Koronawirus: W tym roku wakacji nie będzie?

Photo by Nemanja .O. on Unsplash

Kolejne kraje w Europie ogłaszają szczegóły planów odmrażania swoich gospodarek. O ile jednak wznawiania jest działalność fabryk czy sklepów, o tyle wciąż nie mówi się jeszcze o otwieraniu granic czy przywracaniu międzynarodowego ruchu lotniczego lub kolejowego. Nie wiadomo też, co dalej z branżą hotelarską.

 

Główną zasadą strategii dystansowania społecznego, którą przyjęło wiele krajów walczących z pandemią SARS-CoV-2, jest obok ograniczenia kontaktów z innymi ludźmi, także ograniczenie podróży. Stąd zawieszenie lotów i międzynarodowych pociągów, zamykanie granic przez cudzoziemcami, a własnych powracających do kraju obywateli kierowanie na obowiązkową kwarantannę. Zamykane są również hotele, pensjonaty i lokale gastronomiczne.

To wszystko jest ogromnym ciosem dla całej branży turystycznej oraz biznesów bezpośrednio z nią powiązanych. Tym bardziej, że powoli zaczyna się sezon turystyczny, a nie widać na razie sygnałów, aby branża miała ruszać. Naukowcy przestrzegają bowiem przed drugą falą pandemii w okresie jesiennym, co stawia pod wielkim znakiem zapytania to, czy Europejczycy będą mogli udać się w tym roku w jakieś podróże wakacyjne.

Turystyka ważna w europejskiej gospodarce

Turystyka to ważna gałąź europejskiej gospodarki, a szczególnie w tych krajach, które najmocniej zostały w Unii Europejskiej dotknięte epidemią, jak Włochy, Hiszpania czy Francja. To tam wprowadzono jedne z najbardziej restrykcyjnych lockdownów w Europie. W Hiszpanii dopiero od wczoraj (28 kwietnia) można wyjść z domu na spacer. Włochy zgodę na najprostszą rekreację (ale z obowiązkiem utrzymywania dystansu od innych ludzi) wydadzą dopiero w maju.

W branży turystycznej zatrudnionych jest w UE 22,6 mln osób, czyli 11,2 proc, czynnych zawodowo osób. Sektor generuje też niemal 10 proc. PKB całej Unii. Ale w jednych krajach turystyka jest mniej istotna dla gospodarki, a w innych o wiele bardziej. W Polsce to 6 proc. PKB, ale we Włoszech już 13 proc., w Hiszpanii 15 proc., w Grecji 25 proc., a na Malcie nawet 30 proc.

Tak wyliczyła Światowa Rada Turystyki i Podróży (WTTC), która skupia przedstawicieli branży turystycznej, hotelarskiej i transportowej. Dla całego świata to też niezwykle istotny sektor. Globalnie generuje ponad 8,8 bln dolarów i daje pracę 319 mln ludzi.

Kolejne miliony osób pracują w branżach ściśle z turystyką i podróżami powiązanych, jak gastronomia, produkcja sprzętu górskiego czy wodnego lub wytwarzanie pamiątek. „Żadna branża nie ucierpi na tej pandemii tak mocno, jak branża turystyczna. To, co się dzieje, jest bezprecedensowe” – powiedziała austriacka minister rolnictwa, spraw regionalnych i turystyki Elisabeth Köstinger.

O ile kraje takie jak Włochy, Hiszpania czy Francja powoli godzą się z utratą tego sezonu, o tyle takie, którym udało się ograniczyć liczbę zakażeń, trzymają kciuki za otwarcie granic. przywrócenie lotów i uratowanie choć części przychodu. Sygnały o gotowości do przyjmowania latem turystów płyną m.in. z Grecji, Malty oraz Chorwacji. Teoretycznie w najlepszej sytuacji jest ostatni z tych krajów – nie musiałby czekać na przywrócenie międzynarodowej komunikacji lotniczej. Z wielu państw UE da się tam dojechać samochodem lub autokarem. Malta czy greckie wyspy wymagałyby przywrócenia lotów lub regularnej, dużej komunikacji promowej.

Maltańska minister turystyki Julia Farrugia Portelli podczas ostatniej wideokonferencji ministrów odpowiedzialnych za ten sektor przekonywała, że UE musi opracować „system zarządzania ryzykiem” oraz jasne wytyczne sanitarne dotyczące kwestii kwaterowania, i karmienia turystów, organizacji wycieczek, funkcjonowania muzeów i zabytków, zasad poruszania się po szlakach turystycznych czy transportu lotniczego oraz autokarowego.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Przypadek Ischgl

Ale wiele turystycznych miejsc w Europie przyciąga turystów z dziesiątek krajów i to nie tylko europejskich. A ci mogą nie tylko wywieźć z kurortu w swoim organizmie wirusa i zawieść do ojczyzny, ale ale także patogen do kurortu przywieźć. Przed sądem w Innsbrucku niebawem ruszy zbiorowy pozew przeciw władzom austriackiego Tyrolu, jaki złożyło niemal 5 tys. turystów z ponad 40 krajów Europy i świata.

W tyrolskim kurorcie narciarskim Ischgl miało dojść do licznych zaniedbań oraz lekceważenia ostrzeżeń o możliwym ognisku koronawirusa. Zakaziły się tam tysiące osób, które potem zawiozły patogen do swoich krajów. W krajach skandynawskich (m.in. na Islandii, w Danii, Norwegii czy Szwecji) to właśnie Austrię, a nie Włochy lub Chiny uważa się za najważniejsze źródło wirusa.

Islandczycy, gdy wykryli zakażenia u swoich wracających z Ischgl obywateli, ostrzegli Austriaków, ci jednak mieli przekonywać, że islandzcy narciarze zakazili się od Włochów, gdy wracali do kraju. Tymczasem wiele wskazuje na to, że wielkim rozsadnikiem koronawirusa była jedna z restauracji. Pracujący tam niemiecki barman mógł być tzw. superroznosicielem, czyli osobą, która była w stanie zakazić wiele osób, samemu nie mając jednak wyraźnych objawów.

Kurort narciarski w Austrii pozwany przez tysiące ludzi za epidemię koronawirusa

Austriacki kurort narciarski w Tyrolu został pozwany zbiorowo przez ponad 4,5 tys. osób z 40 różnych krajów świata. Chodzi o możliwe lekceważenie ostrzeń o epidemii koronawirusa.

Będą „korytarze turystyczne”?

Dlatego na forum UE pojawił się pomysł utworzenia tzw. korytarzy turystycznych. Maltańska minister zaproponowała, aby stworzyć w ramach UE system zezwalający na przyjmowanie turystów krajom, które opanowały u siebie koronawirusa (lub opanują go do wakacji), a także swobodne wyjeżdżanie ludziom, którzy mieszkają w krajach o również opanowanej sytuacji epidemicznej. Farrugia Portelli zasugerowała zorganizowanie np. specjalnych lotów dla takich turystów do bezpiecznych miejsc.

Rodzą się jednak wątpliwości czy dzielenie zarówno krajów (lub regionów) europejskich na bezpieczniejsze i mniej niebezpieczne, a już zwłaszcza dzielenie samych obywateli UE na „mogących podróżować” i „nie mogących podróżować” nie będzie dyskryminacją, a taki system „korytarzy” da się pogodzić z zasadami np. dotyczącego wewnętrznych granic w UE Traktatu z Schengen.

No i pozostaje także kwestia wprowadzenia przez wiele krajów członkowskich (w tym Polskę) obowiązkowej kwarantanny dla każdej osoby, która wróciła z zagranicy, bez względu na to z jakiego kraju przybyła. Obecnie, nawet jeśli komuś udałoby się wyjechać na dwutygodniowe zagraniczne wakacje, to i tak po powrocie drugie tyle czasu musiałby spędzić zamknięty w domu. To czyni taki wyjazd mało atrakcyjnym.

Komisja Europejska kwestią turystyki zajmie się na jutrzejszym zdalnym, cotygodniowym posiedzeniu. Kolegium komisarzy ma przygotować wytyczne dla państw członkowskich. „To będzie debata orientacyjna, która pomoże opracować KE swoje propozycje i wytyczne w tym obszarze” – powiedział rzecznik Komisji Eric Mamer. Konkretnych propozycji ze strony Brukseli na pewnie jednak nie będzie jeszcze w tym tygodniu.

Kraje południa Europy apelują o pomoc dla sektora turystycznego

Codzienny briefing z europejskich stolic – 28 kwietnia. Jakie są propozycje państw członkowskich UE na ratowanie branży turystycznej?

Polską branżę turystyczną uratują sami Polacy?

Na stworzenie jakichś unijnych transgranicznych rozwiązań najmocniej naciskają te kraje członkowskie, których gospodarki najmocniej uzależnione są od turystyki, jak Malta czy Grecja. Tam brak gości z zagranicy to dramat. Inne kraje, jak Polska, mogą sobie poradzić za sprawą wzmożonej turystyki wewnętrznej. Skoro nie można spędzić wakacji zagranicą, to pozostaje wypoczywanie w kraju. Jeśli polski rząd zniósłby lub poluzował ograniczenia dotyczące hoteli czy restauracji, sami Polacy mogą wspomóc branżę turystyczną w swoim kraju. Jak szacuje Polska Organizacja Turystyczna, zagranicą urlopy spędziło w zeszłym roku ponad 4 mln naszych rodaków.

Branża hotelarska (np. zrzeszona w inicjatywie TUgether) apeluje więc do polskiego rządu, aby jak najszybciej przygotował plan odmrożenia hoteli, pensjonatów czy kempingów. Nie ukrywa, że wolałaby móc już oferować klientom możliwość rezerwacji pokoi, aby uprzedzić ew. zagraniczną konkurencję. Wśród pomysłów jest m.in. ograniczenie liczby gości przyjmowanych na raz – tylko dwa razy więcej gości niż w sumie wszystkich pokoi, codziennie dezynfekowanie i ozonowanie przestrzeni czy utrzymanie zamknięcia stołówek czy sal restauracyjnych. Lokale gastronomiczne mają być odmrożono dopiero w trzecim etapie, ale mogłyby serwować posiłki w hotelach na wynos, czyli do pokoi.

Ale pozostaje jeszcze jedna kwestia – nadciągający kryzys gospodarczy odchudzi portfele wielu Europejczyków, w tym Polaków. Może się okazać, że w tym roku wakacje będą dla wielu ludzi nieosiągalnym luksusem. Stąd pomysł rządowego programu nazwanego roboczo „1000+” czyli dopłat dla Polaków do wakacji w kraju.

„Pracujemy z Polską Organizacją Turystyczną nad programem 1000+ w postaci bonów o wartości 1 tys. złotych, które klienci firm turystycznych będą mogli wydać na wycieczkę czy inne wydarzenie związane z turystyką” – zapowiedziała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Resort ma przygotować szczegóły ustawy za kilka tygodni, czyli tuż przed startem sezonu turystycznego w Polsce.

Europejskie linie lotnicze z pomocą państwową?

Szwecja uzyskała zgodę Komisji Europejskiej na państwowy program pomocowy dla linii lotniczych. To pierwszy tak duży rządowy program pomocowy w Europie dla tego sektora.