Gdzie się podziało polskie euro?

Dana Ray Reynolds via flickr.com

Kwestia wprowadzenia w Polsce euro była stale obecna w dyskusji publicznej od początku polskiego członkostwa w Unii Europejskiej. Nigdy jednak nie istniał wiążący termin, a polskiej gospodarce wiele na początku brakowało, by spełnić kryteria konwergencji. Gdy zostały one wypełnione, rozmowy o wprowadzeniu euro w Polsce ucichły.

 

Mimo, że na polskim rynku udało się stworzyć ku temu warunki, realnych perspektyw na wprowadzenie euro nie widać. Polska zobowiązała się do tego przystępując do UE w 2004 r., choć bez konkretnego terminu.

Obecnie na przyjęcie wspólnej waluty pozwala ustabilizowana sytuacja ekonomiczna kraju. Rząd wyklucza jednak podjęcie działań w tym kierunku tłumacząc, że „członkostwo Polski w strefie euro mogłoby stanowić źródło zaburzeń w gospodarce”.

Eurosceptycyzm

Ministerstwo Finansów, wskazując na stopień podobieństwa rynków Polski i strefy euro, zauważa, że „ustabilizowanie sytuacji w strefie euro – stanowiące niezbędny warunek dla ewentualnej akcesji Polski do obszaru wspólnej waluty – stanowi odległą, wciąż niejasną perspektywę”.

Sceptycyzm odnośnie przyjęcia wspólnej waluty zdaje się podzielać także ekonomista prof. Tadeusz Kowalski*. „Wobec odczuwalnego braku poczucia pewności i stabilności Unii wstrzymanie choćby cząstkowych decyzji dotyczących przyjęcia wspólnej waluty jest zrozumiałe” – tłumaczy Kowalski. Dodaje, że w mniemaniu wielu ekonomistów przyjęcie euro tylko zaostrzyłoby trudności gospodarcze, z jakimi boryka się Polska.

O krok dalej idą Stefan Kawalec** i Ernest Pytlarczyk***, autorzy książki „Paradoks euro. Jak wyjść z pułapki wspólnej waluty?” Twierdzą, że dla przetrwania Unii Europejskiej i wspólnego rynku, strefa euro powinna zostać w sposób kontrolowany rozwiązana. Wspólną walutę powinien zaś zastąpić nowy system koordynacji walutowej w Europie.

„Strefa euro miała wzmocnić Unię Europejską, a jest dla niej zagrożeniem, czego efektem jest kryzys w krajach południowych. Własna waluta i polityka monetarna pomagają krajom utrzymać międzynarodową konkurencyjność” – tłumaczy Kawalec. Zaznacza jednak, że procesu wyjścia nie powinny zaczynać kraje dotknięte kryzysem, a najbardziej konkurencyjne państwa Unii. „Pierwsze ze strefy euro powinny wyjść Niemcy, które mają silną gospodarkę. W ich ślady powinny pójść inne kraje, na końcu zaś strefę powinny opuścić rynki najsłabsze” – podkreśla.

Głos obywateli

Krytyczne podejście do wspólnej waluty prezentuje także większość ankietowanych w ubiegłym roku przez Komisję Europejską na potrzeby raportu o przyjęciu do strefy euro kolejnych państw członkowskich. W grupie badanych wszyscy, za wyjątkiem obywateli Rumunii, skłaniali się ku jak najpóźniejszemu przyjęciu wspólnej waluty lub nieprzyjmowaniu jej w ogóle.

Raport pokazał, że mimo sceptycznego podejścia 36 proc. z przebadanych obywateli Polski wierzy, że euro zostanie przyjęte w przeciągu 10 lat. 41 proc. ma nadzieję, że nie nastąpi to nigdy. Aż 78 proc. z nich uważa, że skutkiem wprowadzenia euro będzie wzrost cen.

Bilans strat

Na ten aspekt zwraca uwagę także Tadeusz Kowalski. „Doświadczenie wielu krajów, które przystąpiły do wspólnej waluty wskazują, że pierwszym skutkiem jest powszechny wzrost cen. Sprzedawcy zazwyczaj zaokrąglają ceny w górę” – tłumaczy. W badaniu KE 83 proc. Polaków twierdziło, że z kampaniach informacyjnych o strefie euro chciałoby się dowiedzieć przede wszystkim jaki jest stosunek złotego do wspólnej waluty. Tylko 17 proc. ufa, że wprowadzenie euro pomoże utrzymać stabilność cen.

„Wspólna waluta obnażyłaby w sumie ubóstwo większości Polaków – 500 zł to zaledwie 115 euro” – wskazuje Kowalski. Dodaje, że w obliczu przyjęcia wspólnej waluty dochody i świadczenia Polaków byłyby na bardzo niskim, także względem średniej unijnej, poziomie.

Dążenia Polski

Rezygnując z chęci dołączenia do strefy euro, MF planuje dalej pracować nad wyrównaniem poziomu gospodarczego pomiędzy obszarem wspólnej waluty i kraju. Zaznacza też, że dobry stan gospodarki strefy wpływa także na sytuację Polski, która „będzie aktywnie uczestniczyła w procesie umacniania Unii Europejskiej i stabilizacji strefy euro”. Jak podkreśla dziennikarz ekonomiczny Krzysztof Rzyman „ten temat nie prędko pojawi się na politycznej agendzie w Warszawie. Przede wszystkim czekamy na wyniki wyborów w Niemczech i Francji. Od decyzji obywateli największych państw strefy euro zależy przyszłość wspólnej waluty” – dodaje Rzyman, tłumacząc wstrzymanie rozmów o euro.

 

 

 

* prof. UW dr hab. Tadeusz Kowalski – polski ekonomista, wykładowca akademicki, medioznawca.

**Stefan Kawalec – ekonomista, prezes zarządu Capital Strategy, były wiceminister finansów, współtwórca „planu Balcerowicza”.

*** Ernest Pytlarczyk – główny ekonomista mBank S.A.