Czechy: Minister Jana Maláčová nazwała premiera Babiša „debilem”. Potem się wycofała

Minister pracy i spraw społecznych Jana Maláčová

Czeska minister pracy i spraw społecznych Jana Maláčová [Twitter, @JMalacova]

Czeska minister pracy i spraw społecznych Jana Maláčová nazwała premiera Andreja Babiša „debilem”. Potem się z tych słów wycofała. Media upubliczniły krytykę minister, wypowiedziane gdy myślała, że kamera jest już wyłączona.

 

Wypowiedź miała miejsce w niedzielę (18 października) po nagraniu wywiadu dla programu „168 godzin” Telewizji Czeskiej. Minister miała odnieść się do kwestii drugiej fali koronawirusa w kraju.

Gdy zakończono nagrywanie i Maláčová myślała, że kamera i mikrofon są wyłączone, głośno stwierdziła: „Babiš narobił burdelu, teraz wszyscy musimy się z tego wylizywać. Przepraszam, to debil. Dziękuję, do widzenia”. Sprzęt zarejestrował każde słowo polityk, a dziennikarze postanowili opublikować fragment kompromitujący premiera.

Koronawirus: Czechy zamykają szkoły. Ostatnia próba zahamowania epidemii?

Od czwartku (15 października) w Czechach zamknięte zostaną szkoły podstawowe, a także restauracje, bary i kluby. Zakazano też spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Kiedy zostanie wznowiona nauka w szkołach?

 

 

Nauka w szkołach ma być wznowiona 1 listopada. Pozostałe ograniczenia będą obowiązywać …

Maláčová wycofuje się ze słów. Konflikt z premierem?

Po aferze, jaką wywołał komentarz na czeskiej scenie politycznej, dzień później minister w rozmowie z CNN Prima News wycofała się ze swoich słów, tłumacząc, że były one „wyrazem emocji związanych z wielką odpowiedzialnością”, jaką niesie za sobą walka z rozwijającą się epidemią.

„Nie jestem robotem”, usprawiedliwiła się. „Jesteśmy w środku drugiej fali epidemii. Dla mnie ważniejsze od jednej wypowiedzi jest to, aby rozwiązać bezprecedensowe problemy”, powiedziała.

Minister spraw wewnętrznych Jan Hamáček, lider Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej, do której należy Maláčová, odmówił komentarza w sprawie wypowiedzi szefowej resortu zdrowia. Skrytykował za to funkcjonowanie Telewizji Czeskiej.

Jego zdaniem opublikowanie słów wypowiedzianych poza wywiadem „więcej mówi o dziennikarskim warsztacie i jakości telewizji”. „Z jakiegoś powodu (Telewizja Czeska – red.) pozwoliła sobie na to, czego nie dopuściłby się inny porządny nadawca – nagrywania ludzi, gdy o tym nie wiedzą. Osobiście mam na koncie podobne doświadczenie”, stwierdził.

Jak zauważa portal novinky.cz, między Malácovą i Babišem od dawna dochodzi do spięć. W udzielonym w maju wywiadzie szef rządu skrytykował podwładną za brak odpowiedniej reakcji na pierwszą falę pandemii. „Zawiodłem się na niej. Zachowywała się tak samo nieodpowiedzialnie, jak wcześniej”, ocenił.

Koronawirus: Czechy ponownie "zamrożą" gospodarkę?

W Czechach tempo wzrostu liczby nowych przypadków zakażenia SARS-CoV-2 jest największe w Europie.

Zamieszki w Pradze po proteście negujących pandemię

W niedzielę w stolicy Czech miała również miejsce demonstracja osób sprzeciwiających się wprowadzanym przez rząd restrykcjom. Liczący ok. 2 tys. uczestników (czterokrotnie więcej, niż przewiduje obowiązujący w Czechach limit uczestników zgromadzeń) protest przerodził się w ostre zamieszki.

Chuligani zaczęli strzelać z petard, a niektórzy protestujący ogłosili zamiar przejścia do budynku rządowego. Skandowano też wulgarne hasła przeciwko ministrowi zdrowia Romanowi Prymuli. W starciach z policją rannych zostało osiem osób, jest wielu zatrzymanych. Policja użyła armatek wodnych, gazu i oddziałów konnych.