TSUE nie zgodził się na proces zbiorowy przeciw Facebookowi

źródło: MaxPixel

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że pochodzący z Austrii działacz na rzecz prywatności w internecie nie może wystąpić przeciw amerykańskiemu serwisowi społecznościowemu w imieniu ponad 25 tys. jego użytkowników. Zgodził się natomiast, aby proces, jaki Austriak chce wytoczyć indywidualnie, przeprowadzony został przed austriackim sądem. Europejska siedziba Facebooka znajduje się natomiast w Irlandii.

 

Austriak Max Schrems jest w konflikcie z Facebookiem od dawna. To właśnie ten młody prawnik i działacz na rzecz prywatności w internecie zablokował w październiku 2015 r., dzięki pozwom do TSUE, unijno-amerykańską umowę „Safe Harbor”. Na mocy tego porozumienia dane europejskich użytkowników amerykańskich serwisów internetowych miały być transferowane do USA. TSUE uznał jednak, że nie będą tam one dostatecznie chronione.

Austriak kontra Facebook

Schrems od 2014 r. alarmuje, że Facebook zbyt mało dba o prywatność swoich użytkowników. Inspiracją do jego działań było ujawnienie przez byłego analityka CIA Edwarda Snowdena skali współpracy amerykańskich firm internetowych z amerykańską Agencją Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) oraz brytyjską Centralą Łączności Rządowej (GCHQ). Austriak próbował już pozwać Facebooka za współpracę przy stworzonym przez cyber-wywiad USA programie PRISM.

Tym razem Schrems chciał wystąpić przeciw amerykańskiemu serwisowi społecznościowemu z pozwem o zadośćuczynienie w wysokości 500 euro za niezgodne, zdaniem Austriaka, z prawem traktowanie prywatnych danych użytkowników. Kwota ta może nie wydawać się duża, ale 30-letni prawnik i aktywista zebrał od ponad 25 tys. osób deklaracje, że chcą razem z nim wystąpić przeciw Facebookowi z pozwem zbiorowym. Każdy właśnie o 500 euro. TSUE jednak nie zgodził się na to, aby sprawa dotycząca wszystkich tych osób była rozpatrywana zgodnie z austriackim prawem. Sam Schrems może jednak według Trybunału pozwać Facebooka przed sąd w Austrii jeśli tak postanowi. Austriak zapowiedział już, że wniesie swój pozew w Wiedniu.

Facebook sprawdzi czy rosyjskie trolle internetowe angażowały się w kampanię ws. brexitu

Amerykański serwis społecznościowy zapowiedział wczoraj (17 stycznia), że rozpoczyna dochodzenie w sprawie potencjalnego wywierania w 2016 r. przez Rosję wpływu na kampanię przed referendum na temat dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Chodzi o działania dezinformacyjne oraz wykorzystywanie tzw. internetowych trolli. O rosyjskich ingerencjach w sytuację wewnętrzną w Wielkiej …

Obie strony uznały wyrok

Wyrok TSUE jest zatem tylko częściowym sukcesem Facebooka. Amerykańska firma zwracała bowiem uwagę, że Schrems jest zawodowym prawnikiem i ekspertem w dziedzinie prywatności w sieci. W związku z tym nie może występować jako zwykły powód i powinien móc pozywać Facebook tylko przed sąd w Irlandii. To w tym właśnie kraju siedzibę ma europejski oddział FB. Kwestia ta jest o tyle ważna, że irlandzkie prawo dotyczące danych osobowych jest jednym z najbardziej liberalnych w UE. Sędziowie trybunału nie podzielili jednak argumentacji Facebooka. Uznali, że Schrems – choć w istocie jest prawnikiem – posiada jednak od lat prywatne konto na FB i może pozywać serwis jako jego zwykły użytkownik.

Austriak w oświadczeniu wideo opublikowanym na Twitterze poinformował już, że choć nie będzie mógł złożyć pozwu w imieniu ponad 25 tys. osób, to jednak ma zamiar sprawić, aby jego prywatny pozew przeciw Facebookowi stał się „modelowym procesem” na temat tego jak wielkie korporacje traktują dane swoich klientów. „Wreszcie możemy ruszyć z tą sprawą do przodu. Facebook będzie musiał wyjaśnić przed neutralnym sądem czy jego model biznesowy spełnia wymogi unijnego prawa dotyczącego ochrony danych” – podkreślił Schrems.

W maju wchodzi w życie RODO

Także Facebook wyraził zadowolenie z decyzji TSUE. Firma zapowiedziała, że liczy na „ostatecznie rozwiązanie tej sprawy”. 25 maja w życie wchodzi nowe unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych nazywane w skrócie RODO (General Data Protection Regulation – GDPR). Koncerny i firmy, które nie będą spełniać nowych, bardziej restrykcyjnych wymogów mogą zostać przez Brukselę ukarane wielkimi karami finansowymi w wysokości nawet 20 mln euro lub 4 proc. globalnego rocznego obrotu danej spółki.

Na początku tygodnia dyrektor operacyjna Facebooka Sheryl Sandberg zapowiedziała, że spółka w związku ze zmianami w prawie udostępni europejskim użytkownikom narzędzia do większej kontroli ich danych. Nie podała jednak wielu szczegółów. Tymczasem zarówno FB, jak i Max Schrems czekają jeszcze na kolejny wyrok. W drugiej połowie roku TSUE ma wydać orzeczenie w sprawie, która zaczęła się od pozwu Schremsa złożonego przed irlandzkim sądem. Tym razem sędziowie trybunału w Luksemburgu zadecydują czy Facebook w ogóle ma prawo przekazywać jakiekolwiek dane swoich użytkowników z UE do USA. Gdyby tak się stało, z obecnym unijno-amerykańskim porozumieniem w sprawie wymiany danych osobowych stałoby się to samo co w 2015 r. stało się z Safe Harbor – zostałoby unieważnione.

UE: będą grzywny dla Facebooka, Google’a i Twittera?

Trzy amerykańskie koncerny internetowe: Facebook, Google i Twitter mogą w najbliższym czasie zapłacić grzywnę – zagroziła wczoraj Komisja Europejska. Powodem jest naruszanie praw użytkowników ich serwisów.
 

Věra Jourová, komisarz ds. sprawiedliwości, konsumentów i równouprawnienia płci, zagroziła wczoraj (25 lipca) trzem amerykańskim …