Wielka Brytania wprowadza podatek cyfrowy

Kanclerz skarbu Rishi Sunak / Zdjęcie via twitter @Rishi Sunak

Wielka Brytania postanowiła wprowadzić podatek cyfrowy wymierzony głównie w wielkie cyfrowe korporacje z USA. Czy inicjatywa Londynu może zaszkodzić negocjacjom nad umową handlową z Waszyngtonem?

 

 

Debiut podatku cyfrowego zapowiedziano w Wielkiej Brytanii na 1 kwietnia br. Londyn liczy, że dodatkowe wpływy do budżetu rzędu kilkuset mln funtów. Nowa danina obejmie firmy, których globalne dochody przekraczają 500 mln funtów, natomiast przychody na Wyspach Brytyjskich  są większe niż 25 mln funtów.

Zuckerberg: Facebook gotowy płacić w Europie wyższe podatki

Założyciel i prezes największego na świecie pod względem liczby użytkowników serwisu społecznościowego stwierdził podczas 56. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że Facebook jest gotowy płacić w Europie wyższe podatki, o ile nowe reguły opracuje OECD.

 

Mark Zuckerberg, który wziął udział w 56. Monachijskiej …

Realizacja mimo obaw

Rząd poinformował o wprowadzeniu podatku cyfrowego z dniem pierwszego kwietnia wbrew oporowi przedstawicieli brytyjskiego biznesu, którzy argumentują, że USA w odwecie mogą wprowadzić cła na lokalne produkty. Jednak rząd przekonuje, że nowa danina jest potrzebna przez wzgląd na unikanie opodatkowania przez wielkie koncerny cyfrowe z Doliny Krzemowej, które ze względu na chęć uniknięcia zapłacenia podatku od zysków w Wielkiej Brytanii przekierowują je np. do Irlandii.

Rozwiązanie przyjęte przez rząd zakłada 2 proc. daninę, które obejmie największe cyfrowe firmy, takie jak Google, Facebook, Amazon czy Apple, których roczne globalne przychody przekraczają 500 mln funtów, zaś wpływy z działalności w Wielkiej Brytanii są wyższe niż 25 mln funtów.

Wielka Brytania: Rządowe wydatki na brexit przekroczyły już 4,4 mld funtów

Londynie wydał już na działania związane z brexitem ponad 4,4 mld funtów. W sumie zaplanowano na to w państwowym budżecie 6,3 mld funtów.

Narzekania rodzimych firm

W brytyjskiej prasie nie brak głosów, że podatek uderzy w w przedsiębiorstwa działające w branży e-commerce, których siedziba znajduje się w Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony realne jest ryzyko zapłacenia wysokiej ceny w postaci amerykańskich ceł na brytyjskie produkty. Administracja Donalda Trumpa zapowiedziała w styczniu nałożenie taryf na brytyjskie produkty w przypadku wprowadzenia przez rząd Johnsona podatku cyfrowego.

Realny jest także – o czym przypomina m.in. „Financial Times” – wpływ ostatniej decyzji rządu na negocjacje dotyczące umowy handlowej między Londynem a Waszyngtonem. Jeszcze zanim doszło do brexitu USA obiecywały Wielkiej Brytanii „najlepsze możliwe warunki”, by odwołać się słów Donalda Trumpa. Obecnie Wielka Brytania jest skoncentrowana na negocjacjach umowy handlowej z Unią Europejską. Pierwsza tura rozmów zakończyła się kilkanaście dni temu. Istnieją podstawy do odłożenia rozmów na inny termin z powodu epidemii koronawirusa. Druga tura rozmów miała rozpocząć się w przyszłym tygodniu.

Brexit: Koronawirus opóźni negocjacje handlowe UE i Wielkiej Brytanii?

O tym, że możliwe jest odłożenie na inny termin kolejnej rundy negocjacji nad nową umową handlową między Unią Europejską a Wielką Brytanią, mówią już otwarcie unijni i brytyjscy urzędnicy i dyplomaci.

Nieliczne wyjątki

Brytyjski podatek będzie dotyczyć przychodów od takich usług cyfrowych, jak wyszukiwarki internetowe, media społecznościowe oraz wspomniane wyżej platformy zajmujące się e-handlem. Rząd przewidział kilka wyjątków. Skorzystają na nim głównie firmy, które działają w branży cyfrowych finansów, jak Revolut czy TransferWise.

Wielka Brytania dołącza do grona państw, które zdecydowały się wprowadzenie podatku cyfrowego przed opracowaniem rozwiązania na forum Organizacji Współpracy Ekonomicznej i Rozwoju (OECD), która ma do końca roku przedstawić propozycję swojego rozwiązania. Do tego czasu np. Hiszpania – inne z państw, które w ostatnich miesiącach wprowadziło podobne rozwiązanie – zawiesiła obowiązywanie przegłosowanego przez Radę Ministrów podatku cyfrowego.

Powodem decyzji Madrytu jest presja USA, które grożą nowymi taryfami dla państw występujących przed szereg. Hiszpania należy do grona krajów, które eksportują m.in. artykuły spożywcze i rolnicze do Stanów Zjednoczonych. Ewentualne działania odwetowe mogłyby więc uderzyć w tamtejszych producentów. Madryt oszacował potencjalne zyski na około 968 mln euro.

Reforma unijnej polityki konkurencji tymczasowo wstrzymana

Mimo presji ze strony czterech największych państw członkowskich UE, Komisja Europejska nie zamierza zmieniać reguł polityki konkurencji co najmniej do 2021 r.

 

Niemcy, Polska, Francja i Włochy optowały za zmianą reguł konkurencji, lecz Komisja Europejska nie ugięła się pod naciskiem największych …

Pakt o nieagresji

Pierwszym z państw, które postanowiły przegłosować podatek cyfrowy była w lipcu 2019 r. Francja. Paryż zniecierpliwił się przedłużającymi się dyskusjami na poziomie unijnym i wprowadził własne rozwiązanie, które obowiązuje każdy działający na francuskim rynku podmiot z branży cyfrowej, który osiąga globalne roczne dochody powyżej 750 mln euro, w tym co najmniej 25 mln euro rocznie nad Sekwaną. Firmy, które spełniają te kryteria muszą zapłacić podatek wynoszący 3 proc. dochodów z francuskiego rynku.

Jednak nowe przepisy wywołały duże niezadowolenie Waszyngtonu, a administracja Donalda Trumpa zagroziła wprowadzeniem ceł odwetowych na francuskie produkty, w tym wina, szampany, sery i kosmetyki. Ostatecznie Paryż porozumiał się z Waszyngtonem, a ostatnie szczegóły dopięli podczas zakończonego w styczniu Światowego Forum Ekonomicznego w Davos francuski minister finansów Bruno Le Maire i amerykański minister skarbu Steven Mnuchin. Paryż zrezygnuje w tym roku z pobierania podatku od dochodów firm internetowych, a w zamian Amerykanie nie wprowadzą na razie ceł odwetowych (szacowanych na 2,4 mld dolarów). To tymczasowe rozwiązanie z myślą o zakończeniu prac na forum OECD.

Dodatkowy czas na rozwiązanie sporu Francji i USA ws. podatku cyfrowego

Francuski minister gospodarki Bruno Le Maire poinformował we wtorek (7 stycznia), że Francja i USA zamierzają w ciągu najbliższych 15 dni rozwiązać konflikt w sprawie wprowadzonego przez Paryż podatku cyfrowego.

 

 

Bruno Le Maire wyraził nadzieję, że obu krajom uda się uniknąć eskalacji …

Polska zgoda na międzynarodowy podatek

Rząd Zjednoczonej Prawicy nie zdecydował się na wprowadzenie własnego rozwiązania, a resort finansów w tegorocznym budżecie nie założył wpływów z tytułu nowej daniny. Jednak nowy minister finansów Tadeusz Kościński niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że nie jest przeciwny takiemu rozwiązaniu. W lutowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” minister przyznał, że „jedyny podatek, o którym myślimy, to podatek cyfrowy. Mamy społeczeństwo coraz bardziej cyfrowe, Polacy kupują coraz więcej usług cyfrowych i płacą za to usługodawcy, ale ten usługodawca często nie płaci podatków tu, w Polsce. Przekazuje za to pieniądze do innego kraju, czy do raju podatkowego. To wbrew logice biznesu. Jak się zarabia w jednym miejscu, to trzeba tam też inwestować, a podatki też są inwestycją”.

Dodatkowo przed kilkoma dniami Tadeusz Kościński w wywiadzie dla portalu Wnp.pl podkreślił, że „taki podatek musi być. Najlepiej, żeby to był globalny podatek – i nad tym pracuje OECD, żeby to nie był podatek ani polski, ani unijny, tylko globalny, bo inaczej tworzymy możliwość, by firmy cyfrowe uciekały do rajów podatkowych czy względnych rajów podatkowych”.

Będzie specustawa dla firm na przetrwanie epidemii

Opóźnienie lub umorzenie składek do ZUS i podatków, ułatwienia w dostępie do tanich kredytów, czy łatwiejsze uzyskanie dopłat do pensji pracowników. Między innymi takie rozwiązania znalazły się w projekcie specustawy nakierowanej na pomoc firmom w przetrwaniu epidemii SARS-CoV-2.
 

Założenia projektu nowych …