Fundusz Odbudowy UE: Ostatnia szansa na transformację energetyczną dla Grupy Wyszehradzkiej?

Fundusz Odbudowy, V4, Grupa Wyszehradzka, pandemia, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry

Kraje Grupy Wyszehradzkiej nie należą do liderów UE w zakresie polityki klimatycznej. Polska jest jedynym krajem, który do tej pory nie zadeklarował osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. / Foto via flickr/Krystian Maj [Kancelaria Premiera]

Eksperci twierdzą, że odbudowa europejskich gospodarek po pandemii koronawirusa może stać się – dzięki Krajowym Planom Odbudowy finansowanym ze środków UE – okazją do nadrobienia zaległości klimatycznych. Czy Grupa Wyszehradzka (V4) skorzysta z okazji?

 

 

Odbudowa gospodarki po kryzysie spowodowanym pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 jest jednym z głównych priorytetów wszystkich państw członkowskich UE. Ostateczny efekt będzie zależał nie tylko od ilości zainwestowanych pieniędzy, ale także od tego, czy zostaną one wydane efektywnie. Eksperci twierdzą, że odbudowa gospodarek po pandemii może stać się doskonałą okazją do nadrobienia zaległości klimatycznych – celów redukcji emisji gazów cieplarnianych, głównie dwutlenku węgla, do atmosfery.

Przekształcenie europejskich gospodarek w bardziej ekologiczne należy do jednego z najważniejszych celów Unii Europejskiej. Pięć lat po porozumieniu paryskim Ursula von der Leyen ogłosiła we wrześniu plan zwiększenie celu redukcji gazów cieplarnianych dla UE z 40 proc. do 55 proc. do 2030 r. w porównaniu z poziomem z 1990 r. Szefowa KE podkreśliła, że cel jest „ambitny i wykonalny”. UE zamierza osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r.

Jednocześnie Komisja Europejska zapowiedziała przegląd wszystkich polityk UE zmierzających do osiągnięcia tego celu, w tym Systemu Handlu Emisjami (ETS), który ma zostać rozszerzony na kolejne sektory gospodarki.

Kraje Grupy Wyszehradzkiej nie należą do liderów UE w zakresie polityki klimatycznej. Polska jest jedynym krajem, który do tej pory nie zadeklarował osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Czechy zamierzają rozbudować elektrownię jądrową w Dukovanach pomimo kontrowersyjnej roli energetyki jądrowej w zielonej transformacji. W prawie wszystkich krajach V4 docelowy udział energii ze źródeł odnawialnych jest daleki od oczekiwań.

Szansę na zmianę dają fundusze unijne – Wieloletnie Ramy Finansowe (WRF) i Fundusz Odbudowy (FO) UE (Next Generation EU) – które mogą znacząco zmienić sytuację w każdym z państw regionu. Jak więc rządy krajów V4 planują wydatkować środki unijne w kontekście postpandemicznego ożywienia gospodarczego w związku z długofalową strategią klimatyczną Unii Europejskiej do 2050 r.?

Jak dokonać zielonej transformacji regionów węglowych?

Transformacja energetyczna to duże wyzwanie dla obszarów, które  pozyskują energię głównie z paliw kopalnych.

Polska: „Czarna moc” nieefektywna ekonomicznie i nieakceptowalna społecznie

Projekt wieloletnich ram finansowych (WRF) na lata 2021-2027 oraz inicjatywa NextGenerationEU przewidują łącznie dla Polski 159 mld euro, z czego 124 mld euro to dotacje. Wiadomo już, że ponad 1/3 tej kwoty trzeba będzie wydać na projekty związane z ochroną klimatu.

Najwyraźniej widać to na przykładzie środków na odbudowę gospodarczą po pandemii COVID-19. Polsce przysługuje 57,3 mld euro, z czego 23,1 mld to środki bezzwrotne. Ale 37 proc. tych pieniędzy będzie trzeba wydać właśnie na rozwój gospodarczy poprzez realizację wytycznych zielonej transformacji europejskiej gospodarki.

Polska będzie czwartym największym beneficjentem Funduszu Odbudowy w pierwszej fazie dystrybucji środków. W drugiej fazie Polska może liczyć na szóstą, najwyższą alokację spośród wszystkich państw członkowskich, choć finalny podział znany będzie dopiero w połowie 2022 r..

Polska w ramach swojego Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) ma określić plan reform gospodarczych oraz strategicznych projektów na lata 2021-2023, które pozwolą osiągnąć te cele.

Początkowo zakładano, że KPO będzie gotowy do wysłania do Komisji Europejskiej jeszcze przed końcem 2020 r., ale teraz Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej zapowiada, że listy konkretnych projektów należy się spodziewać dopiero w I kwartale przyszłego roku. Poszczególne ministerstwa oraz samorządy zgłosiły ich już do KPO prawie 1,2 tys.

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda zapewniał, że ostateczna lista zatwierdzonych projektów jeszcze powstaje. Wiele z nich ma dotyczyć właśnie kwestii środowiskowo-energetycznych.

„Chcemy się skupić przede wszystkim na projektach dotyczących ochrony przeciwpowodziowej i retencji wody, transformacji w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym czy rozwoju energii odnawialnej i poprawie efektywności energetycznej” – powiedział wiceminister Buda.

Już wiadomo, że w ramach KPO finansowana ma być m.in. termomodernizacja budynków mieszkalnych, a także wsparcie budowy nowych wyposażonych w instalacje OZE; wprowadzanie reguł zrównoważonego transportu wraz z ułatwieniami dla ruchu pieszego w miastach czy dofinansowanie rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce. Ale wśród projektów nadesłanych przez regiony są także takie, które skupiają się na rewitalizacji terenów górniczych czy wsparcie ich mieszkańców w procesie transformacji ku bardziej zielonej gospodarce.

Organizacje ekologiczne, jak WWF Polska w swoim raporcie „Zeroemisyjna Polska 2050”, apelują jednak do polskiego rządu o to, aby KPO obejmował wszystkie sektory gospodarki. Tylko tak ich zdaniem można zapewnić spójność wszystkich polityk z celem neutralności klimatycznej.

Wskazują przy tym na konieczność poprawy infrastruktury wodnej w Polsce przy jednoczesnej renaturyzacji rzek, zwiększenia roli lasów w ochronie klimatu, zwiększenia inwestycji na stworzenie systemu samowystarczalności energetycznej szkół i budynków publicznych w gminach, dofinasowanie konwersji samochodów dostawczych na zeroemisyjne, poprawę transportu zbiorowego i infrastruktury rowerowej, dalszą dekarbonizację energetyki czy rozwój magazynowania energii.

Dyrektor WWF Polska Mirosław Proppé podkreślił, że Fundusz Odbudowy „to pożyczka na inwestycje, które muszą się spłacić dając impuls rozwojowy.” „To nie fundusze strukturalne, które przeznaczone były na wyrównywanie poziomu rozwoju i życia w poszczególnych krajach. Dzięki tym środkom finansowym mamy szansę wzmocnić naszą gospodarkę i uodpornić ją na przyszłe wstrząsy, takie jak pandemie i zmiana klimatu. To również szansa na poprawę globalnej konkurencyjności naszych przedsiębiorstw. Szansa na poprawę innowacyjności i obniżenie śladu węglowego produktów i usług z Polski” – przekonuje.

Z kolei europoseł i członek Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI) Adam Jarubas (EPL) zwraca uwagę, że Polska przez najbliższe siedem lat będzie mieć do wydania na zielone inwestycje ponad 50 mld euro.

„Te pieniądze powinny przede wszystkim wesprzeć transformację energetyczną i poprawę warunków środowiskowych, a konkretnie energetykę prosumencką, biogazownie, projekty termomodernizacyjne (w tym falę renowacji oraz narodowy program wymiany „pieców-kopciuchów”), morską energetykę wiatrową czy projekty wspierające ciepłownictwo sieciowe” – mówi poseł do PE.

Jak podkreśla, konieczna jest też wymiana starych bloków energetycznych i modernizacja sieci generujących olbrzymie straty energii. „Wsparcia wymagają również projekty wpisujące się w  gospodarkę w obiegu zamkniętym, projekty badawcze i wdrożeniowe wykorzystujące wodór w transporcie i przemyśle” – podkreśla Adam Jarubas.

Polska na razie nie poparła oficjalnie zaostrzenia unijnych celów redukcji emisji CO2 i zobowiązania do osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej do 2050 r. Warszawa otrzymała więcej czasu do namysłu.

„Niezależnie od poparcia lub zawetowania neutralności klimatycznej na poziomie krajowym i tak nasi przedsiębiorcy, obywatele, samorządy będą funkcjonować w reżimie prawa ustanowionego dla całej UE. Uważam, że rząd powinien się zgodzić na ten cel, choć jego osiągnięcie będzie bardzo trudne” – przekonuje jednak europoseł.

I dodaje, że „niezależnie od polityki Zielonego Ładu Polska i tak musi ponieść wysokie koszty związane z transformacją energetyczną, bo dalsze trwanie po >>czarnej, węglowej<< stronie mocy jest nieefektywne ekonomicznie i nieakceptowalne społecznie.”

Adam Jarubas zwraca także uwagę, że będzie to zdecydowanie trudniejsze przy znacznym (50 proc.) ograniczeniu wsparcia finansowego z UE. A brak poparcia dla unijnych celów klimatycznych może utrudnić Polsce dostęp o taką procentową część kwoty dostępnych w ramach środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST).

Polska wieś: Jak powstrzymać migrację do miast?

W Polsce wyludnia się 2/3 obszarów wiejskich. Można zatrzymać ten proces?

Czechy: Słomiany zapał do transformacji energetycznej?

W Czechach wydatki na klimat w ramach Funduszu Odbudowy są postrzegane raczej jako obciążenie niż szansa na transformację gospodarki. Do tej pory rząd walczył o jak największą elastyczność w dystrybucji środków unijnych. Rząd prezentuje społeczeństwu „zielone” inicjatywy UE raczej jako coś kłopotliwego, a Europejski Zielony Ład przedstawiano jako inicjatywę, która może zaszkodzić rodzimemu przemysłowi, a nawet go zniszczyć.

Czechy otrzymają około 7 mld euro z Funduszu Odbudowy. Rząd w projekcie Krajowego Planu Odbudowy zaznaczył, że chce zainwestować dużą część tych środków (4,45 mld euro) w infrastrukturę transportową i zieloną transformację. Jeśli chodzi o walkę ze zmianami klimatycznymi, rząd Andreja Babisza zamierza przeznaczyć znaczną część unijnych środków na wspieranie elektromobilności, zwiększenie efektywności energetycznej, zwłaszcza w starszych budynkach.

Projekt Krajowego Planu Odbudowy został przygotowany przez Ministerstwo Przemysłu, Handlu i Transportu po konsultacjach z innymi resortami. „Przeznaczymy 40 proc. łącznej sumy na tzw. zielone inwestycje. To o 3 proc. więcej niż wynosi limit KE”, podkreślił minister przemysłu, handlu i transportu Karel Havlíček.

Ministerstwo Środowiska zgłosiło jednak zastrzeżenia w trakcie konsultacji. Zwrócono przede wszystkim uwagę na to, by realizowane przez Czechy projekty nie występowały przeciwko wspieraniu projektów mających negatywny wpływ na środowisko.

Eksperci krytykują rząd za brak strategicznej wizji. „Zaprezentowano kompilację propozycji bez wyszczególnienia najważniejszych priorytetów. Na liście znalazły się zarówno inicjatywy, które warto realizować z punktu widzenia ich wpływu na środowisko, ale także takie, gdzie trudno oszacować ich skutki dla ekologii. Krajowy Plan Odbudowy nie spełnia kryteriów taksonomii UE ani przeznaczenia 37 proc. inwestycji w „zielone” inwestycje”, powiedziała w rozmowie z EURACTIV.cz Anna Kárníková, szefowa Hnuti Duha (Ruch Tęcza), czeskiego NGO związanego z organizacją ekologiczną Friends of the Earth

Systemy: energetyczny i ciepłowniczy w Czechach nadal są uzależnione od spalania węgla. Jedna z części Krajowego Planu Odbudowy poświęcona jest transformacji przemysłu i energetyki. Plan mówi o konieczności przejścia na niskoemisyjne źródła energii, takie jak biomasa czy gaz. Wspomina również o inwestycjach w odnawialne źródła energii.

Według Izby Energii Odnawialnej, rząd chce zainwestować 3-5 proc. z Funduszu Odbudowy w odnawialne źródła energii. Izba uważa taką kwotę za zdecydowanie niewystarczającą. „Wspólnie z Europejską Federacją Energii Odnawialnej (EREF) poprosimy Komisję Europejską o sprawdzenie, czy Krajowy Plan Odbudowy jest zgodny z zasadą alokacji 37 proc. środków na zielone inwestycje”, powiedział Štěpán Chapula, prezes Izby. Ostrzegł on, że duża część „zielonych funduszy” może trafić do dużych firm energetycznych i ciepłowniczych zamiast do małych i średnich przedsiębiorstw z branży OZE.

W sektorze e-mobilności – inaczej niż w inwestycjach w OZE – plan rządu jest konkretniejszy. Minister przemysłu, handlu i transportu podkreślił rolę wodoru dla transformacji energetycznej. Krajowy Plan Odbudowy obejmuje m.in. utworzenie gęstej sieci publicznych i prywatnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych oraz utworzenia infrastruktury ładowania zlokalizowanych w budynkach użyteczności publicznej. Władze chciałyby „elektryfikacji” floty samochodowej należącej do państwa oraz przedsiębiorstw transportu publicznego z Pragą włącznie.

Rząd  przygotowuje plany wykorzystania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji czy Funduszu Modernizacyjnego, z którego także można czerpać środki na transformację energetyczną. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego twierdziło, że w tych planach powinny znaleźć się duże firmy energetyczne, ponieważ ich rola w zielonej transformacji całego kraju będzie kluczowa.

„Transformację energetyczną można osiągnąć jedynie dzięki współpracy z głównymi firmami energetycznymi”, powiedział w rozmowie z EURACTIV.cz minister rozwoju regionalnego. Na potwierdzenie tych słów z rządowych planów wynika, że duża część kwoty z Funduszy Sprawiedliwej Transformacji trafi do zakładu chemicznego Lovochemie, należącego do holdingu agrochemicznego Agrofert premiera Czech Andreja Babiša. Kolejną dużą część środków z UE ma trafić spółki energetycznej ČEZ, której większościowym właścicielem jest skarb państwa.

Sztuczna inteligencja: Czechy chcą być europejskim liderem

Czesi odrzucają surowe europejskie regulacje. Ich zdaniem zbyt wiele ograniczeń mogłyby nieodwracalnie spowolnić rozwój  badań nad sztuczną inteligencją.

Węgry: Zwolennicy energii atomowej

Węgry jako jedno z czterech państw zablokowało na szczycie w Brukseli w czerwcu 2019 r. przyjęcie przez UE celu neutralności klimatycznej. Budapeszt zmienił jednak zdanie, gdy tylko otrzymał zapewnienie, że energia jądrowa może zostać włączona do miksu energetycznego.

Według danych Eurostatu z lutego 2019 r. Węgry były jedynym krajem, w którym udział zielonej energii systematycznie spadał od 2013 r. Szczególnie niski jest udział odnawialnych źródeł energii w produkcji energii elektrycznej. Chociaż Węgry już (prawie) osiągnęły swój docelowy udział odnawialnych źródeł energii na 2020 r. wynoszący 13 proc., większość z nich składała się ze spalania drewna energetycznego, które nie jest najbardziej przyjaznym dla środowiska sposobem. Rząd Viktora Orbana chciałby oprzeć przyszłość miksu energetycznego w kraju na dwóch filarach produkcji energii: elektrowni jądrowej Paks II oraz farmach fotowoltaicznych.

Duża część noworocznego przemówienia premiera o stanie kraju, dotyczyło rządowych planów klimatycznych. Zatwierdzona w czerwcu przez parlament ustawa o ochronie klimatu stanowi, że do 2030 r. Węgry zmniejszą co najmniej o 40 proc. emisję dwutlenku węgla w stosunku do poziomu z 1990 r., a energia ze źródeł odnawialnych będzie stanowić do tego czasu co najmniej 21 proc. konsumowanej energii. Ponadto Węgry mają do 2050 r. osiągnąć pełną neutralność klimatyczną.

W planie postanowiono także, że trzeba wprowadzić przepisy zakazujące używania przedmiotów plastikowych jednorazowego użytku, a 1 lipca br. należy rozpocząć likwidację nielegalnych wysypisk odpadów.

Prorządowy think tank Századvég stwierdził, że walka ze zmianami klimatycznymi musi opierać się na pięciu podstawowych zasadach,  porozumienia klimatyczne muszą opierać się na współpracy państw członkowskich Unii, ciężar kosztów transformacji muszą ponosić najwięksi truciciele, kosztami tymi nie należy obciążać obywateli, a UE powinna pozostać otwarta na wszystkie możliwe technologie (w domyśle energię jądrową – red.), które pozwolą na pozbycie się węgla z miksu energetycznego.

„Rządowej strategii klimatycznej nie można traktować jako całościowej agendy polityki klimatycznej. To zbiór działań i postulatów bez wizji i pokrycia w nauce”, przekonuje Benedek Jávor, szef Przedstawicielstwa Budapesztu w Brukseli. Rozmówca Political Capital deklaruje poparcie dla ogólnego kierunku działań wytyczonych przez rząd, jednak zwraca on uwagę, że część z nich nie ma związku z polityką klimatyczną. Są to np. gospodarka odpadami, która jest zwyczajną transpozycją unijnych dyrektyw czy zakaz używania przedmiotów plastikowych jednorazowego użytku.

Węgierski oddział Greenpeace twierdzi, że skutki wydatkowania unijnych środków przeznaczonych na transformację energetyczną w ramach WRF oraz FO UE będzie można ocenić po sposobie ich wydatkowania. Fundusze te – zaznacza Greenpeace – muszą być przeznaczone na inwestycje zgodne z celami określonymi w paryskim porozumieniu klimatycznym z 2015 r., a więc uwzględniać dążenie do zrównoważonego rozwoju oraz neutralności klimatycznej.

„Fundusze unijne powinno się przeznaczyć na rzecz poprawy efektywności energetycznej budynków, w tym najuboższych rodzin; wspieranie inwestycji w zieloną energię, w tym wykorzystanie energii wiatrowej; dekarbonizację transportu; oraz gruntowną reformę gospodarki wodnej i leśnej”, dodaje Benedek Jávor. Greenpeace nalega, by poza poprawą infrastruktury dla pieszych i rowerzystów, rozwijać także produkcję pojazdów elektrycznych.

„Węgry powinny przeznaczyć fundusze UE na polepszenie efektywności energetycznej budynków. Dzięki temu można uzyskać do 40-50 proc. więcej oszczędności energii”, zwraca uwagę poseł Bernadett Szél (bezpartyjny). Polityk podkreśla, że takie działania powinny być realizowane na poziomie lokalnym.

Z analizy Energiaklub-u, NGO’sa zajmującego się kwestiami związanymi z energią, wynika że tempo budowy nowych turbin wiatrowych na Węgrzech jest niezadowalające z powodu istniejącego prawa. Z raportu organizacji wynika, że zwiększenie udziału energii wiatrowej w miksie energetycznym mogłoby znacząco obniżyć koszty energii w kraju i byłoby zdecydowanie tańsze dla podatników niż budowa, a następnie utrzymanie elektrowni jądrowej Paks II.

Jednak rząd obstaje przy zaangażowaniu w rozwijanie energetyki jądrowej. Think tank Századvég podkreśla, że energetyka jądrowa jest neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla, a zastrzeżenia do niej doprowadziły do ​​niepowodzenia w ograniczaniu produkcji energii elektrycznej z paliw kopalnych w kilku krajach europejskich.

Na Węgrzech od dawna toczy się debata dotycząca potencjalnej utraty miejsc pracy z powodu transformacji energetycznej. Benedek Jávor przypomina jednak, że proekologiczne inwestycję przyczynią się do powstania nowych form zatrudnienia, w tym na obszarach dotkniętych wysokim bezrobociem. Podobnego zdania jest Bernadett Szél, który zwraca uwagę, że już nawet produkcja i wymiana izolacji, drzwi i okien czy kotłów do opalania w mieszkaniach na proekologiczne to potencjalne tysiące miejsc pracy.

Greenpeace sugeruje politykom, by przy podejmowaniu wszelkich działań dotyczących odbudowy gospodarki po pandemii, kierowali się możliwe szerokim zestawem kryteriów. „Nowe bodźce ekonomiczne nie mogą osłabić już istniejących regulacji środowiskowych, a duże podmioty emitujące substancje do atmosfery nie powinny otrzymywać wsparcia ze strony państwa”.

Kodeks Usług Cyfrowych a V4: Potrzeba precyzyjnych regulacji, ale i ostrożności

W jaki sposób do unijnego Kodeksu Usług Cyfrowych (Digital Services Act) podchodzą kraje Grupy Wyszehradzkiej?

Słowacja: Nie zamierza rezygnować z gazu

Od upadku żelaznej kurtyny w 1989 r. Słowacja odniosła spory sukces w obniżaniu emisji CO2, głównie z powodu zmian strukturalnych w gospodarce. W porównaniu z 1990 r. obniżono emisje CO2 o ponad 40 proc. Wciąż jednak pozostaje wiele wyzwań do zrealizowania.

Dobrze ilustruje to wciąż niski udział odnawialnych źródeł energii w krajowym miksie energetycznym czy wysoki poziom pyłu zawieszonego w powietrzu. Słowacja będzie miała do dyspozycji prawie 6 mld euro na działania w zakresie klimatu i środowiska dzięki środkom z funduszy europejskich, FO UE oraz FST.

Na początku października ministerstwo finansów opublikowało dokument ramowy – Nowoczesna i odnosząca sukcesy Słowacja, który posłuży jako mapa drogowa dla krajowego planu naprawy. Minister inwestycji i rozwoju regionalnego Veronika Remišová potwierdziła cztery priorytety dotyczące zielonej polityki finansowanej z FO. Są to działania na rzecz czystej wody pitnej, czystego powietrza, gospodarki odpadami i klimatu – co oznacza wsparcie dla odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej i ekologicznego transportu.

Jednak wielu działaczy i polityków, w tym Martin Hojsík poseł do Parlamentu Europejskiego z frakcji Odnowić Europę (Renew Europe), krytykuje rządowy dokument za brak ambitnych celów. „Cel redukcji emisji o 53 proc. do 2030 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. jest niewystarczający i nie przyczyni się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.” – przekonuje Hojsík.

Lívia Vašáková, doradczyni ekonomiczna rządu twierdzi, że proponowane środki są wystarczająco ambitne, a ich przeforsowanie było sporym sukcesem politycznym rządu biorąc pod uwagę, że w skład koalicji wchodzą 4 ugrupowania. Jednak w liczbach bezwzględnych, redukcja emisji o 53 proc. do 2030 r. oznacza zmniejszenie emisji w nadchodzącej dekadzie o 12 proc. w stosunku do poziomu z br. „Jeśli Słowacja utrzyma tę samą stopę redukcji emisji gazów cieplarnianych w następnych dziesięcioleciach, osiągnie tylko 77 proc. redukcji emisji w 2050 r.”, ostrzega Hojsík.

Rząd najbardziej liczy na zmniejszenie emisji kosztem unowocześniania przemysłu oraz poprawy infrastruktury ciepłowniczej. W obu przypadkach gabinet Igora Matovicza zamierza skorzystać z gazu jako paliwa przejściowego.

„Wiele ciepłowni nadal wykorzystuje węgiel do produkcji ciepła, co mocno zanieczyszcza powietrze. W latach 2021–2025 większość z nich przestawi się na gaz i biomasę”, zakłada rządowy plan. Wiceminister gospodarki Karol Galek powiedział, że w ciepłownictwie i przemyśle gaz może pomóc zastąpić węgiel, obniżyć emisje i poprawić jakość powietrza. „Gaz to paliwo przejściowe, które przybliży nas do osiągnięcia neutralności klimatycznej”, przekonuje.

Dyrektor wykonawczy Słowackiego Stowarzyszenia Gazownictwa i Ropy Naftowej Richard Kvasňovský również opowiada się za inwestycjami w infrastrukturę gazową. Kvasňovský nie tylko uważa gaz za użyteczne paliwo przejściowe, ale zwraca uwagę, że infrastruktura gazowa może w przyszłości posłużyć przy wykorzystaniu biometanu i wodoru.

Zdaniem Lucii Szaboovej z organizacji Green Restart, Słowacja powinna skupić się na lokalnych źródłach energii, a gaz należy traktować jako ostateczność. Rozmówczyni EURACTIV.sk zwraca uwagę na możliwość wykorzystana energii geotermalnej. Szaboová twierdzi, że gdyby Słowacja wykorzystywała jej więcej do ogrzewania, nie tylko zmniejszyłaby emisje, ale także zależność od rosyjskiego gazu.

Energia geotermalna może również odegrać rolę w przemianie Hornej Nitry – największego słowackiego regionu węglowego. Ministerstwo Gospodarki traktuje ją jako jedno ze źródeł energii – obok biomasy i gazu – które można wykorzystać do ogrzewania regionu po wstrzymaniu produkcji ciepła z węgla w 2023 r.

Jednak słowacki oddział Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi (Friends of the Eart) zaznaczył , że propozycja ogrzewania Hornej Nitry po 2023 r. nie mają potencjału transformacyjnego i żaden z proponowanych projektów nie zajmuje się kompleksowym podejściem do zagadnienia. Rząd zadecyduje jesienią o przyszłości ciepłownictwa w tym regionie.

Słowacja: Zielona transformacja sektora samochodowego to być albo nie być dla branży

Jeżeli Słowacja nie nadąży za transformacją ekologiczną, rynek motoryzacyjny może utracić rolę, jaką pełni teraz dla PKB kraju.