USA zablokują TikToka, czyli popularną wśród nastolatków aplikację należącą do chińskiej spółki

Prezydent Donald Trump zapowiedział zablokowanie TikToka w USA (Photo by Solen Feyissa on Unsplash)

Prezydent Donald Trump zapowiedział zablokowanie TikToka w USA (Photo by Solen Feyissa on Unsplash)

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział wydanie specjalnego rozporządzenia, które zakaże działania w Stanach Zjednoczonych bardzo popularnej głównie wśród nastolatków aplikacji TikTok. Amerykański kontrwywiad ostrzega, że może być ona wykorzystywana przez Chiny do działań szpiegowskich.

 

Donald Trump o swoich planach poinformował dziennikarzy na pokładzie jego samolotu Air Force One, gdy ze swojej rezydencji na Florydzie wracał wczoraj (31 lipca) późnym wieczorem do Waszyngtonu.

Prezydent USA powiedział też, że stosowne rozporządzenie podpisze być może już w sobotę (1 sierpnia). Zapewnił, że ma do tego odpowiednie uprawnienia. „Tak długo jak TikTok budzi wątpliwości, będzie zakazany w Stanach Zjednoczonych” – dodał Trump.

Wobec należącego do chińskiej spółki ByteDance aplikacji TikTok jest – nie tylko w USA – coraz więcej zastrzeżeń. O tym, że może ona zostać zablokowana w Stanach Zjednoczonych mówi się już od początku lipca, gdy zasugerował to sekretarz stanu Mike Pompeo.

Szef amerykańskiej dyplomacji ostrzegał wówczas przed używaniem wszystkich chińskich aplikacji online. „Ludzie powinni pobierać takie aplikację tylko wtedy, gdy chcą, by ich prywatne informacje były w rękach Komunistycznej Partii Chin” – oświadczył Pompeo i dodał, że na celowniku amerykańskiej administracji jest między innymi właśnie TikTok, który tylko w USA ma już ponad 30 mln użytkowników.

Szefowie Amazona, Apple'a, Facebook'a i Google'a przesłuchiwani w Kongresie USA. Co wiemy?

Jeff Bezos, Tim Cook, Mark Zuckerberg i Sundar Pichai tłumaczyli się z zarzutów o budowę monopoli.

Oskarżenia o cenzurę na TikToku

Waszyngton, powołując się na raporty swoich agencji kontrwywiadowczych, przekonuje, że Chińczycy w niewłaściwy sposób przetwarzają dane użytkowników TikToka i nie zapewniają im de facto żadnej prywatności. Do tych danych mają mieć także dostęp chińskie służby specjalne, a w niektórych przypadkach używają ich do śledzenia konkretnych osób.

Aplikacja była ostatnio obiektem specjalnego dochodzeniu komitetu ds. inwestycji zagranicznych w USA (Committee on Foreign Investment in the United States – CFIUS). Chodziło o wyjaśnienie, czy TikTok nie niesie zagrożeń dla amerykańskiego bezpieczeństwa. Wyniki dochodzenia nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości.

Na właściciela aplikacji, czyli ByteDance, były już w Stanach Zjednoczonych nakładane kary za uchybienia w ochronie danych osobowych, np. za zbieranie informacji o niepełnoletnich użytkownikach.

Brytyjski dziennik „Guardian” ujawnił też we wrześniu ubiegłego roku, że administratorzy TikToka usuwają z tej aplikacji treści na niewygodne dla chińskich władz tematy, np. związane z masakrą na placu Tienanmen w Pekinie z 1989 r., okupacją Tybetu czy działalnością uznawanego przez Chiny za sektę ruchu duchowego Falun Gong.

Spółka ByteDance, która w ubiegłym roku broniła się, że cenzurowanie informacji niewygodnych dla władz Chin to tylko element szerszego działania polegającej na rugowaniu z TikToka wszelkich treści o charakterze politycznym, teraz przekonuje, że nie współpracuje z władzami w Pekinie.

Ale za sprawą zwykle bardzo młodego wieku większości użytkowników tej aplikacji doszło też do wielu kontrowersji w związku z prezentowanymi przez użytkowników TikToka treściami. Aplikacja bowiem często wykorzystywana była nie tylko do wygłupiania się ze znajomymi, ale także przesyłania sobie amatorskich treści pornograficznych lub erotycznych.

Dlatego wielu komentatorów wytyka TikTokowi, że w usuwaniu treści pornograficznych czy nawołujących do nienawiści na tle rasowym, etnicznym cz religijnym administratorzy tej aplikacji nie są tak szybcy i gorliwi jak w przypadku usuwania treści niewygodnych politycznie dla Pekinu.

UE nakłada pierwsze w historii sankcje za ataki hakerskie

Unia Europejska po raz pierwszy w historii nałożyła sankcje za wrogie działania w cyberprzestrzeni. Są one wymierzone w Rosję, Chiny i Koreę Północną, a więc w państwa od dawna uważane za najbardziej aktywne w działaniach hakerskich.

Czym jest TikTok?

Ta aplikacja służy do dzielenia się krótkimi (maksymalnie 1-minutowymi) filmami wideo z podkładem muzycznym, np. amatorskimi wideoklipami, lip-syncami (czyli udawaniem popularnej gwiazdy muzyki), prezentacjami sztuczek lub poradami technicznymi (tzw. tutorialami).

Została stworzona we wrześniu 2016 r. przez chińską spółkę ByteDance. Swój globalny sukces TikTok zawdzięcza przejęciu w 2017 r. za 1 mld dolarów działającej od 2014 r. innej aplikacji – Musica.ly, chińsko-amerykańskiego medium społecznościowego działającego na podobnej zasadzie i popularnego głównie w Europie i USA.

Po wchłonięciu Musica.ly przez TikToka popularność nowej aplikacji mocno wzrosła na całym świecie, także dlatego, że ByteDance razem z Musica.ly przejęła miliony nie specjalnie świadomych zmiany właściciela użytkowników w USA czy Europie, dla których cała transakcja objawiła się w zasadzie jedynie zmianą ikonki na ekranie smartfona czy tabletu.

Aby zdystansować się od chińskich korzeni, w Państwie Środka TikTok działa pod innym szyldem – Douyin. Ale poza chinami TikTok ma obecnie już około 800 mln aktywnych użytkowników i liczba ta ciągle rośnie.

41 proc. z nich to ludzie między 16 a 24 rokiem życia, ale bardzo wielu z nich jest także o wiele młodsza. Pobrano ją już ponad 1,5 mld razy. W 2019 r. była to najczęściej pobierana aplikacja w AppStore.

Twitter masowo blokuje konta promujące teorię spiskową QAnon, która dotyczy Donalda Trumpa

Z Twittera zniknęło dziś 7 tys. kont powiązanych z głoszeniem coraz popularniejszej w USA teorii spiskowej, według której obecny amerykański prezydent toczy tajną wojnę z korupcyjnym układem biznesowo-politycznym, czyli tzw. głębokim państwem.

Czarne chmury nad TikTokiem

Ale chińska aplikacja na świecie coraz więcej problemów. Z powodu pojawiania się w niej treści pornograficznych czy choćby miękkiej erotyki zakazano jej w 2018 r. w muzułmańskich krajach Azji Południowej – Indonezji i Bangladeszu, gdzie była bardzo popularna. W kwietniu 2019 r. tymczasowo zabroniono jej także w Indiach, gdzie pobrano ją prawie 0,5 mld razy.

Tym razem jednak – przynajmniej oficjalnie – chodziło o kwestie prywatności danych jej użytkowników. Po tym jak w maju i czerwcu bieżącego roku doszło do poważnych indyjsko-chińskich spięć granicznych w rejonie Ladakhu, TikTok został ponownie przez władze w New Delhi zablokowany. A razem z nim jeszcze 58 innych chińskich aplikacji.

Ten krok pochwaliły wówczas Stany Zjednoczone. „Dobrze widzieć, że Indie blokują 59 chińskich aplikacji, w tym TikToka, dla którego rynek indyjski jest największy. Indie pokazują, że nie wystraszyły się chińskiej agresji” – napisała na Twitterze ambasador USA przy ONZ Nikki Haley.

Teraz zablokowanie TikToka w USA może się okazać poważnym ciosem dla ByteDance. Rynek amerykański był bowiem dla TikToka jednym z najbardziej dochodowych. Niedawno ściągnięty do kierowania tą aplikację ceniony amerykański menadżer Kevin Mayer, który był m.in. wysokim rangą dyrektorem w Disney i teraz ma za zadanie poprawić wizerunek TikToka, zapowiedział rozmowy z władzami USA.

„Nie jesteśmy polityczni, nie akceptujemy reklam politycznych i nie mamy politycznego programu. Naszym jedynym celem jest pozostanie żywą, dynamiczną platformą dla każdego” – powiedział Mayer i obiecał politykę pełnej przejrzystości oraz wzgląd we wszelkie algorytmy zarządzające danymi użytkowników.

Ale Biały Dom ma dla TikToka inny plan. Ceną za pozostawienie tej aplikacji na amerykańskim rynku byłaby jej sprzedaż przez ByteDance podmiotom spoza Chin. Według informacji dziennika „Wall Street Journal” i agencji Bloomberg ma na to naciskać Departament Handlu.

Reuters, powołując się na swoje źródła, poinformował, że mają się już toczyć w tej sprawie rozmowy z komputerowym amerykańskim gigantem Microsoft. Ale należący do Billa Gatesa koncern tej informacji nie potwierdził.

Turcja: Kontrowersyjna ustawa o mediach społecznościowych przyjęta

Turecki parlament przyjął kontrowersyjną ustawę regulującą media społecznościowe. Zdaniem opozycji ułatwi ona władzom kontrolowanie treści publikowanych w internecie.

TikTok zablokowany za Hongkong?

Wiele wskazuje też na to, że za prawdopodobną amerykańską decyzją o zablokowaniu u siebie TikToka stoi także globalna polityka. Po wybuchu pandemii koronawirusa relacje amerykańsko-chińskie znów się ochłodziły, a po tym jak Pekin postanowił mocno ograniczyć autonomię Hongkongu, wręcz zlodowaciały.

Waszyngton już ograniczył swój handel z byłą brytyjską kolonią, a teraz poważnie rozważa wprowadzenie wobec chińskich przywódców sankcji dyplomatycznych. „Chcielibyśmy zagwarantować wolność Hongkongowi, ale jeśli nie będziemy mogli tego osiągnąć, to wyciągniemy konsekwencje wobec Chińskiej Partii Komunistycznej” – mówił Pompeo w Fox News.

Blokowanie w USA chińskich aplikacji może być de facto kolejnym elementem sankcyjnym, choć sprawa nie jest nowa, a amerykańskie władze działają w podobny sposób od pewnego czasu.

W marcu zmusiły bowiem chińską spółkę Kunlun Tech do odsprzedania amerykańskim inwestorom niemal całości swojego kontrolnego pakietu udziałów w popularnej aplikacji społecznościowo-randkowej dla osób homoseksualnych – Grindr.

Transakcja taka jest bliska realizacji, a tak istotny udział chińskiego kapitału w serwisie przetwarzającym prywatne wrażliwe dane ponad 3,3 mln amerykańskich użytkowników został oficjalnie uznany za „zagrożenie narodowego bezpieczeństwa”.

Na razie TikTok – być może próbując ratować się wizerunkowo – postanowił demonstracyjnie wycofać się po narzuceniu Hongkongowi przez Pekin restrykcyjnej i krytykowanej międzynarodowo ustawy o bezpieczeństwie publicznym z hongkońskiego rynku.

To dużo dalej idący krok niż podjęły amerykańskie serwisy Facebook, WhatsApp, Google czy Twitter oraz rosyjski Telegram, które jedynie zawiesiły współpracę z hongkońską policją. Poświęcając 150 tys. swoich aktywnych użytkowników w Hongkongu TikTok zapewne próbuje ratować ponad 30 mln użytkowników w USA. To jednak może się okazać niemożliwe.