Dlaczego w Europie nie rozwijają się nowe technologie? Chiny i USA są bardziej innowacyjne

ue-chiny-usa-innowacyjnosc-technologie-jinping-trump-biden-przemysł-fabryka

W Globalnym Indeksie Innowacyjności w pierwszej 10 znajduje się aż 7 europejskich państw, w tym 5 należących do UE, jednak Europa zostaje daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Chinami pod względem rozwoju technologicznego / Na zdjęciu model kryształu żelaza, powiększony 165 miliardów razy, znajdujący się w dzielnicy Laeken na przedmieściach Brukseli. / Foto via unsplash [@les_photos_de_raph]

To w Europie zaczęła się wielka rewolucja przemysłowa, która zmodernizowała cały świat, przekształcając produkcję z rękodzieła na wyroby masowe. W XX w. Europa spadła jednak z pozycji lidera światowej transformacji przemysłowej i teraz ledwie utrzymuje się na podium pod względem innowacyjności. Dlaczego UE nie jest w stanie przyspieszyć zmian, aby dogonić Chiny i USA i ponownie stać się potęgą w dziedzinie nowych technologii?

 

 

W Globalnym Indeksie Innowacyjności w pierwszej 10 znajduje się aż 7 europejskich państw, w tym 5 należących do UE, jednak Europa zostaje daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Chinami pod względem rozwoju technologicznego. Unia Europejska przeznacza podobną kwotę na badania i rozwój co jej partnerzy, mniej jednak pieniędzy inwestowanych jest w branżę informatyczno-telekomunikacyjną.

Być może wynika to z przywiązania Europejczyków do tradycji i niechęci do wszystkiego co nowe. Jedynie 8 proc. europejskich firm wdraża zupełnie nowy produkt lub usługę, co oznacza, że jedynie o 8 proc. powiększa się liczba miejsc pracy. „W Europie zupełnie inaczej postrzegamy bankructwo. W USA nie boją się ryzyka i wielkich inwestycji, dlatego odnoszą sukces”, wyjaśnia w rozmowie z EURACTIV.pl były unijny komisarz do spraw budżetu a obecnie europoseł Janusz Lewandowski.

Według danych zebranych przez Światową Organizację Własności Intelektualnej (WIPO) w Chinach w 2019 r. zarejestrowano blisko 1.5 mln patentów, w USA blisko 700 tys., a w UE 430 tys.

O pozycji Europy może też świadczyć mniejszy wpływ środków prywatnych. Tylko 19 proc. inwestycji finansowanych jest z sektora prywatnego, dla porównania – w Chinach o 10 proc. więcej. „Nie możemy wymagać zbyt dużo od sektora prywatnego”, tłumaczy europoseł.

W Europie powstały tylko dwie wielkie aplikacje, które miały wpływ na cyfrowy świat. Obie już dawno zostały przejęte przez amerykańskiego giganta informatycznego – Microsoft.  Pierwszą z nich – Skype’a – stworzyła szwedzko-duńsko-estońska grupa informatyków.  Drugą, popularną grę Minecraft, zaprojektował szwedzki infromatyk Markus Persson.

G20: Osiągnięto porozumienie ws. globalnego podatku dla największych koncernów

Szczegóły porozumienia mają zostać dopracowane do jesiennego szczytu przywódców państw grupy w Rzymie.

Wielki renesans Chin

W pierwszej połowie XIX w. Chiny produkowały 33 proc. światowego PKB. W latach 40 XX w., po niechlubnym  „wieku poniżenia”, do którego przyczyniły się agresja japońska i wojny domowe, udział Chin w światowym PKB wynosił zaledwie 3.5 proc. Tak dotkliwa strata pozycji na arenie międzynarodowej podsyciła chińskie ambicje dominacji na świecie.

Kryzys finansowy z 2008 r. nie przeszkodził Chinom w staniu się drugą gospodarką światową, największym eksporterem i importerem z ogromnymi rezerwami finansowymi . Rozpoczęte w latach 70. reformy przyniosły w 2020 r. 16.4 proc. udziałów w światowym PKB.

W lipcu 2021 r. minęło 100 lat od założenia Komunistycznej Partii Chin, co dało impuls do zmiany priorytetów na nowe stulecie partii. Przede wszystkim Państwo Środka stawia na rozwój rynku wewnętrznego i klasy średniej, co wiąże się z ograniczeniem eksportu i ekspansji na świat. Drugim celem, którego osiągnięcie Xi Jingping przewiduje na 2035 r. jest zostanie liderem światowym w innowacyjności i zdeklasowanie Zachodu.

Swoje imperium początkowo Chińczycy oparli na podróbkach, stopniowo tworząc nowe produkty na podstawie własnych projektów. Ten kontrowersyjny sposób rozwoju gospodarki uczynił z nich numer 1 światowego eksportu.

Chińczycy szybko nadrabiają zaległości technologiczne. W Globalnym Indeksie Innowacyjności (GII) zajmują 11 miejsce. Na badania i rozwój planują przeznaczyć nawet do 2 bln dolarów.

Xi Jinping: "Sukces Chin zależy od partii". Komuniści świętują sto lat

Co oznacza dla Chin rocznica i jakie towarzyszą jej nastroje?

Amerykański sen o technologii

W Ameryce wszystko zaczęło się, kiedy w Europie rewolucja przemysłowa całkowicie zmodernizowała Stary Kontynent.  Wielkie powierzchnie, korzystne warunki klimatyczne i kapitał ludzki, a również brak złych praktyk z przeszłości (np. feudalizm) pozwoliły Stanom szybko nadrobić rozwój technologiczny, a nawet wyprzedzić państwa Starego Świata.

Charakterystyczne dla rozwoju amerykańskiego przemysłu od początku jego rozwoju, były przedsiębiorstwa monopolowe, które koncentrowały się na masowej produkcji i eksporcie. W przeciwieństwie do Europy, w której długo produkowano pojedyncze wyroby rzemieślnicze na własny użytek.

Zastosowanie mechanizacji i automatyzacji produkcji przyczyniło się do sukcesu amerykańskiego przemysłu. Firmy takie jak General Motors, General Electric, Ford, Standard Oil szybko stały się liderami w swoich branżach, a fabryki niektórych z nich były otwierane na całym świecie, przynosząc miliardy dolarów zysków.

Sukces Ameryki nie opiera się jednak na historycznych przedsiębiorstwach, a na nowych „gigantach cyfrowych”. W USA powstały 4 największe firmy na świecie: Google, Apple, Facebook i Amazon, które razem generują 5,3 bln dolarów, czyli więcej niż PKB niektórych państw. Pandemia umocniła tylko ich pozycję na rynku, a według wstępnych szacunków w 2020 r. zarobią o 900 mld więcej niż w poprzednich latach.

Amerykanie nie boją się eksplorować nowych branży. W 2020 r. pierwszy wybudowany z prywatnych funduszy statek kosmiczny wzniósł się nad orbitę ziemską. W lipcu 2021 r. amerykański miliarder Jeff Bezos poleciał w kosmos w prywatnej misji kosmicznej, co dało początek nowemu biznesowi, czyli turystycznej kosmonautyce.

W 2020 r. udziały Stanów Zjednoczonych w światowym PKB wyniosły 16,3 proc. W GII zajmują 3 miejsce, przed nimi plasują się Szwajcaria i Szwecja.

USA rozważają sankcje wobec Polski za "lex TVN"

W Waszyngtonie odebrano przyjęcie przez Polskę nowelizacji ustawy medialnej z dużą irytacją, donosi RMF.

Chińsko-amerykańska wojna handlowa

W marcu b.r. 5 chińskich firm zostało uznanych za zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego, uznając, że technologia Huawei i ZTE jest technologią szpiegowską.

W 2019 r. te same przedsiębiorstwa zostały oskarżone o zaburzanie spokoju telekomunikacyjnego, w wyniku czego ówczesny prezydent, Donald Trump, zakazał zakupu chińskiego sprzętu. Nałożone zostały restrykcje, które uniemożliwiają Chinom zakup amerykańskich technologii. Najlepszym przykładem jest brak pakietu Google na telefonach Huawei, który przyczynił się do spadku sprzedaży aż o 38 proc.

Chińczycy poradzili sobie szybko z tym problemem, sami projektując wiele aplikacji, na wzór tych amerykańskich, tworząc np. nową wyszukiwarkę – Petal.

Zyski przyniosły za to aplikacje stworzone w Chinach. TikTok w pierwszym kwartale 2020 r. odnotował 315 mln pobrań. W 2020 r. Donald Trump zakazał używania TikToka, dopóki nie trafi on w amerykańskie ręce. Sceptycznie na ten temat wypowiadał się Bill Gates, którego firma – Microsoft, miała szanse na zakup aplikacji. „Korzystna na krótką metę transakcja, w przyszłości może sprawić wiele problemów”, powiedział miliarder. Finalnie nie doszło do zakupu TikToka.

Coraz popularniejsze stają się też aplikacje Sian Weibo (chiński odpowiednik Twittera), WeChat (komunikator internetowy) czy DiDi (aplikacja powstała na wzór Ubera).

Wzrost nakładów finansowych kładzionych na badania i technologie sprawi, że Chińczycy może nawet w ciągu najbliższych dekad zostaną liderami innowacyjności.

Donald Trump pozywa Facebooka, Twittera i Google

Były prezydent USA Donald Trump zarzucił im stosowanie cenzury i domaga się odblokowania jego kont w serwisach społecznościowych.

Nieudane plany stworzenia konkurencyjnej gospodarki

W 2000 r. Unia Europejska przyjęła strategię lizbońską, której celem było  „uczynić z Unii Europejskiej najbardziej dynamiczną, konkurencyjną i opartą na wiedzy gospodarkę na świecie, zdolną do zapewnienia zrównoważonego wzrostu, oferującą więcej lepszych miejsc pracy oraz większą spójność społeczną, jak również poszanowanie środowiska naturalnego”. Na realizację tego projektu UE  przeznaczyła pierwszą dekadę XXI w.

Strategia lizbońska  została przyjęta ze względu na zróżnicowanie pomiędzy Europą a USA w zakresie poziomu PKB, tempa wzrostu gospodarczego, poziomu zatrudnienia czy środków przeznaczanych na badania i technologię.

„To było zbyt ambitne przedsięwzięcie”, tłumaczy Lewandowski. Strategia lizbońska była skomplikowanym dokumentem, który zakładał działania w wielu różnych dziedzinach trudnych do skoordynowania. Wymagała ona  ścisłej współpracy państw członkowskich i Unii. Część polityk objętych strategią należała do kompetencji państw członkowskich, dlatego realizacja strategii na poziomie unijnym nie była możliwa, stąd zacieśnienie współpracy między państwami a UE.

W czasie wdrażania w życie strategii Unia Europejska powiększyła się o 12 państw, co w znacznym stopniu zatrzymało rozpędzającą się gospodarkę europejską. Do tego rozpoczął się kryzys finansowy, który sparaliżował cały świat. Unijne PKB w 2009 r. spadło o 4 proc., a stopa bezrobocia wzrosła do 10 proc.

Mimo krytyki z jaką spotkała się strategia i deklaracji polityków o nietrafionym projekcie udało się zmobilizować więcej ludzi do pracy. Z 62 proc. zatrudnionych w 2000 r. do 66 proc. w 2008 r. (jeszcze przed kryzysem). Minimalnie wzrosło finansowanie badań i technologii z 1,82 proc. PKB do 1,9 proc. Na plus należy ocenić zawiązanie mocnej, konstruktywnej więzi między Komisją a państwami członkowskimi.

Czarnogóra w objęciach chińskiego smoka. UE pomoże w spłacie ogromnego długu?

W lipcu nadadriatycki kraj spłacił pierwszą ratę długu, który wynosi prawie miliard euro.

Nowy pomysł na UE

Komisja Europejska wyciągnęła – jak deklaruje – wnioski ze strategii lizbońskiej i stworzyła nowy projekt na kolejną dekadę XXI w.

W strategii Europa 2020 położono nacisk na inteligentny, trwały i sprzyjający włączeniu społecznemu wzrost gospodarczy jako sposób na przezwyciężenie słabości strukturalnych w gospodarce europejskiej, poprawę jej konkurencyjności i wydajności.

Europa 2020 powstała jako odpowiedź na zagrożenia o charakterze ekonomicznym (rosnącą konkurencyjność państw azjatyckich – Chin, Indii i Japonii oraz wciąż największego producenta globu – Stanów Zjednoczonych), społecznym (proces starzenia się społeczeństw) oraz ekologicznym (zmiany klimatu, wyczerpywanie się zasobów naturalnych).

Tym razem dokładnie sprecyzowano cele, jakie UE powinna osiągnąć w 2020 r. i dotyczyły one jedynie 5 sektorów: zatrudnienia, badań i rozwoju, zmian klimatu, edukacji oraz walki z ubóstwem.

W kwestii rozwoju technologicznego Komisja Jose Manuela Barroso postawiła ambitny cel – zwiększenie nakładów na działalność badawczo-rozwojową, w sektorze publicznym i prywatnym, do poziomu 3 proc. PKB.

W strategii lizbońskiej brakowało narzędzi monitorujących plan gospodarczy. Dlatego, w założeniach Europy 2020 przewidziano instrumenty kontroli. Wprowadzono semestr europejski, czyli półroczny system koordynacji i oceny polityki budżetowej, który jednocześnie nadzorował realizowanie strategii przez państwa członkowskie.

Jednym z narzędzi strategii był Horyzont 2020, którego fundusz w wysokości 80 mld w całości przeznaczono na badania i rozwój.

Od zakończenia strategii Europa 2020 minęło 8 miesięcy. Nie opublikowano dotychczas jej pełnego podsumowania. Janusz Lewandowski, współtwórca strategii ocenia ją pozytywnie. „Duże pieniądze zostały przeznaczone na innowacje, ale nie wszystkie państwa wykorzystały je dobrze”, dodaje były komisarz.

„Europa powinna upatrywać swojej szansy w przemyśle farmaceutycznym. Bardzo optymistycznym przykładem jest stworzenie szczepionki przeciwko COVID-19 przez europejskie przedsiębiorstwo. Brytyjczycy najchętniej korzystali z pieniędzy na rozwój innowacji i teraz możemy zobaczyć efekty ich ciężkiej pracy”, ocenia europoseł.