Grupa Wyszehradzka zjednoczona przeciw uchodźcom

Migranci i uchodźcy na dworcu Keleti w Budapeszcie © IOM 2015

Migranci i uchodźcy na dworcu Keleti w Budapeszcie © IOM 2015

W kwestii migracji i uchodźców rządy państw Grupy Wyszehradzkiej mówią jednym głosem: UE powinna porzucić ideę obowiązkowego mechanizmu relokacji. To stanowisko podziela też większość obywateli Czech, Polski, Słowacji i Węgier.

 

Liczby mówią same za siebie. Czechy w ramach mechanizmu relokacji uchodźców powinny były przyjąć 2691 uchodźców. Przyjęły 12. Na Węgry miało przybyć 1294 osoby, ale żadna nie trafiła do tego kraju. Polska powinna była przyjąć 7082 osoby. Nie przyjęła ani jednego uchodźcy. Słowacji przydzielono 902 azylantów. Ostatecznie przyjęto 16 – wyłącznie samotne matki z dziećmi. Rząd Viktora Orbána poszedł jeszcze o krok dalej i w 2015 r. – w momencie największego napływu uchodźców – wybudował na granicy węgiersko-serbskiej ogrodzenie. 175-kilometrowe. A potem jeszcze przeprowadził referendum przeciwko relokacjom w 2016 r.

A zatem wszystkie państwa V4 dalekie były od wywiązania się z unijnych zobowiązań. Komisja Europejska skierowała więc skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) przeciw Czechom, Węgrom i Polsce. Skarga ominęła Słowację ze względu na tych 16 przyjętych uchodźców, bo Komisja zwróciła się przeciwko krajom, które albo nie relokowały nikogo, albo nie zrobiły tego przez co najmniej rok.

V4 sprzeciwia się Brukseli

Wszystkie kraje V4 podkreślają potrzebę ochrony suwerenności narodowej, którą Bruksela próbuje ich zdaniem naruszyć poprzez próby wprowadzania obowiązkowych kwot relokacji uchodźców. I trzy z nich – poza Czechami – zademonstrowały swoją „dobrowolną” dobrą wolę.

Budapeszt przyjął „dobrowolnie”, poza unijnym systemem ok. 1300 osób ubiegających się o azyl w zeszłym roku. Dla przypomnienia, w ramach unijnego systemu kwot Węgry miały relokować 1291 osób. Większość przyjętych azylantów przeniosła się już na Zachód. Z kolei w pierwszych czterech miesiącach 2018 r. 267 osób ubiegających się o azyl uzyskało tam ochronę, zaś 326 wniosków zostało odrzuconych.

Słowacja przyjęła 16 osób w ramach systemu relokacji, podkreślając od początku, że zrobiła to jednak na zasadzie dobrowolności. Zobowiązała się również do przyjęcia 100 osób w ramach oczywiście „dobrowolnego” systemu przesiedleń, co ostatecznie jednak się nie stało. W grudniu 2015 r. Bratysława i (później także) Budapeszt złożyły pozew przeciwko decyzji Rady UE o tymczasowym mechanizmie obowiązkowej relokacji osób ubiegających się o azyl. Trybunał Sprawiedliwości oddalił sprawę w całości we wrześniu 2017 r. Praga i Warszawa nie przyłączyły się formalnie do pozwu, ale politycznie wsparły oba kraje w całym postępowaniu sądowym.

Polska nie przyjęła żadnego uchodźcy w ramach relokacji. Jednak według premiera Mateusza Morawieckiego przyjęliśmy aż ponad 1,5 miliona uchodźców ukraińskich, którzy uciekli z powodu wojny w Donbasie i aneksji Krymu. Dane Urzędu ds. Cudzoziemców (UDSC) nie potwierdzają tych informacji. „Obecnie 3400 cudzoziemców posiada kartę pobytu ze względu na udzieloną ochronę międzynarodową. Około 2300 osób posiada pozwolenie na pobyt ze względu na przyznaną ochronę krajową” – podaje rzecznik Urzędu Jakub Dudziak. Ponad 90 proc. wniosków składanych jest przez obywateli krajów byłego Związku Radzieckiego, w szczególności z Czeczenii i Inguszetii, Ukrainy, Tadżykistanu, Armenii i Gruzji. Jednak niewiele z tych wniosków jest akceptowanych – rocznie około 300-500, zaś odrzucanych 2-3 tys. 75 proc. wniosków jest umarzanych w efekcie opuszczenia przez wnioskodawców Polski, zazwyczaj w dalszą podróż na Zachód.

Dziś Ukraińcy są największą grupą cudzoziemców w Polsce. Jest ich 155 tysięcy wśród 340 tysięcy obcokrajowców ogółem. Główną podstawą ich pobytu jest praca lub edukacja. Nie azyl.

Komisja Europejska skieruje do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawę Węgier. Chodzi o uchodźców

Komisja Europejska podjęła w czwartek decyzję o zintensyfikowaniu działań prawnych wobec Węgier. Chodzi o odmowę przestrzegania unijnych przepisów imigracyjnych i azylowych.

Sprawa Węgier zostanie skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE „w związku z nieprzestrzeganiem przepisów azylowych” – poinformował Reuters.
Stwierdzono także, że węgierskie …

To nie są kraje dla uchodźców

We wszystkich czterech państwach V4 większość społeczeństwa sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców. 58 proc. Czechów uważa, że ​​ich kraj nie powinien przyjmować azylantów (Centrum Badania Opinii Publicznej, kwiecień 2018 r.). Na Węgrzech nie chodzi tylko o sprzeciw wobec przyjmowania uchodźców, ale wręcz o nieprzyjmowanie ich niezależnie od okoliczności – 48 proc. Węgrów przyznało, że ​​nie ma argumentów, które przekonałyby ich do przyjęcia imigrantów do kraju (badanie Very Messing i Bence’a Ságváriego z Węgierskiej Akademii Nauk dla Fundacji Friedricha Eberta, marzec 2018). Dla porównania tak twardy sprzeciw wobec uchodźców wyraziło tylko 13 proc. Polaków, wśród których stosunek do uchodźców jest w przeważającej mierze mało entuzjastyczny – 63 proc. badanych w Polsce ,,nie chce przyjmować ludzi, którzy uciekli z krajów zaangażowanych w konflikty zbrojne” (CBOS, grudzień 2017 r.). Słowacja jest mniej przychylna migracji niż Czechy i Polska, pod tym względem wyprzedzają ją tylko Węgry (Gallup, sierpień 2017).

Bazując na negatywnych emocjach swoich obywateli, rząd węgierski postanowił je jeszcze podgrzać proponując w styczniu br. pakiet legislacyjny pod nazwą „Zatrzymać Sorosa” (Stop Soros) mający na celu ograniczanie działalności organizacji społeczeństwa obywatelskiego współ/finansowanych ze środków zagranicznych i zajmujących się migracją. Nowo zaakceptowany zapis Kodeksu Karnego nazywa to: „organizowaniem nielegalnej migracji”. Według współszefowej węgierskiego Komitetu Helsińskiego Márty Pardavi Viktor Orbán zamienia politykę w prawo. Jej zdaniem penalizacja pomocy humanitarnej i prawnej przez karę więzienia jest nieakceptowalne w demokratycznym kraju.

Działania polityków przynajmniej częściowo wpływają na opinie wyborców. Jak zostało już wspomniane ok. 63 proc. Polaków sprzeciwia się dziś przyjęciu przez Polskę uchodźców. Sytuacja ta była odwrotna trzy lata temu, nim rządzący dziś PiS doszedł do władzy w październiku 2015 po kampanii wyborczej, której jednym z ważnych tematów byli właśnie uchodźcy. Słynne zdanie o tym, że mogą oni przynosić „różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, a mogą tutaj być groźne“, Jarosław Kaczyński wypowiedział na dwa tygodnie przed wyborami. W maju 2015 r. tylko 21 proc. Polaków sprzeciwiało się przyjęciu uchodźców, 62 proc. było innego zdania. Jeszcze na koniec tego samego roku radykalnie zmienili zdanie.

Conte do Babisza: Relokacja uchodźców to nie jest "droga do piekła"

Premier Włoch wysłał do premiera Czech list, w którym odniósł się do niedawnych wpisów tego drugiego na Twitterze. Gdy bowiem włoskie władze zaapelowały do innych państw członkowskich UE, aby te wzięły do siebie część z 450 uratowanych w sobotę na …

Elastyczna solidarność

Jakie są propozycje V4 na rozwiązanie kryzysu migracyjnego i potencjalne takie kryzysy w przyszłości? Wszystkie cztery kraje podkreślają, że Europa powinna się skupić na rozwiązywaniu przyczyn migracji. Prawdopodobnie wszyscy uchodźcy by się z tym chętnie zgodzili.

Gdy dochodzimy jednak do problemu już rozlanego kryzysu powodującego migracje, kiedy na rozwiązanie problemu u źródła jest za późno, państwa V4 proponują tzw. kompromisową koncepcję „elastycznej” solidarności. Została zaproponowana w czasie słowackiej prezydencji w Radzie w drugiej połowie 2016 r. Z czasem zmieniono jej nazwę na solidarność „efektywną”.  Wówczas propozycja ta nie cieszyła się specjalnym poparciem reszty Europy. Najbardziej krytyczna okazała się Cecilia Wikström, sprawozdawczyni nowych zasad azylowych w Parlamencie Europejskim: “Elastyczna Solidarność? To głupota nie do wyobrażenia” – powiedziała w czerwcu 2017 r.

Polski wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański powiedział (również w czerwcu 2017 r.) z kolei, że „państwa członkowskie powinny mieć swobodę doboru instrumentów okazywania solidarności europejskiej.” Z kolei słowacki minister spraw wewnętrznych uznał, że „opierając się na praktyce i doświadczeniu uważamy kwoty obowiązkowe za narzędzie nieskuteczne, które powoduje przepływy wtórne [secondary movements] i działa jak czynnik przyciągający uchodźców [pull factor]”. Zatem jakakolwiek automatyczna redystrybucja jest dla V4 nieakceptowalna.

Jednak wszystkie cztery rządy opowiadają się za reformą obecnego systemu azylowego, sprzeciwiając się automatyzmowi i jakimkolwiek rozwiązaniom ponadnarodowym. Uważają, że wszystkie decyzje dotyczące reformy systemu azylowego powinny być podejmowane a poziomie Rady Europejskiej, a nie na spotkaniach ministerialnych bez możliwości weta.

W czerwcu zeszłego roku minister Szymański przypomniał, że polska niezmiennie sprzeciwia się „jakimkolwiek projektom ponadnarodowego zarządzania ruchem migracyjnym”, choć podkreślił przy tym także, że „w sprawie kryzysu migracyjnego Polska oferuje udział w niemal wszystkich europejskich działaniach.” „Umocniliśmy Frontex, poparliśmy porozumienie z Turcją, angażujemy się finansowo i technicznie na granicach zewnętrznych. Jesteśmy gotowi poszerzać tego typu zaangażowanie, ponieważ nie negujemy potrzeby europejskich działań w tej sprawie” – oświadczył odpowiedzialny za sprawy europejskiej wiceszef polskiego MSZ.

Grupie Wyszehradzkiej brakuje rąk do pracy

Niedobór pracowników w niektórych branżach i specjalizacjach wymusza na rządach państw Grupy Wyszehradzkiej, zwykle nieprzychylnie nastawionych do migrantów, złagodzenie restrykcyjnych procedur administracyjnych związanych z zatrudnianiem cudzoziemców. Równolegle próbuje się przyciągnąć tych, którzy wyjechali na studia lub w poszukiwaniu pracy do …

Priorytety V4: Ochrona granic i pomoc u źródła

Kraje grupy V4 koncentrują się na dwóch głównych instrumentach działania. Według premiera Czech Andreja Babiša, pierwszym jest pomoc „u źródeł migracji, na miejscu oraz na trasach migracyjnych – na Bliskim Wschodzie, na Bałkanach, w Afryce Północnej”. Drugim instrumentem jest poprawa ochrony granic zewnętrznych Unii. „Frontex i UE muszą być aktywne poza Europą” – powiedział Babiš.

Zdaniem Martina Hrabálka, eksperta ds. migracji z Uniwersytetu Mendla w Brnie, to może być kompromis akceptowalny dla całej UE.

Opinia ta znalazła odzwierciedlenie w czerwcowych konkluzjach szczytu europejskiego, W których zaproponowano utworzenie pozaeuropejskich ośrodków dla uratowanych na morzu migrantów [disembarkation platforms]. Przede wszystkim jednak Rada Europejska uzgodniła, że relokacje będą odbywać się na zasadzie dobrowolności, co oznacza faktyczny koniec obowiązkowych kwot. W konkluzjach pojawił się również inny ważny dla V4 argument – wzmocnienie zewnętrznych granic UE i rozwój kompetencji agencji Frontex, która jednocześnie nie zastąpi krajowych służb granicznych. I chociaż „losy reformy rozporządzenia dublińskiego nie zostały rozstrzygnięte”, to przynajmniej „przyszłe rozwiązanie tej sprawy ma zostać wypracowane w drodze konsensusu. W praktyce oznacza to porzucenie systemu obowiązkowych kwot” – komentuje dr Jolanta Szymańska, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Kraje V4 rzeczywiście zatem zdołały przeciągnąć całej Unii na stronę swojej „elastycznej” wersji solidarności, nie idąc na żadne kompromisy – ani pod groźbami sankcji, ani procedur TSUE, ani ograniczenia funduszy europejskich w nowej perspektywie finansowej.

Potrzebna zmiana postrzegania uchodźcy

Chociaż kryzys migracyjny nie dotknął żadnego kraju V4, to zwłaszcza tutaj uchodźcy są postrzegani jako zagrożenie. Politycy w końcu ciężko pracowali nad ukształtowaniem takiego ich wizerunku. I nic dziwnego, że ciągłe powtarzanie parafraz poglądu, że polityka migracyjna UE jest „rytualnym samobójstwem” – jak ujął to były premier Słowacji Robert Fico w styczniu 2016 r. – przyniosło owoce polityczne.

Dlatego zdaniem prof. Witolda Klausa z Polskiej Akademii Nauk i Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego, reforma systemu azylowego powinna opierać się na zmianie paradygmatu postrzegania uchodźcy. „Powinniśmy wrócić do spojrzenia na tych ludzi w kontekście humanitarnym” – powiedział redakcji EURACTIV.pl.

Francja: Sąd Konstytucyjny stanął po stronie rolnika, który pomagał migrantom

Sędziowie uznali, że „zasada braterstwa” chroni pewnego mężczyznę z południa Francji przed odpowiedzialnością karną za pomaganie osobom, które nielegalne przekroczyły granicę włosko-francuską. Francuz zapewniał im żywność, schronienie oraz pomagał zorientować się w terenie. Nie brał jednak za to pieniędzy, ponieważ …