Sąd Unii Europejskiej po stronie Polski w sporze o podatek handlowy

Sklep, fot. Daria Volkova [Unsplash]

Sklep, fot. Daria Volkova [Unsplash]

Sąd Unii Europejskiej stanął po stronie Polski w sporze o podatek od sprzedaży detalicznej. Warszawa skarżyła decyzję Komisji Europejskiej w tej sprawie.

 

Podatek handlowy został wprowadzony przez PiS na jesieni 2016 r. Objęto nim dochody placówek handlowych. Danina miała dwie stawki. Pierwsza wynosiła 0,8 proc. (dla dochodów od 17 do 170 mln miesięcznie), a druga – 1,4 proc. (przy dochodach powyżej 170 mln miesięcznie). Kwota wolna? 17 mln zł miesięcznie (204 mln zł rocznie). Miał przynieść budżetowi 1,6 mld zł rocznie.

Jednak do tej pory był to jeden z najkrócej obowiązujących podatków w historii. Wszedł w życie we wrześniu 2016 roku, ale do budżetu nie spłynęła z niego nawet złotówka. Po raz pierwszy sklepy miały go bowiem zapłacić 25 października 2016 r.

W międzyczasie został zablokowany przez Brukselę. Zdaniem urzędników Komisji Europejskiej polska wersja podatku handlowego była źle skonstruowana. W czerwcu 2017 r. Komisja uznała, że polski podatek w sektorze detalicznym narusza unijne zasady pomocy państwa, bo preferuje sklepy o niższych przychodach, a to w UE nielegalne.

Podatek jako „pomoc publiczna”

„Komisja nie kwestionuje prawa Polski do decydowania o swoim systemie podatkowym ani o celach poszczególnych podatków i opłat. Jednak system ten musi być zgodny z prawem Unii, w tym z zasadami pomocy państwa, i nie może faworyzować w sposób nieuzasadniony wybranych przedsiębiorstw” – napisano wtedy w komunikacie prasowym. Chodziło przede wszystkim o to, że podatek uderza w wielkie sieci handlowe, a mali operatorzy pozostawali poza jego wpływami. Zresztą ówczesna premier Beata Szydło nie ukrywała, że jednym z celów wprowadzenia daniny było „wyrównanie szans małych polskich firm”.

Na przełomie listopada i grudnia 2016 r. Polska zaskarżyła decyzję KE do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Oprócz samej decyzji pod ostrzałem Polaków znalazła się sama KE, której w pozwie zarzucono złamanie unijnego prawa, ze względu na decyzję o niezwłocznym zawieszeniu stosowania progresywnej skali podatku.

Komisja argumentowała, że „taka struktura progresywnych stawek skutkuje tym, że przedsiębiorstwa o niskich przychodach albo nie płacą podatku od sprzedaży detalicznej, albo płacą znacznie niższą jego średnią stawkę niż przedsiębiorstwa o wysokich przychodach”. A sama progresywność podatku nie jest uzasadniona logiką systemu podatkowego w Polsce.

– Polska dotychczas nie wykazała, dlaczego więksi sprzedawcy detaliczni powinni zostać objęci innym podatkiem niż mniejsze podmioty w świetle celów podatku od sprzedaży detalicznej – twierdziła Komisja.

Teraz rząd może mieć powody do zadowolenia. Sąd UE (to jeden z dwóch organów TSUE) stanął po stronie Polski. W wyroku sędziowie Trybunału stwierdzili, że kwalifikując polski podatek handlowy jako nieuzasadnioną pomoc publiczną, komisja popełniła błąd. „W konsekwencji Sąd stwierdził nieważność decyzji końcowej Komisji” – podano w komunikacie TSUE.

– Mając na uwadze kierunek rozstrzygnięcia sprawy przez sąd, brak jest przeszkód do rozpoczęcia pobierania przez Polskę podatku na zasadach określonych w ustawie, czyli od 1 stycznia 2020 r. – powiedział portalowi WiadomosciHandlowe.pl Paweł Suchocki, ekspert od prawa podatkowego z kancelarii DZP. – Chyba że zostanie wniesione odwołanie od wyroku sądu, a Polska uzna, iż z rozpoczęciem poboru podatku zaczeka na wyrok TSUE wydany w wyniku rozpatrzenia odwołania – dodał.

W odpowiedzi na zapytanie dziennikarzy portalu rzecznik prasowy KE stwierdził, że Komisja zastanowi się nad kolejnymi krokami po zbadaniu wyroku.