Polski eksport zwalnia. Winna sytuacja w Niemczech

Fabryka, fot. Crystal Kwok [Unsplash]

Fabryka, fot. Crystal Kwok [Unsplash]

Bardzo słaby marzec sprawił, że w pierwszym kwartale wzrost naszego eksportu spadł do 4,4 proc. To głównie efekt pogarszającej się koniunktury w Niemczech.

 

Rok w handlu zagranicznym rozpoczęliśmy z impetem. Do lutego wzrost sięgał niemal 9 proc., ale w marcu gwałtownie spadł, tak że w całym pierwszym kwartale tempo było na poziomie tylko 4,4 proc. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego wartość eksportu wyniosła 56,6 mld euro.

Kłopoty Niemiec to nasze kłopoty

Statystyki może zaburzać układ świąt, przez który zakupy mogły się przesunąć. Ale Piotr Soroczyński z Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych uważa, że słabe wyniki to przede wszystkim kwestia gorszej koniunktury gospodarczej w Niemczech. Dynamika produkcji przemysłowej w tym kraju była ujemna.

Wyraźnie odbija się ona na naszym eksporcie do tego kraju: w porównaniu z I kwartałem 2018 roku poziom sprzedaży nie drgnął.

– Mocno się tego obawialiśmy. Na początku wydawało się, że jesteśmy bezpieczni, ale kłopoty Niemców odbijają się teraz na naszych wynikach sprzedaży – mówi Soroczyński. Według niego pochodną kłopotów Niemiec jest słaba sprzedaż do Czech ze względu na powiązania w handlu w ramach branży motoryzacyjnej. Eksport do tego kraju miał ujemną dynamikę i spadł o 0,8 proc., choć w zeszłym roku mieliśmy do marca ponad 4-proc. wzrost.

Lepsze saldo

Z dobrych wiadomości – mocno spowolnił też import, który wyniósł 56,9 mld euro. W zeszłym roku o tej porze dynamika wzrostu wynosiła prawie 12 proc., tym razem to tylko 2,2 proc. W efekcie mocno stopniało też ujemne saldo: jesteśmy już tylko 300 mln euro na minusie, w porównaniu z 900 mln euro rok temu.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego, mówi, że poziom konsumpcji nadal jest silny, więc niższa dynamika importu to efekt niższej skali inwestycji przedsiębiorstw. – Firmy są ostrożne, bo obawiają się spowolnienia gospodarczego i zmian politycznych – ocenia ekspertka.

Dobrze się trzyma sprzedaż do innych unijnych krajów. Wysoko w rankingu są Francja i Węgry, a spoza Unii – Rosja. Od dna odbiła się sprzedaż do Włoch – 4 proc. wzrostu, mimo kłopotów gospodarczych tego kraju. Silnie wzrósł eksport  (prawie 10 proc.) do Wielkiej Brytanii. Według Soroczyńskiego to kwestia tego, że Brytyjczycy robią większe zapasy w związku z groźbą brexitu i ryzykiem, że z dnia na dzień handel może być utrudniony.

Fenomenem jest też rosnąca sprzedaż do USA. Od kilku lat ten kraj nie opuszcza pierwszej dziesiątki naszych głównych partnerów handlowych, a tempo wzrostu handlu utrzymuje się na poziomie kilkunastu procent. – To rynek daleki i trudny, a jednak widać, że firmy, które tam dotarły, radzą sobie i skutecznie się na tym rynku utrzymują – mówi Starczewska- Krzysztoszek.