Niemcom zależy na stabilności wschodnich sąsiadów – WYWIAD

Prof. Harald Muller, fot. Peace Research Center Prague

Prof. Harald Muller, fot. Peace Research Center Prague

Jaka będzie przyszłość współpracy obronnej w Europie i jaką rolę w jej ramach będą odgrywać państwa Grupy Wyszehradzkiej? Jak Niemcy patrzą na to, co dzieje się obecnie w Polsce i na Węgrzech? Na te pytania w rozmowie z EURACTIV.cz odpowiada ekspert ds. polityki międzynarodowej Harald Müller.

 

Zacznijmy od “łatwego” pytania. Czy jesteśmy na krawędzi globalnego konfliktu?

Nie powiedziałbym, że „na krawędzi”, ale z pewnością czeka nas w najbliższych latach wiele zawirowań, a konflikt – nawet między mocarstwami – nie jest wykluczony. Kiedy ten nowy układ sił się w pełni wykrystlizuje, każdy najmniejszy kryzys będzie niósł w sobie zagrożenie globalnej eskalacji, może nawet z użyciem broni atomowej.

Grupa Wyszehradzka: Od wzorcowych demokracji do autorytaryzmu?

W tym roku państwa Grupy Wyszehradzkiej świętują 30-lecie upadku komunizmu. Polska i Węgry nie mają jednak wielu powodów do zadowolenia, ciążą nad nimi bowiem unijne procedury dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności. W dodatku ostatnie dane dotyczące stanu demokracji na świecie …

Jak Pana zdaniem będzie w przyszłości wyglądała europejska współpraca obronna?

Myślę, że niezależnie od tego, czy Donald Trump nadal będzie prezydentem USA, Europa będzie za wszelką cenę zacieśniała współpracę na tym polu. Progres będzie powolny, bo przecież nie jest łatwo połączyć możliwości dziesięciu, piętnastu czy dwudziestu siedmiu różnych armii oraz ich cywilnego i przemysłowego zaplecza. Pod uwagę trzeba brać wiele różnorodnych interesów, a to trwa – i to już wiemy patrząc na historię kontynentu. Niemniej jestem przekonany, że pójdziemy tą drogą i może ona polegać na połączeniu sił zbrojnych trzech, czterech czy pięciu państw europejskich. Tak właśnie będzie wyglądać przyszłość europejskiej współpracy obronnej.

Antyunijne siły mogą liczyć na silną reprezentację po wyborach do Parlamentu Europejskiego, co może „spowolnić” instytucje Wspólnoty. Myśli Pan, że tak będzie też w przypadku integracji potencjałów obronnych?

Spodziewam się czegoś przeciwnego. Kiedy siły antyeuropejskie stają się silniejsze, partie proeuropejskie starają się jakoś na to wyzwanie odpowiedzieć. Najbardziej prawdopodobna jest polaryzacja między mniejszością antyeuropejską a proeuropejską większością i myślę, że to właśnie ona przyczyni się do wypracowania nowych rozwiązań, które popchną kontynent naprzód.

Czy fundusze UE powinny być powiązane z praworządnością? – WYWIAD

W rozmowie z EURACTIV.pl Jens Geier, niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego i wiceprzewodniczący komisji ds. budżetowych PE, mówi o tym dlaczego tak małe są szanse na zwiększenie unijnego budżetu, jaki wpływ na Wspólnotę ma brexit i czy środki ze wspólnego …

Obronność, bezpieczeństwo i V4

A co z rolą państw Wyszehradu w kształtowaniu współpracy obronnej UE?

To w dużej mierze zależy od polityki wewnętrznej tych państw. Obecnie dwa z nich, czyli Polska i Węgry zaliczają regres jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów demokratycznych. Widzimy bardzo poważne próby podważenia fundamentów liberalnej demokracji, w szczególności niezależnych mediów, a także niezależnych sądów. Wszystko po to, aby z wyborów uczynić stempel poparcia dla władzy wykonawczej oraz utrudnić prowadzenie kampanii wyborczej partiom opozycyjnym. I to – szczerze mówiąc – są cechy faszyzmu lat 30. Na Węgrzech rządzi człowiek, który otwarcie wyraża podziw dla niegdysiejszego faszystowskiego przywódcy swojego kraju, admirała Horthy’ego. Podobnie Jarosław Kaczyński z podziwem mówi o marszałku Piłsudskim – również faszyście. Na Węgrzech mamy też prezydenta, który wyraża sympatie dla przywódców, którzy chcą zniszczyć zarówno Europę, jak demokrację, czyli dla Władimira Putina. Wiemy też, że czeski prezydent Milos Zeman z sympatią odnosi się do Putina, co znając historię najnowszą jest trudne do zrozumienia.

W kontekście bezpieczeństwa państw Wyszehradu, wydarzenia te mogą niepokoić. Przecież jeżeli podważana jest demokracja, to co dalej z członkostwem w NATO albo w UE? Pojawia się pytanie, w jaki sposób państwa Wyszehradu zadbałyby o swoje bezpieczeństwo gdyby nie były w żadnej z tych instytucji.

Przejdźmy do Czech. Jak by Pan określił postawę Pragi wobec wspólnotowych projektów obronnych?

Byłoby nie na miejscu o tym mówić, skoro moje państwo nie dokłada się w takim stopniu jak powinno do możliwości obronnych NATO. Myślę jednak, że pozytywnie wpłynęłoby to na bezpieczeństwo Czech, ale też Polski i państw bałtyckich, gdybyśmy zaczęli więcej wydawać na obronność.

Czy Ukraina może współdziałać z Grupą Wyszehradzką? – WYWIAD

Kiedyś Kijów postrzegał Grupę Wyszehradzką jako „adwokata” spraw ukraińskich na forum UE. Dziś woli prowadzić odrębne stosunki z każdym z krajów V4 – mówi publicysta ukraińskiego portalu „Europejska Prawda” Jurij Panczenko w rozmowie z EURACTIV.pl.
 

Michał Strzałkowski: Czy w polityce zagranicznej Ukrainy postrzega się …

To rzekłszy, nie wydaje mi się, aby Czesi poświęcali za wiele uwagi obronności – czy to krajowej czy w ramach NATO. Z pewnością są bardziej zajęci rozwojem gospodarczym i zniwelowaniem różnicy, jaka dzieli ich od partnerów zachodnich. Rozumiem oczywiście takie podejście, ale jestem jednocześnie przekonany, że musimy wspólnie postarać się zadbać o bezpieczeństwo Europy. A to oznacza, że wszyscy musimy robić więcej jeżeli chodzi o obronność.

A jak to się ma do podejścia Polski? W Warszawie mówi się o wielkich inwestycjach w potencjał obronny i o jeszcze bardziej zacieśnionej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.

Tak, na polu obronności Polska robi najwięcej – może poza państwami bałtyckimi – więcej nawet niż Francja. Powód takiego podejścia jest dość prosty – obecność sprawiającego problemy sąsiada. Niestety jednak Polska nie wykorzystuje swojej pozycji – przede wszystkim ze względu na to, co dzieje się w samym państwie, a po drugie ze względu na traktowanie NATO jako sojuszu dwustronnego z USA. A to powoduje, że wyczerpują się możliwości zacieśniania współpracy z europejskimi sojusznikami i mamy do czynienia z całkowicie jednostronną zależnością od jednego sojusznika. Myślę, że to osłabia Sojusz jako całość i nie sądzę, żeby ta sytuacja była dobra również dla Polski.

Jak w takim razie należy oceniać pomysł budowy amerykańskiej bazy w Polsce, ochrzczonej już jako “Fort Trump”?

Cóż, Kaczyński bardzo chętnie odwołuje się do symboli, a to rzecz jasna jest gest symboliczny. Wątpię jednak, czy kolejny prezydent USA będzie patrzył na ten pomysł przychylnie.

Grupa Wyszehradzka w UE: Nie przeszkadza, ale nie pomaga

W ostatnim czasie zmalały obawy Niemiec o to, że Grupa Wyszehradzka stanie się mniejszością blokującą wielu unijnych posunięć. Co więcej, niemieccy analitycy i politycy próbują znaleźć nić porozumienia między Berlinem a państwami wyszehradzkimi. Nie zapominają jednak o istniejących różnicach, pisze …

Niemcom zależy na stabilności i odpowiedzialności wschodnich sąsiadów

Mówiliśmy o Pana spojrzeniu na temat rozwoju sytuacji w państwach Wyszehradu. A co z niemieckim społeczeństwem? Czy ono też martwi się tym, co się dzieje u sąsiadów?

Tak. Chociaż nie śledziłem ostatnio badań opinii publicznej, to biorąc pod uwagę reakcję mediów, ludzi bardzo interesuje to, co dzieje się w krajach Wyszehradu. Warto było również obserwować emocje, jakie wzbudziły niedawne wybory prezydenckie na Słowacji, które stanowiły wyjątek od reguły. Dla nas w Niemczech to są oczywiście nasi wschodni sąsiedzi i zależy nam, aby były to państwa silne, rozwijające się, demokratyczne, stabilne, odpowiedzialne, a także, żeby były dobrymi sojusznikami.

Rośnie jednak zagrożenie rządami jednostki, które zastępują rządy demokratyczne. Zagrożenie to ma charakter nie tylko polityczny i etyczny, ale też dotyczy sfery bezpieczeństwa państwa, ponieważ oznacza niestabilność, a tym samym powrót do lat 30. A tego nie chcemy i myślę, że nasi wschodni sąsiedzi tym bardziej nie powinni tego chcieć.

Czy wobec tego możemy się spodziewać zasadniczej zmiany podejścia Niemiec do państw Wyszehradzkich po odejściu Angeli Merkel z urzędu?

Spodziewam się, że przywództwo UE, razem z Niemcami i Francją, podejmie bardziej zdecydowane kroki w stosunku państw odchodzących od demokracji. Merkel bardzo mocno wierzyła w soft power oraz konsensus, że wszyscy chcemy budować demokrację. Bardzo możliwe jednak, że jej następca będzie bardziej zdeterminowany, aby wspólnie z Francją wspierać Komisję Europejską w jej działaniach przeciwko rządom Węgier i Niemiec. A to może skończyć się nawet sankcjami.

 

Harald Müller jest emerytowanym profesorem stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie, byłym dyrektorem wykonawczym, a obecnie starszym konsultantem Instytutu Badań nad Pokojem we Frankfurcie. Jest również głównym badaczem Centrum Doskonałości Centrum Badań nad Pokojem przy Uniwersytecie Karola w Pradze.