Według raportu kanadyjskiej firmy analitycznej SecDev na okupowanych przez Rosję obszarach Ukrainy znajduje się niemal połowa ukraińskich złóż surowców.
Według analizy SecDev wartość złóż wszystkich surowców – zarówno tych energetycznych, jak i pierwiastkowych – szacowana jest na 26 bln dolarów. Chodzi więc nie tylko o węgiel kamienny czy gaz ziemny, ale także uran czy tzw. rzadkie metale, np. bardzo potrzebny do produkcji elektroniki lit.
Złoża o wartości aż 12 bln dolarów, czyli niemal połowa wszystkich na Ukrainie, znajdują się na terenach okupowanych przez Rosję i to zarówno tych kontrolowanych przez Moskwę od 2014 r., jak i tych zajętych po 24 lutego 2022 r.
Rosja chce ekonomicznie zniszczyć Ukrainę
W ocenie analityków SecDev Rosja chce nie tylko położyć rękę na cennych surowcach, ale także zdestabilizować ukraińską gospodarkę, która sporą część PKB wypracowywała właśnie dzięki eksportowi węgla czy cennych rud metali.
Na początku więc Rosjanie mają się koncentrować na utrudnianiu wydobycia i eksportu surowców, a dopiero w dłuższej perspektywie mieliby przejąć ich produkcję, a tym samym dochody ze sprzedaży w świat.
„Im dłużej trwa wojna, tym większe prawdopodobieństwo, że Rosja uniemożliwi Ukrainie utrzymanie statusu >>supermocarstwa<< w dziedzinach takich jak surowce i rolnictwo. To przełoży się na wyższe ceny i podważy całe przejście na energie odnawialne” – napisano w raporcie.
Jednocześnie oceniono, że rosyjski prezydent Władimir Putin zdecydował się na zaatakowanie Ukrainy nie tylko z powodu osobistych przekonań, ale są też wyraźne przyczyny ekonomiczne tego ataku.
Europa liczyła na lit z Ukrainy
SecDev przypomina, że ważnymi produktami eksportowymi Ukrainy były przed wojną nie tylko zboże czy węgiel, ale również uran oraz lit. Ukraina ma zresztą złoża aż 117 ze 120 najczęściej używanych w przemyśle surowców.
Ukraińskie złoża uranu są największe w Europie. Z kolei złoża tytanu, manganu i rudy żelaza są drugie co do wielkości na Starym Kontynencie. Złoża gazu łupkowego są zaś trzecie co do wielkości.
Wojna na Ukrainie pokrzyżowała plany Unii Europejskiej, która chciała powoli odchodzić od 2022 r. od importu litu z Chin (Chiny kontrolują największe zasoby tego metalu na świecie) i zastąpić go importem litu z Ukrainy.
Obecnie Chiny pozostają dostawcą aż 98 proc. litu do państw Unii Europejskiej. Pierwiastek ten potrzebny jest m.in. do produkcji baterii i akumulatorów litowo-jonowych, które potrzebne są w przenośnych urządzeniach elektronicznych oraz samochodach elektrycznych.

