zamówieniach związanych z obronnością, ale te zdecydowanie rzadziej finansowane są z funduszy europejskich.

Wartość rynku zamówień publicznych w Polsce szacowana jest na około 200 mld złotych. Około 120 mld wydawanych jest w sposób bardzo restrykcyjny, czyli w oparciu o ustawę „Prawo o Zamówieniach Publicznych” oraz rygorystyczne wymogi dotyczące publikowania ogłoszeń i zamówień. Ale pozostałe około 80 mld wydawanych jest przez podmioty publiczne z pominięciem ustawy, co jest zgodne z prawem, jeśli owe zamówienia spełniają określone warunki (np. ich wartość nie przekracza kilkudziesięciu tysięcy złotych). To te przetargi są najbardziej narażone na występowanie nieprawidłowości. Co więcej, Polska ma najwyższy w UE wskaźnik występowania tzw. przetargów jednoofertowych (do których startuje tylko jeden podmiot). Wynosi on aż 46 proc.

Tylko na początku czerwca CBA ujawniło możliwą korupcję przy zamówieniach publicznych w Poczcie Polskiej wartych 30 mln złotych oraz w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu wartych 2 mln złotych. OLAF szacuje, że zagrożonych korupcją jest 19-23 proc. zamówień publicznych w Polsce.

To jednak, jak mówi dr Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego, nie dotyczy funduszy europejskich. „Myślę, że może to wynikać stąd, że ten rząd mimo, że jest w opozycji do instytucji unijnych stara się jednak unikać otwierania frontu tam gdzie się da. A więc manipulowanie funduszami unijnymi nie byłoby w interesie tej władzy. Poza tym wydatkowanie środków w Polsce jest jednak daleko zdecentralizowane, zatem ewentualny problemy pojawiają się raczej na poziomie samorządów, a nie rządu” – podkreśla ekspert.

Wyszehradzkie odcienie korpucji

Jeżeli jednak chodzi o strukturę spraw korupcyjnych w regionie, państwa V4 mocno się od siebie różnią.

Na przykład na Węgrzech korupcja jest dość scentralizowana, co wynika z faktu, że Węgry w ogóle są politycznie i gospodarczo bardzo scentralizowanym państwem. „Zjawisko, z którym mamy do czynienia, to odwrócone zawłaszczenie państwa: w tym przypadku to nie oligarchowie – jak Babisz w Czechach – przejmują władzę nad instytucjami państwa, ale raczej nieformalna klika złożona z polityków, oligarchów i szarych eminencji”, podkreśla József Péter Martin. Jest szczególnie widoczne w przypadku osób, które dziś zaliczają się do węgierskich elit – to ludzie, którzy niedawno sie wzbogacili i dla których otworzyła się możliwość zajmowania ważnych stanowisk państwowych.

Czy jest możliwa sprawiedliwa transformacja energetyczna bez… transformacji?

Jeżeli świat chce zatrzymać wzrost temperatury na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza, nie ma innego wyjścia niż odchodzenie od węgla. Pytanie nie brzmi zatem czy dokonywać transformacji energetycznej, ale kiedy.
 

Mimo stale spadającego tempa wydobycia i konsumpcji węgla w ostatnich dekadach, węgiel …

Na Słowacji korupcji ma jeszcze inną twarz. Jej najbardziej jaskrawym przykładem jest tzw. „afera Goryla” z 2011 r. Nagrania, na których oparta jest sprawa, znaleziono w sejfie kontrowersyjnego biznesmena Mariana Kocnera, który został oskarżony o zlecenie zabójstwa Jana Kuciaka i oczekuje na proces w więzieniu. Zdaniem Grigorija Meseznikova, prezesa słowackiego Instytut Spraw Publicznych, poza procesem „zawłaszczenia państwa”, mamy do czynienia również z praktyką „selektywnej sprawiedliwości”. Ta zaś jest wynikiem niejasnych powiązań między polityką, biznesem oraz nieefektywnymi i skorumpowanymi organami ścigania.

W Polsce sytuacja również nie jest całkowicie zadowalająca. O ile w ostatnim semestrze europejskim (procedura koordynacji polityki gospodarczej i budżetowej w UE – przyp. red.) kwestia korupcji w odniesieniu do Polski nawet się nie pojawiła, w tym roku Komisja Europejska miała zastrzeżenia. Chodziło przede wszystkim o ​​nadzór finansowy, który jej zdaniem, został narażony na szwank w listopadzie zeszłego roku przez zarzuty korupcji wobec szefa Komisji Nadzoru Finansowego.

Ponadto zdaniem Grzegorza Markowskiego jednym z najpoważniejszych problemów polskiego systemu jest tzw. „protokorupcja”, czyli korupcja nie w sensie kodeksu karnego, ale korupcja w sensie socjologicznym, czy politologicznym, rozumiana jako psucie państwa. „Osłabianie instytucji państwa, upartyjnianie ich, to prosta droga do konkretnych, kryminalnych form korupcji – przekupstwa, protekcji, ustawiania przetargów” – tłumaczy dr Makowski.

Jak nie zmarnować problemów Europy z praworządnością?

Wydaje się, że polityczny klimat wokół ochrony praworządności oraz innych fundamentalnych wartości Unii Europejskiej przechodzi powolną, lecz pozytywną zmianę. W ostatnim czasie europarlamentarne frakcje polityczne zaczęły bowiem wywierać większą presję na partie narodowe, które nie przestrzegają europejskich wartości.
 

Frakcja europejskich socjalistów …

Ciężki orzech do zgryzenia

Chociaż byłoby nie do końca uzasadnione oczekiwać, że Unia Europejska będzie rozwiązywać problemy korupcyjne państw członkowskich, może podejmować na tym polu większe starania. Tezę tę potwierdza Europejski Trybunał Obrachunkowy, który zaapelował o dogłębną reformę OLAF-a. Jego zdaniem unijny urząd jest bowiem pełen „wewnętrznych słabości”.

W odpowiedzi Parlament Europejski przyjął reformę, która ma wzmocnić współpracę OLAF-a z nowo utworzonym biurem Prokuratora Europejskiego. Pomysł ten ma jednak pewne strukturalne słabości, ponieważ w przeciwieństwie do Słowacji i Czech, Polska i Węgry zadeklarowały, że nie podejmą z nim współpracy. Oba państwa odmówiły, argumentując, że instytucja ta mogłaby ograniczać ich suwerenność. „Tak czy inaczej, nie mogą one być zmuszone do podjęcia współpracy, bo ta jest dobrowolna” – konstatuje Martin.

Ponadto, mimo że Parlament Europejski zaakceptował niedawno zasadę warunkowości wypłacania unijnych funduszy od poziomu praworządności i korupcji, ostateczna decyzja musi zostać podjęta przez Radę. Ale równie zasadnym pomysłem wydaje się egzekwowanie już istniejących regulacji, na przykład artykułu 142 rozporządzenia w sprawie wspólnych przepisów, które pozwala na zawieszenie wypłat w przypadku systemowego łamania reguł praworządności.