Porsche zapłaci 535 mln euro grzywny

Porsche, fot. Mihimaru [Flickr]

Porsche, fot. Mihimaru [Flickr]

Prokuratura w Stuttgarcie nałożyła 535 mln euro kary na spółkę Porsche AG w związku z manipulacjami spalinami z silników diesla koncernu Volkswagen, spółki-matki Porsche.

 

We wtorek prokuratura w Stuttgarcie wydała decyzję o nałożeniu na spółkę Porsche AG kary finansowej za zaniedbanie zasad nadzoru, które od 2009 r. doprowadziły do wykorzystania silników Diesla niespełniających norm emisji spalin.

Za naruszenie obowiązków nadzorczych Porsche zapłaci 4 mln euro plus 531 mln euro za nieuzasadnione korzyści ekonomiczne, czyli łącznie 535 mln euro.

Sprawa zamknięta

Prokuratura uznała przy tym, że do naruszenia zasad nadzoru doszło w dziale rozwojowym Porsche AG na niskim szczeblu, kilka szczebli poniżej poziomu menedżerskiego.

Nałożenie tej kary kończy postępowanie prokuratury wobec Porsche w sprawie spalinowego szwindla. Porsche zapowiedziało, że nie odwoła się od decyzji prokuratury, co oznacza zamknięcie sprawy. Spółka poinformowała, że na zapłatę tej kary koncern Volkswagen zawiązał już rezerwę w pierwszym kwartale tego roku. W tym okresie koncern z Wolfsburga zwiększył o 1 mld euro rezerwy na likwidację skutków spalinowego szwindla, nie tłumacząc, jakich konkretnie nowych wydatków się spodziewa.

Niemieckie kary za szwindel

W zeszłym roku prokuratura w Brunszwiku nałożyła już 1 mld euro kary na spółkę Volkswagen AG za sprzedaż w latach 2009-2015 aut z czterocylindrowymi silnikami Diesla, w których zainstalowano oprogramowanie do fałszowania testów emisji spalin i zaniżania zawartości szkodliwych dla zdrowia tlenków azotu w spalinach.

Ten szwindel we wrześniu 2015 r. ujawniła amerykańska rządowa Agencja Ochrony Środowiska (EPA), a niemiecki koncern przyznał wtedy, że sprzedał ponad 12 mln aut marek Audi, Seat, Skoda i Volkswagen ze zmanipulowanymi silnikami.

Także w zeszłym roku prokuratura w Monachium za spalinowy szwindel nałożyła 800 mln euro kary na spółkę Audi z grupy Volkswagena.

We wszystkich przypadkach niemiecka prokuratura ukarała spółki z grupy Volkswagena za zaniedbanie obowiązków nadzorczych. Czyli nie uznała działań spółek Volkswagena za działanie z premedytacją, chociaż szwindel wymagał zaprojektowania, skonstruowania i przetestowania fałszerskiego oprogramowania, a następnie decyzji o jego zainstalowaniu w milionach samochodów przeznaczonych na rynki całego świata.

Odprysk głównej afery

Zgadzając się na zapłacenie kary nałożonej przez prokuraturę w Stuttgarcie, spółka Porsche AG podkreśliła, że nigdy nie konstruowała ani nie produkowała silników Diesla.

Nie stawiano też zarzutów wobec aut Porsche o fałszowanie emisji spalin z czterocylindrowych silników Diesla, głównej afery Volkswagena.

Jednak zdaniem amerykańskiej agencji EPA nielegalne oprogramowanie do fałszowania testów emisji spalin instalowano także w sześciocylindrowych silnikach Diesla, które napędzały sprzedawane w USA luksusowe aut Porsche Cayenne, Audi Q7 i Volkswagen Touareg. W latach 2009-2015 Amerykanie kupili ok. 80 tys. takich aut. Za manipulacje spalinami z tych pojazdów Volkswagen zgodził się zapłacić w USA ponad 1 mld dol. kar i odszkodowań.

Jednak w Europie Volkswagen nigdy nie przyznał się do naruszenia przepisów o emisji spalin z tych aut i nie ogłosił akcji naprawy tych pojazdów.