Zmierzch europejskiego modelu społecznego?

„Europejski model społeczny. Coś się kończy, coś się zaczyna” – to temat jednej z sesji plenarnych zakończonego niedawno Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie. Sławomir S. Sikora z Citi Handlowego mówił o tym, że w ciągu ostatnich lat Europa systematycznie traciła swoją konkurencyjność gospodarczą. Pomimo tego jej model społeczny pozostaje atrakcyjny dla wielu państw świata. Jego zdaniem, zanim zaczniemy się zastanawiać nad nowym modelem społecznym, trzeba najpierw „wspólnie, zdecydowanie zacząć walczyć z kryzysem”. Bo, jak przekonywał, największą obecnie bolączką Europy jest jej słaba decyzyjność.

Od 2015 roku w Unii Europejskiej liczba zgonów ma przekraczać liczbę narodzin. Doprowadzić to może do tego, że do roku 2060 co trzeci Europejczyk będzie miał ponad 65 lat – ostrzegała już kilka lat temu Komisja Europejska. Wskazywała, że będzie to stanowić ogromne obciążenie dla gospodarki i budżetów państw członkowskich UE.

Komisja Europejska zaleca w związku z tym podwyższenie wieku emerytalnego w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Systemy emerytalne krajów UE coraz gorzej radzą sobie z wypełnianiem powierzonych im zadań.

Właściwa droga

Jose Ignacio Torreblanca z Europejskiej Rady Spraw zauważył, że nie chodzi o wybór między konkurencyjnością, a opiekuńczością. Jego zdaniem, we właściwym modelu najważniejsze są odpowiednie proporcje. Jako dobry przykład przedstawił państwa skandynawskie, które mimo wysokiego, ale odpowiednio zorganizowanego, poziomu opiekuńczości pozostają gospodarczo konkurencyjne. Torreblanca podkreślał, że zapisana traktatowo poprawa warunków życia obywateli europejskich „nie jest wyzwaniem, któremu nie można sprostać”. Należy przyjąć rozwiązania uwzględniające czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. I znaleźć właściwą drogę.

Uczestniczący w sesji plenarnej Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” zwrócił uwagę na to, że obecny kryzys i polityczna na niego reakcja przyczynia się do powstawania patologii społecznych. Chodzi głównie o nasilające się w różnych krajach ruchy populistyczne i nastroje ksenofobiczne. Sytuacja ta sprzyja budzeniu się „sentymentów” za centralizacją władzy. Jeśli Unia ma przetrwać to – dowodził Michnik – „model europejski, model życia w wolności, konkurencyjności i solidarności musi pozostać bez zmian”. Jego zdaniem, obecnie największym zagrożeniem jest chaos, który rodzi autorytaryzm władzy.

Groźba fatalnych konsekwencji

Phillipe Blond z ResPublica z Wielkiej Brytanii przekonywał natomiast, że europejskie systemy społeczne muszą się opierać na „proporcjonalnej dystrybucji dóbr”. Jego zdaniem, wydatkowanie środków publicznych powinno być efektywne i podlegać regułom ekonomii. Wydatki te, swoiste „inwestowanie w obywateli”, powinny przynosić wymierne korzyści – np. wysoki wskaźnik zatrudnienia, odpowiedni poziom wykształcenia. Blond wskazywał na  narastające w wielu krajach Europy problemy, wynikające  w dużej mierze z niewłaściwego lub niewystarczającego wykorzystania potencjału społecznego. „Powstaje cała klasa ludzi skazana na wykluczenie, różnice społeczne pogłębiają się” – podkreślał i przestrzegał przed „fatalnymi konsekwencjami”.

Aleksander Smolar z Fundacji im. Stefana Batorego oraz Jacek Krawiec z PKN Orlen podkreślali przede wszystkim zmieniony układ sił na świecie, który wymusza głębokie reformy w obszarze szeroko rozumianej polityki społecznej w Europie. (mg)