Polska prezydencja w Grupie Wyszehradzkiej. Priorytetem tylko unijny budżet i Fundusz Odbudowy?

Polska przejmuje od 1 lipca rotacyjną prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej.

Polska przejmuje od 1 lipca rotacyjną prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej. / Zdjęcie via twitter @PremierRP / Foto via Adam Guz/KPRM

Polska przejmuje od 1 lipca rotacyjną prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej. W jakim miejscu jest obecnie V4 w Europie i jakie są obecnie najważniejsze interesy Grupy?

 

 

W kluczowym dla przyszłości Europy momencie – w trakcie kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią koronawirusa – prezydencja Polski w Grupie Wyszehradzkiej oraz Niemiec w Radzie UE zbiegły się ze sobą w czasie. Przez ostatnie 12 miesięcy prezydencję w V4 sprawowały Czechy.

Jaki to może mieć wpływ na kluczowe dla przyszłości Europy zagadnienia – negocjacji w sprawie nowego budżetu UE oraz Funduszu Odbudowy, planu ratowania europejskich gospodarek? Jakie powinny być priorytety rządu w Warszawie przez najbliższe 12 miesięcy – bo tyle trwa rotacyjna prezydencja w V4?

„Ranga prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej jest inna niż w przypadku przewodnictwa w Radzie UE. V4 to bardziej klub dyskusyjny, a do tego źle kojarzony ze względu na eurosceptyczny zwrot Polski i Węgier, i nie ma większego znaczenia politycznego. Poza tym, wbrew deklaracjom, V4 jest podzielone, a nie tak dawno Bratysława i Praga rozważały zmniejszenie zaangażowania się w działania Grupy ze względu na konfrontacyjną politykę Budapesztu i Warszawy wobec Brukseli”, przypomina w rozmowie z EURACTIV.pl  Michał Zabłocki, były korespondent PAP w Pradze i Bratysławie, autor książki „To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach”

Nieco inaczej widzi rolę V4 Krzysztof Dębiec, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, który w rozmowie z EURACTIV.pl zwraca uwagę na to, że wspólne stanowisko Grupy Wyszehradzkiej miało znaczenie zarówno dla nas, jak i pozostałych państw V4 w ważnych tematach poruszanych na forum UE, jak walka o hojną politykę spójności, wspólną politykę rolną, sprzeciw wobec narzucania kwot migracyjnych czy dążenie do możliwie bliskich relacji handlowych i politycznych z Wielką Brytanią po brexicie.

Niemcy przejmują prezydencję w Radzie UE. Jaki mają plan na najbliższe pół roku?

Niemcy przejmują 1 lipca rotacyjną prezydencję w Radzie UE. Czy to dobrze dla Europy, że niemiecka prezydencja wypada akurat teraz?

V4 i Polska: Kto kogo bardziej potrzebuje?

Zacznijmy od podstawowych informacji. Jeszcze nie znamy oficjalnych celów polskiej prezydencji w V4. O ile Berlin od kilku tygodni przedstawiał priorytety na najbliższe pół roku w ramach rotacyjnej prezydencji w Radzie UE, o tyle Warszawa skutecznie dawkuje wiedzę. Być może więcej szczegółów poznamy w piątek (3 lipca). Tego dnia zaplanowano szczyt premierów V4, a cztery dni później w Wadowicach spotkają się ministrowie spraw zagranicznych Polski, Czech, Słowacji i Węgier.

W jakim obecnie miejscu znajduje się Grupa Wyszehradzka? Z przygotowanego w czerwcu br. przez Politykę Insight na zlecenie Fundacji Roberta Schumana i Fundacji Konrada Adenauera Rankingu siły państw UE – stanowi on próbę określenia znaczenia poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz ich rzeczywistego wpływu na proces decyzyjny – wynika, że spośród wszystkich sojuszy do których należy Polska najwięcej „znaczy”, i tutaj nie ma żadnej niespodzianki, Trójkąt Weimarski z Francją i Niemcami, który jest zdecydowanie bardziej wpływowy niż V4 czy inicjatywa Trójmorza.

„To Polska bardziej potrzebuje Grupy Wyszehradzkiej niż Czechy czy Słowacja Polski. Widać to np. w polityce klimatycznej, gdzie już nawet Czesi zmienili stanowisko i poparli osiągnięcie neutralności klimatycznej przez UE do 2050 r., a Słowacja, po wyborach prezydenckich w 2019 r. i zwycięstwie Zuzanny Čaputovej politycznie jest teraz najbardziej proeuropejskim krajem w V4. Dodatkowo Słowacy przyjęli euro, więc należą do „twardego jądra” Wspólnoty”, dodaje Michał Zabłocki.

Ranking siły państw UE: Czyj głos najwięcej znaczy?

W Rankingu siły państw UE Polskę sklasyfikowano w drugiej dziesiątce, chociaż nasz kraj zgodnie z potencjałem powinien zajmować zdecydowanie wyższą pozycję.

Polska w V4: Priorytetem unijny budżet i Fundusz Odbudowy

Nie ma wątpliwości, że priorytetem Polski w najbliższych miesiącach będą negocjacje w sprawie wieloletnich ram finansowych UE oraz Funduszu Odbudowy – programu ratowania europejskich gospodarek z kryzysu spowodowanego pandemią. „W tych negocjacjach coraz mocniej zaznacza się różna perspektywa w ramach V4, co jest niewątpliwą trudnością i wyzwaniem dla państwa sprawującego przewodnictwo. Coraz mocniej bogacące się Czechy, z PKB na osobę (wg parytetu siły nabywczej) powyżej 90 proc. średniej unijnej, są coraz bliższe perspektywy płatników-netto, podczas gdy pozostałe państwa – mimo postępującej konwergencji – są na poziomie 70-75 proc. unijnej średniej”, analizuje Krzysztof Dębiec.

To musi wywoływać nieporozumienia między poszczególnymi krajami V4 i osłabiać stanowisko grupy w negocjacjach. O ile Polska, według wstępnej propozycji Komisji Europejskiej ma stać się jednym z największych beneficjentów FO UE, opowiada się za jak najszybszym zakończeniem negocjacji na poziomie europejskim, o tyle z Budapesztu oraz Pragi daje się słyszeć pomruki niezadowolenia ws. propozycji KE.

Premierzy Czech, Andrej Babiš oraz Węgier, Viktor Orbán, zauważyli, że fundusz opiera się na mechanizmie, w którym bogatsze kraje dostają więcej pieniędzy, niż biedne, a Orbán nazwał fundusz „absurdalnym pomysłem„. Z wyliczeń Konrada Popławskiego, analityka OSW wynika, że Polska i Słowacja mogą stać się rzeczywistymi beneficjentami FO UE (z pozycją netto na poziomie 2-3 proc. PKB), Węgry są tylko nieznacznie na plusie, a Czechy 1,5 proc. PKB na minusie. To potencjalnie może osłabić wspólne stanowisko V4 w trakcie negocjacji.

Z kolei minister gospodarki Słowacji Richard Sulik stwierdził przed kilkoma dniami, że Fundusz Odbudowy UE jest ryzykownym pomysłem, który zagraża Unii Europejskiej. Sulik w wywiadzie ze słowackim dziennikiem „Postoj” skrytykował propozycję Komisji Europejskiej, która zakłada utworzenie Funduszu ratowania europejskich gospodarek o wartości 750 mld euro. Według ministra inwestorzy, widząc poziom zadłużenia w południowej części Europy, stracą zaufanie do euro, a kraje z Północy nie będą chciały dłużej finansować Południa. Przypomnijmy: Słowacja należy do strefy euro jako jedyna z V4. Mimo tego minister Sulik przyznał w rozmowie, że byłoby dziwne, gdyby Słowacja jako jedyny kraj była przeciwko funduszowi.

Grupa Wyszehradzka zgodna ws. Europejskiego Funduszu Odbudowy?

Mimo dotychczasowych rozbieżności udało się wypracować wspólne stanowisko V4 wobec unijnego pakietu ratunkowego dla gospodarki po pandemii COVID-19.

Polska i V4: Warszawa zmieni zdanie ws. polityki klimatycznej?

Z pojawiających się wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu wynika, że Warszawa w trakcie swojej prezydencji w V4 zamierza działać na rzecz promocji Europejskiego Zielonego Ładu, gospodarki obiegu zamkniętego oraz strategicznej odbudowy gospodarek państw UE po pandemii koronawirusa. W jaki sposób Warszawa postrzega w obecnym kontekście EZŁ?

„Szczególnie w obliczu pandemii i spowolnienia gospodarczego należy przeprowadzić dokładną analizę wpływu potencjalnego wzrost celów UE w zakresie energii i klimatu do 2030 r.”, podkreślił szef resortu klimatu Michał Kurtyka podczas wideokonferencji ministrów ds. środowiska i klimatu V4 oraz Bułgarii i Rumunii. Podczas gdy KE zapewnia, że pandemia nie wpłynie na realizację europejskiej polityki klimatycznej, a nawet trwają dyskusję dotyczące zwiększenia redukcji emisji CO2 do 2030 r. (względem poziomu z 1990 r.) o 55-65 proc. – obecny cel zakłada redukcję o 40 proc., minister Kurtyka twierdzi, że nieodpowiedzialne byłoby zaostrzenie celów europejskiej polityki klimatycznej, gdy środki do ich osiągnięcia i związane z nimi koszty społeczne pozostają nieprzewidywalne.

„Deklaracja ministra Michała Kurtyki odnośnie promowania przez Polskę założeń Europejskiego Zielonego Ładu w trakcie przewodnictwa w V4 może dziwić biorąc pod uwagę, że do tej pory Polska była hamulcowym „zielonych polityk”, ale jeżeli to prawda, byłby to wartościowy punkt styczny z prezydencją niemiecką w UE”, uważa Michał Zabłocki.

Prezydenci Warszawy, Bratysławy, Budapesztu i Pragi apelują do UE ws. klimatu

Prezydenci Bratysławy, Budapesztu, Pragi i Warszawy napisali wspólny list do Komisji Europejskiej i przywódców państw członkowskich UE. Przed unijnym szczytem apelują w nim m.in. o zwiększenie celów klimatycznych i wsparcie samorządów w walce ze zmianami klimatycznymi.

Grupa Wyszehradzka: Inne priorytety

Wiadomo także, że Warszawa w trakcie swojej prezydencji planuje skupić się na rosnącym znaczeniu zagadnienia gospodarowania wodą i walki z suszą. Na wyjątkową suszę w tym roku narzekali poza Polską także Czesi – podobno największą od 500 lat.

Kontynuowane będą wysiłki na rzecz wspierania modernizacji i przemian demokratycznych w państwach Bałkanów Zachodnich i Partnerstwa Wschodniego, a także wspieranie ich atlantyckich i unijnych aspiracji. Jednym z priorytetów polskiego przewodnictwa będzie także rozwój współpracy w zakresie cyfryzacji czy robotyzacji, które wraz z innymi zjawiskami składają się na tzw. IV rewolucję przemysłową, wylicza Krzysztof Dębiec.

Analityk OSW twierdzi, że „nie bez znaczenia będzie koordynacja wysiłków na rzecz „powrotu do normalności” po pandemii, która miejmy nadzieję zakończy się w trakcie polskiego przewodnictwa, czy niwelowanie pojawiających się w ostatnich miesiącach w Europie tendencji protekcjonistycznych”.

Węgry: Europejska Partia Ludowa wciąż podzielona w sprawie Fideszu Orbána

Przyszłość węgierskiego Fideszu Viktora Orbana w strukturach Europejskiej Partii Ludowej wciąż jest nie znana.

Polska i Niemcy: Pożytki z podwójnej prezydencji

Polska przejmuje prezydencję w V4 w kluczowym dla Europy okresie. W lipcu (17-18) zaplanowano w Brukseli pierwszy od wybuchu pandemii szczyt przywódców państw członkowskich, na którym dojdzie do pierwszych poważnych rozmów w sprawie WRF oraz FU UE. Dotychczasowe szczyty, jak ten z czerwca w trybie wideokonferencji, nie przyniosły rozstrzygnięcia. A czas nagli.

„Polska popiera FO UE w kształcie proponowanym przez Berlin i Paryż, podczas gdy nie wszystkie jego zapisy są korzystne dla Polski”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl prof. Tomasz Grzegorz Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego. Nasz rozmówca przekonuje, że w związku z polską prezydencją w Grupie Wyszehradzkiej Niemcy mogą próbować grać na rozbicie solidarności V4, podczas gdy o wiele istotniejsze byłoby rozbicie frontu państw tzw. oszczędnej czwórki (Austria, Dania, Holandia, Szwecja). „To przecież od ich ewentualnego veta ws. WRF oraz FO UE może zależeć skuteczność niemieckiej prezydencji w Radzie UE.

„Gabinet Mateusza Morawieckiego jest w pełni świadomy, że warunkiem osiągnięcia celów w polityce europejskiej jest porozumienie się z Niemcami, nawet jeżeli retoryka rządu świadczy o czym innym. Oba rotacyjne przewodnictwa – Niemiec w Radzie UE; Polski w V4 – mogą w najbliższych miesiącach „zapunktować” w przypadku podjęcia ścisłej współpracy. Berlin zdaje sobie sprawę, że Grupa Wyszehradzka, chociaż czasami przysparza kłopotów, jest ważnym graczem w Europie Środkowo-Wschodniej”, analizuje w rozmowie z EURACTIV.pl dr Agnieszka Łada z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (DPI) w Darmstadt.

Trianon: Czego Węgry szukają w wydarzeniach sprzed stu lat?

Dziś przypada setna rocznica Traktatu z Trianon. Ponad 90 proc. Węgrów uważa go za „niesprawiedliwy”.

Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że na współpracy obu przewodnictw może mocno zaważyć wybór nowego prezydenta w Polsce, ponieważ na razie znajdujemy się w okresie niepewności i zawieszenia, a to wynik II tury głosowania zdeterminuje najbliższe miesiące. „Jestem w stanie wyobrazić sobie, że Polska bez względu na społeczne nastroje i osobę prezydenta, wybierze koncyliacyjną politykę ze względu na miliardy euro przewidziane w FO UE. Powodzenie negocjacji byłoby przecież dużym sukcesem polskiego rządu”, konkluduje Agnieszka Łada.

„Z polskiego punktu widzenia chyba lepiej by było, aby w II turze wyborów prezydenckich reelekcję uzyskał Andrzej Duda. Ewentualne zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego – niezależnie od naszych sympatii politycznych – może osłabić pozycję rządu w negocjacjach”, twierdzi z kolei prof. Grosse, który zwraca uwagę, że dwa ośrodki władzy wykonawczej nie byłyby w stanie prowadzić uzgodnionej polityki zagranicznej. „To byłby doskonała okazja do wywierania nacisków na Warszawę, jak w kwestii praworządności, która – bez względu na meritum sprawy – jest wykorzystywana przez naszych europejskich partnerów w negocjacjach przeciwko Polsce”.

A więc 12 lipca wieczorem będziemy mądrzejsi.