Grupa Wyszehradzka: Od wzorcowych demokracji do autorytaryzmu?

Morawiecki-Kaczynski-i-Orban, fot. W.Kompała KPRM

Morawiecki-Kaczynski-i-Orban, fot. W.Kompała KPRM

W tym roku państwa Grupy Wyszehradzkiej świętują 30-lecie upadku komunizmu. Polska i Węgry nie mają jednak wielu powodów do zadowolenia, ciążą nad nimi bowiem unijne procedury dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności. W dodatku ostatnie dane dotyczące stanu demokracji na świecie pokazują, że państwa, które w procesie transformacji ustrojowej bardzo szybko ją sobie przyswoiły, dziś wiodą prym w ograniczaniu praw politycznych i obywatelskich.

 

We wprowadzaniu radykalnych zmian ustrojowych celują przede wszystkim Węgry. Rząd Viktora Orbana zatwierdził dotąd siedem pakietów zmian w konstytucji, a przede wszystkim ograniczył pole działania społeczeństwa obywatelskiego, podporządkował sobie Węgierską Akademię Nauk (MTA) i stworzył nowy system sądów administracyjnych, które będą nadzorowane przez ministra sprawiedliwości. Nie dziwi więc fakt, że po 2010 r. – kiedy władzę na Węgrzech przejął Orban i kierowany przez niego Fidesz – Parlament Europejski zdążył już uchwalić sześć rezolucji potępiających Węgry.

Z kolei w Polsce Prawo i Sprawiedliwość w zasadzie podporządkowało władzę sądowniczą władzy wykonawczej. I choć pod wpływem decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Warszawa wycofała się niedawno z niektórych reform, rząd PiS nie ma zamiaru zaprzestać długoterminowej transformacji systemu sądownictwa. Dlatego też Komisja Europejska nie jest skłonna wycofać się ani z procedury artykułu 7, ani ze skarg złożonych do TSUE.

Reforma prawa autorskiego dzieli Grupę Wyszehradzką

Po niemal trzech latach negocjacji reformy prawa autorskiego państwa członkowskie, Parlament Europejski i Komisja Europejska doszły do porozumienia. Spór ogniskował się głównie wokół artykułów 11 i 13 negocjowanej dyrektywy, gdzie stanowiska państw różniły się nieraz diametralnie. Wyszehradzkiej czwórce też nie …

Unia Europejska reaguje na działania Polski i Węgier w różny sposób i z różną prędkością, między innymi dlatego, że partia Orbana należy do Europejskiej Partii Ludowej, a PiS Jarosława Kaczyńskiego nie posiada takiej ochrony. W przypadku Warszawy procedurę  przewidzianą w artykule 7 – która może prowadzić do zawieszenia prawa głosu Polski w Radzie – wszczęła Komisja Europejska, natomiast w stosunku do Węgier podobną procedurę zainicjował Parlament Europejski. Jednak ze względu na możliwość weta ze strony Polski i Węgier, szanse na wprowadzenie sankcji są bardzo niewielkie. Również polska opozycja – choć wspiera procedurę artykułu 7 – jest przeciwna nałożeniu sankcji na polski rząd. Jak tłumaczy politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego dr Renata Mieńkowska-Norkiene, polska opozycja znajduje się w trudnej sytuacji. „Nie może zbyt mocno poprzeć działań KE wobec Polski, ponieważ na Polaków mocno działa narracja mówiąca o tym, że >>ktoś z zewnątrz wtrąca się w nasze sprawy<<.

Z pomocą Polsce i Węgrom przychodzi też słowacki parlament. Ostatnio wydał on niewiążącą rezolucję – wniesioną przez koalicyjną Słowacką Partię Narodową (SNS) – która stwierdza, że „artykuł 7 jest rozwiązaniem ostatecznym, które powinno być wykorzystywane jedynie wtedy, gdy inne sposoby rozwiązania sporów zostaną wyczerpane”. Przewodniczący SNS Andrej Danko twierdzi, że celem rezolucji była „pomoc sąsiadom”.

Czeski rząd również powstrzymuje się od krytyki Polski i Węgier. Wiceminister spraw zagranicznych i europejskich Aleš Chmelař mówi, że Czechy wierzą w zdolność Komisji Europejskiej do podtrzymania dialogu z Polską i mają nadzieję, że sprawa nie dojdzie do punktu, w którym potrzebne będzie głosowanie w Radzie. „Nikt w tej sprawie nie oczekuje wyraźnych postępów w czasie rumuńskiej prezydencji. Najwyżej odbędzie się pierwsze oficjalne przesłuchanie Węgier”, twierdzi w rozmowie z Political Capital redaktor naczelny Bruxinfo Zoltán Gyévai.

V4 bez Polski za to z Izraelem

Wbrew zapowiedziom, że po wycofaniu się Polski ze szczytu szefów rządów Grupy Wyszehradzkiej i Izraela w Jerozolimie odbędą się wyłącznie rozmowy dwustronne, doszło tam wczoraj do wspólnego spotkania wszystkich czterech premierów: Czech, Słowacji Węgier i Izraela.
 

Program wizyt w ostatniej chwili …

Straszenie “wrogami zewnętrznymi”

Rząd Węgier uważa, że płynąca z Brukseli krytyka rządów prawa jest związana z jego podejściem do polityki migracyjnej i niechęci do przyjmowania uchodźców. W ciągu ostatnich trzech lat, jego przedstawiciele twierdzili, że tak naprawdę to George Soros, który „chce zalać Europę nielegalnymi migrantami”, steruje Komisją Europejską. Rząd Orbana właśnie rozpoczął kolejną kampanię bilboardową wymierzoną przeciwko Sorosowi oraz Jeanowi-Claude’owi Junckerowi. Zdaniem Zuzany Stuchlíkovej z praskiego think tanku EUROPEUM również w Czechach „zła Bruksela” służy w wielu sprawach jako kozioł ofiarny.

I choć ani Słowacja, ani Czechy nie są objęte procedurami naruszeniowymi przez UE, lokalni eksperci mają zastrzeżenia do rozwoju wypadków w swoich państwach. Po zabójstwie Jana Kuciaka narracja o Sorosu jako wrogu zewnętrznym przybrała na sile również na Słowacji. Wyszła ona ze strony rządu Słowacji, który w ten sposób reagował na największe od 1989 r. protesty prowadzone pod hasłem „O lepszą Słowację”. Były premier Robert Fico stwierdził, że protesty były inspirowane przez siły zewnętrzne i za winnego uznał George’a Sorosa, który jakoby koordynował je ze wspierającym demonstrantów prezydentem Andrejem Kiską. Od tego czasu narracja o Sorosie jako wrogu zewnętrznym pojawia się najczęściej w mediach szerzących teorie spiskowe, które jednakże oddziałują na dużą część społeczeństwa.

Orbán rozpoczyna kampanię do Parlamentu Europejskiego

Węgierski premier Viktor Orbán rozpoczął kampanię przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego pod hasłem obrony „narodów chrześcijańskich” przed imigracją, której niesie za sobą „wirusa terroryzmu”.
 
Orbán zapowiada politykę prorodzinną
Głównym punktem przemówienia Viktora Orbána był jednak siedmiopunktowy pakiet ulg podatkowych, aby zachęcić …

Zamach na wolność mediów

W państwach Wyszehradzkiej Czwórki istnieje też coraz większy apetyt, aby kontrolować media tradycyjne oraz Internet. Zaproponowane ostatnio na Słowacji „prawo do odpowiedzi” ma w założeniu chronić przed tym, co były premier Robert Fico nazwał „terrorem i linczem medialnym”. Ma ono dawać politykom prawo do reakcji na teksty medialne, które ich zdaniem, „naruszają ich dobra osobiste lub prywatność”. Media byłyby zobligowane do opublikowania takiej odpowiedzi pod groźbą kary.

Z kolei Czechy są dość wyjątkowym przykładem państwa, w którym premier – Andrej Babisz – wywiera znaczny wpływ na lokalne media poprzez swoje własne imperium medialne, obejmujące wydawnictwo i największe radio w kraju.

W Polsce politycy PiS również zaproponowali ustawy, które mogą być odczytane jako próba uciszenia głosów krytycznych wobec rządu. Na razie nie zostały one jednak wprowadzone w życie.

Z kolei zdaniem dyrektora Center for Media, Data and Society Mariusa Dragomira to, co dzieje się na Węgrzech jest klasycznym przypadkiem zamachu na wolność mediów, gdzie rząd – przy współpracy z oligarchami – przekształcił większość niezależnych mediów w narzędzia propagandy. W ten sposób, twierdzi Dragomir, stały się one narzędziami walki politycznej finansowanymi z pieniędzy publicznych.

Orban z nadzieją na antyimigrancki Parlament Europejski

Premier Węgier Viktor Orban ma nadzieję, że wybrany w nadchodzących wyborach Parlament Europejski zdominują siły antyimigranckie. Zaznaczył również, że „musi zwalczać” politykę prezydenta Francji Emmanuela Macrona, którego uważa za lidera sił sprzyjających przyjmowaniu migrantów.
 

Na czwartkowej konferencji prasowej Viktor Orban udzielił …

Nowe propozycje na stole

Wszystkie te dzialania nie umykają uwadze Brukseli. Z tego wwzględu poza tradycyjnymi narzędziami przymusu, którymi wobec państw członkowskich dysponuje Komisja Europejska, będą pojawiać się też nowe mechanizmy.

Parlament Europejski zatwierdził ostatnio mechanizm łączący wypłatę pieniędzy z budżetu unijnego w latach 2021-2027 z przestrzeganiem zasad praworządności. Jednak kancelaria prawne Rady jest zdania, że podstawa prawna propozycji jest wadliwa, a więc jej implementacja byłaby nielegalna. „Prawdziwym celem propozycji jest przyzwolenie dla Komisji Europejskiej, aby mogła karać państwa członkowskie z pobudek czysto politycznych”, twierdzi podsekretarz stanu ds. europejskich Szabolcs Takács w wywiadzie dla Political Capital. Rządzący na Węgrzech Fidesz stanowczo sprzeciwia się inicjatywie, prawdopodobnie ze względu na jej antykorupcyjny charakter. Według Indeksu Percepcji Korupcji prowadzonego przez Transparency International Węgry są bowiem trzecim najbardziej skorumpowanym państwem w UE.

Tymczasem polski minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński jest zadowolony, że ostateczna decyzja dotycząca budżetu na lata 2021-2027 będzie podejmowana przez nowy Parlament i nową Komisję, które niekoniecznie muszą się zgodzić na połączenie funduszy z praworządnością.

Praga i Bratysława również wyrażały zaniepokojenie – oczywiście w różnym stopniu – taką możliwością. Czesi zastanawiają się, jak nowe przepisy będą mogły współgrać z obecnie już istniejącymi mechanizmami. Słowacja – zgodnie ze swoim wstępnym stanowiskiem – również „nie jest całkowicie przeciwko”, ale zgłaszała już kilka zastrzeżeń zarówno natury prawnej, jak i politycznej.

Gazociąg Polska – Słowacja zostanie ułożony z rosyjskich rur

Rosyjski koncern Siewierstal zarobi na dostawach rur do połączenia sieci gazociągów Polski i Słowacji. Ta inwestycja ma zmniejszyć zależność Polski i Słowacji od Gazpromu.
 

Rosyjski koncern metalurgiczny Siewierstal ogłosił, że rozpoczął dostawy rur do gazociągu interkonektora Polska – Słowacja, który ma …

Pracujący w German Marshall Fund politolog Dániel Hegedűs sądzi, że sformowanie mniejszości blokującej takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne i strategia rządu węgierskiego się na niej nie opiera. Budapeszt stara się raczej – jego zdaniem – zatopić projekt i w związku z tym może zdecydować się zawetować przyszły budżet. Twierdzi też, że obecnie głównym celem powinno być efektywne wdrażanie obowiązujących przepisów, a nie uchwalanie nowych. „Bardziej progresywne prawodawstwo nadal będzie przecież dawało Komisji Europejskiej możliwość wszczynania procedur naruszeniowych”, podkreśla.

W dodatku Belgia i Niemcy planują wprowadzić tzw. mechanizm wzajemnej weryfikacji, który  ma stanowić platformę do dyskusji między państwami członkowskimi na temat praworządności. Szczegóły są na razie w fazie ustaleń, ale Szabolcs Takács uważa, że mechanizm oparty na opiniach eksperckich organizacji działających na rzecz praw człowieka, jest – przynajmniej z perspektywy Węgier – kwestią niepokojącą. Z kolei Gyévai twierdzi, że prawdopodobna jest implementacja politycznych warunków do nowych wieloletnich ram finansowych, ale nie wiadomo jeszcze kiedy się to stanie, ani na jakich zasadach.

Polsko-czeska wizja przyszłości Europy

Przyszłość Polski i Czech jest ściśle powiązana z przyszłością Unii Europejskiej. Dlatego w interesie obu państw leży aktywny udział w debacie na temat przyszłości wspólnoty oraz modelu dalszej integracji. W Raporcie Specjalnym pt. „Polsko-czeska wizja przyszłości Europy” przedstawiamy analizy polskiej …

Czy spory przyczynią się do powstania Europy wielu prędkości?

Chociaż Niemcy, Francja oraz państwa beneluksu i skandynawskie (z wyjątkiem Danii) głośno wypowiadają się na temat przyszłych procedur, od jesieni 2015 r. unijny system instytucjonalny jest wystawiony na poważną próbę i musi sobie poradzić z kilkoma państwami, które nie przestrzegają zasad. Poza Węgrami i Polską, Komisja Europejska przygląda się również Malcie, Rumunii oraz Bułgarii. „Jeżeli odchodzenie od demokracji – tak jak ma to miejsce w Polsce i na Węgrzech – zacznie się w innych państwach, przyszłość integracji europejskiej będzie wyglądała zupełnie inaczej niż dotychczas. Na przykład dlatego, że łatwo może to spowodować przejście do Unii wielu prędkości, gdzie prawdziwa integracja odbywa się w gronie państw strefy euro, a peryferia muszą radzić sobie same”, podsumowuje Hegedűs.