Akcja #Otwieram: Jak przebiegł bunt restauratorów we Włoszech? „Chcemy pracować!”

restauracja, Rzym, Włochy

Chęć udziału w akcji otwarcia lokali zgłosiło 30-50 tys. przedsiębiorców, choć pierwszego dnia liczba lokali otwartych dłużej, niż pozwalają przepisy, była dużo mniejsza. Na zdjęciu jedna z restauracji w Rzymie. / Fot. David Ramírez [Unsplash]

Właściciele lokali gastronomicznych rozpoczęli akcję, w ramach której otwierają swoje lokale mimo zaostrzenia ograniczeń. Media zapowiadały, że w akcji może wziąć udział nawet 30-50 tys. przedsiębiorców, choć pierwszego dnia protestu przyłączyło się do niego stosunkowo niewiele osób.

 

Inicjatorem akcji „#ioapro” (wł. „otwieram”) był Maurizio Stara, właściciel pubu Red Fox w Cagliari. Swoim planem podzielił się na Facebooku. „Nie wyłączę już więcej mojego szyldu, otwieram”, oświadczył Stara na Facebooku.

Według obecnych przepisów w pięciu regionach objętych tzw. strefą czerwoną obowiązuje zakaz otwierania lokali gastronomicznych. Dozwolona jest tylko sprzedaż na wynos oraz z dostawą do domu.

W pozostałych regionach, czyli w strefie żółtej, restauracje, kawiarnie i bary mogą być otwarte do godziny 18:00, a później mogą prowadzić sprzedaż na wynos i z dostawą. Od poniedziałku w tej strefie pozostaną jednak tylko cztery regiony: Toskania, Kampania, Sardynia i Molise, podczas gdy reszta kraju będzie stanowiła strefę czerwoną.

Nowy dekret, który wejdzie w życie w poniedziałek, stanowi, że po godz. 18:00 restauracje nie będą mogły sprzedawać nawet na wynos. Rząd chce w ten sposób zapobiec gromadzeniu się ludzi wokół barów w godzinach wieczornych.

Ryzyko, jakie podejmują uczestnicy protestu, jest spore, ponieważ za złamanie przepisów właścicielom lokali w najlepszym przypadku grozi mandat, w najgorszym zaś utrata licencji. Branża zachowuje jednak determinację. „Jesteśmy na skraju przepaści. To kwestia przetrwania”, powiedział inny z inicjatorów, Umberto Carriera, właściciel sześciu restauracji w Pesaro.

W konferencji inicjującej protest uczestniczył także Matteo Salvini, przewodniczący opozycyjnej, skrajnie prawicowej Ligi, przeciwnik restrykcyjnych ograniczeń wprowadzanych przez rząd w ramach walki z pandemią.

Włochy: 100 tys. osób zaszczepionych poza kolejką? W Niemczech pomysł promowania szczepień przez celebrytów

Co najmniej 100 tys. mieszkańców Włoch otrzymało szczepionkę poza kolejką, twierdzi dziennik „La Repubblica”

„Konstytucyjne nieposłuszeństwo restauratorów”

Restauratorzy starają się dać do zrozumienia, że nie lekceważą niebezpieczeństwa i chcą w miarę możliwości zachowywać wszelkie środki ostrożności, jednak ich obecna sytuacja finansowa nie pozostawia im wyboru.

Dlatego lokale zapraszają klientów przez cały dzień, ale deklarują, że działalność będzie odbywała się z poszanowaniem przepisów przeciwepidemicznych, przede wszystkim zasady dystansu społecznego oraz godziny policyjnej, która we Włoszech zaczyna się o 22:00. Dlatego w otwartych lokalach klienci dostaną rachunki najpóźniej o 21:45.

„Absolutnie nie negujemy pandemii, a prosimy tylko o to, by móc pracować, przestrzegając norm sanitarnych – zgodnie ze wskazówkami, które skrupulatnie wprowadziliśmy”, zapewnił Alex Pinaroli, właściciel osterii w centrum Werony.

Maurizio Stara zaznaczył, że działania jego i innych przedsiębiorców to „pokojowy protest, który ma na celu pokazać, że jesteśmy odpowiedzialni i że potrafimy przestrzegać zasad zapobiegania COVID-19 i je egzekwować”. „My, restauratorzy, nazywamy to „konstytucyjnym nieposłuszeństwem””, powiedział z kolei Umberto Carriera.

Jak podkreślił, odzew na rozpoczęcie akcji przerósł oczekiwania, na co wpłynęły także środki masowego przekazu. „Zaczęliśmy tylko w dziesięć osób, a dzięki medialnemu rozgłosowi przyjęliśmy 50 tysięcy zgłoszeń barów i restauracji w całych Włoszech, które od 15 stycznia będą otwarte w porze obiadu i kolacji”, oznajmił.

Włochy: Kryzys rządowy. Partia Matteo Renziego opuszcza koalicję

Pozostałe partie rządzące nie kryją irytacji postawą koalicjanta. „To błąd, za który zapłacą wszyscy”, uważa wiceszef Partii Demokratycznej Andrea Orlando.

Protestujący liczą się z karą

Wielu restauratorów, choć martwi się swoją sytuacją finansową, to nie chce otwierać lokali. Obawy są różne: jedni boją się kar, inni nie chcą przyczynić się do zwiększonego rozprzestrzeniania się wirusa, zaś jeszcze inni uważają, że otwieranie restauracji czy barów w okresie trudnej sytuacji epidemicznej nie ma sensu, bo ludzie i tak nie będą tam przychodzić.

O rezygnację z protestu apelują też organizacje zrzeszające przedsiębiorców. „MSW bardzo wyraźnie informuje, jakie kary spotkają tych, którzy nie będą przestrzegać obostrzeń”, zwraca uwagę stowarzyszenie właścicieli lokali gastronomicznych FIPE.

Niektóre kancelarie adwokackie w Weronie zapowiedziały już udzielenie pomocy prawnej tym, którzy zostaną ukarani za złamanie rządowych dekretów.

Umberto Carriera już w październiku otworzył jedną ze swoich restauracji na czas wieczornego posiłku. Do lokalu przybyło wówczas 90 osób, a akcja była transmitowana na Facebooku. Carriera dostał wtedy mandat za złamanie restrykcji.

„Od miesięcy robimy wszystko, żeby bronić reputacji naszego sektora, który został źle potraktowany w rządowych rozporządzeniach. Jeżeli na skutek tej akcji miałyby niechcący powstać nowe ogniska epidemii, szkody poniósłby cały sektor”, napisało kierownictwo FIPE w oświadczeniu.

Franco Virga, właściciel pięciu restauracji w Palermo na Sycylii odpowiada jednak, że „taka akcja jest konieczna”. W jego opinii „to jasne, że zakażenia nie szerzą się w restauracjach, ale w tłumie, na przykład w kolejkach, a zatem zamknięcie naszych lokali to niesłuszna karanie nas”.

Protesty restauratorów poparł jeden z najbardziej znanych włoskich kucharzy, Gianfranco Vissani.

Koronawirus: Częściowe wznowienie stacjonarnego nauczania w szkołach w Polsce od 18 stycznia

Minister zdrowia poinformował, że w przyszłym tygodniu planowane jest wznowienie stacjonarnego nauczania dla klas I-III szkół podstawowych. To na razie jedyne zakładane łagodzenie w Polsce przeciwepidemicznego lockdownu.

 

„To najbardziej nieśmiały krok” – powiedział szef resortu zdrowia Adam Niedzielski o planach uruchomienia …

Branża ma pretensje do rządu

Wielu spośród uczestników „#ioapro” zarzuca rządowi, że ten nie udzielił branży gastronomicznej wystarczającego wsparcia finansowego, a teraz ponownie oczekuje, by restauratorzy zawiesili działalność.

„Zjednoczyliśmy się, bo jesteśmy zmęczeni obecną sytuacją”, wytłumaczył w telewizyjnym wywiadzie jeden z koordynatorów akcji, Yuri Naccarella. „Nie chcemy prowadzić wojny, ale musimy coś zrobić, ponieważ nie otrzymujemy obiecanego przez rząd wsparcia”.

Udział w protestach zapowiedział też Mattia Florulli, właściciel pubu Halloween w Bolonii, który już kilka razy był karany mandatami za otwieranie lokalu poza dozwolonymi porami. Mężczyzna stał się popularny za sprawą opublikowanego na Facebooku nagrania. Skomentował na nim restrykcje ogłoszone przez premiera Giuseppe Contego na czas świąt Bożego Narodzenia, nazywając szefa rządu „zerem” i stwierdzając, że „robi on wszystko, żeby zawisnąć na placu”.

Koronawirus: Szwecja od wczoraj ma prawo pandemiczne. Zmienia strategię walki z COVID-19?

Od niedzieli surowsze regulacje dotyczą siłowni i basenów, a także prywatnych zgromadzeń.

Pierwszy dzień protestu

Mimo szumnych zapowiedzi w pierwszym dniu zapowiadanej akcji stosunkowo niewielu właścicieli postanowiło otworzyć swoje lokale w godzinach, w których jest to zakazane. Ci, którzy się na to zdecydowali, zgodnie z zapowiedzią resortu spraw wewnętrznych zostali ukarani.

Do niektórych lokali otwartych w porze kolacji, czyli po godz. 18:00, weszli policjanci i karabinierzy. Właściciele otrzymywali grzywny w wysokości 400 euro, a lokale były przymusowo zamykane. W jednej z florenckich restauracji grzywną ukarano zarówno właściciel, jak i dziewięciu klientów przy stolikach. Jak przyznał właściciel, to już dziewiąta grzywna, jaką musi zapłacić w ciągu dwóch miesięcy.

W Emilii-Romanii część restauratorów, pierwotnie planujących udział w akcji, ostatecznie wycofała się, gdy dowiedzieli się, że służby zamierzają karać także klientów. W Weronie otwarto około 10 restauracji. Większość lokali pozostała zamknięta również w stolicy kraju. W dzielnicy Rzymu Trieste-Salario, gdzie znajduje się około pół tysiąca lokali, otwarty nie został żaden.

„Nie uznaję tej inicjatywy, popieram walkę o swoje prawa, ale uważam, że w tej chwili ten pomysł jest nie na miejscu”, oświadczył właściciel restauracji na via Anerio. Jak powiedział, jego koledzy po fachu z okolicznych lokali uważają podobnie.

Niewykluczone jednak, że wraz z wejściem w życie nowego dekretu coraz większa ilość właścicieli podejmie decyzję o dołączeniu do inicjatywy otwarcia lokali.