Jak państwa bałtyckie postrzegają Grupę Wyszehradzką? – WYWIAD

Prezydent Estonii z wizytą w Polsce, źródło: prezydent.pl, fot. Andrzej Hrechorowicz (KPRP)

Prezydent Estonii z wizytą w Polsce, źródło: prezydent.pl, fot. Andrzej Hrechorowicz (KPRP)

Choć państwa Grupy Wyszehradzkiej i kraje bałtyckie pozostają partnerami, to jednak w wielu sprawach przyjmują odmienne stanowiska. Różnią się w kwestiach waluty euro, bezpieczeństwa, migracji, osłabiania demokracji i stosunku do Rosji – twierdzi Heiko Pääbo, ekspert z Uniwersytetu w Tartu.

 

 

Pavla Hosnedlová, EURACTIV.cz: Państwa V4 są partnerami czy rywalami dla krajów bałtyckich?

Heiko Pääbo: Ogólnie rzecz biorąc, państwa V4 są partnerami dla krajów bałtyckich, choć na niektórych polach mamy do czynienia z różnicą zdań. Jednym z tych pól są stosunki z Chinami. Od czasu do czasu powraca również spór Litwy i Polski o prawa mniejszości. Co więcej, również między krajami bałtyckimi można dostrzec różnice. Jednak podsumowując, kraje V4 są partnerami.

Europa nie powinna się poddawać w walce o praworządność

Najpoważniejszą zapaścią, jakiej doświadcza obecnie Unia Europejska, jest kryzys demokracji w Europie Środkowo-Wschodniej. Ustępują jej kryzysy: migracyjny oraz strefy euro, a nawet brexit, który okazał się jedynie kosztownym wyzwaniem, a nie, jak się obawiano, głebokim kryzysem tożsamości UE.
 

 

Proces wycofywania się …

Kraje bałtyckie postrzegają Wyszehradzką Czwórkę jako jeden podmiot czy zależy im bardziej na utrzymywaniu odrębnych relacji z poszczególnymi państwami?

Sytuacja się zaostrzyła, kiedy państwa Grupy Wyszehradzkiej zaczęły otwarcie sprzeciwiać się kwotom migracyjnym. Kwestia instytucji demokratycznych na Węgrzech i w Polsce tylko pogorszyła sprawę. Kraje bałtyckie zostały postawione przed trudnym wyborem. Jak dotąd przyjmują umiarkowane i bardziej odpowiednie dla małych państw podejście, zgodnie z którym unikają podważania sojuszy. Polska jest bez wątpienia najważniejsza wśród krajów regionu ze względu na podobieństwo w kwestiach bezpieczeństwa i zbieżne postrzeganie zagrożenia zewnętrznego. Dlatego też kraje bałtyckie wolą rozwijać stosunki z konkretnymi państwami niż z V4 jako całością. 

Oprócz tych kwestii, jakie są główne różnice i podobieństwa w stanowiskach tych dwóch regionów względem ich pozycji w UE?

Państwa Grupy Wyszehradzkiej są bardziej eurosceptyczne, co nie odpowiada krajom bałtyckim. Jednak poza Estońską Konserwatywną Partią Ludową (EKRE) i Zjednoczeniem Narodowym ‚Wszystko dla Łotwy!”, elity polityczne państw bałtyckich podzielają pogląd, że dobre partnerstwo jest ważniejsze niż podążanie za własnym interesem narodowym. Przez to kraje bałtyckie są spychane na margines UE, a ich pozycja negocjacyjna jest często podważana. Nie oznacza to, że Litwa, Łotwa czy Estonia nie bronią swoich nadrzędnych interesów – przyjmują po prostu inne metody. W tym sensie, znajdują się między krajami nordyckimi a wyszehradzkimi.

Podobieństwa dotyczą kwestii dotacji, bezpieczeństwa, w tym silnego wsparcia dla stosunków transatlantyckich i w pewnym stopniu także problematyki ochrony środowiska. Państwa bałtyckie niechętnie wypowiadały się przeciwko Polsce na temat procedury z art. 7.  Jednak ta niechęć jest związana z kwestiami bezpieczeństwa. Polska jest dla krajów bałtyckich zbyt ważnym partnerem w tej dziedzinie, aby podważać dwustronne relacje. 

Jak nie zmarnować problemów Europy z praworządnością?

Wydaje się, że polityczny klimat wokół ochrony praworządności oraz innych fundamentalnych wartości Unii Europejskiej przechodzi powolną, lecz pozytywną zmianę. W ostatnim czasie europarlamentarne frakcje polityczne zaczęły bowiem wywierać większą presję na partie narodowe, które nie przestrzegają europejskich wartości.
 

Frakcja europejskich socjalistów …

Jakie są główne powody tych różnic i podobieństw, zważając na to, że państwa przystąpiły do struktur unijnych w tym samym czasie?

Prawdopodobnie jedną z przyczyn są historyczne relacje z Niemcami. Postrzeganie Niemiec w regionie Bałtyku jest dużo mniej negatywne niż wśród krajów Wyszehradu. Państwa nordyckie również są istotne – to z nimi kraje bałtyckie się socjalizują, to od nich się uczą. 

Jaki wpływ na pozycję krajów wyszehradzkich i bałtyckich w UE może mieć Rosja?

Celem Rosji jest podważanie solidarności i spójności UE, a silne wspieranie eurosceptycznych sił politycznych działa na korzyść Moskwy. Mimo tego uważam, że zagrożenie ze strony Rosji zwiększa motywacje państw do działania w ramach Wspólnoty. Teza ta odnosi się być może bardziej do krajów bałtyckich niż do V4 ze względu na geograficzną bliskość z Rosją i doświadczenia związane z  istnieniem ZSRR. Autorytarny rząd w Moskwie stanowi przestrogę dla państw zbaczających na antydemokratyczną drogę. W tej kwestii to kraje bałtyckie są bardziej czujne niż państwa wyszehradzkie.

Obecnie w coraz większej liczbie państw dochodzi do podważania instytucji demokratycznych. Wśród dobrze znanych przykładów Polski i Węgier, pojawiły się ostatnio także Czechy z masowymi protestami przeciwko rządowi Andreja Babisza. Jak ta fala antyliberalnej polityki jest odbierana w krajach bałtyckich?

Podkreśliłem już, że te wydarzenia stanowią poważny problem także dla krajów bałtyckich. W stosunku do Węgier obawy były mniejsze. Jednak gdy tendencje antydemokratyczne zaczęły przeważać także w Polsce, natychmiast pojawili się politycy, którzy próbowali łagodzić wydźwięk wydarzeń, mówiąc że sprawy nie zaszły za daleko. Jednak trudno zaprzeczać faktom. Ponownie zaznaczę, że ta kwestia była rozpatrywana w krajach bałtyckich przez pryzmat bezpieczeństwa. O Czechach mniej się dyskutuje, jest to najłagodniejsza sytuacja spośród trzech.

Zwycięstwo EKRE w Estonii i ich wypowiedzi, stale odnoszące się do przykładu Polski i Węgier, z pewnością zmobilizowały niektóre siły polityczne i ruchy obywatelskie. Społeczeństwo jest świadome i poruszone nierespektowaniem rządów prawa. 

Czechy: 250 tys. osób domagało się dymisji premiera

Nie minęło kilkanaście dni od „największej demonstracji” w ostatnim trzydziestoleciu, a Czesi ustanowili kolejny rekord. W niedzielne popołudnie ponad 250 tys. osób manifestowało na wzgórzu Letna niedaleko Hradczan, domagając się ustąpienia podejrzewanego o korupcję premiera Andreja Babisza.
 

Miejsce protestu jest dla …

Państwa bałtyckie oraz Słowacja należą do strefy euro, w przeciwieństwie do Czech, Polski i Węgier. Jakie były główne powody przyjęcia euro nad Bałtykiem? Czy państwa są zadowolone z wprowadzenia euro? A może pojawiają się pomysły powrotu do pierwotnych walut?

Nie, państwa nie dążą do powrotu do swoich krajowych walut. Powszechne są stwierdzenia, że wprowadzenie euro podniosło ceny, mimo zapewnień że do tego nie dojdzie. Jednak obywatele zapominają, że istnieje naturalna inflacja, dlatego porównanie cen sprzed 8 czy 10 lat z obecnymi jest bezcelowe. O ile wiem, państwa bałtyckie różnie pojmują kwestie euro. Największa nostalgia za własną walutą panuje na Litwie, ale nie posiadam informacji, czy istnieją ruchy, które dążyłyby do powrotu do litu.

Jednym z głównych powodów przystąpienia do strefy euro była stabilność wspólnej waluty. Rynki krajów bałtyckich są bardzo małe, dlatego bezpieczeństwo podatkowe jest gwarantowane w sposób pośredni. Euro sprawiło, że biznes stał się prostszy i tańszy. Wygodnie jest mieć otwartą gospodarkę, która eksportuje głównie do innych państw członkowskich UE. Euro znacznie ułatwia podróżowanie i pracę za granicą. Praktyczne zalety wprowadzenia euro zdecydowanie przewyższają romantyczne przywiązanie do historycznych walut. 

 

Heiko Pääbo jest dyrektorem Centre for Baltic Studies i wykładowcą w Instytucie Studiów Politycznych Johana Skytte na Uniewersytecie w Tartu w Estonii.