Danuta Hübner: „Europa musi być bliżej obywateli”

– Po wprowadzeniu Traktatu Lizbońskiego Europa ma się stać bardziej lokalna. W jaki sposób polityka regionalna może się przyczynić do wzmocnienia owej lokalności UE?

-Wzmocnienie lokalności, to tylko część korzyści dla polityki regionalnej, jakie wynikają z nowego traktatu, dzięki rozszerzeniu zasady subsydiarności. Do tej pory była ona rozumiana jako podział pracy między państwami narodowymi a poziomem europejskim, a teraz została rozciągnięta na poziom lokalny i regionalny. Wydaje mi się, że obywatele są bardziej skłonni do sięgania po informacje w sprawach europejskich u swoich lokalnych władz, instytucji, które są tuż za rogiem, niż do dzwonienia do Brukseli. Z tego punktu widzenia szanse na przybliżenie działań Unii Europejskiej obywatelom rosną.

Polityka regionalna jest jedyną polityką europejską, która angażuje obywateli w projekty europejskie na dużą skalę. Daje ona szansę realizacji wspólnych celów poprzez inicjatywy lokalne, służące poprawie jakości naszego życia oraz zmianie środowiska, w którym żyjemy. Wszystko to, co w traktacie umacnia rolę polityki regionalnej jest jednocześnie szansą na przybliżenie Europy obywatelom. 

W traktacie mamy też zapisaną spójność terytorialną, która dla polityki regionalnej jest bardzo ważna. Stwarza po raz pierwszy możliwość, aby z różnorodności europejskiej, z której jesteśmy tacy dumni, uczynić prawdziwe bogactwo europejskie. Traktat Lizboński otwiera nowe ścieżki działania. Natomiast to, czy je wykorzystamy, zależy oczywiście od nas wszystkich: od instytucji europejskich, poprzez rządy narodowe po władze lokalne. Także w dużym stopniu zależy to od mediów, szczególnie mediów lokalnych, które coraz częściej są ważnym źródłem informacji dla obywateli. Mam nadzieję, że Euractiv.pl będzie odgrywał właśnie taką rolę przybliżającą Europę obywatelom.

Pamiętajmy, że owi obywatele, do których Pani mówi, cierpią obecnie z powodu trudności ekonomicznych, ponieważ cała Unia Europejska przechodzi najgłębszy kryzys gospodarczy w swojej historii. Czy polityka regionalna może przyczynić się do wyjścia z kryzysu i jeśli tak to w jaki sposób?

– Należy pamiętać, że kryzys, o którym często rozmawiamy w sposób bardzo abstrakcyjny, tak naprawdę dotyka bezpośrednio ludzi. W coraz większej liczbie rodzin jest ktoś, kto jest bezrobotny. Coraz częściej ma się znajomych, których kryzys dotkną. Nie możemy lekceważyć tego, że globalny kryzys gospodarczy, który zaczął się zupełnie gdzie indziej i następnie gwałtownie uderzył w słabą konkurencyjnie i strukturalnie gospodarkę Europy, w rzeczywistości ma bardzo konkretne skutki lokalne, które nas bezpośrednio dotyczą. Także my Polacy, mimo że Polska dosyć bezpiecznie przeszła przez kryzys, bez takich problemów, jakie dotknęły Węgry czy państwa bałtyckie, odczuwamy kryzys, przede wszystkim poprzez bezrobocie.

Europejska polityka regionalna była jednym z pierwszych narzędzi uruchomionych do walki z kryzysem. Uwzględniona została już w pakiecie przygotowanym przez Komisję Europejską w listopadzie 2008 roku. Pakiet ten objął liczne środki do walki z kryzysem. Uruchomiliśmy dodatkowe płatności zaliczkowe, które dostała także Polska. Pieniądze, które wpłynęłyby do Polski dopiero w następnych latach, znalazły się już w polskiej gospodarce w 2009 roku.

Uprościliśmy zasady polityki regionalnej tak, aby łatwiej było korzystać ze wsparcia budżetu europejskiego. Jest to szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorstw, które wciąż jeszcze mają problemy z otrzymaniem kredytów bankowych.

Tym samym, polityka regionalna, mimo że jej celem jest inwestowanie w długookresowy wzrost i konkurencyjność gospodarki, okazała się narzędziem, które także w krótkim okresie jest zdolne do walki z kryzysem.  

– Unia Europejska boryka się obecnie także z innym kryzysem – demograficznym. Czy polityka regionalna może jemu zaradzić?

– Niewątpliwie warto coraz więcej rozmawiać o problemach demograficznych. To, że w Europie od 2020 roku zacznie w sposób absolutny zmniejszać się liczba ludności, jest już dzisiaj odczuwalne. Jest wiele regionów, które dosłownie pustoszeją. W wielu innych regionach jedyny przyrost ludności wynika z napływu imigrantów. Rozwiązaniem problemów demograficznych w średnim okresie może być wspólna polityka imigracyjna, która ciągle jeszcze nie istnieje. Polityka regionalna wskazała na wagę problemów demograficznych w analizie „Regiony 2020”, przygotowała ją Komisja Europejska w 2007 roku. Wskazaliśmy tam na zróżnicowany terytorialnie wpływ wyzwań demograficznych.

Ze względu na swoją asymetryczność problemy demograficzne wymagają lokalnej i regionalnej odpowiedzi. Wśród priorytetów europejskiej polityki regionalnej znajdują się więc również takie, które mają na celu stawienie czoła wyzwaniom demograficznym. Ważnym ich elementem jest  utrzymywanie atrakcyjności regionów i miast. Młodzi ludzie, którzy tam się kształcą  powinni móc później znaleźć pracę. Ponadto, bardziej atrakcyjny region przyciąga ludzi z innych regionów danego kraju, a także imigrantów. Polityka regionalna, która buduje zdolności rozwojowe miast i regionów, może być wykorzystywana do podnoszenia ich atrakcyjności i tworzenia nowych miejsc pracy. Uważam, że największym dramatem niektórych regionów jest to, że młodzi ludzie kończący tam studia szukają pracy gdzie indziej. Europejska polityka regionalna sprzyja ożywieniu gospodarczemu i dlatego może także pomóc w rozwiązywaniu problemów demograficznych.

Z drugiej strony należy pamiętać, że wszystko, co służy wspieraniu innowacyjności i podnoszeniu wydajności zmniejsza problem przedsiębiorców ze znalezieniem pracowników. Sytuacja jest paradoksalna: z jednej strony jest coraz mniej ludzi i coraz mniej miejsc pracy w związku z kryzysem, ale z drugiej wielu przedsiębiorców skarży się na brak ludzi o właściwych kwalifikacjach. Dlatego polityka regionalna poświęca dużo uwagi i środków na podnoszenie kwalifikacji.

– Rok 2020 jest nową magiczną datą we wszelkich strategiach UE. Na początku marca Komisja Europejska przedstawiła dziesięcioletni plan rozwoju UE zatytułowany „UE 2020”, który ma zastąpić Strategię Lizbońską. Jaką rolę odgrywa polityka spójności w tej nowej strategii rozwoju?

– Debata na temat nowej strategii, jako pomyśle na rozwój Unii na najbliższe 10 lat, dopiero się zaczyna. Mam nadzieję, że nowa strategia zostanie przyjęta na czerwcowym szczycie w Brukseli. Jest to bardzo ważny dokument, ponieważ potrzebujemy obecnie programu, wokół którego skupimy wszystkie siły. Jednocześnie cele zawarte w strategii, czyli budowanie gospodarki opartej na wiedzy, wzmacnianie jej konkurencyjności i innowacyjności, zrównoważony rozwój, jak również inwestowanie w człowieka i jego kwalifikacje oraz spójność społeczną są nam dobrze znane. Od dawna wyznaczają one priorytety polityki regionalnej. 

Mam nadzieję, że w realizację "Strategii Europa 2020" uda się zaangażować obywateli. Traktat Lizboński nie pozostawia wątpliwości, że Europy nie da się ograniczyć do instytucji europejskich i rządów narodowych. Europa jest dziś także własnością regionów, miast i obywateli i nasze zadanie polega na obudzeniu w nich poczucia odpowiedzialności za nową strategię. W dzisiejszym, szybko zmieniającym się świecie potrzeba dużo energii i entuzjazmu, żeby nie dać się zmarginalizować. Obecnie Europę zamieszkuje 7% ludności świata i ten odsetek będzie się zmniejszał. Potencjał każdego z nas będzie bardzo ważny dla przyszłości Europy.

– Panuje przekonanie, że poprzedniczka „EU 2020”, czyli Strategia Lizbońska, zawiodła ze względu na brak współpracy między szczeblem centralnym a regionalnym. Czy nowa strategia przynosi rozwiązanie tego problemu?

– Strategia Lizbońska z 2000 roku w swoich początkach nie wzbudzała entuzjazmu. W 2004 roku ówczesna Komisja, której miałam przyjemność być członkiem, po przeanalizowaniu raportu przygotowanego przez byłego premiera Holandii Wima Koka, doszła do wniosku, że trzeba zmienić system zarządzania strategią: z jednej strony dokonać regionalizacji Strategii Lizbońskiej, a z drugiej „lizbonizacji” polityki regionalnej.

Najbardziej pozytywną zmianą w Strategii Lizbońskiej po 2005 roku była jej regionalizacja. Wprowadziliśmy obowiązek przeznaczenia sporej części funduszy strukturalnych na cele związane ze Strategią Lizbońską, 70% w bardziej rozwiniętych regionach oraz 60% w tych mniej rozwiniętych. To dzięki polityce regionalnej w Strategii Lizbońskiej udało się doprowadzić do tego, że wszystkie regiony mają dziś politykę innowacyjności. Co więcej, zainwestowaliśmy w zmiany związane z efektywnością energetyczną, w odnawialne źródła energii oraz w infrastrukturę transportową, która jest ważna dla konkurencyjności nowych państw członkowskich. To jest ta część Strategii Lizbońskiej-regionalna, która przyniosła dobre rezultaty.

Uważam, że dzięki „lizbonizacji” polityki regionalnej udało się Strategię Lizbońską uratować. Mam nadzieję, że nowa strategia 2020 również zaangażuje silnie politykę regionalną, bo jest to jedyna polityka europejska, która dysponuje dobrze funkcjonującym mechanizmem realizowania wspólnych celów europejskich. 

W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z wyborem dwóch osób na ważne stanowiska unijne dotyczące polityki regionalnej. Jak ocenia Pani wybór Mercedes Bresso (PSE/IT)  na przewodniczącą Komitetu Regionów oraz Johannesa Hahna na komisarza ds. polityki regionalnej?

– Oba te wybory bardzo mnie cieszą i uważam je za bardzo trafne. Z Mercedes Bresso, prezydentem włoskiego regionu, współpracowałam jako komisarz europejski. Jej aktywność zarówno na szczeblu regionalnym, jak i europejskim była bardzo widoczna i pozytywna. Jestem przekonana, że również teraz, kiedy ja zasiadam w Parlamencie Europejskim jako przewodnicząca Komisji Rozwoju Regionalnego, a ona jest przewodniczącą Komitetu Regionów, nasza współpraca będzie dalej przebiegać bardzo dobrze. 

Johannesa Hahna natomiast mieliśmy okazję przesłuchiwać w  Komisji Rozwoju Regionalnego przed objęciem przez niego teki komisarza. Mam dobre zdanie o jego kwalifikacjach i jestem przekonana, że wywiąże się ze swoich obowiązków.

Rozmawiała: Danuta Rydlewska