Szydło: Nie zmienimy naszego stanowiska ws. pracowników delegowanych

KPRM

Premier Beata Szydło zapowiedziała wczoraj (24 sierpnia), że Polska nie zmieni swego dotychczasowego stanowiska ws. pracowników delegowanych. W tej sprawie prezydent Francji Emmanuel Macron spotyka się obecnie z liderami państw Europy Środkowej. W swej podróży nie przewiduje jednak wizyty w Polsce.

Prezydent Macron pomija Polskę

Mimo starań strony polskiej prezydent Francji Emmanuel Macron nie odwiedzi Polski w swojej podróży po Europie Środkowej, w czasie której ma przekonywać do nowych rozwiązań dotyczących zatrudniania pracowników delegowanych. Tę podróż francuski prezydent rozpoczyna już dziś (23 sierpnia).

Trwają uzgodnienia

 

„Będziemy bronili do końca naszego stanowiska, ponieważ ono jest stanowiskiem, które jest w interesie polskich pracowników, a moim obowiązkiem jako premiera polskiego rządu jest prezentować takie stanowiska, które bronią polskich interesów i polskich pracowników” – wyjaśniała premier Beata Szydło na konferencji prasowej po czwartkowym posiedzeniu rządu. Szefowa rządu przypomniała też, że Grupa Wyszehradzka przygotowała wspólne stanowisko w tej kwestii. „Cały czas pracujemy, ten proces trwa. My nie zmienimy swojego stanowiska” – oświadczyła Szydło.

Stanowisko polskiego rządu

Premier podkreśliła też, że przy zmianach unijnego prawa zawsze szuka się kompromisu, a proces negocjacji w kwestii nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych wciąż trwa. Szydło przypomniała, że Grupa Wyszehradzka (Czechy, Polska, Słowacja i Węgry) wypracowała wspólne stanowisko w tej sprawie i przedstawiła je na ostatnim przed wakacjami szczycie UE w Brukseli.

Zwróciła przy tym uwagę, że szefowie rządów V4 spotkali się wtedy również z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i przedstawili mu swoje stanowisko dot. pracowników delegowanych. Szefowa polskiego rządu przypomniała ponadto, że powołane zostały wtedy zespoły robocze, które spotkały się już dwukrotnie, a po wakacjach planowane są kolejne.

Pytana, czy po środowych decyzjach Czech i Słowacji (po spotkaniu z francuskim prezydentem szefowie obu państw opowiedzieli się tego dnia za propozycjami Macrona zaostrzającymi dyrektywę UE o delegowaniu pracowników) wierzy jeszcze w Grupę Wyszehradzką odpowiedziała, że nie odnotowała żadnych decyzji, które „miałyby spowodować, że Czesi czy Słowacy zakwestionowali funkcjonowanie Grupy Wyszehradzkiej”.

Zmiany w unijnej dyrektywie o pracownikach delegowanych

KE przedstawiła w zeszłym roku propozycję nowelizacji dyrektywy z 1996 roku ws. delegowania pracowników w UE. Najważniejszą proponowaną zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę.

Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak już jest obecnie, ale również wszystkie inne składniki wynagrodzenia obowiązujące w danym kraju UE, takie jak premie czy dodatki urlopowe. Gdy okres delegowania przekroczy dwa lata, pracownik delegowany – zgodnie z propozycją KE – miałby być objęty prawem pracy państwa goszczącego.

Polskie firmy delegują do pracy w krajach UE prawie pół miliona pracowników. Wprowadzenie tych przepisów w życie pogorszyłoby pozycję polskich przedsiębiorców na rynku UE – m.in. firmy budowlane i transportowe z Polski przestałyby być konkurencyjne wobec zachodnich przewoźników. Propozycji KE sprzeciwia się jednak nie tylko Polska, a kilkanaście państw członkowskich, w tym m.in. Czechy, Hiszpania, Portugalia, Słowacja i Węgry.

Starania Macrona

Prezydent Francji, który – podobnie jak wielu innych przywódców „starych” państw UE – nazywa obecnie obowiązujące regulacje (zgodnie z którymi firma płaci składki na świadczenia społeczne od delegowanych pracowników według stawek kraju pochodzenia) „dumpingiem socjalnym”, już w czasie kampanii wyborczej obiecywał zaostrzenie unijnego prawa w tej kwestii, m.in. ograniczenie delegowania do 12 miesięcy.

W środę w Salzburgu Emmanuel Macron oświadczył, że unijna dyrektywa o pracownikach delegowanych jest „zdradą europejskiego ducha”. „Jednolity europejski rynek i swoboda przepływu pracowników nie mają na celu faworyzowania krajów, które promują słabsze (przepisy) prawa socjalnego” – oświadczył tam francuski prezydent. „W naszych krajach staje się to pożywką dla populizmu i prowadzi do erozji zaufania do projektu europejskiego” – podkreślił.

Macron w Austrii o „zdradzie europejskiego ducha”

Unijna dyrektywa o pracownikach delegowanych jest zdradą europejskiego ducha – oznajmił 23 sierpnia w Salzburgu prezydent Francji Emmanuel Macron. Jego trwająca do piątku podróż po centralnej i wschodniej Europie ma przekonać partnerów do zaostrzenia przepisów unijnych ws. praw delegowanych pracowników.
 
Przyjazd do …

Po jego środowych rozmowach z szefami rządów Austrii, Czech, Słowacji, kanclerz Christian Kern poinformował, że osiągnięto porozumienie ws. podstawowych zasad mających obowiązywać w UE przy wysyłaniu osób do pracy w innym pastwie członkowskim. Prezydent Francji sprecyzował, że obejmuje to skrócenie czasu, na jaki pracownik może być wysłany, oraz kwestie zrównania płacy.

Premier Słowacji Robert Fico podkreślił, że kompromis w tej sprawie „byłby dobrą wiadomością dla Europy” i chciałby, aby dołączyły do niego Węgry i Polska (pozostałe państwa V4, nieobecne na spotkaniu w Bukareszcie). Również prezydent Rumunii Klaus Iohannis uznał, że unijna dyrektywa o delegowaniu pracowników wymaga zmian. Jak argumentował „we Francji panuje niezadowolenie z powodu niezgłoszonych pracowników”, a wielu ludzi w państwach Unii z Europy Środkowej i Wschodniej chce pracować we Francji, Hiszpanii czy Niemczech. „Jest jasne, że dyrektywa wymaga więcej jasności i ulepszeń” – ocenił Iohannis w czwartek po spotkaniu z Macronem.

Nowelizacja dyrektywy o pracownikach delegowanych ma być przedmiotem prac ministrów pracy państw UE na spotkaniu 23 października w Luksemburgu.