Tomáš Kafka: Potrzebujemy pragmatycznej i odpowiedzialnej UE

Tomas Kafka © Archiv MZV

W przeciwieństwie do Czech, Polska chciałaby mieć wpływ na wartości, którymi kieruje się Unia Europejska – mówi Tomáš Kafka z czeskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

 

Polska i Czechy odmawiają przyjęcia modelu UE „dwóch prędkości”, który dzieli Europę na Wschód i Zachód. Typowa dla stosunków polsko-czeskich jest ścisła współpraca w polityce obronnej oraz zwiększanie wymiany handlowej – mówi Tomáš Kafka z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który kieruje departamentem Europy Środkowej, a chwilowo pełni również funkcję wiceministra w dziale europejskim. Czesi w jego opinii raczej nie podchodzą do wszystkiego ze śmiertelną powagą, Polacy z kolei wierzą w niekwestionowane wartości i autorytety.

Ondřej Plevák, EURACTIV.cz: Jakie są obecnie główne priorytety Republiki Czeskiej na poziomie UE?

Tomáš Kafka: Priorytetem jest utrzymanie jedności i funkcjonalności UE, aby Europa nie dzieliła się na Wschód i Zachód, lub, jak to było w czasach kryzysu fiskalnego, na Północ i Południe. Coraz częściej słyszymy stwierdzenia, że różne kryzysy mogą powrócić z jeszcze większym natężeniem. Właśnie dlatego potrzebujemy UE, aby była bardziej odporna i odpowiedzialna.

Skoro jesteśmy przy kryzysach, z jakimi wyzwaniami Pana zdaniem UE będzie musiała się zmierzyć w nadchodzących latach?

Wyzwania mogą być krótkoterminowe, co oznacza rozwiązywanie bieżących kryzysów, ale także długoterminowe, które prowadzą do wzmocnienia pozycji UE w coraz bardziej zglobalizowanym i coraz mniej przewidywalnym świecie. Niemniej jednak nie powinniśmy się wystraszyć. Strach przed tym, co nadejdzie jest w zasadzie taki sam jak strach przed nierozliczoną przeszłością, która była wynikiem upadku komunizmu. Wciąż jest prawdą, że tylko konsekwentna i silna UE będzie w stanie odpowiednio zareagować na wszystkie nowe wyzwania.

Przejdźmy do szczegółów. W deklaracji obecnego rządu z czerwca br. wspomniano o czeskich ambicjach przeforsowania reformy UE. „UE powinna robić mniej, ale znacznie lepiej. Role państw narodowych powinny zostać wzmocnione”. Czy mógłby Pan bardziej szczegółowo opisać czeską wizję?

Poglądy Republiki Czeskiej koncentrują się na znalezieniu właściwej kombinacji zasady pomocniczości przy rozwiązywaniu kwestii z agendy europejskiej i wzmacnianiu wzajemności na poziomie europejskim z jednoczesnym określaniem zrównoważonych celów i poszukiwaniu odpowiedniego tempa integracji europejskiej. UE musi być blisko swoich obywateli, ale jednocześnie musi wykorzystywać moc i zdolności wszystkich państw członkowskich. Chodzi o to, aby w jak największym stopniu zachować wolnościowe idee roku 1989. UE powinna czuć się do tego zobowiązana. Republika Czeska nie chce i nie może sobie pozwolić, aby UE była marginalizowana przez to, że koncentruje się tylko na interesach niektórych państw członkowskich.

Jakiej UE chce Republika Czeska na przykład za dziesięć lat? W swojej pracy koncentruje się Pan na Europie Środkowej, więc pomówmy o jednym z naszych najbliższych sąsiadów. Czy czeskie i polskie wizje przyszłości UE są podobne?

Uważamy, że są bardzo zbliżone, ale występują też pewne różnice. Republika Czeska jako świeckie państwo o otwartej, zorientowanej na eksport i wysoce zliberalizowanej gospodarce chce zjednoczonej, liberalnej i funkcjonalnej UE. Typowe dla Polski jest podkreślanie tradycyjnych wartości, religia i Kościół mają przecież bardzo silną pozycję w polskim społeczeństwie. W związku z tym Warszawa podejmuje próby wpływania na paradygmat wartości całej UE. Republika Czeska nie ma takich ambicji.

Postawy wobec procesu integracji europejskiej są różne. Francuski prezydent Macron często promuje ideę „wielobiegunowej” Europy. Czy ta koncepcja jest do przyjęcia dla Republiki Czeskiej? Albo dla Polski?

Europa kilku prędkości jest dziś rzeczywistością – wystarczy spojrzeć na to, jak wyglądają mapy UE, strefy euro i strefy Schengen. Jest to ewidentny przejaw alienacji państw członkowskich UE. Natomiast symbolem nieakceptowania tego procesu może być Europa „dwóch prędkości”, dzieląca UE na część wschodnią i zachodnią. Republika Czeska i Polska kategorycznie odrzucają ten model.

Wspomniał Pan o strefie euro. Zarówno Polska, jak i Czechy nie są jeszcze jej członkami. Obecne rządy obu państw nadal wstrzymują się z decyzją o przyjęciu euro. Pana zdaniem, który z tych dwóch krajów szybciej będzie miał nową walutę?

Przyjęcie euro nie jest konkurencją, lecz dość skomplikowanym procesem określania interesów narodowych każdego państwa członkowskiego w ramach wypełniania zadań i obowiązków wobec UE, a także wobec obywateli. Gdyby to był konkurs, uważam, że zarówno Polska, jak i Czechy miałyby równe szanse zostać członkami strefy euro.

Jeśli skupimy się na stosunkach czesko-polskich w kontekście europejskim, w których kwestiach oba kraje ściśle współpracują podczas negocjacji na poziomie UE? Czy mają podobne priorytety?

Obie strony silnie lobbują na rzecz polityki spójności, rozwiązują problemy migracyjne, utrzymują więzy transatlantyckie, silnie współpracują w ramach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Współpracują podczas negocjacji wieloletnich ram finansowych i chcą utrzymać konkurencyjność regionu Europy Środkowej oraz proces integracji – koncentrują się na Bałkanach Zachodnich i krajach Partnerstwa Wschodniego. Wspólnym priorytetem jest także utrzymanie wiary obywateli w proces integracji nawet w czasach niepewności.

Czy w jakimś konkretnym aspekcie dwustronnych relacji jest obecnie potencjał pogłębienia współpracy między Polską a Czechami?

Nie spodziewam się w tej chwili żadnego dramatycznego rozwoju w tym zakresie. Charakterystyczna dla stosunków polsko-czeskich jest ścisła współpraca w zakresie polityki obronnej czy ponadprzeciętny wzrost wymiany handlowej. Współpraca transgraniczna również jest w doskonałym stanie.

Rozmawialiśmy o migracji. Republika Czeska akcentuje ten temat od wielu lat. Czy może Pan porównać postawy Czech i Polski do rozwiązywania problemów migracyjnych na poziomie europejskim?

Polska i Czechy wykazują solidarność, zwłaszcza we współpracy z krajami pochodzenia fal migracyjnych, czują się również odpowiedzialne za swoich partnerów w Europie Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Pokazaliśmy to wielokrotnie podczas wojen bałkańskich w latach dziewięćdziesiątych i podczas konfliktu między Ukrainą a Rosją.

Jaki jest czeski stosunek do Inicjatywy Trójmórza, która została ustanowiona między innymi przez Polskę? Niemcy są teraz zainteresowane dołączeniem do grupy.

Republika Czeska przygląda się tej inicjatywie w sposób pragmatyczny, ale zamiast oświadczeń politycznych wolimy wspólne wysiłki na rzecz poprawy infrastruktury regionu środkowoeuropejskiego, przy jednoczesnym poszanowaniu zasady „oddolnej współpracy”. Oznacza to łączenie sił wszędzie tam, gdzie istnieją rzeczywiste żądania ze strony firm środkowoeuropejskich lub samorządów lokalnych. Republika Czeska podchodzi do sprawy inkluzywnie i stara się zapobiec obawom, że projekt może narzucić podział UE na Wschód i Zachód. Jest to jeden z powodów, dla których z zadowoleniem przyjmujemy przystąpienie Niemiec lub Komisji do projektów i działań inicjatywy „Trójmorza”. Ma to zarówno wartość materialną, jak i symboliczną. Cele samej inicjatywy są nam bliskie, dlatego planujemy być konstruktywnym partnerem w nadchodzących negocjacjach.

Na jakich innych płaszczyznach współpracują Polska i Czechy?

Oprócz V4 i 16 + 1 (współpraca między krajami Europy Środkowej i Wschodniej z Chinami) istnieje również znacząca współpraca na poziomie dwustronnym – czesko-polskie międzyrządowe komisje ds. Współpracy transgranicznej i forum polsko-czeskie. Pomagają nam lepiej się poznać i poprawić naszą współpracę.

Chciałbym również porozmawiać o bardziej delikatnym temacie. W jaki sposób spór między Polską a UE wpływa na relacje polsko-czeskie?

Republika Czeska popiera rozwiązanie tego konfliktu poprzez otwartą i konstruktywną dyskusję między polskim rządem a Komisją Europejską. Czesi widzą racjonalne argumenty po obu stronach – Komisji i obecnej polskiej opozycji, a także polskiego rząd jako zwolennika reform. W żadnym wypadku nie chcemy, aby konflikt nasilił się do stanu poważnych nieporozumień, zwłaszcza mając na uwadze bardzo dobre stosunki czesko-polskie.

Inny członek Grupy Wyszehradzkiej, Węgry, również jest skonfliktowany z Komisją Europejską. Czy Czechom jest trudno „zrównoważyć” swoje zobowiązania wobec UE z solidarnym wspieraniem swoich partnerów w V4? Czy Czesi muszą wybrać, którą z tych dwóch stron wspierać?

V4 zawsze była przestrzenią wzajemnego zaufania, w której nie chodzi o znalezienie wspólnych rozwiązań za wszelką cenę, ale o zrozumienie dzisiejszego świata i wzajemnych propozycji. Żaden kraj V4 nie chce stracić tego zaufania, tego przywileju, ale to nie znaczy, że musimy zawsze mówić tym samym głosem. Myślenie o solidarności z UE lub z V4 może niepotrzebnie komplikować otwartą i konstruktywną debatę.

Skończyłbym „lżejszym” tematem. Co mają wspólnego Czesi i Polacy? Jakie są między nami różnice?

Jesteśmy zjednoczeni wspólnym doświadczeniem historycznym ostatnich siedemdziesięciu lat. Rezultatem są te same wątpliwości co do długoterminowych wizji lub projektów przynoszących szybkie i znaczące zmiany społeczne. Polacy potrafią zrozumieć i docenić specyficzny czeski humor z jego ironią i absurdem. Pod wieloma względami widzę jednak różnice. Czesi raczej nie podchodzą do wszystkiego ze śmiertelną powagą, Polacy z kolei wierzą w niekwestionowane wartości i autorytety. Czesi są raczej pragmatyczni, Polacy są bardziej romantyczni i zdeterminowani.