Niemiecka posłanka: Berlin i Grupa Wyszehradzka powinny wzmocnić współpracę

Renata Alt, Niemcy, Grupa Wyszehradzka, pandemia, Polska, Słowacja, Węgry, Czechy, Unia Europejska, COVID19, Chiny

Węgry i Polska zachowały się nieodpowiedzialnie kiedy zablokowały fundusze europejskie podczas najgorszego kryzysu w Europie od II wojny światowej. Z zadowoleniem przyjęłam fakt, że po naciskach politycznych znaleziono rozwiązania, które uwzględniają połączenie praworządności z wypłatami funduszy z budżetu unijnego. Niestety deklaracja wyjaśniająca osłabiła cały mechanizm, przekonuje Renata Alt, przedstawicielka niemieckiej Wolnej Partii Demokratycznej (FDP). /  Foto via Wikipedia [Jenny Paul]

„Destabilizacja Unii Europejskiej jest w interesie Rosji i Chin. Czasem mam wrażenie, że państwa członkowskie nie są tego świadome i nie widzą potrzeby zjednoczenia i wypracowania wspólnej strategii”, mówi Renata Alt, przedstawicielka niemieckiej Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) w rozmowie z Zuzaną Gabrižovą z EURACTIV.sk. 

 

 

Kiedy rozmawiałyśmy dwa lata temu, wspominała Pani, że jednym z głównych zmartwień w Niemczech jest dystansowanie się Europy Środkowej od Europy Zachodniej i otwieranie się na relacje z Rosją. To nadal aktualny problem? 

Uważam, że moje obawy były uzasadnione, ponieważ sytuacja pogorszyła się od tamtej pory. Aktywnie działam na rzecz promowania bliższej współpracy pomiędzy Niemcami i Grupą Wyszehradzką. Z tego powodu przedstawiłam projekt ustawy zawierający konkretne kroki, które należy podjąć, aby osiągnąć bliższy poziom współpracy między obiema stronami. 

Podczas pierwszej fali pandemii widzieliśmy, jak bliskie i zależne od siebie są nasze gospodarki. Jednocześnie widzimy jaką rolę odgrywają Chiny i Rosja. Pekin próbował wykorzystywać sytuację pandemiczną dla realizacji swoich celów. Zadziwiające, że w zasadzie zabrakło dyskusji na temat skuteczności masek ochronnych, które stamtąd przysłano do Europy.

Natknęłam się na informacje z regionu Bałkanów Zachodnich, według których chińska pomoc miała tak naprawdę pokazać, że Europa nie jest w stanie o siebie zatroszczyć. Była to próba zademonstrowania, że jesteśmy zależni od pomocy zagranicznej, a pierwszym krajem, który chce pomóc, są Chiny. Doświadczamy obecnie znacznych wysiłków ze strony Chin, które mają na celu zdobycie większych wpływów w Unii Europejskiej. 

Dotyczy to również krajów kandydujących do UE. Czarnogóra jest w bardzo niebezpiecznej sytuacji, ponieważ de facto nie posiada środków w budżecie państwa, a podpisała bardzo dziwną umowę z Chinami na budowę autostrady.

Będzie ona najdroższą na kontynencie europejskim z ceną za 1 km wynoszącą 21 mln euro. Zgodnie z umową, Chiny mogą rościć sobie prawa do gruntów, infrastruktury i portów, jeśli Czarnogóra nie będzie w stanie spłacać rat. Tym ważniejsze jest zwiększanie wzajemnej współpracy pomiędzy Niemcami i Grupą Wyszehradzką w ramach naszego członkostwa w UE.

Co dokładnie zawiera Pani propozycja? W jaki sposób ma przyczynić się do pogłębiania współpracy Niemiec z krajami V4?

Dotyczy ona negocjacji między rządami, jak również spotkań grup parlamentarnych. Obecnie spotykamy się raz na rok.

W zeszłym roku udało mi się uzyskać zgodę na zorganizowanie dwóch dodatkowych spotkań parlamentarzystów krajów V4 w Niemczech. Liczyłam, że uda się zaprosić posłów z Czech i Słowacji. Tak samo chcieliśmy odwiedzić Węgry.

Niestety plany pokrzyżowała pandemia. Mam nadzieję, że przed końcem października, gdy skończy się obecna kadencja Bundestagu, uda nam się zrealizować te inicjatywy. Możemy komunikować się zdalnie, ale aby rozmawiać na temat naszych celów i strategii, jest dużo lepiej jeśli spotykamy się osobiście. 

W Niemczech toczy się żywiołowa dyskusja odnośnie zasadności wspólnego zakupu szczepionek w ramach UE. Jaka jest Pani opinia?

Uważam, że proces zakupu szczepionek dla mieszkańców Niemiec nie przebiegł dobrze. FDP uważa tak samo. Jest to dość alarmujące, że Izrael czy Stany Zjednoczone mają dużo więcej dawek szczepionek w przeliczeniu na mieszkańca niż my.

Ironią losu jest niemiecka firma BioNTech, która opracowała szczepionkę niezwykle szybko „tuż pod okiem niemieckiego rządu”. Nikt nie liczył na tak szybki rozwój sytuacji. Zaskoczyło to rząd, który nie był gotowy. 

Jednak już kilka tygodni temu można było się spodziewać szybkiego zatwierdzenia szczepionki. Rząd mógł zacząć przygotowywania do pozyskiwania wystarczającej ilości dawek niezależnie od Unii Europejskiej. W oddzielnych rozmowach z firmami farmaceutycznymi Niemcy mogły zadbać o to, żeby inne kraje także miały dostęp do szczepionki.

Wiem, że kraje Europy Środkowej niepokoiły się czy będą mieć wystarczająco dużo środków aby pokryć koszty preparatu. Niemcy mogły pomóc tym krajom, które nie mogą sobie finansowo pozwolić na jego zakup. Wydaje mi się, że dotychczasowe zamieszanie związane z zakupem szczepionek należy przypisać niemieckiej prezydencji w Radzie UE.

Ale w zasadzie nie kwestionuje Pani wspólnego unijnego podejścia do zakupów szczepionek?

Nie. Często krytykuję, że wiele krajów kieruje się tylko własnym interesem. Widać to wyraźnie w postawie rządów Polski i Węgier, gdy UE podejmuje decyzje w najważniejszych sprawach, w tym w sprawie nowego budżetu. Z tego powodu było ważne, aby UE działała jako jedność przy zakupie szczepionek.

Pozytywem jest, że w odpowiednim czasie będziemy mieć cztery szczepionki na rynku unijnym. Mam nadzieję, że ich produkcja wzrośnie i wkrótce pokryje zapotrzebowanie wszystkich państw członkowskich.

Odniosła się Pani do niemieckiej prezydencji, jak również do węgierskiego i polskiego weta w sprawie nowego unijnego budżetu i Funduszu Odbudowy. W końcu jednak osiągnięto kompromis w formie konkluzji Rady Europejskiej w sprawie mechanizmu ochrony praworządności, który jest warunkiem dostępu do unijnych funduszy. Co sądzi Pani o kompromisie?

Węgry i Polska zachowały się nieodpowiedzialnie grożąc blokadą funduszy europejskich podczas najgorszego kryzysu w Europie od II wojny światowej. Z zadowoleniem przyjęłam fakt, że po naciskach politycznych znaleziono rozwiązanie, które uwzględniają połączenie praworządności z wypłatami funduszy z budżetu unijnego. Niestety deklaracja wyjaśniająca osłabiła cały mechanizm. 

Ważne by obserwować jak mechanizm będzie wdrażany przez instytucje europejskie. Jeśli proces okaże się nieskuteczny, wkrótce będziemy mogli spodziewać się kolejnego kryzysu.

Obawiam się tego, ponieważ tak jak wspomniałam wcześniej, destabilizacja Unii Europejskiej jest w interesie Rosji i Chin. Czasem mam wrażenie, że państwa członkowskie nie są tego świadome i nie widzą potrzeby zjednoczenia i wypracowania wspólnej strategii. Pozwoliłaby ona na określenie celów Unii Europejskiej, jak również roli jaką chce ona odgrywać. Skłócony kontynent to słaby kontynent. 

Ważne aby apelować do krajów, takich jak Polska i Węgry, ale także Słowacji i Czech. Powinniśmy być świadomi naszej strategii dotyczącej przyszłości, ponieważ pandemia twardo uderzyła w suwerenność finansową państw członkowskich i innych krajów. 

Czy w Niemczech dało się zauważyć, że podczas sporu o praworządność Słowacja i Czechy próbowały odróżnić swoje stanowisko od Węgier i Polski? Niemcy dostrzegają wysiłki dyplomatyczne Słowacji, aby prezentować zniuansowany wizerunek V4 – nie jako zjednoczonego frontu?

Tak, zauważamy to. Blokowanie nowego budżetu i Funduszu Odbudowy przez Węgry i Polskę znacznie zaszkodziło reputacji Grupy Wyszehradzkiej.

Zgadzam się z prezydent Zuzaną Čaputovą, mówiącą o wysiłkach Słowacji zmierzających do odcięcia się od Grupy Wyszehradzkiej. Uważam, że taka decyzja byłaby właściwym krokiem strategicznym, ponieważ odnoszę wrażenie, że Węgry odgrywają najbardziej dominującą rolę w V4. Warszawa kopiuje Budapeszt.

Słowacja skorzystała wizerunkowo na zwycięstwie Zuzany Čaputovej w wyborach prezydenckich. Nagle pokazała się w nowym świetle. Jeśli więc odetnie się od Grupy Wyszehradzkiej, będzie to tylko na jej korzyść.

Czy Fundusz Odbudowy o wartości 750 mld euro jest najlepszym sposobem na wsparcie odbudowy europejskich gospodarek po pandemii? Przypuszczam, że Pani partia miała problem z faktem, że odbudowa gospodarek po pandemii zostanie sfinansowana z uwspólnotowienia długu przez kraje UE? 

Jesteśmy wobec tego bardzo krytyczni. Byliśmy przeciwni takim środkom nawet podczas kryzysu finansowego w latach 2009-2010, gdy ratowano istnienie strefy euro. Gdy pieniądze mają być rozdzielane, zawsze pytam skąd są pozyskiwane.

Z drugiej strony, Unia Europejska podpisała porozumienie paryskie ws. klimatu. Uznaliśmy Europejski Zielony Ład i zobowiązaliśmy się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Jeśli chcemy zabezpieczyć przyszłość Europy, równie ważne jest, aby inwestować w nowe technologie, które dadzą młodemu pokoleniu możliwość rozwoju w przyszłości.

Gdy przyjmowano Fundusz Odbudowy, nikt w pełni nie zdawał sobie sprawy z sytuacji w jakiej się znajdziemy z powodu pandemii. Obawiam się, że wkrótce zdamy sobie sprawę, że mamy problem z zebraniem pieniędzy na spłatę długu.

Jako biochemik i inżynier biotechnologii wiem, jak niebezpieczne potrafią być mutacje koronawirusa. Wiele państw i firm chciałaby rozpoczęcia produkcji gospodarczej na nowo w kwietniu lub maju, ale w rzeczywistości może się okazać, że będzie zupełnie inaczej.

Największą częścią Funduszu Odbudowy jest Instrument na rzecz Odbudowy i Odporności, który opiera się na tzw. Krajowych Planach Odbudowy.

W tej chwili są one przekazywane Komisji Europejskiej. Kraje, jak Słowacja, czy inni członkowie Grupy Wyszehradzkiej, wykorzystają te środki do przeprowadzenia najlepszych reform i inwestycji na rzecz zmian strukturalnych? 

Jestem ciekawa, czy Komisja Europejska będzie w stanie to nadzorować. Ważne jest, aby ściśle kontrolować sposób wydatkowania unijnych środków.

Każdy kraj członkowski powinien mieć na uwadze pod jakimi warunkami wszedł do Unii Europejskiej i do czego się zobowiązał.

Zobowiązania należy wypełnić. Komisja Europejska powinna znacznie ściślej kontrolować, gdzie inwestuje każde pojedyncze euro. 

Instrument na rzecz Odbudowy powinien odnosić się do skutków pandemii i pomóc w finansowaniu dwóch priorytetowych obszarów – Zielonego Ładu i cyfryzacji.

Jeśli chodzi o Zielony Ład lub osiągnięcie neutralności klimatycznej, można usłyszeć od tych krajów, że ich punkt wyjścia jest inny i potrzebują więcej czasu, aby osiągnąć ogólnoeuropejskie cele. To uzasadnione apele?

Tak, są uzasadnione. Chciałabym zwrócić uwagę, że chociaż państwa te są członkami Unii Europejskiej, to nadal znajdują się w okresie przejściowym. Ich przystąpienie do Unii Europejskiej nie oznaczało, że przeprowadzono już wszystkie potrzebne reformy. 

Musimy zdać sobie sprawę, że niektóre z tych państw są w trakcie realizacji reform, a czasem jak w przypadku Polski i Węgier cofają się. Ograniczanie wolności mediów, a w przypadku Węgier także teatrów i uniwersytetów jest na to dowodem.

Prawo w Polsce w wielu aspektach, zwłaszcza gdy mówimy o praworządności, wróciło do poziomu zanim Polska wstąpiła do UE.

Innym ważnym tematem jest cyfryzacja, która stanowi duże wyzwanie dla regionu. Jakie lekcje wyciągnęły Niemcy z pandemii, z których V4 mogłaby skorzystać?

Największą lekcją jest to, że nikt już się z nas nie śmieje kiedy podkreślamy potrzebę inwestowania w cyfryzację i rozwijanie sieci światłowodów. Wiem, że niektóre kraje w Europie Środkowej są w lepszej sytuacji niż Niemcy, ponieważ nadal używamy kabli miedzianych.

W trakcie pandemii wszyscy przekonaliśmy się o tym, jak ważny jest internet. Tymczasem niektóre placówki publicznej służby zdrowia do komunikacji używają faksu, co jest nieporozumieniem w XXI w.

Wspieranie cyfryzacji jest ważne, ponieważ okazało się, że wiele firm nie było gotowych na przejście na pracę zdalną. Gdy rozmawiałam z przedstawicielami firm o ich odczuciach po pierwszym lockdownie, powiedzieli mi, że ich pracownicy malowali swoje ogrodzenia, gdy dzwonili do nich podczas pracy z domu. Wiele osób pomyliło pracę zdalną z wakacjami. Konieczne było więc uwzględnienie tych problemów w polityce zarządzania przedsiębiorstwem. 

Nasza przyszłość jest ściśle uzależniona od nowych technologii, cyfryzacji i sztucznej inteligencji. Pandemia jest niebezpieczna dla osób pracujących w instytucjach opieki społecznej, które opiekują się osobami starszymi i chorymi. Wobec ogromnych braków kadrowych, jeśli zainwestujemy w sztuczną inteligencję, będziemy w stanie pomóc tym ludziom.