USA: Rurociąg Colonial Pipeline wznowił pracę po ataku hakerskim

Rurociąg Colonial Pipeline wznowił pracę po ataku hakerów (Photo by Florian Wächter on Unsplash)

Rurociąg Colonial Pipeline wznowił pracę po ataku hakerów (Photo by Florian Wächter on Unsplash)

Największy w USA rurociąg znów tłoczy paliwo do stanów na Wschodnim Wybrzeżu. Pod koniec tygodnia został zaatakowany przez hakerów, co doprowadziło do jego wyłączenia i wywołało popłoch wśród części amerykańskich kierowców, którzy zaczęli natychmiast wykupywać benzynę i olej napędowy.

 

 

Rurociąg Colonial Pipeline liczy wraz z odnogami prawie 9 tys. kilometrów długości. Biegnie od rafinerii w Teksasie po terminal naftowy w Linden w stanie New Jersey. Po drodze zaś są Luizjana, Missisipi, Alabama, Georgia, Południowa i Północna Karolina, Wirginia, Maryland i Pensylwania.

Cztery nitki rurociągu tłoczą każdego dnia ponad 400 mln litrów benzyny, oleju napędowego, paliwa lotniczego i oleju opałowego. Jednak atak hakerski typu ransomware (polegający na zablokowaniu istotnych danych w sieci komputerowej i żądaniu okupu za ich odblokowanie) całkowicie zablokował 7 maja przesył paliw przez Colonial Pipeline. Odpowiedzialnością za atak obarczono prawdopodobnie rosyjską grupę hakerską DarkSide.

USA: Hakerski atak zakłócił ceny paliw. Rurociąg Colonial Pipeline wciąż nie działa

Paliwa przestały płynąć do południowo-wschodniej części kraju. Według amerykańskich mediów za wszystkim stoją rosyjscy hakerzy.

Kierowcy na wschodzie USA wykupywali paliwa na stacjach

Powstała w wyniku tego cyberataku sytuacja, w której na Wschodnim Wybrzeżu USA zaczęło brakować paliw, choć nie wynikało to ze zbyt małej produkcji benzyny czy oleju napędowego, ale z braku możliwości jego szybkie przesyłania, ponieważ Colonial Pipeline dostarcza aż 45 proc. paliw do tamtej części kraju.

Kierowcy ze Wschodniego Wybrzeża, mimo uspokajających komunikatów, że problem zostanie szybko rozwiązany, a w drogę ruszyły z Teksasu cysterny z paliwem, rzucili się do wykupywania na stacjach benzyny i oleju napędowego. Na wielu stacjach we wschodniej części USA trzeba było czekać do dystrybutora nawet w godzinnej kolejce. Wielu kierowców czy rolników tankowało paliwo na zapas do zbiorników czy kanistrów.

Problem wzmocniło także to, że na amerykańskich drogach znów wzmożony jest ruch samochodów, co wiąże się z naturalnym cyklem wiosennych podróży oraz znoszeniem przeciwepidemicznych obostrzeń. Popyt na paliwo w USA wzrósł w ostatnich dniach aż o 40 proc.

To sprawiło, że na niektórych stacjach pojawiły się dawno nie widziane tabliczki z napisem: „Brak paliw”. Problem taki zgłaszała co setna stacja w Karolinie Północnej i na Florydzie. Najgorzej było w Wirginii, gdzie paliwa skończyły się na 6,5 proc. stacji benzynowych.

Irlandzki regulator wszczął śledztwo ws. wielkiego wycieku danych z Facebooka

Wielki wyciek danych z Facebooka ujawniono 3 kwietnia, ale doszło do niego prawdopodobnie wiele tygodni wcześniej.

Ceny paliw w USA w górę

Ogromy popyta połączony z nagłym ograniczeniem podaży doprowadził do wyraźnego wzrostu cen paliw w USA. Ceny rosły nawet o 10 centów za galon (prawie 3,8 litra) w ciągu jednej doby. Ceny paliw rosły już jednak także przed atakiem, bo Amerykanie planują coraz więcej podróży.

Colonial Pipeline wznowił jednak wczoraj (12 maja) swoją działalność, choć przywrócenie mu pełnej mocy operacyjnej zajmie jeszcze co najmniej kilka dni. Nie wiadomo czy spółka obsługujące rurociąg zapłaciła hakerom okup, bo nie komentuje takich spekulacji.

Jednak według części amerykańskich mediów żadnych pieniędzy przestępcom nie wypłacono, a część danych pomogli odzyskać eksperci z rządowych agencji bezpieczeństwa.

Europejska Agencja Leków celem cyberataku

Unijny organ zajmujący się bezpieczeństwem substancji leczniczych padł ofiarą cyberwłamania. Poinformowała o tym sama Europejska Agencja Leków (EMA). To właśnie tam trwa zatwierdzanie szczepionek przeciw COVID-19.

 

O próbie ataku cybernetycznego poinformowała na swojej stronie internetowej sama unijna instytucja. „EMA stała się …

Biden wzmacnia cyberbezpieczeństwo

Tymczasem prezydent Joe Biden zapowiedział wzmocnienie cyberbezpieczeństwa kraju. Wydał w tym celu rozporządzenie, które przewiduje między innymi stworzenie Rady Bezpieczeństwa Cybernetycznego, w skład której wejdą przedstawiciele sektora prywatnego i rządowego.

Rada ma analizować ataki hakerskie i przygotować rekomendacje dla firm prywatnych i agencji rządowych. Tylko w ubiegłym roku doszło do ponad 3 tys. ataków typu ransomware na różne amerykańskie instytucje. Skala ataków na prywatne komputery mieszkańców USA nie jest zaś znana.

W myśl wydanego przez Bidena rozporządzenia operatorzy serwisów internetowych będą mieć teraz obowiązek informowania władz o cyberatakach mogących zakłócić działanie sieci. Rozporządzanie nakazało również modernizację rządowych serwisów chmurowych i innej infrastruktury informatycznej a także wprowadzenie wielostopniowej autoryzacji dostępu do sieci.

Agencje rządu federalnego mają też usprawnić przepływ informacji oraz systemy reagowania na cyberataki.