USA nałożyły cła na stal i aluminium z UE, Kanady i Meksyku

źródło: Pxhere

źródło: Pxhere

Od dziś (1 czerwca) obowiązują wobec eksportowanej do USA stali i aluminium nowe stawki celne. Ogłoszona wczoraj decyzja amerykańskiego prezydenta weszła w życie o północy czasu waszyngtońskiego, czyli o 6:00 rano czasu polskiego. Wobec stali zastosowano stawkę 10-procentową, a wobec aluminum – 25-procentową. Unia Europejska zapowiedziała już kroki odwetowe.

 

Decyzję podjętą przez prezydenta USA Donalda Trumpa przekazał podczas briefingu telefonicznego sekretarz handlu Wilbur Ross. Oznajmił jednak, że dalsze negocjacje w tej sprawie są możliwe, nawet gdy któryś z objętych cłami podmiotów międzynarodowych podejmie kroki odwetowe. Ross powiedział, że w ostatnim czasie Waszyngton prowadził z Brukselą intensywne rozmowy na temat wyłączenia UE ze zmian w amerykańskiej polityce celnej, ale – mimo pewnych postępów – wciąż nie osiągnięto porozumienia.

„Czekamy na dalsze negocjacje, z jednej strony z Kanadą i Meksykiem, z drugiej z Komisją Europejską, ponieważ są inne sprawy, które również trzeba rozwiązać” – mówił Ross, zapewniając przy tym, że stanowisko USA jest „elastyczne”. Oznacza to zarówno, że taryfy mogą zostać obniżone, jak i jeszcze podniesione.

„Pas rdzy” świętuje

Cła nałożone na stal są zaporowe i mają służyć drastycznemu ograniczeniu importu do USA. Donald Trump obiecywał taki krok jeszcze w swojej kampanii wyborczej, gdy starał się o głosy wyborców w tzw. Pasie rdzy (Rust Belt), czyli położonym na północnym-wschodzie USA obszarze zdominowanym niegdyś przez przemysł ciężki (m.in. właśnie hutnictwo), a dziś podupadłym w wyniku procesów globalizacyjnych. Dzięki decyzji Trumpa amerykańska branża stalowa i aluminiowa ma po raz pierwszy od lat zacząć wykorzystywać swoje moce produkcyjne w ponad 80 proc. Tymczasem aż za 40 proc. importu stali odpowiadają właśnie UE, Kanada i Meksyk.

Dotąd USA importowały z krajów UE ok. 5 mln ton stali rocznie. Najwięcej, bo o wartości ok. 1,8 mld dolarów, z Niemiec. Na kolejnych miejscach jako dostarczyciele stali do Stanów Zjednoczonych uplasowały się Włochy, Wielka Brytania, Francja oraz Holandia. Import z Polski był niewielki i jego wartość wynosiła tylko ok. 10 mln dolarów rocznie.

Doradca Trumpa: Amerykańskie sankcje na europejskie firmy handlujące z Iranem są możliwe

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton nie wykluczył podczas wywiadu dla telewizji CNN nałożenia przez Waszyngton sankcji na firmy z UE, które dalej prowadzić będą interesy z Teheranem. Prezydent Donald Trump w ubiegłym tygodniu ogłosił zerwanie przez Stany …

UE zapowiada zdecydowaną reakcję

UE z dużym rozczarowaniem przyjęła decyzję prezydenta USA. „To jest zły dzień dla światowego handlu” – oświadczył przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. „Wprowadzenie tych ceł jest całkowicie bezzasadne. To zwykły protekcjonizm. UE podejmie kroki odwetowe i będzie chronić swoje interesy gospodarcze w pełnej zgodności z międzynarodowym prawem handlowym” – zapowiedział szef KE. Z kolei kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiadała od dawna, że europejska odpowiedź wobec USA będzie „wspólna i zdecydowana”.

Rozczarowanie wyraził również przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani. „Popieramy naszych europejskich pracowników oraz przemysł i będziemy reagować wszelkimi dostępnymi narzędziami, aby bronić naszych interesów. Jednostronne taryfy są zawsze grą o sumie ujemnej” – napisał na Twitterze.

Będzie wojna handlowa?

Już wcześniej UE groziła USA zaskarżeniem decyzji o ustanowieniu ceł do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Na towary importowane z USA mają też zostać nałożone cła wyrównawcze na produkty o łącznej wartości 2,8 mld euro, czyli 3,3 mld dolarów. Ich lista jest już gotowa. Są na niej m.in. amerykańskie alkohole, odzież oraz motocykle. Sprawa ta jest już uzgodniona między państwami członkowskimi. „Wojna handlowa wisi w powietrzu” – wieszczy w swoim komentarzu Bloomberg. I przypomina, że Biały Dom rozważa jeszcze obłożenie cłami importowanych do USA samochodów z Europy, Kanady, Meksyku i Japonii oraz podniesienie ceł na warte 50 mld dolarów towary importowane z Chin.

UE jednak daje do zrozumienia, że może nie poprzestać na obłożeniu cłami amerykańskich dżinsów czy bourbona. W krótkim czasie na listę mogą trafić kolejne produkty, a ich łączna wartość wynieść nawet 7 mld dolarów. „Nie jest to niestety sposób, w jaki zwykle prowadzimy interesy, a już na pewno nie pomiędzy długoletnimi partnerami, przyjaciółmi i sojusznikami. Teraz jednak, gdy mamy jasność sytuacji, reakcja UE będzie proporcjonalna i zgodna z zasadami WTO. Zamierzamy wystąpić o postępowanie ugodowe do WTO, ale ponieważ amerykańskie cła są wyraźnie sprzeczne z uzgodnionymi przepisami międzynarodowymi, nałożymy również środki równoważące i podejmiemy wszelkie niezbędne kroki w celu ochrony unijnego rynku” – zapowiedziała komisarz ds. handlu Cecilia Malmström.

Donald Tusk ostro o prezydencie USA: Mając takich przyjaciół, nie potrzebujemy już wrogów

Przewodniczący Rady Europejskiej skomentował w ten sposób ostatnie posunięcia amerykańskiej administracji dotyczące umowy nuklearnej z Iranem oraz wprowadzenia ceł na import do USA stali i aluminium m.in. z Europy. Przywódcy państw członkowskich UE rozmawiali o relacjach ze Stanami Zjednoczonymi podczas …

Kontrowersje w USA

Decyzję o obłożeniu cłami produktów hutniczych entuzjastycznie przyjęto w „Pasie rdzy”, co ma znaczenie, bo w znajdujących się tam stanach odbędą się w listopadzie wybory uzupełniające do Kongresu. Partia Republikańska, z której nominacji Trump ubiegał się o prezydenturę, jest jednak w dużej części przeciwna takiej polityce. Republikanie od wielu lat głoszą bowiem idee wolnego handlu oraz niskich podatków. „W dłuższej perspektywie to wszystko będzie mieć bardzo negatywne konsekwencje dla amerykańskich konsumentów, producentów i pracowników” – mówił republikański senator ze stanu Utah i przewodniczący senackiej Komisji ds. Finansów Orrin Hatch.

Jeszcze ostrzej decyzję Trumpa ocenił republikański senator z Nebraski Ben Sasse, który porównał obecną politykę celną Waszyngtonu do protekcjonizmu uprawianego w okresie Wielkiego Kryzysu. „To głupie. Europa, Meksyk czy Kanada to nie Chiny. Nie traktuje się sojuszników tak samo jak konkurentów. Podążaliśmy już tą ścieżką. Powszechny protekcjonizm to jedna z głównych przyczyn Wielkiego Kryzysu. Hasło >>Uczynić Amerykę znów wielką<< (>>Make America Great Again<<) nie może oznaczać >>Uczynić w Ameryce znów 1929 r.<<” – napisał w swoim oświadczeniu Sasse.

Komisja Europejska: polityka Donalda Trumpa nie sprzyja rozwojowi gospodarczemu UE

Gospodarka UE najprawdopodobniej nadal będzie rosnąć w stabilnym tempie, jednak może ona odczuć negatywne konsekwencje w wyniku wprowadzonych ostatnio przez Donalda Trumpa zmian w polityce handlowej – sygnalizuje Komisja Europejska.
 

W porównaniu do wcześniejszych prognoz, KE nie skorygowała wartości PKB w strefie …