Węgry: Kogo obawia się Viktor Orban i dlaczego prawybory są dobre dla opozycji? [WYWIAD]

wegry-prawybory-fidesz-orban-wygrana-budapeszt-wyniki-opozycja-sondaze

Burmistrz Budapesztu Gergely Karacsony, / Foto via [Facebook]

„W interesie każdej partii opozycyjnej jest pozostawanie razem. Wyniki prawyborów dadzą mocny mandat od obywateli i określą główne aspekty współpracy”, mówi Szilárd Teczár, dziennikarz węgierskiego tygodnika Magyar Narancs  („Węgierska Pomarańcza”) w rozmowie z EURACTIV.pl

 

 

Kinga Wysocka, EURACTIV.pl: Przewiduje się, że największe szanse na wygraną w prawyborach opozycji, których stawką jest kandydowanie na premiera mają szef znanego z nacjonalistycznych i rasistowskich haseł Jobbiku – Péter Jakab, obecny burmistrz Budapesztu – Gergely Karácsony oraz przewodnicząca centrolewicowej Koalicji Demokratycznej (DK) i wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Klára Dobrev. Które z nich ma największe szanse, by zmierzyć się z Viktorem Orbanem w przyszłorocznych wyborach?

Szilárd Teczár: Przede wszystkim, naprawdę trudno jest to przewidzieć zwycięzcę na podstawie sondaży. Tego rodzaju prawybory na Węgrzech są bezprecedensowe, przynajmniej na poziomie krajowym. Sondaże trudno interpretować także dlatego, że nie da się tak naprawdę przewidzieć, jak duża będzie frekwencja.

Moim zdaniem Karácsony i Dobrev mają większe szanse niż Jakab, ponieważ on jest popularniejszy na wsi, obszarach wiejskich i mniejszych miastach, a więc tam, gdzie bardzo prawdopodobnie frekwencja będzie niższa, gdzie opozycja jest słabsza a także trudniej jest głosować.

W prawyborach istnieją dwa rodzaje stanowisk do głosowania – stałe i mobilne. Stacje mobilne są otwarte tylko przez jeden lub dwa dni i zazwyczaj to one są umieszczane w mniejszych miastach. Wyborcy mogą więc oddać tam swój głos tylko przez krótki czas, podczas gdy stałe stacje do głosowania są otwarte przez dziewięć dni – jest to wyraźne utrudnienie dla Jakaba i dlatego moim zdaniem jest prawdopodobne, że zajmie trzecie miejsce.

Pozostają więc Karácsony i Dobrev. Prawybory odbędą się w dwóch turach – w drugiej zmierzą się tylko trzej kandydaci, którzy uzyskają najwyższą liczbę głosów. Na korzyść Karácsony’ego przemawia argument, że ludzie, którzy w pierwszej turze głosowali na niezakwalifikowanych kandydatów, najprawdopodobniej zagłosują na niego w drugiej turze, ponieważ jest on bardziej umiarkowany niż Dobrev i stanowi „opcję drugiego wyboru” dla wielu wyborców opozycji.

Ale wynik jest trudny do przewidzenia. Jeśli np. Dobrev wygra pierwszą rundę z większą przewagą, to będzie miała spore szanse na ostateczne zwycięstwo.

Fidesz zaciekle atakuje Gergely’ego Karácsony’ego – wywieszane są plakaty i zbierane podpisy przeciwko jego kandydaturze. Oznacza to, że węgierski rząd najbardziej obawia się zwycięstwa burmistrza Budapesztu?

Pewne jest, że władze spodziewają się, że Karácsony wygra prawybory, dlatego atakują go z największą siłą. Rządzący przekonują, że jest on marionetką Ferenca Gyurcsányego, byłego premiera, który rządził w latach 2004-2009 i jednego z najbardziej nielubianych polityków na Węgrzech.

Nierozważnie byłoby organizować kampanię przeciwko Dobrev – jest żoną Gyurcsányego, kandyduje z jego partii, Koalicji Demokratycznej, więc jest już z nim blisko związana. Jeśli Dobrev wygra, w oczach wyborców będzie już kojarzona z Gyurcsánym. Dlatego ta kampania skupia się teraz na Karácsonym – w tym momencie Fidesz chce, by wyborcy zrównali go z Ferencem Gyurcsánym.

A co ze zjednoczoną opozycją? Czy istnieją obawy o wewnętrzne spory lub o to, że partnerstwo tak różnych ugrupowań może się rozpaść przed wyborami lub zaraz po nich, gdy w przypadku zwycięstwa rozpocznie się podział władzy?

Prawybory są dobre dla opozycji z kilku powodów, ale jednym z nich jest uregulowana forma współpracy, będąca jednocześnie rywalizacją. A więc rywalizują, ale z czasem ustalili, że będą współpracować i zaakceptują wyniki prawyborów.

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi w 2018 i 2014 r. spory pojawiły się na tygodnie przed wyborami lub tuż przed dniem głosowania. Ale teraz rywalizują podczas prawyborów i dzieje się to w sposób uregulowany i skoordynowany. Sądzę, że po zakończeniu prawyborów i poznaniu wyniku, którejkolwiek ze stron trudno byłoby politycznie zignorować rezultat i wziąć udział w wyborach samotnie – moim zdaniem byłoby to polityczne samobójstwo.

Po wyborach, jeśli opozycja wygra, trudno będzie rządzić, bo Fidesz i Orbán zajmują kluczowe stanowiska w administracji państwowej i sektorze prywatnym. Istnieją obawy, że rząd opozycji rozpadnie się w krótkim czasie, ale myślę, że nie da się przewidzieć, co się stanie, jeśli Orbán przegra. W każdym razie byłby to początek nowego i zupełnie innego rozdziału w życiu politycznym Węgier.

W interesie każdej partii opozycyjnej jest pozostawanie razem, ponieważ wyniki prawyborów dadzą mocny mandat od obywateli i określą główne aspekty współpracy – kto będzie kandydatem na premiera, a kto kandydatem w 106 okręgach wyborczych.

Jedyną rzeczą, którą partie opozycyjne będą musiały same sobie wymyślić, będzie skład wspólnej listy partyjnej. Na Węgrzech mamy mieszany system wyborczy, więc głosujemy nie tylko na kandydatów w okręgach jednomandatowych, ale także na listę partyjną na szczeblu krajowym. I tym razem partie opozycyjne będą musiały przedstawić wspólną listę partyjną. Po prawyborach przyjdzie czas na podzielenie między siebie miejsca na liście. Będzie to trudne zadanie, ale w ich najlepszym interesie jest rozwiązanie go bez wyraźnego konfliktu wewnętrznego.