Prof. Nikos Passas: Tylko od nas zależy, czy po pandemii zaleje nas fala wielkiej korupcji

korupcja, Unia Europejska, OLAF, Polska, Węgry, pandemia, COVID, Passas, Kovesi,

Prof. Nikos Passas jest profesorem kryminologii i sądownictwa karnego na Uniwersytecie Northeastern. Na swoim koncie ma ponad 240 publikacji na temat korupcji, dobrego rządzenia, nielegalnych przepływów finansowych/handlowych, sankcji, nieformalnych przepływów pieniędzy, terroryzmu i regulacji finansowych. / Foto via [Nikos Passas]

„Prawo i instytucje zapewniają potrzebne ramy do rozpoczęcia działań na rzecz walki z korupcją. Rzecz w tym, by je wykorzystać. Instytucje państwa mogą albo wspierać działania antykorupcyjne, albo je sabotować. Walka z korupcją jest konieczna, by chronić interesy Unii Europejskiej w kwestii praworządności, a także zapewnić większą spójność działań, której w obecnej sytuacji Unia szczególnie potrzebuje”, mówi profesor Nikos Passas w rozmowie z EURACTIV.pl.

 

 

Mateusz Kucharczyk, EURACTIV.pl: Zajmuje się Pan problemem korupcji od niemal czterech dekad. Czy możliwa jest całkowita eliminacja tego zjawiska?

Prof. Nikos Passas***: Od dawna próbujemy do tego doprowadzić. Zaangażowaliśmy w tym celu ogromne środki finansowe i kapitał ludzki, połączyliśmy także problem działalności antykorupcyjnej z agendą na rzecz praworządności i rozwoju gospodarczego.

Można pomyśleć, że działania na taką skalę muszą przynieść pozytywne rezultaty. Tymczasem efekty okazują się wręcz zniechęcające. Wiele rzeczy można było zrobić o wiele lepiej, a w kilku obszarach zaobserwowaliśmy nawet regres.

Widzimy, że niektóre działania antykorupcyjne zostały paradoksalnie wykorzystane przez tych, którzy korupcję stosują, np. wobec opozycji. Prowadzi to do demoralizacji, drenażu mózgów, przez co społeczeństwo traci najważniejszy element swoich zasobów ludzkich – młodzież, zawiedzioną brakiem merytokracji w społeczeństwie.

Przybierająca różne formy korupcja ma niestety poważne konsekwencje. Opublikowałem w ostatnim czasie pracę poświęconą problemowi korupcji, gdzie analizuję jej skutki i podaję kilka propozycji, w jaki sposób możliwa jest walka z tym zjawiskiem. Bez wątpienia wiele można zrobić lepiej.

Czy na podstawie badań może Pan wskazać przykład sukcesu na polu eliminacji korupcji?

Nie, nawet jeśli obserwujemy postęp w tej kwestii. Nie uważam jednak, że powinniśmy liczyć na stworzenie raju na ziemi. Nie wierzę, że idealne społeczeństwo jest możliwe, ale jestem przekonany, że naszym celem powinno być lepsze społeczeństwo.

„Idealne” nie powinno być wrogiem „lepszego”. Musimy zatem przyjrzeć się, w których obszarach można przeprowadzić zmiany w zrównoważony sposób. Problemem nie jest całkowity brak efektów. Działania odniosły pozytywny skutek na wielu polach.

Chodzi o to, że skutki te bywają odwracalne. Czasem robimy krok do przodu, a potem dwa kroki w tył. Zdarza się też tak, że jakieś rozwiązanie na początku działa, ale później sytuacja się zmienia i koniec końców jest jeszcze gorzej, niż było na początku. Gorzej jest zawieść oczekiwania obywateli, doprowadzając ich przez to do frustracji, niż nie robić niczego. Jeśli zwodzi się ludzi, nie dotrzymując własnych zobowiązań, trudno jest później odbudować ich zaufanie.

Kiedy zaufanie do instytucji publicznych raz zostanie naruszone, jego odbudowa jest długotrwałym procesem. Niestety jest to problem obecny w wielu krajach, również w Europie.

Korzenie korupcji sięgają czasów starożytnych. Rozwój gospodarczy i ewolucja kulturowa nie położyły jej kresu. Czy globalizacja sprzyja korupcji?

Globalizacja jest zjawiskiem wieloaspektowym. Może ona przyczyniać się do promowania kultury uczciwości i odpowiedzialności, ale także stwarzać możliwości rozwoju nowych form korupcji. Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że wiele dotychczasowych wskaźników i metod badania korupcji opierało się przede wszystkim na jednym jej rodzaju, jakim jest łapówkarstwo. Jest to najbardziej typowa forma korupcji, a jednocześnie najłatwiejsza do wykrycia. Dość łatwo można też jej przeciwdziałać.

Nie można jednak zapominać o innych typach korupcji, takich jak nadużycia sprawowanego urzędu, uprawnień, funkcji, zawłaszczania instytucji państwa czy konfliktu interesów. W tych przypadkach nie tylko nie podejmuje się dostatecznych działań na rzecz ich wyeliminowania, ale często nie są one nawet definiowane jako korupcja. Tymczasem przez korupcję per se powinno rozumieć się bezprawne wywieranie wpływu na proces decyzyjny, działania lub zaniechanie działań z przyczyn osobistych: biznesowych, politycznych lub innych.

Przykładem jest bezprawne oferowanie lub dawanie komuś jakichś korzyści w zamian za konkretne działania. Ktoś, kto pracuje w instytucji publicznej, nie ma w zasadzie potrzeby, by płacić komukolwiek łapówkę. Może zatem działać skuteczniej, a jego działania wydają się w pełni zgodne z prawem.

Problem polega na tym, że niektórzy są „równiejsi” od innych, mają większe wpływy. Dlatego mówimy tutaj o korupcji instytucjonalnej, która wykracza poza ramy prawne. To sytuacja, w której podejmowane działania stoją w sprzeczności z głównymi celami, przyświecającymi danej instytucji czy organowi. Osoba lub grupa wykorzystuje wpływy dla realizacji osobistych, prywatnych interesów. Zdarza się wtedy, że działania te wcale nie są określane przez prawo jako korupcja. Wyobraźmy sobie instytucję, której głównym celem jest ochrona zdrowia publicznego i okazuje się, że w rzeczywistości ta instytucja wcale temu celowi nie służy.

Moim zdaniem korupcja powinna być badana w większym stopniu przez pryzmat skutków określonych działań czy ich zaniechania, niż definicji prawnych. Należy zwracać większą uwagę na to, czy instytucje i organy służą dobru wspólnemu, czy jest wręcz przeciwnie. Jeśli nie spełniają one swojej roli jak powinny, mówimy o korupcji instytucjonalnej.

Analiza konsekwencji podjętych działań oraz prowadzonej polityki wskazuje wówczas na problem, który wymaga naszej uwagi, a prawdopodobnie także przemyślenia czy wręcz zmiany polityki.

Wiele osób świadomie i celowo działa wbrew dobru publicznemu. Tym niemniej nawet jeśli działania te nie są celowe, efekt jest taki sam. Szkodę ponoszą obywatele i cierpi demokracja. Pojawia się zawód i frustracja. Uczciwość i odpowiedzialność urzędników przekłada się na jakość życia obywateli.

Sprawy Panama Papers czy Paradise Papers pokazały, że dziennikarstwo śledcze może przyczyniać się do rozbijania sieci przestępczych i wymuszać większą przejrzystość w polityce. Zadanie to należy chyba jednak do organów ścigania, a nie do dziennikarzy.

Czy dobrym pomysłem byłoby powołanie nowej globalnej jednostki do spraw walki z przestępczością zorganizowaną i korupcją o charakterze międzynarodowym?

Mamy już kilka sieci, które zajmują się właśnie przestępczością zorganizowaną i korupcją. Przecieki, jak w sprawach Panama Papers czy nawet WikiLeaks, nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie sieci reporterów, którzy wykonują naprawdę wspaniałą pracę.

Potrzebują oni jednak wsparcia, gdyż ich praca jest wysoce niebezpieczna dla nich samych. Słyszeliśmy o przypadkach zabójstw dziennikarzy śledczych Na Malcie czy na Słowacji, w związku z dochodzeniami, jakie prowadzili. Zapobieganie praktykom korupcyjnym jest ważne, ale to nie wystarczy.

Potrzeba bardziej analitycznego podejścia, w czym mogą pomóc badacze. Zaobserwowaliśmy już znaczący postęp na tym polu, ale większa skuteczność działań wymaga ich lepszej koordynacji i systematyzacji. Niemniej jednak wiele inicjatyw przyniosło pozytywne rezultaty i można je rozwijać.

Co myśli Pan o utworzeniu Prokuratury Europejskiej (EPPO)? EPPO może zwrócić się o aresztowanie podejrzanego, ale ostateczną decyzję w tej sprawie podejmuje odpowiedni organ krajowy. Czy Prokuratura Europejska okaże się przydatna w walce z korupcją w Unii Europejskiej po pandemii koronawirusa?

Jest to kolejny przykład na postępującą integrację europejską za pomocą narzędzi jednocześnie przyciągających, jak i zniechęcających. To odpowiedź na błędy popełnione przez wiele państw członkowskich w czasie poprzedniego kryzysu finansowego oraz brak solidarności wśród krajów UE, jak również problemy, które uwidocznione zostały przez pandemię.

Uważam utworzenie EPPO za krok we właściwym kierunku. Konsolidacja suwerenności i wspólne wysiłki są bardzo ważne. Wspólne problemy wymagają wspólnych działań, wspólnego podejścia.

Nie tylko idee, ale także prawo i instytucje zapewniają potrzebne ramy do podjęcia koniecznych kroków. Rzecz w tym, by je wykorzystać. Państwa członkowskie mogą wspierać takie kroki bądź je sabotować. Myślę, że EPPO będzie kluczową instytucją w kontekście ochrony interesów finansowych Unii Europejskiej po pandemii, które ściśle wiążą się z koniecznością przestrzegania praworządności, a także wspierania spójności i głębszych procesów integracyjnych, których w obecnej sytuacji Unia Europejska szczególnie potrzebuje.

Jak ocenia Pan nominację Laury Codruțy Kövesi na Europejską Prokurator Generalną?

Myślę, że jest to bardzo dobry wybór. Współpracowałem z nią, a poznałem, gdy była prokuratorem generalnym Rumunii. Jestem przekonany, że ma odpowiednie predyspozycje, by zrobić wiele dobrego na tym stanowisku.

To niewątpliwie obiecująca osoba. Mam nadzieję, że będzie cieszyła się wsparciem państw członkowskich UE, a jej działania przyniosą wiele korzyści Unii Europejskiej.

Jurysdykcja EPPO obejmuje jednak tylko 22 kraje UE. Nie ma wśród nich ani Polski, ani Węgier. Jak ten fakt wpłynie na zdolność operacyjną urzędu?

To z pewnością czynnik ograniczający. Jeśli niektóre państwa nie biorą udziału we wspólnych działaniach na tym polu, to w przypadku śledztwa, które może przynieść użyteczne rezultaty, dane państwo nie odniesie z niego korzyści.

Z kolei w sytuacji, gdy w tym państwie dochodzi do naruszeń, inne kraje nie mogą pociągnąć go do odpowiedzialności. Tak więc pozostawanie poza jurysdykcją EPPO nie przynosi państwom członkowskim niczego dobrego.

Odmowa uczestnictwa we wspólnych działaniach w ramach Prokuratury Europejskiej jest złym sygnałem i problemem, który wymaga rozwiązania. Węgierscy i polscy obywatele na pewnym etapie dojdą do wniosku, że uczestnictwo to jest w ich żywotnym interesie. Myślę, że czasem odniesienie się do ludzkiej moralności, etyki i wartości może przynieść równie dobre rezultaty co konkretne zachęty do aktywnego i skutecznego uczestnictwa.

Chodzi tutaj o pokazanie praktycznych przykładów i dowodów na to, że w interesie Węgier i Polski jest współpraca w tym obszarze z resztą UE.

W jaki sposób kryzys praworządności i pandemia koronawirusa prowadzą do destrukcji życia publicznego? Czy kiedy pandemia się skończy, będziemy świadkami fali wielkiej korupcji?

To zależy od nas. Znajdujemy się na rozdrożu i to, jaką ścieżkę wybierzemy, zależy od wszystkich: władz, polityków, rządzących i opozycji, sektora prywatnego, społeczeństwa obywatelskiego, mediów, organizacji międzynarodowych oraz poszczególnych obywateli.

Każdy kryzys jest wyzwaniem, ale także okazją do budowania lepszej przyszłości. Co my z tym zrobimy, zależy od nas. Nie jesteśmy na nic skazani. Możemy kształtować naszą przyszłość, wpływać na nią.

Problemy, które uwidoczniła lub zaostrzyła pandemia, pokazują, że nie żyjemy w idealnym świecie. Moim zdaniem w obecnym kryzysie celem powinien być nie tyle powrót do dawnej normalności, ile stworzenie nowej, dużo lepszej. Mamy szansę tego dokonać, więc wykorzystajmy ją!

Jaka jest natura korupcji w okresie pandemii, gdy kryzysowi praworządności towarzyszy dodatkowo kryzys epidemiczny?

Korupcję możemy analizować przez pryzmat trzech poziomów: instytucjonalnego, prawnego i poziomu zwykłej uczciwości. Niestety często zdarza się, że korupcyjne praktyki są akceptowane lub, co gorsza, wspierane przez rządzących. Gdy obserwujemy efekty takich działań, może okazać się, że są one gorsze niż przestępczość zorganizowana.

Jeśli chodzi o pandemię, pierwszym zadaniem powinno być ustalenie, co zawiodło w kwestii przygotowania się krajów na ten kryzys. Pandemia nie zaskoczyła tych, którzy byli wystarczająco uważni. Naukowcy i służby sanitarne ostrzegali przez takim scenariuszem od dekad. Wystarczyło czytać książki, gazety i sprawdzać, co robią instytucje w różnych krajach, by widzieć, że można spodziewać się takiej sytuacji. Mimo to nie zostało zrobione prawie nic. Nie słuchaliśmy rad ekspertów.

Co, w kontekście instytucjonalnym, sprawiło, że systemy opieki zdrowotnej okazały się tak słabe w sytuacji, jaką jest globalna pandemia? Jak małe kraje, w tym Wietnam, Tajlandia czy Nowa Zelandia, które mają różne systemy polityczne, poradziły sobie z pandemią o wiele lepiej niż wielu Europejczyków czy Amerykanów?

Drugie pytanie: Jaka była reakcja rządów na początku pandemii? Wszystkie raporty z 2019 r. o dziwnych typach zapalenia płuc czy innych chorób pochodziły z Chin, WHO czy służb wywiadowczych. Chińczycy zareagowali późno, ale wydali ostrzeżenia, jednak w niektórych częściach świata zignorowano je lub nie doceniono zagrożenia.

Czy zaniechanie przez rządy pewnych działań też należy określać jako korupcję?

Rządy dysponują służbami wywiadowczymi, opłacanymi z kieszeni podatnika. Ich praca polega na tym, by wiedzieć o ważnych sprawach nieco więcej niż Pan czy ja. Stanowią one część krajowych systemów bezpieczeństwa. Jestem przekonany, że uzyskały one informację o zagrożeniu na długo przez tym, nim pojawiły się pierwsze publiczne oświadczenia w tej sprawie.

Pytanie brzmi, czy rządy odpowiedzialnie podeszły do informacji wywiadowczych. Czy posłuchały ich i w jakikolwiek sposób zareagowały na zbliżające się zagrożenie? W jaki sposób przygotowały służbę zdrowia i społeczeństwo, a zwłaszcza grupy najbardziej podatne na zakażenie? Czy wystosowały jakieś wytyczne? Działania były skoordynowane? Trudne pytania można mnożyć.

Inną kwestią jest zagadnienie dotyczące już wprowadzanych środków. Ich efekty będą dłuższe niż okres pandemii? Inwigilacja oraz możliwości, jakie daje technologia, w poważny sposób naruszają prywatność obywateli. Wprowadzenie przez władze i instytucje nowych sposobów uzyskiwania danych obywateli w okresie pandemii jest uzasadnione. Nie można jednak wykluczyć przypadków ich wykorzystania w celu zdobycia i utrzymania władzy, nawet po zakończeniu kryzysu zdrowotnego.

Co można powiedzieć o bezprecedensowych kwotach zmobilizowanych teraz przez rządy, także w Europie, na stymulację gospodarki?

Na wsparcie ekonomii przeznaczono duże sumy i jest to całkowicie zrozumiałe. Jednak historia uczy nas, że w sytuacji katastrof naturalnych, wojen czy innych zagrożeń zmniejsza się kontrola działań rządzących. Wiele osób w historii osiągnęło fortunę w czasie wojen lub innych kryzysów.

Rozdysponowano już z pominięciem generalnie obowiązujących standardów transparentności ogromne sumy. Dzięki temu zwiększono szanse, że skorzysta z nich jak największa liczba potrzebujących ich osób.

Nie zmienia to jednak faktu, że rozdano społeczeństwu wiele pieniędzy bez zastosowania odpowiednich mechanizmów równowagi. Wielu twierdzi, że nie ma obecnie czasu, by to badać i przeprowadzać audyty. To jednak błędne podejście. W obecnym czasie dobro publiczne powinno być szczególnie chronione przez nierównością i niesprawiedliwością. W przeszłości niejednokrotnie zdarzało się, że niedopilnowanie tej kwestii prowadziło nawet do wojen.

Według najnowszej edycji raportu Nations in Transit 2020, opublikowanej w maju ubiegłego roku przez Freedom House, dotyczącego demokratycznego zarządzania państwami w Europie i Eurazji, coraz więcej przywódców krajów Europy Środkowej i Wschodniej „nie zachowuje już nawet pozorów przestrzegania zasad demokracji. Otwarcie atakują one demokratyczne instytucje i ograniczają wolność jednostki”.

Polska wypadła w tym raporcie z grupy „pełnych demokracji” i umieszczona została w grupie „niepełnych demokracji”, podczas gdy Węgry, które wcześniej były wśród państw demokratycznych, zostały teraz określone jako „reżim przejściowy lub hybrydowy”.

Jaki jest związek między kryzysem praworządności, opartym w ostatnich latach na podważaniu liberalnych wartości, a korupcją?

W jaki sposób działa korupcja? Narusza ona podstawowe elementy demokracji, opartej na świadomym zaangażowaniu obywateli w funkcjonowanie państwa. Dezinformacja i wiadomości o charakterze populistycznym prowadzą do pozbawienia obywateli prawa do rzetelnej informacji.

To poważne zagadnienie. Potrzebujemy etycznego podejścia do władzy zarówno przez rządy, ale też koncerny technologiczne i farmaceutyczne. Potrzebujemy nauki, ale nie nauki pozbawionej sumienia.

W świecie polityki możemy mówić o zachowaniu etycznego podejścia?

To konieczność. Politycy są wybierani po to, aby służyć dobru wspólnemu. Jeśli obowiązek ten zaniedbują, świadomie lub nie, mamy do czynienia z korupcją instytucjonalną bądź prawną. Zasady etyki powinny być najwyższym imperatywem dla każdego, kto zostaje wybrany na publiczne stanowisko. Priorytetyzacja siebie samego, własnej partii, rodziny czy znajomych, jest głęboko nieetyczna.

Inna sprawa, jak zasady etyki są stosowane w praktyce, jak wpływają one na proces decyzyjny przy stanowieniu prawa i ustalaniu polityki. Niektóre kroki podejmowane są w sposób bezprawny i niewystarczająco przejrzysty, co również stanowi przykład praktyki korupcyjnej, negatywnie wpływającej na demokrację.

W takiej sytuacji obywatele nie biorą udziału w procesach decyzyjnych, nawet jeśli nie są tego świadomi. Państwo jest zawłaszczone przez elity, które swoje własne dobro przedkładają nad dobro wspólne.

To nie jest demokracja. To nie jest nawet kapitalizm. To neosocjalizm. W neoliberalizmie zaciskać pasa muszą wszyscy, podczas gdy w neosocjalizmie mała grupa cieszy się ogromnym wsparciem państwa. To interwencja państwa na korzyść tych, którzy działają w kuluarach – nieetyczna i bezprawna.

Dlaczego nazywa Pan to neosocjalizmem?

Udzielanie przez rząd selektywnego wsparcia nie jest właściwe. To bezprawne uzyskiwanie korzyści poprzez działania nieetyczne lub niedozwolone. To korupcyjne wywieranie wpływu, które stanowi przeciwieństwo demokracji. Dla mnie pojęcie „demokracji nieliberalnej” jest sprzecznością samą w sobie. Politycy nie mogą być jednocześnie nieliberalni i demokratyczni.

Jak społeczeństwo powinno reagować na taki rodzaj korupcji – masowymi protestami, powinni zwrócić się do organizacji międzynarodowych, a może jeszcze inaczej? Na przykład Unia Europejska próbuje walczyć z problemem poprzez powiązanie funduszy spójności z przestrzeganiem praworządności.

Możliwych jest wiele działań, jednak żeby były one naprawdę skuteczne, potrzeba odpowiedniej postawy, analizy ryzyka oraz właściwej strategii. Widzimy, że w niektórych krajach bałkańskich podjęte kroki nie tylko nie pomogły w walce z korupcją, ale wręcz doprowadziły do prywatyzacji państwowych zasobów, wskutek czego struktury państwa są właściwie całkowicie skorumpowane. Należy zdawać sobie sprawę z możliwych konsekwencji naszych działań i przewidywać niechciane efekty prowadzonej polityki.

Osobiście wierzę w skuteczność metody kija i marchewki. Powinno stosować się zarówno zachęty, jak i sankcje w przypadku niesubordynacji. Musi to jednak być przeprowadzone w rozsądny sposób, w uwzględnieniem nieoczekiwanych i negatywnych skutków procesów.

Potrzebna jest zarówno prawidłowa diagnoza problemu, jak i podstawowa analiza jego kontekstu, zwracająca uwagę na różne czynniki, które mają znaczenie w poszczególnych krajach. Dopiero z taką wiedzą możliwe jest opracowanie dobrej strategii i jej późniejsze wdrożenie, a także regularna ocena rozwoju wydarzeń, która wskaże nam, czy jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia celu, czy może z niej zbaczamy. Dobry plan wymaga bowiem nieustannych modyfikacji w toku jego wdrażania.

Dziś jest właściwy czas, by położyć fundamenty pod przyszłe działania, pod kroki, które odniosą pożądany skutek. Musimy oprzeć nasze podejście na danych, wiedzy i faktach. Z takimi podstawami i wsparciem z wielu stron będziemy w stanie ocenić postęp działań i zidentyfikować obszary, w których konieczne są poprawki.

Unia Europejska ma odpowiednią legitymację i możliwości, ale jeśli je zmarnuje, konsekwencje będą dotkliwe. Unia musi być przykładem w walce z korupcją. Musi pokazać, jak ważną rolę grają przejrzystość, uczciwość i odpowiedzialność.

Czy obserwując rozwój sytuacji w związku z pandemią możemy powiedzieć, że korupcja przybrała nowe formy?

Nie uważam, by przybrała ona nową formę. Myślę, że niektóre formy po prostu stały się bardziej powszechne i zyskały na znaczeniu w porównaniu z innymi. Mam jednak pewne obawy w związku z łańcuchami dostaw artykułów medycznych, takich jak środki ochrony osobistej, a także szczepionek.

W Stanach Zjednoczonych powołano inicjatywę sponsorowaną przez National Science Foundation (NSF). Trzy uniwersytety, rząd i inni partnerzy współpracują na rzecz lepszego wykrywania nieprawidłowości i przypadków fałszerstw w łańcuchach dostaw artykułów medycznych, a także zastanawiają się nad sposobami przeciwdziałania im.

Uważam, że wszędzie, gdzie mamy do czynienia z brakiem równowagi między popytem a podażą, możemy spodziewać się wszelkiego rodzaju oszustw, nadużyć, korupcji i powstawania czarnego rynku. Musimy się na to przygotować, potrzebujemy adekwatnej reakcji na takie zjawiska, ale jednocześnie musimy próbować zapobiegać im w największym możliwym stopniu.

Czy Pańskim zdaniem pandemia COVID-19 może stać się punktem zwrotnym, który otworzy drogę do reform, zwłaszcza w krajach z autorytarnymi, skorumpowanymi rządami?

Myślę, że pandemia tak czy inaczej będzie punktem zwrotnym. Tak poważny wstrząs nie może nie pozostawić po sobie konsekwencji – zarówno negatywnych, jak i pozytywnych. Naszą powinnością jest sprawić, aby tych pozytywnych skutków było jak najwięcej i abyśmy wyszli z kryzysu silniejsi, niż byliśmy przed pandemią.

 

*** Nikos Passas jest profesorem kryminologii i sądownictwa karnego na Uniwersytecie Northeastern. Ma stopnie naukowe uniwersytetów w Atenach, Paryżu i Edynburgu. Jest także profesorem wizytującym na Beijing Normal University; przewodniczący Rady Akademickiej Akademii Antykorupcyjnej w Indiach. Zasiada w Radzie Doradczej Centre for Crime, Justice and Policing na University of Birmingham. Na swoim koncie ma ponad 240 publikacji na temat korupcji, dobrego rządzenia, nielegalnych przepływów finansowych/handlowych, sankcji, nieformalnych przepływów pieniędzy, terroryzmu i regulacji finansowych.

Jest konsultantem w kancelariach prawnych, instytucjach finansowych i organizacjach takich jak ONZ, UE, OECD, OBWE, MFW, Bank Światowy, instytucjach badawczych i agencjach rządowych na wszystkich kontynentach.

Profesor Passas był w grudniu 2020 r. uczestnikiem konferencji zorganizowanej przez Fundację Batorego – Czas wielkiej korupcji?, o tym, jak kryzys praworządności i pandemia niszczą życie publiczne.