Strefa euro wbrew Komisji Europejskiej

Banknoty euro// Źródło: KE

Komisja Europejska chciała, by państwa strefy euro zwiększyły swoje wydatki publiczne, w celu pobudzenia wzrostu gospodarczego. Ministrowie finansów tych krajów nie dali się jednak przekonać Brukseli.

 

Wczoraj (5 grudnia) w Brukseli spotkali się ministrowie finansów państw strefy euro. Jednym z punktów obrad była propozycja Komisji Europejskiej, by strefa euro jako całość podniosła swoje wydatki publiczne o 0,5 proc. PKB strefy, czyli ok. 50 mld euro.

Propozycja KE

Zalecenia KE miały dotyczyć jedynie tych państw, które nie są już objęte procedurą nadmiernego deficytu i których budżet na przyszły rok nie jest poddawany w wątpliwość. Oznacza to, że zalecenie nie dotyczyłoby Francji, Grecji, Hiszpanii, Portugalii i Włoch.

>> Czytaj więcej o problemach budżetowych

W odczuciu KE wzrost gospodarczy strefy euro wciąż nie jest odpowiednio wysoki. Komisja przewiduje, że w tym roku będzie on na poziomie 1,7 proc., a w 2017 r. – 1,5 proc. (źródło TUTAJ). Bruksela liczyła na to, że ekspansywna polityka fiskalna (czyli wzrost wydatków publicznych) zaradzi tej sytuacji, a ponadto będzie kolejnym krokiem w budowaniu unii budżetowej, mającej poprawić koordynację budżetów państw członkowskich.

Państwa strefy euro na nie

Jednak po wczorajszym spotkaniu przewodniczący Eurogrupy (czyli ministrów finansów państw strefy euro) Jeroen Dijsselbloem poinformował, że państwa strefy nie przychyliły się do propozycji KE. Zgodnie z oceną ministrów, na odpowiednie zwiększenie wydatków i jednoczesne wypełnienie warunków polityki budżetowej wymaganej przez UE (deficyt budżetowy nie wyższy niż 3 proc. PKB i dług publiczny nie większy niż 60 proc. PKB) mogą sobie pozwolić tylko trzy państwa: Holandia, Luksemburg i Niemcy.

Dijsselbloem, będący również ministrem finansów Holandii, wyjaśnił, że te trzy państwa nie wykluczają zwiększenia wydatków. Nie chcą jednak przyjmować konkretnych celów i określać już teraz, jak duże miałyby to być kwoty. Eurogrupa podkreśliła, że zgadza się z lipcowym zaleceniem KE, w której Bruksela zachęcała państwa do przyjmowania neutralnej polityki fiskalnej na przyszły rok – czyli ani nie zwiększającej szczególnie wydatków, ale też ich nie zmniejszającej.

Wypowiadając się jako minister finansów Holandii, Dijsselbloem potwierdził, że Holandia zwiększy wydatki na inwestycje w 2017 r. Spodziewane są także podobne kroki ze strony Berlina z uwagi na możliwy napływ imigrantów, a także potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa.

Po spotkaniu Eurogrupy reprezentujący KE komisarz ds. gospodarczych i finansowych, podatków i ceł Pierre Moscovici starał się nie przedstawiać decyzji Eurogrupy w negatywnym świetle. Stwierdził, że „człowiek zawsze jest rozczarowany, kiedy jego propozycje nie zostają przyjęte”, ale podkreślił, że KE mniej chodziło o konkretną kwotę, a bardziej po prostu o zwiększanie inwestycji.

Decyzja ws. Włoch

Na spotkaniu dyskutowano także o włoskim budżecie. Z uwagi na napływ migrantów i trzęsienia ziemi, Włochy chcą opóźnić działania zmierzające ku obniżeniu ich długu publicznego (obecnie 132 proc. PKB).

>> Czytaj więcej o włoskim budżecie

Wczoraj Eurogrupa miała podjąć decyzję, czy włoskie kompromisowe propozycje mniejszego niż zakładano obcięcia wydatków w 2017 r. będą satysfakcjonujące. Jednak z uwagi na zapowiedzianą dymisję premiera Matteo Renziego i nieobecność z tego powodu włoskiego ministra finansów i gospodarki Piera Carla Padoana, decyzja ws. Włoch została odroczona „na bliską przyszłość”.