Trump grozi UE wprowadzeniem ceł na samochody

Montownia samochodów, żródło: Flickr/GillyBerlin

Montownia samochodów, żródło: Flickr/GillyBerlin

Prezydent USA po raz kolejny zagroził Unii Europejskiej wprowadzeniem wysokiego cła na sprowadzane do Stanów Zjednoczonych z Europy samochody i części samochodowe. Nowy podatek miałby wynieść 20 proc. Wypowiedź Trumpa dotyczyła jutrzejszej (25 lipca) wizyty w Waszyngtonie przewodniczącego Komisji Europejskiej.

 

Donald Trump już w czerwcu groził UE wprowadzeniem cła na samochody i podzespoły do nich. Informował o tym, że Departament Handlu pracuje nad specjalnym studium dotyczącym konieczności wprowadzenia nowych obostrzeń. Nowe cła miałyby wynieść 20 proc. Ponownie mówił o nich po szczycie NATO w Brukseli. Teraz, tuż przed zaplanowaną na środę wizytą przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera w Waszyngtonie, Trump ogłosił, że „USA są już gotowe zrobić coś z importem samochodów z UE”.

Uderzenie głównie w Niemcy

Obecnie, na mocy różnych zawartych wcześniej umów, importowane do Stanów Zjednoczonych z Unii Europejskiej samochody oraz części do nich obłożone są niskim cłem w wysokości 2,5 proc. Z kolei wobec amerykańskich samochodów sprowadzanych do Europy obowiązuje cło w wysokości 10 proc. Donald Trump stwierdził wczoraj w Białym Domu podczas specjalnej uroczystości poświęconej amerykańskim produktom, że „UE jest wobec nas zbyt surowa i niesprawiedliwa”. „Przyjadą tu do mnie do Waszyngtonu w środę i zobaczymy czy uda nam się dojść do jakiegoś porozumienia. Inaczej będziemy musieli zrobić coś z tymi milionami samochodów, które wysyłają do nas każdego roku. Ale może uda nam się coś wykombinować” – powiedział Trump.

Decyzja Trumpa o natychmiastowym nałożeniu ceł na jakiś rodzaj produktów musi być podparta opinią Departamentu Handlu, który może stwierdzić, że brak obostrzeń celnych lub ich zbyt niski poziom „godzi w bezpieczeństwo państwa”. Właśnie na takiej podstawie USA wprowadziły cła na import stali i aluminium m.in. z UE, Kanady i Meksyku. Jednak amerykańskie media wyciągnęły Trumpowi, że pomysł wysokiego opodatkowania europejskich samochodów nie jest w jego przypadku nowy. Trump już w latach 80. XX wieku mówił o tym, że jako decydent „opodatkowałby wszystkie niemieckie samochody”. To właśnie Niemcy, obok Japonii, Korei Południowej i Meksyku są największymi eksporterami samochodów i części samochodowych do USA. Komisja Europejska na początku lipca zagroziła, że wprowadzenie ceł na europejskie pojazdy spotka się z krokami odwetowymi i nałożeniem unijnych obostrzeń o wartości co najmniej 294 mln dolarów.

USA nałożyły cła na stal i aluminium z UE, Kanady i Meksyku

Od dziś (1 czerwca) obowiązują wobec eksportowanej do USA stali i aluminium nowe stawki celne. Ogłoszona wczoraj decyzja amerykańskiego prezydenta weszła w życie o północy czasu waszyngtońskiego, czyli o 6:00 rano czasu polskiego. Wobec stali zastosowano stawkę 10-procentową, a wobec …

Stracą Niemcy, straci też Polska

Gdyby USA rzeczywiście nałożyły na UE kolejne cła i skierowały je właśnie w branżę motoryzacyjną – najwięcej stracą Niemcy. Dlatego kanclerz Angela Merkel była dotąd ostrożna we wprowadzaniu wobec Waszyngtonu kroków odwetowych związanych z wycofaniem się Stanów Zjednoczonych z umowy z Iranem, nie chcąc drażnić Białego Domu. Amerykańska decyzja zapadnie prawdopodobnie pod koniec sierpnia, bo wtedy ma być gotowe studium przygotowywane przez Departament Handlu.

W 2017 r. z UE wyeksportowano do USA produkty motoryzacyjne o łącznej wartości 258 mld euro, w tym gotowe samochody o wartości 65 mld euro. Niemal co trzeci z nich był wyprodukowanym w Niemczech samochodem pasażerskim (łącznie były one warte 20 mld euro), ale do USA trafiają jeszcze niemieckie samochody dostawcze oraz autobusy. Sytuacja jest dla Berlina tym groźniejsza, że większość meksykańskiego eksportu motoryzacyjnego do USA to także produkty z działających w Meksyku niemieckich fabryk. Tylko Volkswagen ma w Meksyku cztery fabryki. Działają tam też inne niemieckie koncerny motoryzacyjne.

Straty dla niemieckiej branży motoryzacyjnej byłyby więc duże. USA są bowiem dla niej drugim po Chinach najważniejszym rynkiem na świecie. Niemiecki instytut Ifo wyliczył, że po wprowadzeniu amerykańskich ceł niemieckie PKB spadłoby o 5 mld euro, czyli o 0,16 proc. Ale rykoszetem dostałyby także inne kraje europejskie. Niemieckie koncerny otworzyły bowiem w UE wiele montowni samochodów i fabryk części. Zdaniem instytutu Ifo irlandzkie PKB spadłoby o 0,17 proc. a węgierskie aż o 0,19 proc. W Polsce znajdują się co prawda montownie Opla czy Volkswagena oraz autobusów i ciężarówek Scania oraz MAN, ale Ifo szacuje, że polskie PKB straciłoby „tylko” 152 mln euro, czyli 0,04 proc., ponieważ większość tej produkcji zostaje w Europie. Ale to szacunki uwzględniające jedynie same straty związane z brakiem sprzedaży aut. Gdy dodać do tego jeszcze kwestię straconych miejsc pracy czy straty dostawców i podwykonawców – skutki będą o wiele poważniejsze.

UE wprowadza odwetowe cła na towary z USA

To reakcja na wcześniejsze ustanowienie przez Stany Zjednoczone nowych, wysokich stawek celnych na import do USA stali i aluminium m.in. z Unii Europejskiej. Na unijnej liście znalazło się kilkaset pozycji. Łączna wartość obłożonych nowymi cłami amerykańskich towarów wynosi 2,8 mld …

Straci też USA?

Negatywne skutki wprowadzenia ceł na samochody z UE odczułyby też Stany Zjednoczone. I chodzi nie tylko o kolejne europejskie cła odwetowe, ale także o to, że amerykańskie koncerny samochodowe także mają wiele swoich fabryk w Meksyku, a więc w nie również uderzyłyby nowe cła. A tymczasem niemieckie koncerny otworzyły wiele fabryk na terenie USA, zrobiły tak m.in. Volkswagen, Mercedes i BMW. Liczba niemieckich samochodów wyprodukowanych już na terenie Stanów Zjednoczonych jest o połowę wyższa niż tych sprowadzanych z Europy.

Dlatego bardzo prawdopodobne jest, że Trump jedynie straszy podniesieniem ceł, a tak naprawdę zależy mu na wymuszeniu obniżenia ceł przez UE do takiego samego poziomu jak cła amerykańskie. Problemem jest jednak to, że zgodnie z zasadami WTO Unia Europejska musiałaby wówczas obniżyć cła także dla innych eksporterów (np. azjatyckich), a to wymagałoby odrębnych i długich negocjacji.

USA zaskarżają cła odwetowe do WTO

Waszyngton złożył w Światowej Organizacji Handlu (WTO) wniosek o wszczęcie postępowania wobec państw i instytucji, które nałożyły na Stany Zjednoczone cła odwetowe. Chodzi o Unię Europejską, Chiny, Kanadę, Meksyk i Turcję. Państwa te zareagowały na obłożenie wysokimi opłatami celnymi eksportu …