Twitter rezygnuje z reklam politycznych

źródło: Flickr/Alan O'Rourke (audiencestack.com)

źródło: Flickr/Alan O'Rourke (audiencestack.com)

Prezes Twittera Jack Dorsey poinformował, że jego serwis postanowił zrezygnować z możliwości opłacania reklam politycznych. W ten sposób mikroblogowa platforma chce walczyć z fake newsami. Wyjątek mają stanowić reklamy zachęcające do samego udziału w wyborach.

 

Jack Dorsey o decyzji poinformował w twitterowym wpisie. „Podjęliśmy decyzję, by wstrzymać wszystkie polityczne reklamy na całym świecie na Twitterze. Uważamy, że zasięg przekazu politycznego powinien być zdobywany, a nie kupowany” – stwierdził.

Dodał, że „reklama internetowa jest niezwykle potężna i efektywna dla komercyjnych marketerów, natomiast ta siła niesie ze sobą znaczące ryzyko w polityce, gdzie może być użyta, żeby wpłynąć na wynik głosowania przekładający się na życie milionów.” Dorsey wskazał w tym przypadku na optymalizację i targetowanie, które potem dzięki nowym technologiom (np. uczeniu maszynowym czy deep fake) prowadzą do tworzenia wysoce spersonalizowanej komunikacji wyborczej, która czasem sięga także po fałszerstwa i manipulacje.

Prezes Twittera dodał też, że „przekaz polityczny zdobywa zasięg, kiedy ludzie decydują się śledzić dany profil lub podać dalej wpis, a płacenie za zasięg niszczy tę zasadę, narzucając ludziom wysoce stargetowane przekazy polityczne. „My natomiast jesteśmy przekonani, że pieniądze nie powinny naruszać tej zasady” – napisał Dorsey.

Szczegóły nowej polityki Twittera mają zostać ogłoszone 15 listopada, a zmiany wejść w życie tydzień później (22 listopada), aby wszelkie podmioty obecne w serwisie mogły się do nowych zasad przygotować. Obostrzenia mają jednak nie dotyczyć kampanii profrekwencyjnych. Dorsey przekonuje, że „należy skupić się na źródłach problemów, bez dodatkowego obciążenia i komplikacji związanych z dalszym braniem pieniędzy”.

Facebook, Google i Twitter po raz kolejny upomniane przez KE

Komisja Europejska po raz kolejny napomniała Facebooka, Google i Twittera za niewystarczające działania dotyczące zwalczania fake newsów przed nadchodzącymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.
 

Technologiczni giganci w październiku 2018 roku zobowiązali się do jeszcze intensywniejszej pracy na rzecz zwalczania fałszywych informacji w …

Twitter wbija szpilę Facebookowi

Przy okazji prezes Twittera odniósł się do stanowiska prezesa Facebooka Marka Zuckerberga. Zapowiedział on, że mimo wielu zastrzeżeń, jego serwis społecznościowy nie zrezygnuje z publikowania płatnych reklam politycznych. Uznał je za „ważną część debaty” oraz stwierdził, że ich zakaz „preferowałby polityków obecnie sprawujących urzędy, bo mają oni szerszy dostęp do mediów”.

Zuckerberg przyznał też, że Facebook nie sprawdza w żaden sposób wiarygodności treści owych reklam, ponieważ ta odpowiedzialność ciąży na umieszczających je podmiotach. „Nie prowadzimy fact-checkingu. Nie robimy tak, żeby pomagać politykom, ale ponieważ sądzimy, że ludzie powinni sami zobaczyć, co mówią politycy. A jeśli treści jest wartościowa, nie usuniemy jej nawet jeśli jest sprzeczna z wieloma naszymi standardami” – powiedział Zuckerberg.

„Wiem, że wielu może się nie zgodzić, ale generalnie nie uważam za właściwe, żeby w demokracji prywatna firma cenzurowała polityków lub informacje. I nie jesteśmy tutaj odosobnieni. Inne czołowe platformy internetowe i w ogromnej większości media publikują takie same media” – przekonywał wówczas prezes Facebooka, którego dociskała demokratyczna kongreswoman Alexandria Ocasio-Cortez. Swoje słowa powtórzył potem na wykładzie na Georgetown University w Waszyngtonie.

Ale Dorsey w swoim dzisiejszym wpisie postanowił zadrwić z szefa konkurencyjnego serwisu. „Nie jest dla nas wiarygodne, gdy ktoś mówi: >>Mocno staramy się uniemożliwić ludziom, żeby wykorzystywali nasze systemy do rozpowszechniania mylących informacji, ale jeśli ktoś płaci nam, żeby targetować i narzucać ludziom oglądanie ich reklam politycznych,… cóż…mogą mówić, co chcą! ;)” – napisał szef Twittera, choć nie odniósł się bezpośrednio do samego Zuckerberga.

Tymczasem ponad 250 pracowników Facebooka opublikowało list otwarty do szefostwa swojej firmy, w którym skrytykowali politykę serwisu i brak decyzji o nieweryfikowaniu treści reklam politycznych. List opublikował dziennik „The New York Times”. „Wolność wypowiedzi i płatne wypowiedzi to nie jest to samo. Dezinformacja dotyka nas wszystkich. Obawiamy się, że te działania zawrócą wszystko to, co udało się nam osiągnąć przez 2 ostatnie lata, gdy odbudowywaliśmy naszą wiarygodność. Sprzeciwiamy się więc mocno takim decyzjom” – napisano w liście.

Kierownictwo Facebooka odpowiedziało, że choć „docenia głos swoich pracowników”, niczego w swojej polityce zmieniać nie będzie. Po raz kolejny podkreślono, że serwis „nie będzie ograniczał swobody przekazu politycznego”. Zapowiedziano jednak „dalsze prace nad zwiększeniem transparentności reklam politycznych.”

Twitter usunął 70 mln fałszywych kont. W dwa miesiące

Pomiędzy majem a czerwcem największa na świecie platforma mikroblogowa ostro przyspieszyła tempo walki z publikowaniem fałszywych treści. Jak ustaliły amerykańskie media, dziennie znikało z serwisu średnio ponad milion kont wykorzystywanych do kolportowania fake news lub propagandy. Podobna ilość ma znikać …

Decyzja przed amerykańskimi wyborami

Decyzja zarządu Twittera została podjęta na nieco ponad rok przed zaplanowanymi na 3 listopada wyborami prezydenckimi w USA. Podczas wyborów z 2016 r. pojawiło się bardzo wiele wątpliwości wokół wykupywanych przez różnego rodzaju komitety reklam w serwisach społecznościowych, które m.in. atakowały kandydatkę Partii Demokratycznej Hillary Clinton. Późniejsze medialne śledztwo wykazało, że część z nich wykupywała działająca w Rosji firma Internet Research Agency, która de facto była tzw. farmą trolli.

Pierwszym dużym testem nowego regulaminu Twittera będą jednak zaplanowane na 12 grudnia przedterminowe wybory do brytyjskiej Izby Gmin. Natomiast ustalone na 10 listopada wybory parlamentarne w Hiszpanii odbędą się jeszcze, gdy obowiązywać będzie dotychczasowy regulamin.

Odcinając możliwość umieszczania w serwisie płatnych odcina sobie część potencjalnego dochodu. Spółka trzeci kwartał ubiegłego roku zakończyła z 823 mln dolarów przychodu i 36 mln zysku. Sponsorowane posty docierały wówczas do 17 proc. odbiorców. Te wyniki okazały się jednak rozczarowujące dla inwestorów. W dniu publikacji zestawienia kurs akcji Twittera na Wall Street spadł aż o 20 proc.

Decyzja zarządu Twittera spotkała się jednak z wieloma pochwałami. Sama Hillary Clinton napisała (oczywiście na Twitterze): „To dobra decyzja dla demokracji w Ameryce i na całym świecie. Co ty na to, Facebooku?”.

Twitter zidentyfikował nowe konta rosyjskich trolli

Serwis przyznał, że nie docenił skali działania operującej z przedmieść Petersburga rosyjskiej firmy Internet Research Agency, która funkcjonowała jako tzw. fabryka trolli. Pracownicy firmy IRA zajmowali się prowadzeniem fikcyjnych kont w serwisach społecznościowych i animowaniem dyskusji promujących konkretne opcje polityczne …