Czechy i Słowacja nie chcą wzmocnienia Frontexu

Premier Czech Andrej Babisz i premier Słowacji Peter Pellegrini, źródło: Facebook/Peter Pellegrini

Premier Czech Andrej Babisz i premier Słowacji Peter Pellegrini, źródło: Facebook/Peter Pellegrini

Komisja Europejska chce w nowej perspektywie budżetowej przeznaczyć dodatkowe środki na rozwój Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Ale zdaniem premierów Czech i Słowacji, lepiej byłoby te środki wykorzystać na wsparcie krajowych służb granicznych lub zawieranie umów migracyjnych z krajami afrykańskimi.

 

Szefowie rządów czeskiego i słowackiego rozmawiali ze sobą wczoraj (17 września) podczas szóstego już wspólnego posiedzenia obu gabinetów w Koszycach we wschodniej Słowacji. Zgodzili się co do tego, że Frontex – tak jak to było do tej pory – powinien pozostać agencją zajmującą się koordynacją współpracy między służbami granicznymi z państw członkowskich UE. Ich zdaniem tworzenie nowej Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej będzie w istocie „budowaniem równoległej struktury, dublowaniem już działających przedsięwzięć i marnowaniem pieniędzy”.

Obecnie nakłady na Frontex wynoszą 1,7 mld euro rocznie. KE chce, aby w nowej siedmioletniej perspektywie budżetowej były one o 10 mld euro rocznie wyższe. Frontex, którego główna siedziba mieści się w Warszawie, już prowadzi rekrutację na wiele nowych stanowisk, jakie mają się pojawić gdy pełną parą ruszy Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej.

V4 nie stoi za zmianami dotyczącymi migracji do UE – mówią eurodeputowani z Czech

Jeśli chodzi o politykę migracyjną, UE ostatecznie zmierza w kierunku, który proponujemy – mówią politycy krajów Grupy Wyszehradzkiej. Dwóch czeskich posłów do Parlamentu Europejskiego wskazuje, że wkład V4 w zachodzące zmiany może być ograniczony i należy wziąć pod uwagę także …

„Nie jesteśmy nieprzyjaciółmi UE”

Zdaniem premiera Słowacji Petera Pellegriniego to niepotrzebne działania. „Kiedy jest mowa o wzroście liczby osób ochraniających nasze granice, to powinno to dotyczyć w pierwszej kolejności żołnierzy straży granicznej lub żołnierzy armii włoskiej, maltańskiej, greckiej, hiszpańskiej czy portugalskiej. To w te siły powinno się inwestować unijne środki. Frontex powinien zajmować się jedynie zarządzaniem” – mówił Pellegrini.

Wtórował mu premier Czech Andrej Babisz. „Jestem przekonany, że Grecja, Włochy lub Malta żadnego Frontexu nie potrzebują. Te pieniądze będą lepiej wykorzystane, gdy bezpośrednio trafią do tych krajów” – oświadczył. Dodał też, że lepiej byłoby, aby unijne środki – zamiast na rozbudowę Frontexu – przeznaczono również na zawieranie umów migracyjnych z krajami afrykańskimi na wzór umowy, jaką zawarto w marcu 2016 r. z Turcją, co zamknęło ostatecznie tzw. migracyjny szlak bałkański.

Obaj premierzy odrzucili też pojawiające się w Brukseli oskarżenia, że Grupa Wyszehradzka „jest nieprzyjacielem wspólnego europejskiego projektu.” Ich zdaniem „liderzy innych unijnych państw są na brukselskich szczytach zadowoleni, że państwa wyszehradzkie prezentują pewne stanowiska zamiast nich”. Wspólne czesko-słowackie konsultacje międzyrządowe dotyczyły też współpracy gospodarczej obu krajów (zwłaszcza w kwestii przemysłu zbrojeniowego), rynku pracy oraz przygotowań do 100. rocznicy powstania Czechosłowacji. Główne uroczystości z tej okazji odbędą się 28 października w Pradze.

Czeskie bojówki uczą się, jak odeprzeć atak imigrantów

W Czechach rozrastają się obywatelskie milicje, których członkowie patrolują miasta w poszukiwaniu nielegalnych imigrantów. Czeski kontrwywiad ostrzega, że sytuacja może wymykać się państwu spod kontroli.
 

Według dziennikarzy „Mlada Fronta Dnes”, którzy poznali raport kontrwywiadu BIS, służby zaniepokojone są rosnącymi oddziałami bojówek. …